zaradne i samotne biznas mamy są?

29.08.10, 23:50
Jestem nowa i przerażona lamentem, jaki widzę na forum...
Zastanawiam się, czy moje życie i jak bardzo się zmieni, po odejściu
męża. Czy też będę lamentować, czy będę robić swoje. zaczęłam od
lamentu....ale to zaraz minie, jak się tylko przyzwyczaję.
Czy są tutaj samotne mamy, które są na stanowiskach, mają własny
biznes, są samowystarczalne finansowo...i tak na prawdę facet im nie
potrzebny?
Zastanawiam się, czy będąc ofiarą, a właściwie pozycjomując się w
roli ofiary, można wychować samej dzieci?
Wydaje mi się, ze trzeba być autorytetem dla dzieci, a nie można nim
być, będąc ofiarą... W pracy preferuję zatrudnianie kobiet, bo są
lepsze, lepiej wykształcone, lepiej pracują, bardziej ambitne i
bardziej się starają... przeraż mnie tylko ich brak we własne siły.
Byle chłystek się ceni i wynosi na stanowiska, kobiety chyba, przez
wychowanie, są zastraszone, brak im wiary we wlasne siły i
umiejętności. Do tego nie potrafią wyłączać emocji, co chyba
najbardziej je niszczy i osłabia...
jak myślicie?
    • guderianka Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 30.08.10, 18:13
      Myślę, że syty głodnego nie zrozumie..
    • zwiatrem Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 30.08.10, 20:46
      Mysle, ze strach, poczucie zagrozenia oraz bardzo czeste odczucie <pokonania>
      sa czynnikiem ukazujacycm nasze slabosci.
      Latwo los moze sie zmienic na gorszy i to nie dlatego, ze facet odszedl.

      Kobieta potrafi wylaczyc emocje, jednak jesli ona sama jest sterem, zeglarzem i
      okretem BEZ odskoczni i z pustym akumulatorem, to na kredyt nie poplynie dalej
      niz musi.
      Byle chlystek moze i sie ceni, ale nie wraca po dziecko/dzieci do przedszkola,
      nie leci zziajany na wywiadowke juz trzecia tego samego dnia w dwoch roznych
      szkolach i niekoniecznie ma zajety wieczor kolejna praca (odkurzaniem,
      sprzataniem, rehabilitacja dziecka).

      Aby zauwazyc drugi punkt widzenia, trzeba sie czasem pochylic i zobaczyc.

