Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.ankiety

03.04.04, 13:40
Powracając do ankiety.
Zaczęłam się zastanawiać, czy samodzielna mama z maluchem faktycznie ma mniej pieniędzy.
O dziwo, ja mogłam sobie pozwolić na więcej, będąc samodzielną mamą, ponieważ:
1) pierwszy mąż wszystkie zarobione pieniądze przegrywał na giełdzie, więc jak odszedł, to nie musiałam go utrzymywać, a jeszcze dostaję 300 zł alimentów (nie ma mowy o podwyżce, bo widzę, jaką ma sytuację finnasową),

2) drugi mąż nie przegrywa, dobrze zarabia, ale cóż..... musi mieć:
- dobry samochód powyżej 150 KM, - mnie wystarczał stary lanos, do samochodów wogóle nie przywiązuję wagi,
- najnowocześniejszy komputer, np monitor 21 cali, - mnie wystarczał taki, na którym chodzi Office
- najnowszy aparat cyfrowy - wogóle nie miałam,
- ostatnio coś zaczął mówić o nowych felgach "wiesz, tanio sprowadzę z Niemiec, wyjdzie jakieś 4.000 zł" Grrrrr.
- wakacje w Kenii, na Dominikanie itp - jako kawaler jeździł na Bahamy, więc na Egipt kręci nosem, a ja byłam zachwycona.

Ponadto jako samotna mama:
- nie musiałam płacić za restaurację, kino, teatr, itp....- płacono za mnie,
- nie kupowałam do domu skrzynek piwa (jeszcze jeździć po nie na Słowację, bo u nas nie ma Kelta......)- wogóle nie piłam,
- żywiłam się gotowanym kalafiorem i fasolką szparagową, jogurtami - teraz robię dania mięsne,


Reasumując - mając męża, ma się więcej wydatków takich.... nie wiem jak to nazwać "męskich?", a takie są cholernie drogie.

bardzo mnie ciekawi Wasze zdanie.
pozdrawiam

    • edzieckokarenina Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 03.04.04, 14:35
      Powracając do ankiety.
      Zaczęłam się zastanawiać, czy samodzielna mama z maluchem faktycznie ma mniej
      pieniędzy.
      O dziwo, ja mogłam sobie pozwolić na więcej, będąc samodzielną mamą, ponieważ:
      1) pierwszy mąż wszystkie zarobione pieniądze przegrywał na giełdzie, więc jak
      odszedł, to nie musiałam go utrzymywać, a jeszcze
      dostaję 300 zł alimentów (nie ma mowy o podwyżce, bo widzę, jaką ma sytuację
      finnasową),
      ******
      piszesz,że będąc sama z dzieckiem miałaś więcej pieniędzy niż gdy "doszedł" do
      Was facet wink
      To znaczy,ze dobrze zarabiasz, a Twój obecny mimo zarobków ma też duże wydatki-
      wiec jakoś tak wychodzi,ze wcześniej miałaś więcej dla siebie
      Pozdrawiam
      Ps.chyba nie zamierzasz go zostawić z tego powodu? wink))
      • kruszynka301 Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 03.04.04, 15:21
        Absolutnie nie zamierzam go zostawićwink)))))

        Jestem baaardzo szczęśliwa - pomimo tego, że np w ramach "oszczędności" 300 zł, które wcześniej miałam na wacikiwink))) musi mi wystarczyć na o wiele więcej kosmetyków.

        Obaj moi mężowie zarabiali więcej ode mnie (to nie znaczy, że ja zarabiam mało), tylko..... faceci są jak dzieci, potrzebuja zabawek, koszt utrzymania takiego dziecka jest nieograniczonywink)))). Ale - warto.

        P.S. Podsłuchana rozmowa męża z jego najlepszym przyjacielem, artystą malarzem, przy piwie, oglądając film:

        W: Wieeesz, przydałoby Ci się kino domowe z ekranem na całą ścianę......Może pójdziemy jutro do sklepu?
        Mąż - przeszkolony już przeze mnie: Ależ W., to kosztuje kilkanaście tysięcy!!!W: Acha...
        W - po chwili: No to co??????

