jupijo
04.04.04, 18:47
Ponieważ coraz bliżej do mojej sprawy rozwodowej zaczynam panikować. Zupełnie
nie wiem jak uda mi się przez to wszystko przejść. Już rok jestem sama -
odeszłam od niego po 3 latach. Mam 3-letnią cudowną córkę Julkę. Generalną
przyczyną tego, że nam nie wyszło był jego totalny tu-mi-wisizm - nie
pracował, bo mu się nie chciało, ja zarabiałam na dom i jego potrzeby, on
robił długi, ja je spłacałam, no i tak to poszło... Aż do czasu kiedy
powiedziałam basta, bo nie byłam w stanie juz tego dłużej znieść - tego z
jednej strony, a z drugiej totalnego braku szacunku, nie mówiąć już o
uczuciu. Dawałam mu 100 tysięcy szans, ale z żadnej nie skorzystał. No cóż
musiałam to jakoś przełknąc i po 11 miesiącach samotnej nadziei, że się
odmieni wniosłam sprawę o rozwód. Dziś dostałam informację, że skoro mam
stałą pracę i zarobki ok 1300 PLN to sąd nie widzi podstaw by obniżyć mi
koszty. Cóż - jak się powiedziało a trzeba powiedzieć b. Ale teraz zaczynam
wpadać w panikę jak to będzie, że znów się zacznie to od czego już zdążyłam
odwyknąć przepychanki i pulbiczne pranie brudów. Od pól roku nie daje mi
regularnie pieniędzy na dziecko - bo nie ma, a przecież nie ukradnie!!! Nie
ma też żadnej ochoty spłacić debetu, który zrobił na moim już teraz koncie, z
którego nie krępował się też korzystać. Czy któraś z was mogłaby udzielić mi
rad i opowiedzieć jak przebiega rozwód i jak generalnie to wygląda zanim się
sama zadręcze. jupijo@wp.pl
Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i pozdrawiam.