      • solidarna2010 Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 30.08.10, 22:07
        Banalna prawda - niezależność finansowa to klucz do dobrego samopoczucia.
        Masz kasę, możesz wynająć ludzi, którzy zrobią to, czego akurat nie możesz,
        zapłacić za usługi/czynności, których nie wykonasz sama (niania, hydraulik,
        taksówka itp.). A jeśli problemem jest dla Ciebie to, że Twój były złamas po raz
        kolejny opóźnił się z oszałamiającą kwotą 250 zł na dziecko, a ono właśnie chore
        i potrzebujesz lekarstwa...
        To się nie dziw niektórym, że stają się "ofiarami".
        Money, money, money...
    • dominisia30 Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 05.09.10, 20:01
      Hmm.... pewnie prawda leży gdzieś pośrodku... Czuje się wywołana do tablicy, jestem tzw. "biznes
      mamą" smile prowadzę własną firmę, jestem niezależna finansowo...ale chyba nie dlatego nie
      lamentuje...nie lamentowałam również wtedy jak okazało się, że jestem w ciąży, że zostanę już w
      niej sama, że nie mam nic oprócz pokoju u rodziców ( mój ex. wcześniej mnie utrzymywał, dla niego
      zostawiłam pracę, wyjechała za granicę ) . Pewnie było w tym mnóstwo błędów, można było
      bardziej racjonalnie..eh... Myślę, że nie lamentująca mama nie jest najgorsza ( życie potrafi
      naprawdę być ciężkie) ale mama sfrustrowana, nie zadowolona z własnego życia i niezadowolona
      często z faktu bycia mamą .. i jak potem być pełną wiary we własne siły kobietą co idzie do przodu
      pomimo wiatru w oczy?wiem, że alimenty to ważna sprawa, sama o nie walczyłam w sądzie, ale czy
      najważniejsza? ja cały czas od już 2 lat słyszę pytania od mamy, cioć, koleżanek: a pieniądze posyła ?
      oczywiście, że nie , oczywiście, że muszę się o nie prosić. Ale zmieniło się we mnie to, że ważniejsze
      dla mnie jest już teraz każdy mój nowy klient, zlecenie, kontrakt, a nie "jego łaskawa wplata na
      konto" choć wiem, że dziecko ma do nich święte prawo!!!! a z wymówek ex-a że ledwo co ma do
      garnka włożyć, już tylko się potrafię śmiać... wiem, że dam sobie radę..
      • rennie77 Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 06.09.10, 12:28
        mysle, ze w naszych realiach to wyglada troche inaczej. jestem wyksztalcona, mam niezly zawod i jestem specjalista w swojej dziedzinie. mam tez oszczednosci i sporo zdrowego rozsadku. nie uchronilo mnie to przed zwiazaniem sie z nieodpowiednim czlowiekiem. czy placi na nasze dziecko? oczywiscie, ze nie placi. nie lamentuje, ale wiem, ze musze byc zawsze przygotowana na kazda ewentualnosc. zachorowac moge ja, moze maly. w naszej rzeczywistosci to jest jednak inaczej, bo pomoc panstwa jest zadna, a pomimo tego, ze niezle zarabiam, wszystko jest piekielnie drogie. mieszkalam kilka lat za granica i wiem, ze tam jest latwiej. zastanawiam sie nad wyjazdem, ale moje dziecko jest jeszcze male i wiem, ze musze wziac pod uwage wszystkie za i przeciw.
        mysle, ze zle oceniasz kobiety, ktore tu pisza. to forum z reguly sluzy za miejsce, w ktorym spuszcza sie pare, bo kazdy wie, ze przy dziecku trzeba trzymac forme, ze ono musi wiedziec i widziec, ze mama choc jest tylko czlowiekiem, to ma jednak pewne sprawy pod kontrola. wieczorem, kiedy dzieci juz spia, czasem budza sie demony.
        • luna-666 Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 06.09.10, 20:09
          Ja jestem szczęśliwą mamąsmile I chociaż nie jest kolorowo w kwestiach finansowych(na szczęście mam kilka fachów w ręku i mogę dorobić) to jednak cieszę się każdą chwilą naszego życia,mam cudowną córkę i dzięki niej olbrzymie pokłady siły. Teraz zaczynam się starać z przyjaciółką o dofinansowanie z UE. A nóz się uda?smile Jak nie to i tak damy radę, nie może być inaczejsmile Dzięki Bogu ex nie pozbawił mnie poczucia własnej wartości. Mimo,że to ja zostałam oszukana, ja nie widzę ani grosza z alimentów,moje dziecko nie ma ojca to i tak uważam,że przegrany jest on. MY żyjemy pełną parąsmilesmilesmile Nie zapomnijcie się uśmiechać,na powitanie kazdego dnia dziewczynysmile
    • bramasole2 Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 07.09.10, 22:55
      Cześć,