        W. dzwoni do męża do pracy: "Wiesz, jestem nad jeziorem, słabo Cię słyszę, zadzwonię później.
        W. ma domek nad Rożnowem, więc mąż myślał, że tam siedzi.
        Po tygodniu po W. nie ma śladu.... Mąż zaczyna się niepokoić.
        Po 2 tygodniach W. się odzywa.
        Mąż "Gdzie jesteś? Dlaczego nie odbierasz telefonów?????
        W. Aaaaa, zapomniałem Ci powiedzieć, że siedzę nad jeziorem, ale Michigan!!!!!Poleciałem sobie do Stanów.....,

        Dla męża W. to najnormalniej zachowujący się facet.....

        PS. polecam wątek na emamach "czy Wasi mężowie mają takie pomysły?"

        pozdrawiam wiosennie

        • justinka_s Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 05.04.04, 08:53
          hej hej
          to Ty samotna nie jesteś...a czy Twój obecny nie ma przypadkiem brata bliźniaka
          wolnego stanu albo podbnego do niego kolegi też stanu wolnego?smile)
          • kruszynka301 Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 05.04.04, 16:05
            niestety, to jedynak, i to już w drugim pokoleniuwink)
            Wiąże to ze sobą notoryczne wyjazdy do Babci (jedyny wnuczuś) i mamusi (jedyny synuś).Np z prac na dzisiaj:
            - naprawić Mamusi komputer,
            - naprawić Babci kuchenkę (mamusia i babcia mieszkają na przeciwnych końcach Krakowa...)
            Ale za to mam komputer w domu dla siebie!!!!!! Nikt mnie nie wygania i nie odlicza 15 minut....

            Jego dobry kolega (ale nie artysta-malarz, bo z nim nawet ja nie mogę wytrzymać), niedawno "wpadł" w 33 wiośnie życia. O dziwo, jest zachwycony sytuacjąwink)).
            Niestety, pomimo najszczerszych chęci, nie mogę pomóc - obracamy się w gronie dzieciatych par.
            Ja swojego "skarba" poznałam na czacie - przedstawił mi się jako sprzedawca na stacji benzynowej, dopiero po jakimś czasie odkryłam, że jak na zwykłego pracownika fizycznego ma bardzo kosztowne upodobania, i coś tu nie gra...wink))))



    • kkokos kruszynko, jaki cel miał twój post?? 06.04.04, 09:26
      chciałaś udowodnić, że samodzielne matki mają lepiej, bo mają więcej pieniędzy
      dla siebie? robisz z siebie słodką idiotkę ("och, nigdy go nie rzucę, choć
      kupuje felgi za 4 tys. zł), podczas gdy wiele wpisujących się tu kobiet
      naprawdę ma kłopoty finansowe właśnie dlatego, że są samodzielnymi matkami. Nie
      jesteś samodzielna, a twój wpis niczego, co mogłoby pomóc samodzielnym spojrzeć
      na świat z innego (niż samodzielnomamocentryczny) punktu widzenia, nie wniósł.
      Ja wiem dsokonale, że istnieją tacy ludzie jak twój mąż i jego kolega artysta,
      ale epatowanie takimi tekstami na tym forum jest po prostu niesmaczne. Bądź
      uprzejma wpisywać takie rzeczy na... hm, macochach? kobiecie? forum dla
      japiszonów?
      pozdrawiam
      k
      • domali Re: kruszynko, jaki cel miał twój post?? 06.04.04, 09:36
        kkokos napisała:

        Bądź uprzejma wpisywać takie rzeczy na... hm, macochach? kobiecie? forum dla
        japiszonów?

        A dlaczego na macochach? I tam, i tutaj są osoby zyjacę powyżej i poniżej
        przeciętnej. To tak jakbym ja napisała np. Chalsi (przepraszam, że
        personalnie), żeby nie epatowała na macochach faktem, że zarabia dużo i dużo
        więcej niż ja wydaje na dziecko w podobnym wieku. Albo że ważną cześcią
        wydatków mam samodzielnych są wyjazdy na wakacje, na które ja (macocha) nie
        mogę sobie pozwolić.
        Myślę, że intencją autorki wątku było pokazanie, że bycie samodzielną nie
        zawsze pociąga za sobą biedę i problemy. Inna sprawa, że bardzo często jest
        inaczej.
        • mikawi Re: kruszynko, jaki cel miał twój post?? 06.04.04, 09:54
          myślę podobnie jak domali, i sądzę że nie bylo intencją kruszynki dotknięcie
          kogoś tylko pokazanie że jak jest się samej to się samej decyduje ile na co
          wydać i ma się większą kontrolę nad budżetem, a jak jest się z facetem - trzeba
          się liczyć tez z jego wydatkami, które dla nas samych są conajmniej zbędne żeby
          nie powiedzieć niezrozumiałe (vide hipersuper felgi, gadżety komputerowe,
          najszybszenaświecie samochody itp.)
          nie bierz kkokos tak wszystkiego do siebie i tak śmiertelnie poważnie
          • kkokos Re: kruszynko, jaki cel miał twój post?? 06.04.04, 10:11
            mikawi napisała:

