jestem nowa

27.08.10, 22:29
Jestem nowa i mam dwóch chłopców. Mąż wyprowadził się tydzień temu.
Jak twierdzi, to moja wina, bo.... wiele.
W dzień się trzymam, wieczorem jest smutek. Jutro będę odpowiadać
znowu na pytania "dlaczego tata się wyprowadził? i zmieniać mokre
prześcieradła. Za 3 dni syn zaczyna szkołę, poszedł wcześniej, drugi
zaczyna przedszkole... Mężowi "było ciężko i ma prawo do
szczęścia"... tak mi powiedział.
    • memory11 Re: jestem nowa 27.08.10, 22:41
      jest ktoś kto Cię wspiera w tych chwilach?
    • miaowi Re: jestem nowa 27.08.10, 22:49
      To mi się najbardziej podoba - "on ma prawo do szczęścia".
      A pomyślał o dzieciach, które też kurna mają do tego prawo?
    • kajuja Re: jestem nowa 28.08.10, 20:52
      ja tez jestem w podobnej sytuacji, maz wyprowadził sie 3 tygodnie
      temu
      jestem mam 2 maluchow, jeszcze nic nie wiedza
      tyle ze u mnie jest inna kobieta ;/
      i mam podobnie jak ty, w dzień jest ok, wieczorem gorzej

      jakbys potrzebowała rozmowy, pisz smiało
      • laura_fairlie Re: jestem nowa 29.08.10, 08:46
        > tyle ze u mnie jest inna kobieta ;/
        Jesteś pewna, że tutaj nie ma?
        • kajuja Re: jestem nowa 29.08.10, 11:24
          nie rozumiem?
    • pieknazuzanna Re: jestem nowa 28.08.10, 21:49
      faceci to gnojki!!! brak słów
      mój tez się wyprowadził ale wrócił... niestety ja już nie chcę....
      sprawa w toku
      życzę siły ale pognać palanta, serio po co Ci taki typ, dasz sobie
      radę, wierzę
      pozdrawiam
      • kajuja Re: jestem nowa 28.08.10, 21:55
        ale wrócił bo co? przemyslał zetesknił??
        • czarna-renia Re: jestem nowa 29.08.10, 09:43
          Mój ma świadczą o tym sms,wyjścia nocne itp.a błaga o szanse jak
          mówię że nie to jestem dziwką zdzirą suką i Bóg wie kim
          jeszcze.Uderzył dwa razy za to że widziałam smsy.Nie chce ale co
          robić gdy dręczy przecież tacy nigdy sie nie zmieniają.Na szczęście
          nie mamy ślubu,ale mamy synka 14 miesięcy.Może kiedyś zrozumie że
          szans nie ma za tyle przykrych słów.sad(((
    • nowanowanowa Re: jestem nowa 29.08.10, 23:36
      Pewności nie mam, ale nie będę sprawdzać. Jakas laska, która " go
      rozumiała" przewinęła się sms-owo. Chyba to była jakaś demonstracja
      z jego strony i chyba odstrzeliłam na dzień dobry, bo w rozmowie
      telefonicznej, była bardzo szczera, ze dopiero się poznali, że tylko
      smsy itd i że jej nakłamał, bo powiedzial, że się rozwodzi, a był ze
      mną na wakacjach i że ona dalej nie jest zainteresowana. Od tego
      wszystko się zaczęło.Po wakacjach zabrał trochę rzeczy i poszedł
      mieszkać do brata.
      To nie jest tak, że sobie nie dam rady, bo dam i jeszcze przy użyciu
      prawników zrównam go z ziemią, jeśli tylko będę chciała... Wiem, ze
      jest dobrym człowiekiem, i ze go skrzywdziłam i zniszczyłam,
      wpędzilam w chorobę. Wiem, że dużo w tym mojej winy. Wiem także, że
      nad związkiem trzeba pracować, ze zawsze najlatwiej jest coś
      zburzyć, a buduje się tylko poprzez porozumienie. Moja praca
      nauczyła mnie dyplomacji, szkoda, że w domu wlłączalam emocje i
      postępowałam inaczej. Miałam dobrego męża, no moze nie idealnego.
      Ale mój egoizm i zapatrzenie w sukces materialny, zniszczyło
      wszystko, bo nie widzialam dobego czlowieka obok siebie i nie
      doceniałam jego starań.
      Teraz nie ma z nim żadnej rozmowy, przychodzi do dzieci, na każdą
      prośbę i bez, chce je wychowywać, ale mnie nienawidzi..
      W gruncie rzeczy go kocham, ale boję się, ze zdałam sobie sprawę z
      tego za późno i nigdy teo mu nie powiedziałam.
      ...
      W sumie, to jak zaczęłam czytać forum, to widzę lament i płacz... Ja
      też chwilowo lamentuję... ale to chwilowe. Czy wszystkie kobiety są
      tak strasznie bezradne jak zostają same? Czy są tutaj jakieś mamy,
      które prowadzą, wlasny biznes, są na stanowiskach i wychowują dzieci
      same... to chyba na nowy wątek.
      • 2.ladybird1 Re: jestem nowa 30.08.10, 11:36
        Ja radzę sobie sama. Wychowuję dziecko (już 15 lat) bez jakiejkolwiek pomocy EX.
        Realizuję się zawodowo, robię to co lubię.
        Na horyzoncie jakieś 5 lat temu pojawił się cudowny mężczyzna, mamy plany, marzenia.
        Mogę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwa. Już nawet nie boli, że dziecko nie
        widziało ojca na oczy.
        Głowa do góry, los da Ci szanse.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja