diagonal123
29.09.10, 00:22
Hej dziewczyny. Potrzebuję Waszego wsparcia. Jestem 3 lata po ślubie, zaczęło się książkowo czyli miłość forever, wspaniałe narzeczeństwo potem ślub i nasz synek. Mąż zarabiał zawsze dobrze a ja zaczynałam swą karierę. W ciągu ostatnich dwóch lat zaczęły się problemy. Finansowe. Coraz mniej zarabiał, a ja coraz więcej. Doszło do tego że przestał pracować a ja sama utrzymywałam rodzinę ledwo wiążąc koniec z końcem. Wszelkie prośby zeby mąż szukał pracy kończyły się awanturą. Żyłam jego obietnicami na lepsze jutro i ciągle zapewniał że teraz będzie lepiej. Ale nie było. Miałam mnóstwo obowiązków a on jak to facet osiadł na laurach. Dobrze mu było i widziałam ze wygodnie. Zaczęły się kłótnie, jakieś drobne długi to u jednych znajomych, to u rodziców, stres zaczął już mi towarzyszyć codziennie. Znienawidziłam go za to wszystko. Za brak odpowiedzialności za brak wsparcia. Tyrałam jak mogłam pracując do oporu aby mój syn miał dach nad głową i normalne życie. A mąż? Do tej pory nie ma zarobków a ja już nie daję rady sama. Otworzyłam firmę mam podwójnie stresów a po powrocie do domu on mnie wykańcza psychicznie. Co bym nie zrobiła jest źle, wyzywa mnie od najgorszych za byle co i wiecznie niezadowolony. Gdy wspominam mu o pracy wymyśla takie bzdety że ręce opadają- że to on robi za niańkę, że to on posprzątał że to on mi pomógł w cięzkich pracach związanych z moją firma (choć nikt go nie prosił i sama dałabym radę) no i wypomina mi że przecież on mi tyle dał i jestem niewdzięczna. Ale to wszystko zniosłabym i jakoś wyprostowała gdyby nie jego zadłużenie o którym dowiedziałam się niedawno. 30 tys. Z tytułu prowadzenia działalności - koszta przerosły jego wpływy. Wszystkiemu zaprzecza. A ja dowiedzialam sie ze mial juz procesy sądowe, ze komornik na nim siedzi i urzad szykuje sie do zajecia mojej pensji. Co mam robic? Chce odejsc od tego toksycznego czlowieka. Dodam ze rujnuje wszystko, od relacji z rodzina i przyjaciolmi po wszelkie zasady jakie wypracowalismy w naszym zwiazku. A ja? Jestem zestresowana jak nigdy, nie chce klocic sie przy synku i bawie sie z nim w jego pokoiku nie majac ochoty patrzec na typa ktory skutecznie rujnuje mi zycie. Jesli dysponujecie wiedzą na temat odpowiedzialnosci za meza dlugi to prosze o pomoc. W poniedizalak mam umowione spotkanie z prawnikiem...