samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe?

01.04.04, 21:20
hej, takie pytanie do Was przyszło mi do głowy przed chwilą..
Zaglądam tu od czasu do czasu, ale się nie udzielam, bo na tle róznych
perypetii, o których czytam, moje życie wygląda całkiem nieźle.
Pytam Mam, które mają już za sobą wszystkie te gorzkie chwile i jakoś
poukładały sobie życie samodzielnie.
Ja mieszkam sama z prawie roczną córeczką, z jej ojcem nie tyle się
rozstałam, co nigdy z nim naprawdę nie byłam, teraz mamy poprawne kontakty
raz w tygodniu.
Ale przez cały tydzień radzę sobie sama, rano pędzę do pracy, koło 17 pędzę
do domu żeby zwolnić opiekunkę, w zasadzie nie mam możliwości żeby zbyt
często uwolnić się z tego kołowrotka. Kocham moje dziecko ponad wszystko, mam
nadzieję, że kiedyś uda mi się ułożyć na nowo życie, ale na dziś czuję się
wypalona.. I nie chodzi o mężczyzn tylko o jakiegoś "kopa", iskrę, bo na
razie żyję z dnia na dzień.
A Wy?
cheerio
    • e-milia44 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 01.04.04, 22:50
      Hey. Moja droga - przede wszystkim to nie jest forum dla samotnych mam tylko
      dla SAMODZIELNYCH wink Czy jestem szczęśliwa? Tez czasami sobie zadaje to
      pytanie. Czytam co piszą tu dziewczyny i czasami włos mi sie jeży, a czasami
      napawa mnie to optymizmem. Ja nie czuje sie zmeczona. Fakt, że pracuje w domu -
      ale nie miałabym nic przeciwko stałej pracy - wolny zawód ma to do siebie, że
      projekty są albo ich nie ma. Na razie to mój pierwszy miesiąc samodzielności -
      próbuje sobie wszystko poukładać. Staram się mysleć pozytywnie. Jestem na pewno
      zadowolona - cieszę sie spokojem, brakiem kłótni i stresów - tego jakoś mi nie
      brakuje. Chociaż czasami myślę co się stanie jak nie dostanę zlecenia? Jak nie
      zarobię? Odsuwam te mysli od siebie. Ale... Cholera, muszę to napisać. Chwilami
      jestem po prostu przerażona. Płakać mi się chce. Muszę to z siebie wyrzucic.
      Minął miesiąc, wysyłam masę ofert w sprawie pracy i nic. Kończą mi się
      pieniądze. Niedługo kolejny czynsz do zapłacenia. Wiem, że jestem dobra w tym
      co robię, bardzo to lubię (jestem grafikiem komputerowym) i nigdy nie miałam
      problemów ze znalezieniem zamówień. A tu nagle - posucha. Akurat teraz. Nie
      wiem co będzie. Skoczyłam na głęboką wodę - nie miałam wyjścia i nie żałuję.
      Ale cholernie sie boję. Co dalej. Co będzie ze mna i moim dzieckiem. Przecież
      od braku pracy się nie umiera... Ale trzeba za coś żyć.
    • iwona3 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 12:46
      Nie wiem. Generalnie jestem zbyt zmęczona, żeby się nad tym zastanawiać.
      pzdr
      • novikaa Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 13:16
        Hej dziewczyny!
        Jest strach o przyszłość, pieniądze, zapewnienie bytu dziecku,o to czy będę
        zdrowa, silna, o to czy przede wszystkim takie będzie moje dziecko, lęk o
        ewentualną samotność ( moją )...jednak gdy widzę, kiedy to moja córka smieje
        się od ucha do ucha ma mój widok, jak widzę jak rosnie,jak uczy się świata, jak
        jest bezbronna, niewinna i po prostu kochana, to tak ciepło robi mi się na
        sercu...to wszystko wtedy odchodzi, niestety nie na długo.
        Reasumująć, jestem szczęśliwa, bo uwolniłam się od toksycznego zwiążku, mam
        poczucie bezpieczeństwa i zaplecze finansowe, jednak lęk o przyszłość zawsze
        chyba bedzie w "powietrzu" smile
        Kasia
        P.Jest cudna pogoda, czuję sie szcześliwa, pozdrawiam Was wszystkie serdeczniesmile
        • edzieckokarenina Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 14:02
          hej,
          to trudne pytanie, tak naprawdę staram się o tym nie myśleć bo jak za dużo
          zaczynam się zastanawiać nad swoją sytuacją to często dopadają mnie wtedy dołki-
          niestety.Do niedawna pracowałam od 9.30 do prawie 19-ej,nie miałam wtedy zbyt
          dużo czasu na anlizowanie,ale byłam też przede wszystkim totalnie przemęczona i
          miałam wyżuty,ze tak mało widzę własne dziecko w ciągu dnia.Teraz podobnie jak
          e-milia nie pracuję na etat-na szczęście udało mi sie złapać robotę przy kompie-
          w domu.Ojciec dziecka teraz nie pracuje wogóle-więc zabiera dziecko na cały
          dzień do siebie-mam więc trochę luzu.
          Sytuacja w jakiej obecnie jestem jest średnio ciekawa..ale mam nadzieję,że
          niedługo ten stan rzeczy potrwa.
          Gorąco Cię pozdrawiam
          • justinka_s Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 14:10
            szczęsliwa się nie czuję, przed odejściem męża bylam super szczęśliwą kobietką,
            ale się skończyło
            teraz już odżyłam, jestem rok z córką, na początku bylo cięzko psychicznie, ale
            nie fizycznie
            zawsze bylam samodzielna i niezalezna i teraz tylko dawało mi to siłę, ze sama
            wszystko trzymam w ręku

