zostałam sama w ciąży

23.09.10, 21:34
za namowa dziewczyn z innego forum chcialam jeszcze napisac do was tutaj moj post.....
moj facet z ktorym bylam pare lat zostawil mnie z dnia na dzien. jedna drobna klotnia byla dla niego wymowka. wyrzucil mnie z domu, strasznie potraktowal powiedzial nawet 'nie zaluje tego' ... bylismy szczesliwi, planowalismy to dziecko po dlugich staraniach. wyglada na to ze jednak on nie potrafi dorosnąc, choc wczesniej ukladalo sie bardzo dobrze, a decyzja o maluchu byla przemyslana, wczesniejsze dlugie starania, problemy...i udalo sie, nie wiem co o tym myslec juz nie mam sil zeby mu wybaczyc, on nawet sie o to nie stara, ma to gdzies, nagle uslyszalam wiele slow, wulgaryzmow, krzyku. Dodam tez ze ciaza byla zagrozona, on nawet pod koniec nie pomagal mi wcale.. nie bylo go ciagle mial 'cos wazniejszego'.. myslalam ze to przejsciowe ze poprostu trzeba pogodzic sie z nowa sytuacja, ze dla nas obojga jest to cos nowego, ale widac jest inaczej.. Tlumaczylam, prosilam, nic to nie dalo, on wybral inna droge, Jednak nie to mnie smuci najmocniej.. bo najwazniejsze jest to dziecko, to juz 38tydzien a ja nie mam dachu nad glowa ani pracy to on utrzymywal rodzine.. nie wiem co dalej robic, gdzie zwrocic sie o pomoc, mieszkam u rodziny ale po porodzie musze sie wyprowadzic.. Zostalam kompletnie sama, on powiedzial ze bedzie placil alimenty bo stwierdzil 'ze woli placic niz w ogole mnie widziec' a dwa dni wczesniej mowil o milosci. Strasznie sie zawiodlam, ale widac moze lepiej jesli wydało sie teraz kto wie jakby mogl sie zmienic przy dziecku. Dodam ze nie jestesmy malzenstwem. Zastanawiam sie jak mam sie zabrac za to wszystko? skad zaczerpnąc pomocy zeby moje dziecko mialo zycie jak najlepsze.. chce zrobic wszystko co w mojej mocy, zagubilam sie w tym wszystkim i nie wiem od czego zaczac dlatego potrzebuje pomocy kogos kto mnie zrozumie..
ile potrzeba mi pieniazkow na nowy start, musze wynajac jakies lokum.. dla dziecka rzeczy 'na start' juz mam.. czy jest w ogole szansa zebym dala sobie sama rade z takim malenstwem(finansowo)? wynajecie mieszkania, utrzymanie mnie i malucha.. bez pracy i pomocy.. ?
    • he_xe Re: zostałam sama w ciąży 23.09.10, 22:04
      Witam w klubie sad zgodnie z prawem mozesz domagac sie od ojca dziecka zwrotu kosztow Twojego utrzymania na trzy miesiace przed porodem (zbieraj faktury). Taki ojciec ma również obowiązek sfinansować wyprawkę dla dziecka, no i później płacić alimenty.
      Masz rodzinę na miejscu, nie jest najgorzej uncertain Zapisz się do psychologa, pójdź do najbliższego MOPSu, oni powinni pomóc, ale najpierw spróbuj porozmawiać z facetem, kiedy zamierza zacząć płacić i ile. Jeśli nie uzyskasz żadnych konkretów, idź do sądu, terminy są z kosmosu a sprawy o alimenty bezpłatne o ile nie decydujesz się na prawnika
      • aqua696 Re: zostałam sama w ciąży 24.09.10, 01:01
        W 3 miesiace pologu to tez koszt dla niego..wiec ciag dalszy faktur..
        Dla dziecka pieluszki, mleko..kazdy pie...aby w sadzie miec kolekcje rachunkow.
    • janetat Re: zostałam sama w ciąży 27.09.10, 23:15
      gdzie możesz bierz faktury a nie paragony -tak na wszelki wypadek jakbyś trafiła w sądzie na takie k...y jak ja trafiłam (kwity płacone moja imienną kartą bankową jak i inne pozostałe były ich zdaniem 'kombinowane')
      • ona3010 Re:nie ty pierwsza, nie ty ostatnia.... 05.10.10, 11:39
        Teraz to wydaje ci sie abstraktcja ale dasz rade. Bylam w podobnej sytuacji.
        Pamietaj ze dobrzy ludzie zawsze sie znajda i nie mam tu na mysli rodziny nawet. Zmienisz miejsce zamieszkania i mozesz miec przecudowna sasiadke, ktora ci pomoze. Rozmawiaj z ludzmi. Zbieraj info o tatusku, zarobki itp Badz cwana i zacznij teraz myslec.
        To jak cie potraktowal otwiera ci drzwi do wszystkiego.... ja mam okropny zawziety charakter wiec moj ex miał sporo kłopotów i bedzie jeszcze mial długo...
        • he_xe Re:nie ty pierwsza, nie ty ostatnia.... 05.10.10, 13:01
          > To jak cie potraktowal otwiera ci drzwi do wszystkiego.... ja mam okropny zawzi
          > ety charakter wiec moj ex miał sporo kłopotów i bedzie jeszcze mial długo...

          hej, ja też jestem jeszcze przed porodem i przed rozprawą, napisz coś więcej, jakieś wskazówki, jeśli nie tutaj to na pocztę gazetową. Z góry dziękuję smile
        • my-child Re:nie ty pierwsza, nie ty ostatnia.... 22.10.10, 12:44
          Ja... Pomysl wyjazdu chyba nawet od niego wyszedl... Troskliwy kochajacy przyszly tatus wysylajacy przyszla mame swego dziecka za granice do pracy BO TAM BEDZIE "NAM" LATWIEJ. Jeszcze pamietam jak ciezkie byly torby, jak ze lzami w oczach pracowalam, dzwigalam, wracalam o 2nad ranem do ciasnego pokoiku bo nie chcialam na poczatku przyznac sie ze wrocilam do tej pracy bo jestem w ciazy a w Polsce nie dam sobie rady, bo musialam odlozyc pienadze na start dla Myszki,na nasz dach nad glowa... Kochajacy tatus srednio dziennie wysylal dwa sms-y. Zapewnial ze przyjedzie jak tylko bedzie mogl. Nie przyjechal, nie zdazyl. Dzis Dzidzia ma 7tyg. Dajemy sobie rade i damy choc by nie wiem co. Malenka jest moja i tylko moja (poza cala masa przyszywanych cioc i wujkow). Od tego czlowieka (po ponad 8latach zwiazku) nie chce absolutnie nic. Niech idzie sobie wlasna droga (w koncu taka wybral) a nas niech zostawi w spokoju.
Pełna wersja