Jak to właściwie jest?

04.09.10, 07:55
Przede mną sprawa o obniżenie alimentów, będę musiała wykazać koszty utrzymania dziecka,
udowodnić, że nie zmalały a wręcz odwrotnie. Moje pytanie jest następujące: skoro bio został
pozbawiony władzy rodzicielskiej i w związku z tym nie przysluguje mu prawo do informacji nt.
zdrowia dziecka, to jak w tej sytuacji mam na rozprawie przedstawić sytuację zdrowotną dziecka?
Może po prostu w odpowiedzi na pozew zaznaczyć wyrażnie, że nie wyrażam zgody na zapoznanie
bio z sytuacją zdrowotną dziecka? Co wlaściwie mogę w takiej sytuacji zrobić? przechodziła ktoraś
podobną sytuację?
    • majka003 Re: Jak to właściwie jest? 05.09.10, 19:14
      Jeżeli leczysz dziecko to musisz pokazać sądowi zaśw. lekarskie i nie ma to nic
      w związku,że nie wiadomo z jakich przyczyn nie chcesz mówić o tym przy ojcu.
      Mówisz to Sądowi.A nie rozumie dlaczego chcesz utajnić istotną syt. zdrowotna
      dziecka?To ma największy wpływ koszta alimentów.
      • zakatekdumania32 Re: Jak to właściwie jest? 06.09.10, 08:41
        Wszystkie niezbędne zaświadczenia lekarskie mam przygotowane, koszty leczeia również. Nie chodzi
        tutaj o robienie jakiejś tajemnicy przed bio, tylko o fakt, że skoro został pozbawiony władzy rodz. i
        w związku z tym nie przysługują mu już informacje o zdrowiu dziecka, to po prostu zastanawiam się
        jak to w praktyce wygląda? Czy mogę dać Sądowi na piśmie w trakcie rozprawy, czy jednak
        wszystko ze szczególami opowiadać. Osobiście jest mi to bez różnicy - i tak facet nie będzie w
        stanie połowy zrozumieć i wyciągnąć odpowiednich wniosków. Przy czym zaznaczam, że nie mam
        na myśli tutaj okulisty, alergologa, stomatologa i ortodonty. Zwykła ciekawość z mojej strony.
        Chyba że mamy na myśli, że odkąd bio jest tej władzy pozbawiony, to nie ma prawa wglądu do
        karty leczenia i nie podejmuje żadnych decyzji ws. leczenia dziecka.
        • virtual_moth Re: Jak to właściwie jest? 06.09.10, 08:49
          Na sprawie o podwyższenie alimentów pozwany jest stroną i ma prawo wglądu w akta sprawy. Poza tym najważniejsze jest to co powiesz na sprawie (to co zostanie zaprotokołowane), więc musisz powtórzyć to co napisałaś w pozwie o zdrowiu dziecka.
          • zakatekdumania32 Re: Jak to właściwie jest? 06.09.10, 15:18
            Tylko, że w aktach nie ma załączników, jest tylko protokół z przesluchania stron, a załączniki trzymają gdzieś oddzielnie. A z drugiej strony to dziwne, że ja jako pozwana ( sprawa o obniżenie alimentów) dostałam tylko odpis pozwu, a żeby zobaczyć resztę musiałam się pofatygować do sądu. I jeszcze ostatnia kwestia, czemu bio na sprawy dostarcza zaśw. o zarobkach ( na poprzednich też ) tylko do wglądu dla sądu i potem wszystko zabiera ( np. zaśw. lekarskie ), a ode mnie sąd wszystko bierze i dołącza do akt spraw, a po uprawomocnieniu wyroku jeszcze gdzieś indziej je przenoszą?
            • annakate Re: Jak to właściwie jest? 06.09.10, 17:29
              wszystkie dokumenty, na ktorych sąd się opiera musza byc w aktach, w oryginale lub przynajmnniej kopii, a nie "gdzies oddzielnie"- sąd oddaje te, ktore sa dla orzeczenia nieistotne (pliki paragonów z marketu, zaświadczenia o lekach dla mamusi pozwanego etc). do akt pełny wgląd maja obie strony. Nie jest prawdą, że ojciec pozbawiony wladzy nie ma prawa do informacji o zdrowiu dziecka - on nie ma prawa decydować w kwestiach zdrowotnych (ani innych) ale ma prawo wiedzieć, co z jego dzieckiem się dzieje.
              • zakatekdumania32 Re: Jak to właściwie jest? 06.09.10, 19:17
                Piszę, co widziałam, a przejrzałam akta ostatnich 6 spraw i nigdzie, w żadnych nie było ani jednego załącznika, za to w ich miejsce powpisywane: załacznik x ( k.27), załącznik y (k.28) itd. Interesowały mnie po prostu zaświadczenia nt. zarobków z ostatnich lat i nie było ani jednego. Pojawiały się za to informacje z przesłuchania stron i to, owszem było w protokole, ile kto zarabia. Zdziwiło mnie to i tyle. I dzięki wielkie Annakate za doinformowanie mnie w temacie prawa do wiedzy o stanie zdrowia dziecka, tylko bym się zbłażniła.

                P.S. chyba wszystkie wątpliwości wyjaśniłam smile
Pełna wersja