satelitka1
01.08.10, 21:29
no właśnie... cd. sprawy z art. 209 kk. Podczas przesłuchania przez policję -
dziadek ze strony ojca (dodam, że facet nie raczył nawet poznać wnuka, jak i
nigdy nie zainteresował się jego potrzebami, nie dał żadnego prezentu itd.)
skłamał, że "uniemożliwialam ojcu odwiedzanie dziecka - jak i nie przyjmowalam
prezentów dla syna". Dodam, że przed przesłuchaniem "dziadunio" zadzwonił do
mnie, że "przesadzilam", wytaczając sprawę jego synalkowi i wręcz zagroził, ze
"teraz to on będzie aktywny" - cokolwiek by to miało znaczyć

weryfikacja
jego zeznań - nieco mną targnęła

Wynika z nich, że facet -(mowa o dłużniku
alimentacyjnym), który nie płacił alimentów na syna od ponad 3 lat (i tyle
samo dziecka nie odwiedzał, jak i nie interesował się jego losem, bytem ,
zdrowiem) - rzekomo namiętnie próbował dziecko odwiedzać z "naręczami
prezentów"

Dodam, ze babcia (ktora zresztą przed laty odeszła od
"dziadunia") bywa u nas raz w miesiącu czy raz na 2 miesiace i żadnych
wstrętów nigdy jej nie czyniłam i nie zamierzam. Pytanie - co moge z kłamcą
zrobić? Tak sobie pomyślalam, że wezwę go pisemnie do przedstawienia "listy
prezentów" jakich rzekomo nie chciałam przyjąć - wraz z kopią rachunków za
nie, dokumentujących datę zakupu. I jeżeli ich nie otrzymam - a na pewno nie
otrzymam - bo kłamstwo ma krótkie nogi- skieruję sprawę do prokuratury. Co wy
na to?