Jak to jest - zaczynam panikować!

04.04.04, 18:47
Ponieważ coraz bliżej do mojej sprawy rozwodowej zaczynam panikować. Zupełnie
nie wiem jak uda mi się przez to wszystko przejść. Już rok jestem sama -
odeszłam od niego po 3 latach. Mam 3-letnią cudowną córkę Julkę. Generalną
przyczyną tego, że nam nie wyszło był jego totalny tu-mi-wisizm - nie
pracował, bo mu się nie chciało, ja zarabiałam na dom i jego potrzeby, on
robił długi, ja je spłacałam, no i tak to poszło... Aż do czasu kiedy
powiedziałam basta, bo nie byłam w stanie juz tego dłużej znieść - tego z
jednej strony, a z drugiej totalnego braku szacunku, nie mówiąć już o
uczuciu. Dawałam mu 100 tysięcy szans, ale z żadnej nie skorzystał. No cóż
musiałam to jakoś przełknąc i po 11 miesiącach samotnej nadziei, że się
odmieni wniosłam sprawę o rozwód. Dziś dostałam informację, że skoro mam
stałą pracę i zarobki ok 1300 PLN to sąd nie widzi podstaw by obniżyć mi
koszty. Cóż - jak się powiedziało a trzeba powiedzieć b. Ale teraz zaczynam
wpadać w panikę jak to będzie, że znów się zacznie to od czego już zdążyłam
odwyknąć przepychanki i pulbiczne pranie brudów. Od pól roku nie daje mi
regularnie pieniędzy na dziecko - bo nie ma, a przecież nie ukradnie!!! Nie
ma też żadnej ochoty spłacić debetu, który zrobił na moim już teraz koncie, z
którego nie krępował się też korzystać. Czy któraś z was mogłaby udzielić mi
rad i opowiedzieć jak przebiega rozwód i jak generalnie to wygląda zanim się
sama zadręcze. jupijo@wp.pl
Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i pozdrawiam.
    • chalsia Re: Jak to jest - zaczynam panikować! 04.04.04, 22:48
      Odpowiedz prosze na poniższe pytania, bo JAK to będzie wyglądać zależy od tego.

      Rozwód bez orzekania o winie czy z orzekaniem?
      Sprawa o alimenty?
      Sprawa o ustalenie kontaktów ojciec - dziecko?
      Sprawa o ograniczenie/pozbawienie praw rodzicielskich?
      Sprawa majątkowa?

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • jupijo Re: Jak to jest - zaczynam panikować! 09.04.04, 19:39
      Trwało to co prawda dośc długo ale generalnie wygląda to tak wniosłam o rozwód
      bez orzekania o winie i nie chcę ograniczać jego praw rodzicielskich - choć
      chciałabym miec wpływ na to kiedyprzychodzi do dziecka i gdzie i na jak długo
      ją zabiera. Co do ewentualnych spraw majątkowych - myślę że to też nie ma
      sensu. I jeszcze alimenty - ustaliliśmy kiedyś na początku, że będzie dawał na
      dziecko po 500 zł miesięcznie - przez kilka miesiecy rzeczywiście tak było,
      ale potem zaczą dawać kiedy chciał i ile chciał (od ok 6 miesiecy) kiedyś
      nawet mi powiedział żebym poszła do śadu to wtedy zaśdzą mi 300 zł i tyle
      dostanę - zaznaczam że wykrzyczał to do mnie trzymając julke na reku i tuląc
      się do niej, że nic nie powiem o tym że przecież te pieniądze nie są dla mnie
      tylko na potrzeby dziecka i nie jest tego wiele jak na miesiąc - w pozwie
      napisałam że chciałabym dostawać na dziecko 800 zł ale mam swiadomośc że to
      pobożne życzenie bo co prawda zaczą pracę ale na pewno nie oficjalnie - w tym
      ma praktykę.
      Proszę o informację Jola
      • chalsia Re: Jak to jest - zaczynam panikować! 09.04.04, 23:09
        Jeśłi rozwód bez orzekania o winie, to jest duża szansa na to, że obędzie się
        bez prania brudów.
        Jeśli chcesz mieć wplyw na wizyty ojca to raczej wystąp o ustalenie kontaktów
        sądownie. Ale jeśli zależy Ci by rozwód przebiegł szybko i mniej stresowo, to
        nie wystepuj przy rozwodzie o ustalenie kontaktów. Zrób to dopiero w jakiś czas
        po rozwodzie.
        A co do majatku - to zależy bo np. jeśłi on jest współwłaścicielem mieszkania,
        w którym mieszkasz, to nawet jak bedziesz miała ustalone sądownie kontakty, to
        facet ma prawo wejść do mieszkania, którego jest właścicielem, kiedy chce.

        Czy to będzie pranie brudów - zależy tylko w 50% od Ciebie. Niestety.

        Jakkolwiek nie będzie - przeżyjesz to i w krótki czas potem zrobi Ci się duuużo
        lżej. To trochę tak jak z dentystą - chodzi się z musu, przyjemność to nie
        jest, ale po zakończeniu leczenia ma się taką lekkość w duszy, że ma się to już
        za sobą.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
      • szymon1975 Re: Jak to jest - zaczynam panikować! 14.04.04, 22:32
        z tego co opisujesz, że płaci nie regularnie - sprawę alimentacyjną powinnaś
        uregulować sądownie, w wyroku rozwodowym napewno sąd zasądzi jakąś kwotę
        alimentów, którą będzie zobowiązany płacić, ponadto ograniczenie praw
        rodzcielskiech lub ich pozbawienie nie zakazuje styczności osobistej tego
        rodzica z dzieckiem, tak więc ograniczenie władzy, raz że jest dość trudne; dwa
        i tak by nie miało większego wpływu na regulowanie kontaktów w sądzie. A kwota
        alimentów wg KRiO są zasądzane od potrzeb uprawnionego i możliwości zarobkowych
        zobowiązanego (możliwości zarobkowe - nie oznacza wcale faktycznych jego
        dochodów)
        pozdarwiam
Pełna wersja