            obecnie tez żyję z dnia na dzień, nie cieszy mnie za wiele rzeczy, czuję się
            przemęczona
            wczoraj oddałam małą na 3 dni do rodziców, wczoraj się wyspalam, dziś nadrobię
            zaleglości w domu, w pracy, pójdę na siłownię, basen, solarium, i będzie
            regeneracjasmile)
            mialam okres, w którym urosly mi skrzydla, śmiałam się, cieszyłam,
            imprezowalam, znajomi i rodzina pilnowali dizecka a ja oddawłąm się rozrywkom w
            każda sobotę...ale trochę mnie to zmęczyło

            myślę, zę jak już bedzie po rozwodzie ( może 15.04 koniec) , jak kupię
            mieszkanie, zlatwię kredyt, to w wakacje odżyję...pojade na urlop, haha, będzie
            super
            jestem pełna optymizmu, w końcu koiety, wiosna idzie!!!
            wychodźmy na dwór, cieszmy sie drobnostkami
            pozdrawiam
            • e-milia44 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 17:36
              Dzieki za tego posta - podniósł mnie na duchu - jak Tobie sie udało, to mnie
              tez się uda smile
              • cheerio Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 20:34
                Hej,
                dzięki za odpowiedzi smile
                e-milia oczywiście masz racje z tymi samodzielnymi a nie samotnymi, nawet
                dzisiaj jak otwierałam neta, byłam pewna, że w tytule wątku będą samodzielne.
                Ale widać wczoraj myślałam jednak o samotności.
                Ja też staram się cieszyć małymi rzeczami, a przede wszystkim moim szkrabem,
                który naprawdę daje mi bardzo bardzo dużo szczęścia.
                Zresztą ludzie wokól zawsze postrzegali mnie jako wesoła osóbkę i to się chyba
                nie zmieniło. Na szczęście.
                A co jeszcze o mnie - mam średnio dobrze płatną pracę, po której wracam do domu
                totalnie wypluta psychicznie i fizycznie, ale moja firma nie ma się najlepiej,
                więc muszę się poważnie rozglądnąc za nową. Niestety duży atut pt.
                dyspozycyjność odpadł wraz z urodzeniem się Ali.
                O pomoc w zajęciu się Małą mogę poprosić tylko Mamę, która niestety ze względów
                zdrowotnych nie może jej nosić, więc długa opieka odpada, a w dodatku mój tatuś
                jest jeszcze bardziej wymagającym dzieckiem i nie lubi zostawać sam w domu wink
                Oczywiście trudna jest świadomość, że trzeba to wszystko uciągnąć - po prostu
                nie mogę nie pracować, chorować, nie mieć siły itp. Ale to mnie jakoś nie
                dołuje. Jestem i zawsze byłam samodzielna i jakośtam sobie radzę z problemami.
                Tak jak pisałam staram się cieszyć, ale generalnie szczęśliwa nie jestem - ja
                chyba z tego gatunku, który musi z kimś dzielić życie żeby oddychać pełną
                piersią.
                Oki, ponarzekałam sobie. Od razu lepiej wink)
                Pozdrawiam cieplutko wszystkie mądre i piękne mamy na tym forum (czyli
                generalnie wszystkie).
                cheerio

                P.S.1 I muszę schudnąć, cholera, wiosna idzie ...
                P.S.2 Są tu jakieś mamy z Krakowa?
                • mayka_g Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 03.04.04, 16:42
                  Witaj.

