heidi1009
14.10.10, 14:40
Dziś miała druga rozprawę o podwyższenie alimentów na syna nastolatka.........dostajemy 300zł
podałam o 1000 -choć wiem, że tyle pewnie nie dostane......
Ojciec dziecka twierdzi, że może płacić tylko 450zł na dziecko poniewaz ma cięzką sytuacje materialną - która wygląda tak :
ma własną działalność gospodarczą ,zatrudnia 3 pracowników ma samochód (8letni), mieszkanie na kredyt, zona pracuje a córka ma nianię.............i on twierdzi, ze nie jest w stanie nawet płacić 600zł bo w sierpniu np zarobił tylko 800zł a we wrzesniu 3000, żona zarabia1300
twierdzi, że dziecko widuje raz w miesiący co jest bzdurą- ale sąd mu wierzy..........kupuje mu rzeczy rózne - kolejna bzdura kupuje mu prezenty od święta ale mnie sędzina tak uważnie nie słuchała jak jego............
do niego uśmieszki itp. a jak ja mówiłam to minki strzelała jakby chciała spytać po co się odzywasz w ogóle............i to ma być sprawiedliwość........
sytuacja moja jest taka, że mam jeszcze córkę z obecnym mężem, która jest w wieku córki exa. Tylko, ze ja nie pracuje bo mnie nie stać na nianię. Mieszkania nie mam muszę mieszkać u rodziców lub wynająć, samochodu nie mam nie mówiąc o oszczędnościach. za to mam kredyt który jej nie interesował ale jego kredyt był ważny ponieważ bada jego możliwości..... a moje możliwości??ale ważne było, ze mój mąż jest żołnierzem i zarabia 2000 - no kpina jakaś.......syan widuje raz na 3 miesiące i kupuje prezenty od świta a gada bzdury jak mało który
On miał adwokata z daleka a ja broniłam się sama...............
a na sprawie odniosłam wrażenie, że ona jest za nim...............no tylko sie pochlastać
i gdzie ta sprawiedliwość?? faktycznie biedny tatuś...............
musiałam się wygadać...........