aleksandra2004
07.04.04, 10:07
wyprowadził się raz, potem wrócił, rozkochał dziecko i naiwną żone, lubi
robić to, na co ma ochotę, żyć wygodnie, wydawało mi się, że można się do
tego przyzwyczaić, zaakceptować, każdy ma jakieś wady...a tu się okazało, że
po wyprowadzce chce się pozbyć wszelkij odpowiedzialności , także
materialnej,ma własną firmę i super zarobki, a Oli - córce proponuje 700 pln
alimentów, ja mam 10 -letni kredyt po 1200 pln miesięcznie i na głowie pracę
i utrzymanie wszystkiego, ktoś powie - to wielkie kwoty, ludzie martwią się
o 200 pln, ale my żyliśmy na wysokim poziomie, on tak żyje dalej i nie widzę
powodu, dla którego jego dziecko miałby żyć inaczej
no dobrze - teraz moję pytanie:

czy ostatnie pieniądze jakie mi zostały wydać na adwokata i rozwieść się z
orzekaniem o winie( czy jest taka szansa bez świadków - jego przyjaciółki
przecież nie przyjdą do sądu), czy samej się bujać w pozwy, sprawy o
alimenty, a może są jakieś inne sposoby, znajomi tak różnie radza , że sama
już nie wiem
dzięki wszystkim, którzy coś mi poradzą