                  Ja na razie nie z K-kowa [od połowy czerwca będę mieszkać - jak się nie zmieni
                  nic]. Ale bywam często. Jak chcesz to pisz na meil gazetowy.
    • kati78 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 20:37
      Cześc dziewczyny.
      Ja wiem, że jestem szcześliwa. Po prostu, najzwyczajniej na świecie. I pomimo
      wielu problemów (nie zwiazanych z pracą) uwazam sie za ogromną szczęściarę,
      której los dał najpiękniejszy prezent - syna. Mój mały ma już 4 mies. i półtora
      tygodnia. Jest slicznym bobasem, zdrowym i duzym jak na swój wiek. Dziś jak go
      kąpałam to się zaczął tak rozkosznie śmiać - łaskotałam go. Takie momenty są
      niemożliwe do powtórzenia i dlatego są tak wyjątkowe. Jak mogę nie być
      szczęśliwa? To co, ze nie ma ojca dziecka - dla mnie on nie istnieje. Owszem,
      jest obawa o przyszłość, strach o zdrowie malucha i o to, czy dam sobie radę go
      wychować. Ale są moi wspaniali rodzice. Wiem, ze mogę zawsze na nich liczyc. I
      nawet się cieszę, ze jestem samodzielną mamą. Nie muszę się z nikim dzielic
      moim maluszkiem.
      Sa chwile, gdy tracę siły, gdy chce mi się płakać ze zmęczenia. Ale wystarczy
      jeden uśmiech Jacusia i dostaję kopa. Chce się po prostu żyć!!!
      Trzymajcie się wszystkie samodzielne mamy, los dał nam najlepsze co mógł nam
      dać - nasze dzieciaczki.
      Pozdrawiam
      Kasia mama Jacka
      • e-milia44 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 02.04.04, 22:44
        Az mi sie lezka w oku zakrecila... smile Ja tez mam 4-miesieczne malenstwo -
        Marcinka. Uwielbiam jak sie do mnie usmiecha - a robi to coraz głośniej...
        Dziecko to najcudowniejsza rzecz na swiecie. Jedyny moj niepokoj budzi czasami
        obawa o przyszlosc - te materialna. Na rodzine nie bardzo mam co liczyc. Ale na
        szczescie sil mi nie brakuje. Grunt to pozytywne myslenie smile
        Sa tu jakies mamy z warszawy?
        • betina25 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 03.04.04, 16:10
          oj mi tez siezakrecilasmile ja jestem z wawy;sytuacja moja podobna do
          innych;jeszcze bardzo swierza ,alewierze,ze bedzie dobrze;macie racje dziecko
          to najwiekszy cud na swiecie;tak bezgranicznie kocham moja coreczke,ze bardziej
          juz sie nie da;teraz ona jest najwazniejsza i tak jak kiedys wyskoki na zakupy
          poprawialy mi humor tak teraz bez wyrzutow oddalabym wszystko jej;te piekne
          sukieneczki przyprawiaja o zawrot glowysmileja rowniez mam wlasna
          dzialalnosc;chwilowo na drugim planie,ale jak mala troszke podrosnie(2 mies.)
          to bardziej sie zaangazuje;na rodzicow zawsze moge liczyc;i choc zajmuja sie
          myska z przyjemnoscia to czasem mam wyrzuty czy nie za bardzo ich wykorzystuje;
          raz w tyg.chodze na tance latino-super zabawa,no i w weekendy pracuje-to
          pozwala mi sie oderwac od codziennej prozy zyciasmile))
          piekne slonce za oknem;dziewczyny odwzajemnijmy usmiech naszych maluszkowsmile)))))
          pozdrawiamy bea&julcia
    • justinka_s Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 05.04.04, 08:49
      heh, super po niedzieli...
      a widzicie Kobietki, ze nie jest aż tak źle? moja corka mam 1,5 roku i gdy ja
      zaczynam płakać ( ostatnio baaardzo rzadko) to ona mnie przytula i pociesza,
      zagląda mi w oczy i pyta "cio to?" noo i co ja mam powiedzieć? że łzy?
      więcprzestaję płakać
      za jakiś czas wasze maluchy będą tak robić, to sie popłaczecie ale od śmiechuwink)
      a co do małych radości...to tez kawa o poranku, pyszne śnidanie, kąpiel o 4 nad
      ranem i dużej ilości piany, wyskok z koleżanką i jej dzieckiem do salonu zabaw,
      spacer o zachodzie słońca, ciekawa ksiązka, dobry kawał...jak tego dużo,
      pozdrawiam, ja ani nie z warszawy ani nie z krakowa...sad(
      • chalsia Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 05.04.04, 11:25
        Ja nie na temat - co do reakcji dzieci na nasze łzy. U mnie to absolutny
        ewenement i może z tego powodu, jak mały widział łzy w moich oczach, to sie
        SMIAŁ. Z tym, ze ten śmiech taki był dziwny - nie normalny, tylko taki jak by
        sztuczny, wymuszony ????
        Nie mam pojęcia jak to "czytac".
        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • dziunia_f Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 05.04.04, 21:33
      Jestem.BardzosmileMam fantastycznego syneczka,prace ktora
      lubie,przyjaciol,rodzine,zaineresowania,marzenia i cale zycie przed sobasmile
      Powiem Wam,ze samotne macierzynstwo jakos mnie mobilizuje,daje "powera" i po
      prostu chce mi sie chciec.To,ze nie udalo mi sie z ojcem mojego dziecka (nie
      bylismy malzenstwem) mysle,ze wyszlo tylko na dobre mojemu dziecku i tak po
      prostu musialo byc.Nie ma go w naszym zyciu (jego decyzja,bo ja nie malabym nic
      przeciwko jego kontaktom z synem)ale za to Maly ma cudownych
      dziadkow,wujkow,ciocie no i zakochana w nim do szalenstwa mamesmilePewnie,ze sa we
      mnie obawy czy bede w stanie zapewnic mojemu dziecku szczesliwe zycie,zeby
      materialnie niczego mu nie zabraklo i aby jakos odnalazl sie w sytuacji,ze nie
      ma taty.Ale wiecie,czasem kiedy jest mi zle to sobie przypominam wiersz ks.
      Twardowskiego,jest tam taki fragment "...nie ma na ziemi sytuacji bez wyjscia,
      kiedy Bog drzwi zamyka to otwiera okno...".I tak to wlasnie jestsmilePozdrawiam
      cieplutko,slonecznie i wiosennie.Magda
    • osett Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 11:27
      nie - raczej zagubiona. To znaczy wiosna taka piękna, córeczka radosna, Święta
      się zblizają, mąż marnotrawny czyni próby powrotu (chyba) ... A ja ciągle
      próbuję się w tym moim nowym zyciu odnaleźć. Ale zamierzam być szczęśliwa smile))
      czgo wszytkim nam świątecznie życzę...
      • novikaa Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 11:54
        Justinka super to ujęła... małe radości, uśmiech na twarzy dziecka ,miła
        pogawentka z sąsiadem, śpiący obok wiernie pies, spacer z przyjaciółką,
        przetańczona ( pierwsza od kilkunastu miesięcy ) noc...no i ta WIOSNA, powoli
        się rodzi, weźmy dzieciaki na rece i wystawmy buzie do słońca smile))
        od jutra podobno ma lać...crying
        Kasia i Ninka
    • gosik771 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 13:55
      witajcie dzielne mamy - SAMODZIELNE MAMY - to określenie bardzo mi się podoba.
      Ja jestem taką mamą (nigdy bym nie przypuszczała że coś takiego może mnie
      spotkać ale cóż stało się). Mąż odszedł i jest zakochany po uszy w koleżance z
      pracy która też się rozwodzi bo już nie kocha swego męża. Chora sytuacja. Mąż
      wyprowadził się 14 lutego . od tego dnia kilkakrotnie błagałam go aby wrócił,
      aby dał szansę ale on twardo mówi NIE , NIE KOCHAM CIĘ. I od wczorajszego dnia
      tj. 5 kwietnia staram się żyć pięknie. Jak tylko się budzę kładę rękę na serce
      i mówię będzie pięknie , dasz radę , uśmiech obowiązkowy. Potem budzę swoją
      prześliczną córeczkę i razem zaczynamy dzień i podróż do żłobka..... Przy niej
      już nie płaczę bo ona to bardzo przeżywa a ja nie chcę jej skrzywdzić... jej
      nigdy. Staram się walczyć każdego dnia. Oczywiście są czy były dni kiedy
      życzyłam sobie śmierci ale po zamknięciu oczu widziałam Majeczkę - moją córkę i
      łzy szczęścia napływały mi do oczy. Życzę sobie i Wam , spokoju i radości bo
      już chyba nic gorszczego nas nie może spotkać. Cieszmy się życiem i dbajmy o
      nasze największe skarby. Małgosia z córeczką Mają z Warszawy .