      w moim małżeństwie potoczyło się inaczej, z czasem okazało się, że jestem z chorym, zakompleksionym człowiekiem. 5 dni temu miałam przeprowadzkę...Mam 3-letniego synka.
      Małżeństwo trwało 4 lata, z czego od 2 lat myślałam jak to zakończyć, od roku zastanawiałam nad rozwodem, aż w końcu wdałam się w burzliwy romans, który jak to schematycznie bywa...wygasł. Wiem teraz, że ten romans był po to bym miała siłę zakończyć ten chory układ...bym uwierzyła, że koniec czegoś pięknego jest tylko początkiem czegoś jeszcze piękniejszego....Nie jestem typem biznes woman....ale dobrze sobie radzęsmile i nie załamuję się....Chwile załamania, dołki przeszły do przeszłości z chwilą urodzenia synka. Skończyło się biadolenie i lamentowanie...i tak powinno być z każdą mamą. Wiem tylko, że gdyby nie moja praca i zarobki wcale nie byłoby tak łatwo to wszystko zmienić...Mój rozwód dopiero jest w początkowej fazie ale przebieg ma filmowy: detektywi, śledzenie, spy phone, namierzanie (w końcu mąż policjant), do tego mąż - kretyn, który chce odebrać mi dziecko...Oberwałam też, ale to był pierwszy i ostatni raz. Przeszłam koszmar, ale nadal się uśmiecham i nie zamierzam tego zmieniać. Obiecałam tylko sobie, że kiedy spotkam mężczyznę, będzie on jedynie dodatkowym elementem mojego świata a nie jego cetrum.
      Odezwij się nowanowanowa"-)
      • f.l.y Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 10.09.10, 15:45
        zaradne mamy są na tym forum, jedna drugiej daje instrukcje, jak obskubać tatusia
    • atilka Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 25.09.10, 21:28
      Może troche nie na temat ale chciałam się wypowiedzieć. 5 lata temu zaostałam sama w ciąży. Nie spodziewałam się tego wcale, bo byliśmy ze soba kilkanaście lat. Teraz juz ten okres uważam za zamkniety, jestem szcześliwa, że nie jestem z tym człowieiem. Utrzymujemy poprawne stosunki, na tyle ile wymaga bycie rodzicem i nic ponad to. Jednym słowem dobrze się stało, ale ... No właśnie, kilka lat temu podjełam albo raczej musiałam podjąć cięzkoą decyzję o rostaniu, i nadal uważam, że dobrze postapiłam, tylko że cos za tym powinno iść. W tej chwili jestem samotna mamą pracującą w tej samej firmie od dziesięciu lat. Pensja starcza na życie, ale tylko od miesiąca do miesiąca. Szczerze nie jestem zadowolona z siebie, ani ze swojego życia. Uważam, że za tą cięzko decyzją którą podjełam kilka lat temu, powinno iść cos dalej. Jakiś rozwój mój, mojej osoby, życia zawodowego, może nowa miłość. A ja mam wrażenie że stanełam w miejscu. Samotne wychowanie dziecka i pełna odpowiedzialnośc za niego, spowodowała że boję się zaryzykować. Marzę o wyjeżdzie za granicę, jednak wiem, że pierwszy rok, dwa będą ciężkie dla mnie i synka. Czy powinnam zaryzykować, zwolnic się z pracy i wyjechać. Rozsądek mówi mi nie, a coś w środku, ciągnie mnie do zmian. Gdybym była sam nie wachałabym sie wcale ale mam synka i on jest najważniejszy. Tylko jak długo może w życiu wystarczyć ciepła posatka nie dająca satysfakcji. Sama nie wiem co robić. Ten zastuj w moim życiu doprowadza mnie do szału sad Co radzicie?
    • variacja obecna! 27.09.10, 22:56
      Cóż...u mnie na poczatku pomimo mojej zaradności i samodzielnosci tez było baaaardzo cieżko. sprawa dośc nietypowa i skomplikowana...
      Niestety nie miałam czasu uzalac się nad sobą, bo moje dziecko wówczas bardzo chorowało, bylo hospitalizowane, ja po operacji, nowa praca na wysokim stanowisku, a mężunio zostawił nas w najcięższym momencie...
      Musiałam wziąć się w garśc ze wzgledu na dziecko i to jak abrdzo mnie wówczas potrzebowało....
    • iin-ess są:-) 30.09.10, 09:01
      • bramasole2 Mamy z Warszawy - spotkajmy się:-) 30.09.10, 10:08
        • he_xe Re: Mamy z Warszawy - spotkajmy się:-) 30.09.10, 11:27
          a przyszła mama (już za miesiąc) też?
    • nowanowanowa Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 01.10.10, 20:58
      jestem za !!!!
    • m.miranda Re: zaradne i samotne biznas mamy są? 14.10.10, 10:27
      Oczywiście, że są zaradne i samodzielne mamy smile Wychowuję 16-to miesięczną córeczkę i po macierzyńskim nie wróciłam na etat. Zaczęłam pracować na własny rachunek, będąc na urlopie wychowawczym. Pracuję jako konsultantka kosmetyczna firmy Mary Kay, sprzedaję luksusowe kosmetyki w domu klientek. Spotkania umawiam wtedy, kiedy ktoś z rodziny (mama, babcia) może zająć się moją córcią. Zarabiam całkiem nieźle, mam satysfakcję z pracy, dużo czasu dla dziecka. Nie narzekam smile Pozdrawiam wszystkie samodzielne mamy smile
Pełna wersja