jehanne
14.09.10, 22:48
Rozstałam się z ojcem mojego dzidziusia i dostałam alimenty na małego. Tego idioty nie było na sprawie, więc siędzina powiedziała, że to wyrok zaoczny.
Dali mi 400 zł, śmiech na sali.
On oczywiście się odwołał, bo niby taki biedny, a przecież wiadomo, że ma kupe kasy. No nieistotne.
Teraz sędzina powiedziała, że ma mi płacić tylko 300. Gdy zapytałam co z tą różnicą to powiedziała, że to zabezpieczenie.
Jakie zabezpieczenie, jeśli ja w ogóle o zabezpieczenie nie występowałam! Czy teraz wychodzi na to, że co, mam mu jeszcze te pieniądze zwracać? Nie dośc, że dziecko potrzebuje różnych rzeczy, że się musieliśmy wyprowadzić to jeszcze mam mu około 1000 zwracać z odsetkami?
Doradźcie co zrobić. W was jedyna nadzieja.