Ja już na prostej

30.09.10, 16:18
Bywałąm tu 4 lata temu ,pod innym nickiem ,gdy ojciec mojej małej zostawiłją.Zresztą ,nigdy więcej sięz nią ani nie zobaczył ani nią nie zainteresował.Było ciężko.I ten ciężki czas trwał u mnie 1,5 roku.Tęskniłam za nim, wychowywałam sama małą ,chodziląm do psychoterapeuty ,który mnie stawiał do pionu.
Rozumowo wszystko pojmowałam a serce dalej skowyczało za niewartym tego gościem.
W koncu po kolejnej rozmowie z jednym z przyjaciół dostałam jakiegoś cudownego kopniaka smilesmilei zrozumiałam ,ze dosyć ,koniec.Nie warto.U mnie to było wlasnie tak- jedna rozmowa przechyliła szalę.
No a potem poznałam mojego obecnego faceta z któym zamierzamy się pobrać ,zktórym stworzyliśmy fajną rodzinę i który jest prawdziwym choć nie biologicznym ojcem dla córki.Zdecydowałam się na wyjazd do Francji i zamieszkanie razem z nim .Nie żałuję,myślę ,że to co przeszłam nauczyło mnie sporo a teraz jest naprawdę tak jak być powinno w związku .Jesteśmy my i jest nasza Żaba .smileI nasz wielki kocur wzięty ze schroniska.
Czas zmienia,zaciera,mówiąc banalnie leczy ,przynosi niespodzianki- czego dowodem jest moja historiasmile.
Buziaki!

    • agnieszka_i_dzieci Re: Ja już na prostej 30.09.10, 18:01
      Kolejny dowód na to,że zostanie sama z dzieckiem nie musi oznaczać samotności do końca życia smile
      Jak masz ochotę to zajrzyj na forum dla mam w nowych związkach: forum.gazeta.pl/forum/f,87101,juz_niesama_mama.html wink
    • he_xe Re: Ja już na prostej 30.09.10, 19:00
      a ja z kolei zrozumiałam, że dawca nie jest wart mojej miłości po wypisaniu sobie wszystkich kłamstw, oszustw i sku...stwa, jakich się w stosunku do mnie dopuścił:
      - nie powiedział, że ma żonę i dzieci;
      - zostawił mnie w połowie ciąży z dnia na dzień;
      - powiedział, że nie potrafi jednak żyć bez boga;
      - nie chce dziecka znać ani widywać, nie będzie przy porodzie i na USG;
      - mam sobie iść do sądu, a on będzie płacił tyle ile sąd zasądzi;
      - dziecko i ja będziemy jego i jego żony tajemnicą;
      - nie potrafiłam spać, pani ginekolog przepisała mi leki na sen;
      - nie potrafiłam jeść, kończę ósmy miesiąc a przytyłam tylko pięć kilo;
      - płakałam codziennie tak bardzo, że miałam krwotoki z nosa;
      - musiałam rozpocząć terapię u psychologa;
      - nie zamierza współfinansować prywatnych badań lekarskich, bo jego żona chodziła na NFZ;
      - nie zamierza współfinansować kosztów porodu, bo jego żona rodziła za darmo;
      - nie odbierał ode mnie telefonów, nie interesował się co się ze mną i dzieckiem dzieje;
      - odezwał się dopiero gdy dostał list od mojego prawnika (który też mnie kosztuje);
      - będąc z żoną i dziećmi na wakacjach dostawałam smsy jak bardzo za mną tęskni i kocha;
      - w ich rocznicę ślubu również uncertain
      - nie interesuje się jak sobie radzę finansowo w kompletowaniu wyprawki twierdząc, że mam dobrą pensję (zarabia trzykrotność mojej);
      - sama chodziłam na szkołę rodzenia, gdzie słuchałam jak ważna jest pomoc partnera;
      - prosił o spotkanie i rozmowę, gdy odmawiałam i mówiłam, że nosi obrączkę mówił, że może zdjąć;
      - pod pretekstem rozmowy przyjachał do mnie miesiąc temu i cztery razy próbował się ze mną kochać, odmawiałam trzy razy sad, a po wszystkim usłyszałam, że ma nadzieje, że żona nie zapyta gdzie był;
      - nie pomaga mi w zakupach, sprzątaniu, prasowaniu, myciu okien itp.;
      - zaproponował mi dom samotnej matki lub adopcję dziecka przez niego i jego żonę;
      - podczas oglądania filmiku z USG zrobiło mu się niedobrze na widok naszego dziecka;
      - na spotkaniu u prawnika zakwestionował ojcostwo, co mniej więcej oznacza dla mnie dalsze bujanie się z kosztami bez jego pomocy, a pośrednio oskarżył mnie o to, że będąc z nim nie byłam mu wierna. Woli płacić prawnikowi i za badania DNA niż mi pomóc.

      I wiesz co?, większości logicznie myślących kobiet połowa z ww. rzeczy wystarczyłaby aby wyciągnąć odpowiednie wnioski co do tego pana. Do mnie dotarło z kim mam do czynienia dopiero po tym, co zrobił u prawnika. Może i ja kiedyś zaufam, teraz sobie tego nie wyobrażam smile
      • miaowi Re: Ja już na prostej 30.09.10, 21:00
        Gdyby mi ex powiedział, że on i jego obecna zona adoptują moje dziecko, tobym go k..wa chyba o coś oskarżyła. A na pewno wyjechałby na kopach ode mnie z domu.

