Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne?

20.03.04, 20:40
To znaczy czy po rozstaniu zamieszkałyście same z dzieckiem czy są tu
dziewczyny, które sytuacja zmusiła do zamieszkania z rodzicami?
Ja jak w końcu się rozstanę to jednak chyb a zamieszzkam z mamą. Jeślibym
mieszkałam sama, musiałabym bardzo oszczędnie żyć więc chyba zdecyduję się na
tą drugą opcję, i sama nie wiem jak to będzie?
    • edzieckokarenina Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 21:03
      ayelet napisała:

      > To znaczy czy po rozstaniu zamieszkałyście same z dzieckiem czy są tu
      > dziewczyny, które sytuacja zmusiła do zamieszkania z rodzicami?
      > Ja jak w końcu się rozstanę to jednak chyb a zamieszzkam z mamą. Jeślibym
      > mieszkałam sama, musiałabym bardzo oszczędnie żyć więc chyba zdecyduję się na
      > tą drugą opcję, i sama nie wiem jak to będzie?
      ***
      Ayelet-nie denerwuj sie tak...pomyśl sobie,że te złe chwile nie będą wiecznie
      trwać,że nie będziesz wiecznie żyła w takich rozterkach i strachu. Sama ta mysl
      może sparwic,ze nieco ochłoniesz.
      Jeśli już zdecydowałaś sie na przerwanie tego zwiazku( a widzę,ze tak) to jak
      najprędzej wyprowadź się.Nie można dalej mieszkać pod jednym dachem...
      Ja byłam w takiej "sytuacji" jak Ty-wyprowadzałam sie "pod okiem" taty dziecka,
      co było szczególnie STRESUJĄCE...bo nie obyło się bez komentarzy. Ale
      zacisnełam zęby i ...nawet śmiać mi sie później chciało(pakowanie trochę
      trwało) z tego ,co ex do mnie mówił(że nie poradzę sobie bez niego itp,itd).
      Wyprowadziłam sie do rodziców-innej możliwości nie miałam, wiadomo,że wolałąbym
      być "na swoim" ale życie pisze różne scenariusze.
      Najwazniejsze,ze stałam sie spokojniejsza
      • ayelet Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 21:10
        Dziękuję Ci bardzo za pocieszającą odpowiedź. I przepraszam Was, ze tak Was
        zanudzam ostatnio ale naprawdę mam ciężki okres, choć decyzję podjęłam chodzi
        tylko o jej realizację.
      • dorisk Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 21:37
        to ci moge tylko pozazdroscić. Mnie sytuacja tez zmusiła ze musiałam wrócic do
        domu rodziców ale wcale spokojniejsza sie nie stałam, wręcz odwrotnie. nie
        potrafie sie tutaj odnaleźć, nikogo nie znam, czuje sie strasznie samotna i to
        mnie bardzo przygnębia (wczesniej przez pare lat mieszkałam w innym mieście).
        szcvzereze to nienawidze tego miejsca, ciagle wpadam tutaj w depresje i byle
        gówno potrafi mnie wyprowadzic z równowagi, wrecz doprowadzić do furii, nie
        poznaje siebie samej. nie wiem co mam z tym zrobic, nie daje rady, dzisiaj tez
        taki dzień złości i smutku na przemian, cały przeryczałam, masakra. I nic nie
        pomaga mysl ze powinnam byc teraz spokojna bo sddzieciatko we mnie odbiera moje
        nastroje, nic to nie pomaga.....
        • edzieckokarenina Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 21:52
          dorisk napisała:

          > to ci moge tylko pozazdroscić. Mnie sytuacja tez zmusiła ze musiałam wrócic
          do
          > domu rodziców ale wcale spokojniejsza sie nie stałam, wręcz odwrotnie. nie
          > potrafie sie tutaj odnaleźć, nikogo nie znam, czuje sie strasznie samotna i
          to
          > mnie bardzo przygnębia (wczesniej przez pare lat mieszkałam w innym mieście).
          > szcvzereze to nienawidze tego miejsca, ciagle wpadam tutaj w depresje i byle
          > gówno potrafi mnie wyprowadzic z równowagi, wrecz doprowadzić do furii, nie
          > poznaje siebie samej. nie wiem co mam z tym zrobic, nie daje rady, dzisiaj
          tez
          > taki dzień złości i smutku na przemian, cały przeryczałam, masakra. I nic nie
          > pomaga mysl ze powinnam byc teraz spokojna bo sddzieciatko we mnie odbiera
          moje
          >
          > nastroje, nic to nie pomaga.....
          *********
          Dorsik-ja nie napisałam,ze jestem super szczęśliwa!napisałam,ze jestem
          spokojniejsza-tzn.że nikt mnie nie zaczepia,nie wywołuje awantur,nie obraża.
          Ale wspomniałam też,ze wolałabym być na swoim-czyli,też mnie nie bawi to,że
          jestem znowu u rodziców-jak za dawnych czasów.Też mieszkałam sobie sama(potem z
          ex) w innym mieście, miałam tam znajomych i pracę. Jak tu wróciłam to miałam
          totalnego doła, bo czułąm sie jak niesamodzielne dziecko-znowu pod skrzydełkami
          rodziców.Tak wiec rozumiem ,o czym piszesz. Też nie miałam tu prawdziwych
          znajomych-ale jakoś powoli to sie odbudowuje.NIe wiem co Ci
          powiedzieć...moze "najprosciej"-nie skupiaj sie teraz na tym co "straciłaś"-
          pomyśl ,zeby np.zrobić sobie ciepłą herbatęsmile żeby obejrzeć coś ciekawgo w
          telewizji, napisać list do przyjaciółki, przeczytać książkę, nauczyć się
          gotować itp.
          Żyj teraźniejszością, ja jak urodziłam dziecko,to byłam później złą na siebie,
          że tyle czasu spędzałąm na płaczu i myśleniu o tym co by było gdyby...
          • dorisk Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 22:00
            ja nie mówie, ze jesteś super szczęsliwa, chociaz ci tego oczywiście życzę,
            tylko raczej rozklejam sie nad soba. Wiem, ze to egoistyczne, ale taki mam
            podły nastrój i musze sie wygadać. Mi chodzi tylko o to , że ja właśnie tutaj
            czuje sie niespokojna, rozdrazniona i oczywiscie bezradna i bezsilna bo nie
            jestem w stanie nijak zmiwnic sytuacji, która mnie do tego zmusiła. Ech, podłe
            to życie czasami.......
            • edzieckokarenina Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 22:08
              dorisk napisała:

              > ja nie mówie, ze jesteś super szczęsliwa, chociaz ci tego oczywiście życzę,
              > tylko raczej rozklejam sie nad soba. Wiem, ze to egoistyczne, ale taki mam
              > podły nastrój i musze sie wygadać. Mi chodzi tylko o to , że ja właśnie tutaj
              > czuje sie niespokojna, rozdrazniona i oczywiscie bezradna i bezsilna bo nie
              > jestem w stanie nijak zmiwnic sytuacji, która mnie do tego zmusiła. Ech,
              podłe
              > to życie czasami.......
              **
              życie często pisze różne scenariusze, teraz masz trudną rolę do zagrania, może
              bedzie to długo trwało, może krócej, ale napewno nic nie zmieni sie szybko.
              Nie mozesz zmienić sytuacji w której sie znalazłaś, ale pamiętaj ,ze wszystko
              sie zmienia-mozesz nawet tego na poczatku nie dostrzegać.
              • dorisk Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 22:10
                tylko obu na lepsze..., dzięki za ciepłe slowa
                • edzieckokarenina Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 22:21
                  jak jest źle,to zmiana może być tylko na lepsze.Niestety czasami musimy dobić
                  do dna,zeby się od niego odbić.To proces długotrwały-ja nadal "odbijam się", i
                  tak to się życie toczy.
                  Gorąco Cię pozdrawiam-nie wiem,czy Cię jakoś pocieszyłam, moze wogóle nie
                  powinnam się dzisiaj wypowiadać bo sama mam spadek formysmile
                  ale wiem,ze jutro sie obudzę i ze jestem zdrowa-i moje dziecko jest zdrowe
          • chalsia Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 22:19
            A ja mieszkam sama z dzieckiem na zadupiu. I wolałabym chyba wrócić do rodziców
            do miasta (dzieści kilometrow od miejsca, gdzie mieszkam)ale z różnych względów
            nie wchodziło to za bardzo w grę. Tak więc te dni, kiedy rodzice są u mnie, to
            ulga.
            Pamiętaj, że mieszkając z rodzicami, zwłaszcza z malutkim dzieckiem, możesz
            liczyć na pomoc 24 godz na dobę. Co ma też swoje znaczenie po kątem
            potencjalnego zycia towarzyskiego.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • dorisk Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 20.03.04, 22:26
              wiem ze ma to duże znaczenie, tym bardziej ze mama na emeryturze i w razie
              czego zajmie sie chwile małym, żebym mogla odespac troche. O zyciu towarzyskim
              w tym miescie nie mysle bo jak mówiłam nikogo tu niestety nie znam, a i czasu
              na poznanie tez nie bede przeciez miała. Smutne to bo ja bez ludzi nie potrafie
              żyć...Poza tym nie za bardzo się dogadujemy z rodzicami a to tez problem jak
              sie mieszka nagle znouw pod jednym dachem. trzeba miec nadzieje ze jakos
              bedzie. czasami juz nawet sie zastanawiam czy nie wrócic do ojca dziecka ale
              tam pewnie tez bym sie męczyła, w inny sposób ale kto wie czy nie bardziej.
              Zycie w związku z facetem, którego się nie kocha chyba jest trudniejsze niz
              samej w obcym miescie z rodzicami, z którymi sie nie dogadujesz. Zreszta, sama
              juz nie wiem
              • chalsia Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 21.03.04, 13:29
                >czasami juz nawet sie zastanawiam czy nie wrócic do ojca dziecka ale
                > tam pewnie tez bym sie męczyła, w inny sposób ale kto wie czy nie bardziej.
                > Zycie w związku z facetem, którego się nie kocha chyba jest trudniejsze niz
                > samej w obcym miescie z rodzicami, z którymi sie nie dogadujesz