            >jak jest się samej to się samej decyduje ile na co
            > wydać i ma się większą kontrolę nad budżetem, a jak jest się z facetem -
            >trzeba się liczyć tez z jego wydatkami, które dla nas samych są conajmniej
            >zbędne żeby nie powiedzieć niezrozumiałe

            tak, to jest zdanie niewątpliwie prawdziwe. w tym ujęciu tematu zgadzam się z
            tym zupełnie. w ujęciu tematu przez kruszynkę - podtrzymują moją opinię, że
            post był niesmaczny i w stylu słodkiej idiotki. nic na to nie poradzę, że
            akurat na ten temat brakuje mi poczucia humoru smile)
        • kkokos Re: kruszynko, jaki cel miał twój post?? 06.04.04, 09:55
          domali napisała:

          > Myślę, że intencją autorki wątku było pokazanie, że bycie samodzielną nie
          > zawsze pociąga za sobą biedę i problemy.

          w którym miejscu, miła domali, w którym? smile) bo ja tam widzę tylko użalanie się
          nad tyloma strasznymi wydatkami, które pociąga za sobą zmiana takiego fajnego,
          bo oszczędnościowego, statusu bycia samodzielną na jakże kosztowne bycie mniej
          samodzielną... śmieszne i straszne...
          • domali Re: kruszynko, jaki cel miał twój post?? 06.04.04, 09:59
            Myślę, że mikawi szerzej napisała to, o co mi chodziło.
    • osett Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 06.04.04, 11:07
      bardzo rzadko wpadam na forum - nie mam w wynajmowanym mieszkaniu internetu,
      teraz zajrzałam i niestety trafiłam na ten wątek. tak kkokos moim zdaniem też
      to niesmaczne co napisała kruszynka. i nie wiem co właściwe chciała wnieść
      swoim postem. Bogactwa nie należy sie wstydzić bo to nic wstydliwego. Ale nie
      macha sie nikomu nim przed oczami. Bo to też nic do chwalenia. To tylko
      pieniądze. Daleka jestem od znajdowania nowych miejsc gdzie kruszynka mogłąby
      prezentować swoje bezpieczeństwo finansowe. Uważam że w takiej formie jak ona
      to zrobiła właściwie nie powinno się tego robić nigdzie. A co do Chalsi, burzy4
      i kilku innyh dziewczyn które mają relatywnie duze pieniądze - wspominały o
      nich w kontekście spraw o których pisały, a na które pieniądze miały wpływ
      (koszty zamieszkiwania w domu, kwota alimentów a "szybkość i skutecznośc
      działań komornika itp. )nigdy nie machały sztandarem - z napisem jestem
      NADZIANA.
      acha i zebys kruszynko nie myślała ze pisze te słowa zgorzkniała, niespełniona
      i zazdrosna kobieta - nie jestem taką. I mam bezpieczeństwo finansowe.
      osett
      • domali Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 06.04.04, 11:18
        osett napisała:

        A co do Chalsi, burzy4 i kilku innyh dziewczyn które mają relatywnie duze
        > pieniądze - wspominały o
        > nich w kontekście spraw o których pisały, a na które pieniądze miały wpływ
        > (koszty zamieszkiwania w domu, kwota alimentów a "szybkość i skutecznośc
        > działań komornika itp. )nigdy nie machały sztandarem - z napisem jestem
        > NADZIANA.

        Zgadza się, dziewczyny nigdy tak się nie zachowywały. Może rzeczywiście forma,
        w jakie kruszynka opisała swoją sytuację może byc drażniąca (dla mnie osobiście
        nie jest, mimo ze nie należe do osob, mających zapewnione bezpieczeństwo
        finansowe), ale chyba ważniejsza była intencja.
        • novikaa Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 06.04.04, 11:40
          ..Szczerze powiedziawszy trochę zdziwiłam sie czytając post Kruszynki...w
          pierwszym momencie, uwierzcie lub nie, wzielam go za zart...
          Wczoraj dość długo rozmawiałam z kolezanka, która ma dziś sprawe o alimanty,
          mam nadzieje,ze dostanie z 250 zł na małe dziecko bo ojciec dobrze zarabia (
          trzymam kciuki ) i przyznam byłysmy odrobinę zniesmaczone. Dziewczyny piszą,
          proszą o pomoć w uzyskaniu kilkuset złotych alimentów, maja problemy z
          komornikami ( wczoraj w panoramie usłyszałam wiadomość ,ze tyko co 10 obciązony
          obowiązkiem alimentacyjmym sie z niego wywiązuje )... a tu takie luksusy.
          Tez nie jest mi źle, mnie i dziekco stać na praktycznie wszystko, jestem młoda,
          zdrowa, pełna energii. Wydaje mi się, że po prostu nie ten czas i miejsce na
          takie wypowiedzi.
          Pozdrawiam z sympatiasmile
        • osett Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 06.04.04, 11:45
          "Może rzeczywiście forma,
          w jakie kruszynka opisała swoją sytuację może byc drażniąca (dla mnie osobiście
          nie jest, mimo ze nie należe do osob, mających zapewnione bezpieczeństwo
          finansowe), ale chyba ważniejsza była intencja."

          i tu się domali nie zgadzamy... Bo forma często tak samo ważna jak intencja...
          Zreszta pewnie się zgadzamy bo zapewne uczysz Wiktorka - proszę, dziekuję etc.
          A to też "tylko" formy. Wazne też wyczucie i takt - nieznajomej matce
          niepełnosprawnego dziecka nie będziesz zapewne godzinami opowiadać o sukcesach
          naukowych swojego synka itd. Po co narazać kogoś na przykrość?

          Jak czytam Twoje posty (np wątki z Kamilą) to mam wrażenie że tak naprawdę
          myślimy podobnie tylko po prostu poziom tolerancji u nas inny smile)
          A co do intencji kruszynki to ona dla mnie niestety mało czytelna...
          pozdrawiam
          • domali Re: Więcej pieniędzy miałam jako samotna - dot.an 06.04.04, 13:54
            osett napisała:

            >
            > Jak czytam Twoje posty (np wątki z Kamilą) to mam wrażenie że tak naprawdę
            > myślimy podobnie tylko po prostu poziom tolerancji u nas inny smile)

            Niewykluczone smile Może to jeszcze młodzieńczy idealizm, którego resztki mi
            pozostały, może pozytywne nastawienie do wszystkich i wszystkiego. Ja się
            generalnie w ludziach doszukuję dobrych intencji, nawet jesli coś im się nie
            udaje, czy nieczytelnie to wyrażają. Niestety coraz częściej zdarza mi się na
            tym przejechać, więc pewnie się z tego wyleczę smile

            > A co do intencji kruszynki to ona dla mnie niestety mało czytelna...
            > pozdrawiam
    • kruszynka301 do kkokos 06.04.04, 17:14
      No cóż, jestem osobą, która w każdej sytuacji potrafi się śmiać, zawsze widzę pozytywne strony - myślę, że z powodzeniem można mnie nazwać słodką idiotką.
      Ale wiesz co? To cholernie pomaga w życiu.
      Słodkie idiotki nie mają problemu z poznawaniem ludzi, z kontaktami z otoczeniem, zawsze załatwiają to co chcą w urzędach.

      Gdzie Ty widzisz użalanie się nad wydatkami???? Nie użalam się, mój post był pisany w formie żartu. Przepraszam, że niektórych trafił w czułą nutę.

      Czytam to forum parę miesięcy.
      Naprawdę, niektóre z samotnych matek widzę jako zgorzkniałe istoty, dla których życiowym celem jest pogrążenie eks, wyrwanie jak najwięcej alimentów, pozbawienie ojcostwa. A gdzie własne plany, nowy związek, zapewnienie dziecku taty????

      Mnie wystarczy zobaczyć wiosenne kwiaty, kupić bratki, aby poczuć się szczęśliwą, uśmiechać się. I otoczenie to czuje - ja zwykle wokół siebie widzę życzliwych, uśmiechniętych ludzi. Córa (3,5) również zwykle wzbudza "pozytywne wibracje": a to staruszka zacznie jej pokazywać swojego pieska w tramwaju, a to student spyta ją o imię, lub dostanie w sklepie kwiatuszek.

      Myślę, że należy zaakceptować siebie, polubić siebie, polubić innych, cieszyć się z każdej chwili, jaka jest dana. Nie wyszukiwać się we wszystkim podtekstów. I tak.... być słodką idiotką.

      "Nie jesteś samodzielna, a twój wpis niczego, co mogłoby pomóc samodzielnym spojrzeć na świat z innego punktu widzenia, nie wniósł".

      Jeszcze jedno: czy uważasz, że na tym forum nie ma miejsca na głupoty? Czy zawsze musi panować grobowa atmosfera użalania się nad sobą i nad innymi samotnymi?
      Byłam samodzielną matką, jednak mnie ten okres kojarzy się z wycieczkami rowerowymi, pubami, teatrem, długimi dyskusjami z krakusami nad sensem życia i mnóstwem przyjaciół. Córa wtedy była maleńka, biła rekordy w spaniu, więc mogłam sobie pozwolić wyjechać o 20.00 z domu i wrócić o 8.00 rano (córa spała wtedy u rodziców, ale zostawałam ją śpiącą i brałam ją uspioną).
      Teraz jestem przykładną gospodynią domową, z obowiązkowym ciastem w sobotę, z wysprzątanym mieszkaniem, z wycieczkami rodzinnymi do zamków księżniczek.

      Ale - zarówno przedtem, jak i teraz, jestem szczęśliwa, i osoby mieszkające ze mną również.
      I o to chodzi w życiu.

      pozdrawiam,
      jeśli Cię uraziłam, jeszcze raz przepraszam

      • kkokos do kruszynki 07.04.04, 09:16
        kruszynko, szanuję gest przeprosin, choć akurat nie o to mi chodziło. ale
        niestety cała reszta twojego postu świadczy o tym, że ani z mojego pierwszego
        postu, ani z krótkiej dyskusji, jaka się potem przetoczyła, NIC nie
        zrozumiałaś.
        pozdrawiam
        k
        • betina25 Re: do kruszynki 07.04.04, 10:37
          czesc kruszynko
          tak sie przygladam tej dyskusji z boku i po przeczytaniu Twojego wczorajszego
          postu stwierdzilam,ze musze napisac kilka slow;
          przede wszystkim dzieki za te wszystkie optymistyczne slowa;masz swieta
          racje ,ze niemusi a nawet nie powinna panowac na tym forum grobowa atmosfera;bo
          takowej mozna szukac gdzie indziej;
          bije od Ciebie taki entuzjazm we wszystkim co robisz i taki optymizm,ze Ci sie
          juz udalo;w zasadzie zawsze widzialam swiat w rozowych barwach tylko ostatnio
          jakos o tym zapomnialam;ale od wczoraj znow zaczynam sie na codzien usmiechac;
          kupilam malej kilka nowych ciuszkow ,sobie zreszta tez i zycie wydaje mi sie
          takie interesujacesmile
          niewiele w tym naszym kraju osob takich jak TY tzn.poprostu zadowolonych z tego
          co maja i cieszacych sie codziennoscia;
          uwazam ,ze to wlasnie takich postow powinno byc znacznie wiecej,a kto nie
          chce,lub uwaza je za nie stosowne niech poprostu nie czyta!
          pozdrawiam goraco i
          Wesolych Swiat zycze
          bea z julcia
          • betina25 Re: do kruszynki 07.04.04, 10:43
            betina25 napisała: cos mi sie skasowalo-mialo byc:

            > > bije od Ciebie taki entuzjazm we wszystkim co robisz i taki optymizm,ze
            moglabys nim zarazic reszte kobiet i nie tylko na tym forum;ze mna Ci sie juz
            udalo
            >
Pełna wersja