Potrzebuję pomocy

26.03.04, 14:36
Dziewczyny, wszedłem na te forum przypadkowo, bo właśnie zostawiła mnie moja
kobieta. Pewnego dnia spakowała sie i po prostu odeszła. Zostałem sam i mój
dwuletni synek Maciek. Nigdy do niego nie zadzwoniła, po prostu już jej nie
obchodzimy. Nie wiem, jak teraz żyć i po tym wszystkim się pozbierać. Może
napisze ktoś do mnie kilka słów, co robić. Pozdrawiam. Krzyś i Maciek.
    • pabloha nie-taki-samotny! 26.03.04, 16:41
      Witaj, własnie tak zaczęłam, bo spodziewaj, się lawiny listów od kobiet.
      Dobrze, że tutaj trafiłeś.
      A Twoja sytuacja? Przeczytałam i szczerze mówiąc zaniemówiłam, bo co można
      powiedzieć?!!! Przypuszczam, że nie obędzie się bez sądu nad Twoją kobietą, ale
      tak naprawdę nikt obcy nie ma do tego prawa.
      Teraz jesteście najważniejsi z Maćkiem dla samych siebie.
      Myślę, ze nie jesteśmy, ogólnie, przyzwyczajeni do sytuacji, w której to ojciec
      zostaje opuszczony przez matkę jego ojca. Matki też uciekają od
      odpowiedzialnosci. Nikt nie dopuszcza myśli, ze niektóre kobiety tez ta nowa
      rola moze przerosnąć? Nie wiem już sama...
      Pozdrawiam ciepło, trzymam kciuki, i pisz, pisz, pisz. W razie problemów,
      radości, dziel się tym.
      Orsova
    • burza4 Re: Potrzebuję pomocy 26.03.04, 18:52
      Hmmm, podobną historię przeżył mój znajomy, pożegnalny list z informacją żeby
      odebrał dziecko od sąsiadki, bo ona ma dość. Cóż można powiedzieć? Kaszana...
      Masz syna i to na nim powinieneś się teraz skoncentrować. Kurczę, niełatwo, jak
      się ma totalnego doła, jak ci się zycie wali na głowę.

      Kiedy to się stało? jak zareagowała rodzina, masz jakąś pomoc? wiesz, co się
      dzieje z byłą i przede wszystkim - dlaczego odeszła? nie pytam z ciekawości,
      ale wiem z doświadczenia, ze taka analiza czasem pomaga się pozbierać, a w
      takiej chwili człowiek się zastanawia gdzie popełnił błąd, czy można coś zrobić
      i w ogóle co ze soba począć... powinieneś też się wybrać do psychologa
      dziecięcego - żebyś wiedział jak się zachowywać przy synu, co robić i jak z nim
      rozmawiać. Maluch pewnie teraz jeszcze niewiele rozumie, ale przecież czuje!
      Pisz, chętnie pomożemy.
      • bejbiko Re: Potrzebuję pomocy 26.03.04, 19:04
        tak bardzo przykro mi z powodu Twojego synka, on będzie cierpiał i tęsknił za
        mamą.... Tobie uda się pozbierać bo zrozumiesz, że kobieta z którą byłeś
        poprostu jest bez serca, ale mały będzie przeżywał jej nieobecność... teraz, a
        potem zapomni, potraktuje to jako normalną rzecz, bo jest małutki i malutki ma
        rozumek... i dopiero za kilka lat znowu zacznie pytać: dlaczego?
        Nasz znajomy, poznał kiedyś bardzo młodą dziewczynę, obiecal jej malżenstwo i
        pomoc. Ona zaszła w ciąże, miała 19 lat. Czekała aż on się z nią ożeni, ale on
        poznał się na niej.... i któregoś dnia ona zabrała paszport i wyjechała do USA.
        Zostawiła dziecko. Nie wiemy gdzie jest i co się z nia dzieje. Mały zamknął się
        w sobie. Potrzebuje psychologa. Miał wtedy 6 lat, rozumiał więcej niż 2 -
        letnie dziecko, myślał, że to przez niego mamusia uciekła..... Aż serce boli!!!
        Ja urodziłam teraz synka (nie jestem samotną) i kocham go z całego serca, nie
        wiem jak można zostawić takiego maluszka. Trzymam za Was kciuki.... zobacz ile
        tu samodzielnych, może nawiążesz jakieś przyjaźnie...?
    • dagmara_gal Re: Potrzebuję pomocy 26.03.04, 19:53
      Takie sytuacje zdażają się zarówno kobietą, jak i mężczyzną.Jest to trudne i
      przykre, ale jedyne co można w takiej sytuacji zrobić to rzyć dalej i nie
      poddawać się.
    • tata_malolata Re: Potrzebuję pomocy 26.03.04, 21:55
      samotnykrzys napisał:

      > Dziewczyny, wszedłem na te forum przypadkowo, bo właśnie zostawiła mnie moja
      > kobieta. Pewnego dnia spakowała sie i po prostu odeszła. Zostałem sam i mój
      > dwuletni synek Maciek. Nigdy do niego nie zadzwoniła, po prostu już jej nie
      > obchodzimy. Nie wiem, jak teraz żyć i po tym wszystkim się pozbierać. Może
      > napisze ktoś do mnie kilka słów, co robić. Pozdrawiam. Krzyś i Maciek.

      -------------------------

      No Stary! Niewesoło.
      Ale jeśli Cię pocieszy list nie od dziewczyny to pozwole sobie tu parę słów
      skrobnąć.

      Po pierwsze - myslenie pozytywne.
      Pomysl tak: jestem SZCZĘŚCIARZEM.
      W tej chwili zamiast tak mysleć, myslisz o mnie: zwariował czy co?
      Nie. Jesteś szczęsciarzem bo jakieś kilkadziesiąt tysiecy facetów w Polsce
      dałoby sobie rękę uciąc by znaleźć się w Twojej sytuacji. Nie żartuję. Ja także.
      Te tysiące facetów to mężowie i ojcowie porzuceni przez żony, pozbawieni przez
      nie z niemaym udziałem polskiego sądownictwa rodzinnego możliwości mieszkania,
      wychowywania, opieki, kierowania edukacją swoich dzieci. Ba, są tysiące takich,
      którzy nie widują dzieci miesiącami a nawet latami.


      Po drugie: racjonalne myslenie
      To, że jej dziś nie ma nie oznacza, że pewnego dnia się nie zjawi - za miesiąc,
      rok, dwa lata. Oby zjawiła się by odbudować rodzinę. Może też być inaczej.
      Pewien ojciec porzucony przez żonę, zajmował się 6 miesięcznum dzieckiem. Minął
      rok. Żona przyleciała z kochankiem z Ameryki i... zażadała przyznania opieki
      nad dzieckiem. Uwierz. Sąd powierzył jej opiekę, mimo zeznań świadków, którzy
      potwierdzili jej ucieczkę, to iz ojciec sam zajmował się dzieckiem. Idź do
      adwokata - powie Ci co zrobić byś nie był kolejnym jeleniem do odstrzału w
      sądzie rodzinnym.


      Po trzecie: masz cel w życiu
      Więc nie łam się. Powodzenia.


    • gpr Re: Potrzebuję pomocy 26.03.04, 22:33
      Cierpienia i smutku nie da się uniknąć. Trzeba sobie na to pozwolić. Popłakać,
      wyżalić się, pozwolić sobie na przeżywanie tego i nie udawać, że jest dobrze i
      będzie dobrze, bo na pewno nie będzie tak samo, a tego co się stało nie da się
      odwrócić. Musisz też pomóc swojemu dziecku, bo ono choć nie wiele potrafi
      wyrazić to też przeżywa tę sytuację.
      Ja radziłam sobie w ten sposób, że starałam się myśleć jedynie o dniu
      dzisiejszym i prostych czynnościach, przeżyć każdy kolejny dzień jak najlepiej
      dla siebie i dziecka. Jak przyjdzie czas zaczniesz myśleć o dalszej przyszłości
      i odbudujesz swoje życie i swoją rodzinę. Myślę, że w tej chwili ważne powinno
      być dla Ciebie tylko dziś. Pozwól też sobie na różne przyjemności. Tobie też
      coś się należy, choćby kino czy spacer, spotkanie z przyjaciółmi.
      Nie powiem, że wszystko będzie dobrze, że się ułoży, ale powiem, że sobie
      poradzisz bo masz dla kogo i że czeka was nowe i wspaniałe życie.
      I zadbaj o to co się Tobie należy - prawo do opieki nad dzieckiem, na wypadek,
      gdyby Twoja żona chciała odzyskać dziecko, to się zdarza ( matki nie zapominają
      łatwo o swoich dzieciach, choć o błędach potrafią ), więc zadbaj choćby o
      dowody, które mogą się przydać później w sądzie, odwiedź prawnika i poproś o
      poradę. Do sprawy w sądzie pewnie dojdzie prędzej czy później, a z mojego
      doświadczenia wynika, że nawet najbardziej ugodowi i inteligentni ludzie nie
      dochodzą w tej kwestii łatwo do porozumienia.
      Gabi
    • e-milia44 Re: Potrzebuję pomocy 27.03.04, 00:38
      Czytam i ...nie rozumiem. Aż serce boli.
      Nie jestes sam - masz swojego synka - okazuj mu, ze go kochasz, on teraz tego
      na pewno bardzo potrzebuje.
      Moze to dziwnie zabrzmi, ale współczuje tej kobiecie. Współczuję, bo - jak
      bardzo okaleczony musi być człowiek, który porzuca własne dziecko...
    • annoda Re: Potrzebuję pomocy 27.03.04, 01:54
      Cześć Samodzielny tato!
      Jeśli pomocą będą nasze posty, to ja się dopisuję. Pewnie, że najważniejszy
      teraz dla ciebie niech będzie Maciek. A ty będziesz najważniejszy dla niego.
      Myślę, że ważne aby wiedział, abyś mu dał to odczuć, że ty go nie opuścisz,
      zadbać o to, żeby Mały mógł się poczuć najbezpieczniej jak tylko w tej sytuacji
      możliwe. Zresztą, łatwo tak gadać, myślę, że powinieneś poszukać pomocy u
      profesjonalisty. Też ze względu na Maćka. Trzymaj się!
      • dorisk Re: Potrzebuję pomocy 29.03.04, 11:13
        Nie załamuj sie drogi tato, z czasem się wszystko ułoży. masz przeciez maciusia
        i to dla niego massz żyć i być szczęsliwy. A matka.brak słów, ale myślę ze
        lepiej ze zrobiła to teraz niż za parę lat.. pozdrawiam was
    • ania-d Re: Potrzebuję pomocy 30.03.04, 01:59
      Drogi e-tato,
      Najpierw napiszę, a potem krótko wytłumaczę. Wiem, co czujesz. Nie rozumiesz,
      dlaczego to właśnie Ciebie i Twoje dziecko to spotkało. Dlaczego ona może nic
      nie czuć i nawet się nie odzywać. To teraz z drugiej strony. To co, masz
      dobrego, to swoje dziecko. To ono zmusza Ciebie co rano, żebyś w ogóle wstał.
      To dla niego musisz się uśmiechać. To jego musisz wychować. Nie warto mu w
      ogóle mówić o mamie, bo jej obraz może być bardzo zły. Jeszcze zdążysz ten
      temat rozwinąć do bólu.
      Co możesz zrobić.
      1. Cieszyć się, że masz dziecko.
      2. Robić wszystko z nim i dla niego.
      3. Jeśli pracujesz i nie masz czasu, nie uciekaj w pracę. Te chwile nigdy nie
      wrócą. Dzieci tak szybko rosną i nigdy już takie nie będą.
      4. Prosić o pomoc np. zaprzyjaźnione mamy. Zaprzyjaźnisz się w najbliższej
      piaskownicy. Uwaga. Czasem warto się odwidzięczyć, bo wtedy i Ty możesz
      korzystać.
      5. Jeśli masz zaplecze w rodzinie, korzystaj, ale nie spycha na nich dziecka.
      6. rola taty jest nie do przecenienia. Pewnie źle sprzątasz, prawie nie
      pierzesz, ale skoro jest teoria o wystarczaająco dobrej matce (dopuszczająca
      wyjątkowo bałagan i McDonalda) to na pewno jest też teoria o wystarczająco
      dobrym tacie.
      7. Koniecznie przeczytaj wydrukowany blog zostawionego taty Pałki o synku
      Bazylim. Napisz na priva, to podam dane książki, bo nie mam jej pod ręką.
      8. jesli musisz, skorzystaj z usług prawnika. Bądź pierwszy i nie daj się
      zaskoczyć. Musisz być przewidujący. Pomysły drugiej strony mogą zaskoczyć nawet
      najbardziej odpornych.
      9. Ciesz się każdą chwilą, zdziecinniej, zniż się do poziomu dziecka. To wielka
      radość dla obu stron.

      Skąd tak potrafię się mądrzyć? Bo przeszłam piekło (tata odpłynął, jak musiałam
      z dnia na dzień zostawić dzieci i zająć się bardzo ciężko chorym ojcem, który
      na zakończenie wyzdrowiał i się wypiął.
      Mądrzy ludzie mówią, że co cię nie powali, to cię utwardzi. Swięta prawda. Nie
      podejrzewałam siebie o takie pokłady siły. teraz doceniam chwile i chwilki.
      Chociaż czasem wydrę się na moje pociechy. Taka uwaga na koniec, tata wreszcie
      przypłynąć, choć zajęło mu to więcej niż kapitanowi Baranowskiemu. Ale ja już
      jestem dużo dalej. Może i Tobie się uda (nie ta to inna). Jak nie, to
      przynajmniej masz i tak o jeden problem mniej (nie pielęgnujesz nikogo, kto cię
      i tak zostawi). POzdrawiam. Dalej już tylko na ania-d@gazeta.pl
Pełna wersja