      • apia2 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 16:16
        chyba nie, chociaż zalży kiedy. Ja rozstałam się z ojcem mojego synka 4 lata
        temu i w pewnym sensie do dzisiaj się nie pozbierałam. Mam 35 lat i już prawie
        żadne szansze na ułożenia sobie życia. Troche mnie to przeraża. Cztery lata
        temu myslałam, że znajdę synkowi nowego tatusia, ale sie nie udało. Generalnie
        nie jest źle, nie mam kłopotów finansowych, mam fajnych przyjaciół. Czegoś mi
        jednak brakuje w tej naszej małej rodzince i mojemu synkowi też. Jak mam mu
        wytłumaczyć, że jego ojciec się nim nie interesuje. Szczególnie, że tatusiowi
        urodziło sie nowe dziecko ( jakiś miesiąc temu) i teraz nie ma juz żadnych
        szans. Nie mam nawet brata, mój tata niedawno umarł. Żadnych męskich wzorców.
        Mały jest za to niesamowity ( ma 5 lat) i to on rozjaśnia moje życie. Apia
        • e-milia44 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 20:07
          35 lat to nie koniec swiata.. mezczyzni tez sa w roznym wieku
          pozdrawiam smile
    • kamilalycklig.se Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 20:39
      Jestem szczesliwa .....smile))))))
      a przyznam sie , ze myslalam ze juz nie bede ..... mam 26 lat i synka uroczego
      a teraz mezczyzne , ktorego pokochalam calym sercem a on nas .
      Poznalismy sie na MSN , mieszkamy od siebie 500 km ale jestesmy szczesliwi !!!!
      Pozdarwiam wszsytkie Emamy samotne i moze juz niedlugo niesamotne smile))))
      W ZYCIU WSZYSTKO JEST MOZLIWE !!!!!
      • ragusa Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 20:48
        ja tez juz powoli trace nadzieje, ze uda mi sie kogos spotkac (mam prawie 35
        lat). wiem ze moj synek (5,5 roku) bardzo cierpi ze nie ma taty (czesto plakal
        z tego powodu). A tata widzial go ostatni raz jak maly mial 6 miesiecy i
        wszystko wskazuje na to, ze sie wiecej nie pokaze. I dlatego jestem
        nieszczesliwa. Bo chocbym niewiem jak sie starala to ojca mu nie zastapie.
        R
      • e-milia44 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 06.04.04, 21:08
        super! tez w to wierze
    • limon_ka Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 07.04.04, 08:42
      Musiałam się dopisać!
      Od dwóch lat jestem samodzielną mamą (bliżej 40 niż 30 hahaha - więc jeśli ktoś
      tu mówił o szansach na ułożenie sobie życia... hahahah), dwoje dzieci 3 i 6
      lat. I wreszcie po tych dwóch latach udaje mi się wychodzić na prostą, tzn
      pogodzić się z danym mi losem. Dwa lata! A ja myślałam, że może po pół roku, a
      po roku napewno będę wolna w duszy! I tak strasznie jest to ważne, aby mieć ten
      spokój i jasność w sobie, mimo, że jak każdy człowiek nie jestem wolna od lęków
      i strachów. Czuję się jakbym wpadła w tory mojego własnego życia, że wreszcie
      uwalniam się od pytań "dlaczego ja", że przestaję żyć życiem mojego byłego
      męża, że przestają mnie zajmować a przede wszystkim dotykać sprawy związane z
      nim czy z "nami". Czy jestem szczęśliwa? A dlaczego miałabym być nieszczęśliwa?
      Szczęście to stan ducha, ktory jest w nas, niezależnie od tego czy mamy
      partnera czy nie. Szczęście to stan, kiedy zauważa się drobiazgi i rzeczy
      dające napęd na resztę życia. Pozdrawiam
      • gosik771 Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 07.04.04, 12:52
        dziewczyny to nie ważne która jest w jakim wieku ,znam koleżankę która ułożyła
        sobie życie bez męża. Jest jej cudnie. Także i ja wierzę że tak będzie bo
        garbata ani ślepa nie jestem ( ha,ha,ha) Teraz uczę się żyć. Nabieram tempa i
        cieszę się z małych rzeczy. Ale niestety jeszcze wierzę że on wróci,ale szanse
        są marne i czekam aby przestało to boleć a wtedy będzie zupełnie super !!!!!