        A tak w ogóle he-xe, podaj dłoń, ja też trafiłam na drania jakich malo. Żonaty co prawda nie był, ale... mnóstwo ale. Rozeszliśmy się cztery lata temu jak córeczka miała dwa miesiące. Od tamtego czasu się nie widujemy, on nie interesuje się dzieckiem, a ja nie znalazłam nikogo nowego, bom też i nie szukała. Jeden drań zniechęca do facetów. Ja palantów przyciągam od zawsze, po raz kolejny nie będę ryzykowała.
        • he_xe Re: Ja już na prostej 30.09.10, 22:23
          a tak a propos tematu - czy czujesz miaowi, że "jesteś na prostej", bez faceta nexta i bez palanta exa, ale z małą? bo mam takie wrażenie, a w każdym wątku poruszanym na tym forum wydaje mi się, że dość dobrze się rozumiemy smile
          • miaowi Re: Ja już na prostej 30.09.10, 22:32
            Tak. Nie potrzeba mi kolejnego buca. Mam pracę, studiuję drugi kierunek, kupuję mieszkanie, na kredyt co prawda, ale sama.
            I teraz nie zamieniłabym się z żadną "pełną rodziną". Nie trzeba mi kolejnego faceta z problemami, co będzie udawał ojca dla mojego dziecka. Dziecko zresztą jest już na tyle duże, że nie da sobie wmówić takiej ściemy.
            Po moichh doświadczeniach już nie chcę się w to bawić. Przeszłam zdrady, inwektywy, oszukiwanie i okradanie. Również i groźby. Dziękuję, postoję.
            • szymon00 Re: Ja już na prostej 01.10.10, 16:15
              miaowi napisała:

              > Tak. Nie potrzeba mi kolejnego buca. Mam pracę, studiuję drugi kierunek, kupuję
              > mieszkanie, na kredyt co prawda, ale sama.
              > I teraz nie zamieniłabym się z żadną "pełną rodziną". Nie trzeba mi kolejnego f
              > aceta z problemami, co będzie udawał ojca dla mojego dziecka. Dziecko zresztą j
              > est już na tyle duże, że nie da sobie wmówić takiej ściemy.
              > Po moichh doświadczeniach już nie chcę się w to bawić. Przeszłam zdrady, inwekt
              > ywy, oszukiwanie i okradanie. Również i groźby. Dziękuję, postoję.

              nigdy nie mów nigdy, takie zapieranie jest bezcelowe, dzieciak dorośnie wyprowadzi się a Ty wtedy możesz odczuć co oznacza samotność, poprostu wybierać z głową a nie sercem
              • miaowi Re: Ja już na prostej 01.10.10, 20:15
                Ale ja już nie chcę, żeby w moim życiu się coś w tej sferze działo. Jestem tym zmęczona.
                A co do samotnosci - mnie nie przeszkadza. Umiem byc sama ze swoimi myślami, nie uwierają mnie smile

                Poza tym, skoro przyciągam buców, to po co dawać szansę kolejnemu? Ja już i tak jestem uprzedzona, że jak ktoś się mną zainteresuje, to na pewno a) dureń lub b) drań. Kwestią czasu jest sprawdzenie czy bardziej a) czy b).
      • rarely to jak doszło sikoreczko 08.10.10, 17:04
        ze masz z taka kanalia dziecko biedna ptaszynko pewnie przez katarek cie zapłodnił
        • miaowi Re: to jak doszło sikoreczko 08.10.10, 23:13
          Ja się nie wypieram - głupia byłam. Ale od tamtego czasu zrobiłam bardzo wiele, by z sytuacji wyszło jak najmniejsze zło.
    • zabazaba0 Re: Ja już na prostej 01.10.10, 08:47
      W moim przypadku,, na prostej ,, to nowy związek ,ale to oczywiste ,że najważniejsze ,żeby się otrzepać z typów ,których spotkałyśmy i którzy najwyrazniej trafili na dobry moment ,żeby nas wystawić na bolesną lekcję życia.
      No tak,kolejny facet to nie musi być buc ,spotkałam swietnego gościa ,na kasie nie spi ,majątku nie ma ale jest dobrym człowiekiem.A że ja akurat do szczęscia puchatego konta wink nie potrzebuję,to jest mi z nim bardzo dobrze .Jesteśmy razem od ponad dwóch lat a od ponad roku mieszkamy wspólnie .Mieliśmy okres docierania się,ale fajne było to,żeszybko ,, zalapywaliśmy ,, o co nam chodzi i gdzie musimy trochę poluzować smile- nie jesteśmy 20 latkami i każde ma swój charakterek ,nawyki i przyzwyczajenia .
      Aha, nigdy nie ukrywałam przed małą,że istnieje jej ojciec biologiczny .Mialą rok kiedy przestał się nią zajmować , nic niepamięta.Wie jak wygląda,wie,ze ma przyrodnie rodzeństwo , zresztą jego matka trzyma z nami kontakt ( te święte Matki ponoszące odpowiedzialność za synów,ha).Nie chcę,żeby dowiedziała się mając nascie lat ,ze coś nie jest tak jak jej się wydawało/.Nie jest łatwojej tłumaczyć czasem ,ale jeśli pyta to staram się jej wyjasnić odpowiednio do jej ,, rozumku,, sytuacje jaka jest.Tyle.
Pełna wersja