                Broń Cię Panie Boże żebyś z tego powodu wracała do faceta. Ze względu na
                dziecko. Nawet jeśli z rodzicami bywa bardzo ciężko, to jednak (w większości
                przypadków) kochają i Ciebie i Twoje dziecko. A Ty ich też, mimo wszelkich
                niesnasek. I dziecko mam dom gdzie jednak są pozytywne uczucia (mimo utarczek).
                A jak wrócisz do faceta to będą i utarczki, i chłód uczuciowy - a dziecko to
                wyczuje. Nie ma gorszej rzeczy dla dziecka niż żyć w domu z dwojgiem obcych
                sobie (i co gorsza negatywnie do siebie nastawionych) dorosłych.


                Pozdrawiam,
                Chalsia
    • edz.anna Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 21.03.04, 00:00
      Witajcie,

      Doskonale wiem jak to jest gdy się wraca do rodziców. Dopiero co się
      usamodzielniłam a już musiałam wracać. Miałam wciąż poczucie stania w miejscu.
      Z początku często miałam dola, ze jestem jak małe dziecko, ze nie mogę zapewnić
      własnej córce domu, że wciąż brakuje pieniędzy... teraz daje mi większą
      zachłanność w życiu każdą chwilą.
      Chciałabym mięć swój własny kąt, raz już próbowałam się wynieść. Brak kasy na
      normalne życie jest moim największym kompleksem. Wiem że nie dam rady z dnia na
      dzień mieć wszystkiego. dlatego staram się skupiać na małych krokach. Mam
      nadzieje, że moje wysiłki juz niedługo zaowocują i będę mogła pozwolić sobie na
      wyprowadzkę. Czasem nadal miotam się i nie wiem jak sobie z własnymi chęciami i
      niemożnością realizacji ich poradzić. MOże jesteśmy dla siebie zbyt surowe?
      Wiem, że mnie moja sytuacja dręczy. Widze wiele pozytywnych stron mieszkania z
      rodzicami, ale zasmakowanej wolnosci trudno oddac bez żalu.
      POzdrawiam,
      Ania
    • burza4 Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 21.03.04, 12:01
      wróciłam do rodziców i dzieliłam 8-metrowy pokój z dzieckiem i siostrą. Nie
      powiem, żeby bylo najfajniej. Wiadomo - w takiej ciasnocie trudno o spokój,
      wszyscy oczywiście wiedzieli lepiej, jak wychować moje dziecko, że już nie
      wspomnę o tym, że moi rodzice chodzą spać z kurami, najpóźniej o 21, a ja
      zasadniczo około północy. Z tym, że na szczęście dobrze zarabiałam i mniej
      więcej po roku z pomocą rodziców kupiłam swoje mieszkanie. Potem oddawałam im
      część pieniędzy, resztę potraktowali jako prezent. Byli i są bardzo pomocni,
      ale gdybym musiała pomieszkać z nimi dłużej, to bym ani chybi zwariowała...
      • ayelet Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 21.03.04, 14:56
        Wiecie co przed chwilą w arch. szukałam postów na temat separacji i wiecie co
        znalazłam? Mój post, który napisałaam jak byłam jeszcze w ciąży i już wtedy
        myślałam o rozowdzie sad Nie ma na co czekać
    • fobia21 Re: Czy wszystkie jesteście zupełnie samodzielne? 21.03.04, 16:05
      ayelet napisała:

      > To znaczy czy po rozstaniu zamieszkałyście same z dzieckiem czy są tu
      > dziewczyny, które sytuacja zmusiła do zamieszkania z rodzicami?
      > Ja jak w końcu się rozstanę to jednak chyb a zamieszzkam z mamą. Jeślibym
      > mieszkałam sama, musiałabym bardzo oszczędnie żyć więc chyba zdecyduję się na
      > tą drugą opcję, i sama nie wiem jak to będzie?
      Dziewczyny my jestesmy same ale niesamotne mamy naszych brzdacow i to dzieciaki
      nasze dodaja nam sil my jestesmy twarde babki damy se rade!!!!!!!!!!!!!!!
Pełna wersja