        serdecznie ściskam,
        Gosia
      • chalsia Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 07.04.04, 14:26
        Limonka,

        widzę, że czytałaś posty na tym forum po łebkach wink)
        Od zawsze wiadomo, że żałoba po związku i dojście do siebie trwa właśnie ok.
        dwóch lat.

        Po za powyższym fragmentem, mogłabym się podpisać pod Twoim postem. Nie wiem
        czy jestem szczęśliwa ALE na pewno nie jestem nieszczęśliwa. Niestety
        poziom "zagonienia" nie pozwala mi jeszcze odczuwać radochy z drobiazgów.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • limon_ka Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 07.04.04, 15:00
          Co innego czytać a co innego to przeżyć smile))). Pamiętam jak ponad rok temu
          czytałam post dziewczyny, która była z 2,5 roku po rozstaniu i pisała, że nie
          może tego przeżyć, że czeka, że płacze, że nic nie może robić itd... Nie mogłam
          w to uwierzyć, że tak długo to może trwać! A teraz wiem, że nic się nie skończy
          jeśli sprawy nie zostaną skończone: rozwód, znalezienie sobie miejsca w życiu,
          pogodzenie się, zaakceptowanie no i chyba wyciągnięcie z tego co najlepsze dla
          siebie: jakiejś pewności siebie, niezależności, dorosłości itp.
        • virtual_moth Re: samotne mamy - czy jesteście szczęśliwe? 08.04.04, 22:05
          Chalsia, dwa lata?!

          Rozstałam się z ojcem mojego dziecka 2 miesiące temu. Nie kochałam go, ale
          wyrządzone krzywdy bardzo głęboko we mnie tkwią... Czy otrąsnę się z tego
          dopiero po dwóch latach?

          Obecnie mieszkam z mamą. Niby powinnam się czuć komfortowo, ale jest wręcz
          odwrotnie. Mam żałobę za utraconą wolnością, jako-taką niezależnością. Po 10
          latach mieszkania poza rodzinnym domem, po roku prób tworzenia rodziny "na
          swoim" znowu znalazłam się w punkcie wyjścia. Czuję się sterroryzowana, na
          każdym kroku wypominane są mi moje błędy od wielkich, po te małe, codzienne.

          Mama moja ma dobre intencje, ale jej model życia nie zgadza się z moim. Czuję
          się zamknięta w czterech ścianach, mam prawo wychodzić tylko na spacer z Małą
          (11 miesięcy). Gdy muszę załatwić jakieś urzędowe sprawy wychodzę wtedy, gdy
          Mała śpi.
          Nie ma szans na to, aby na dłużej zostawić Małą z babcią. Czasami udaje mi się
          ją podrzucić na pół godziny, by wziąć prysznic lub zjeść obiad. NIe mogę
          uczestniczyć w pracach domowych, bo muszę pilnować Małej. Muszę reagować na
          każde jej stęknięcie, inaczej jestem posądzana o lenistwo i nieumiejętność
          opiekowania się Malutką.
          Czasami uda mi się złapać oddech na 2 godziny (trzepanie dywanów, nadprogramowe
          porządki), ale okupione jest to moimi obawami, że znowu wyczerpałam "limity"
          podrzucania Małej babci.

          To pewnie straszne, co piszę. Kocham Malutką nad życie, ale czuję, ze wariuję w
          czterech ścianach z matką-terrorystką. Jednocześnie ogarnia mnie poczucie winy,
          bo wiem, ze mama ma dobre intencje.

          Nie wiem na czym polega to, że czuję się zniewolona. Mieszkając "na swoim"
          spędzałam całe dnie sama w domu z Małą, nie miałam znajomych, jednak czułam się
          wolna. Potrafiłam z 2-miesięcznym brzdącem skłonnym do kolek wysprzątać
          mieszkanie, ugotować obiad, pójść na spacer i poserfować na internecie. Nie
          czułam się gorszą matką dlatego, że nie zawsze mogłam zareagować na płacz
          Malutkiej. Czasami coś odpuszczałam (obiady główniewink, ale wcale nie miałam
          poczucia winy.
          Teraz nie mając prawie żadnych obowiązków czuję się zaszczuta, stłamszona,
          muszę na każdym kroku udowadniać to, że jestem dobrą matką.

          To tyle na temat mojego osobistego szczęścia... Wyszło długawe, może nie na
          temat, ale jak zwykle kierowała mną chęć wyżalenia się...

          Pozdrawiam.

Pełna wersja