ct19
07.10.10, 00:08
chodzi o moją przyjaciółkę. Była akcja, jej były partner wywarzył drzwi po czym wtargnął do jej mieszkania, złapał nóz-przyłożył do gardła jej koleżance następnie groził jej wymachując tym nożem. Kolezanka miała na rękach ich ponad roczne dziecko. Był pijany. Wśród znajomych i w ogóle otoczenia ma opinię człowieka nieobliczalnego... nadużywa alkocholu i narkotyków... kiedy wdarł się do jej mieszkania tez był pijany zresztą... Na miejscu zdarzenia zjawiła się policja... która z tego co wiem jedynie zabrała go na izbe wytrzeźwień....
Za namową moją i nie tylko udała się na policje dnia następnego ponieważ obawia się o życie i zdrowie swoje i swojego dziecka. Na policji usłyszała coś w stylu że należy założyć sprawę i czekać... Tym czasem moja przyjaciółka tak się boi że siedzi w domu z zabarykadowanymi drz2iami i gazem pieprzowym pod ręką(chociaż sama nie wiem czy ten gaz jej w czymkolwiek pomoże). Doradziłam jej zadzwonić na KW ponieważ jak powszechnie wiadomo policjanci z naszej komendy to banda leni i patałachów. Zadzwoniła, usłyszała ten sam tekst że oni nic nie moga zrobić.
Trzeba to drążyć dalejna policji? napiszcie jak to jest skoro facet bezprawnie wdziera się do cudzego mieszkania, demolując je przy okazji-grozi mieszkańcą nożem i to przy małym dziecku, czy naprawde nic nie da się zrobić??? Czy policjanci nie powinni zabrać go do aresztu?? Wiem też że conajmniej raz zgłaszała na policji że były ją pobił-tak więc te "akty agresji" powtarzają się...
Zamykają na 48 do aresztu za posiadanie trawki(i słusznie) a za nie wiem jak to nazwać próbe morderstwa, grożenie, demolowanie cudzych mieszkań idzie sie spokojnie do domu??
Jak przyjaciółka powinna to rozegrać żeby tej jesieni mogła spokojnie wyjść z córą na spacer??