no to dolaczam do samotnych mam

08.04.04, 13:50
20.03.2004 (sobota) jak sie troszke napil... ale stwierdzil ze wie co mowi...
powiedzial mi, ze nie jest pewien swoich uczuc, ze mnie nie kocha. Ze juz
wczesniej sie psulo, ale chcial przemyslec i chybamoze to teraz powiedziec...
Mialam termin na 14.03.2004, ale sie wydluzalo... W nocy jak mi to oznajmil
spakowalam swoje rzeczy i wywiozlam pociagiem o piatej do akademika do
kolezanki... wrocila po poludniu i wieczorem przyjechali znajomi po mnie i
reszte rzeczy. Po cholere byla zamiana na pokoje, po co mieszkalismy razem
przez cala moja ciaze? zeby na koniec powiedzial co powiedzial? W niedziele
spalam w Gdansku. W poniedzialek poszlam do mojej ginekolog i ta powiedziala,
ze mam rozwarcie na poltora palca i ze moze wreszcie urodze. Wrocilam wiec
znow do niego i wieczorem zawiozl mnie do szpitala. zaczeli dawac zastrzyki
na wywolanie, ale nic nie pomagaly. Krzysiek odwiedzil mnie w szpitalu
dopiero w czwartek i to nie w odwiedzinya zebym cos wytlumaczyla, ale looz. W
piatek dostalam kroplowke i o 12:40 urodzilam zdrowiusienka Haneczke
3020g/50cm. Krzysiek przyjechal 2 h po porodzie, zachwycal sie, szklily mu
sie oczka i w ogole... myslalam, ze idzie jakas poprawa, ze moze wtedy sie
przestraszyl. Nastepny raz przyjechal po mnie i Hanie na wypis w poniedzialek
i zawiozl nas do Gdanska, gdzie przyjaciele zalatwili mi i Hani akademik.
Teraz tu mieszkamy juz 1,5 tygodnia. Wczoraj z nim rozmawialam na gg i sie
poprztykalismy bo powiedzialam, ze ogranicze kontaktyz Hania jesli znajdzie
sobie inna panienke. Moze zle ze to powiedzialam, ale kocham go i chcialabym
bysmy byli razem, ale we troje, a nie z jego rodzicami i siostrami. NIe chce
by ktos ingerowal, w koncu to nasze dziecko. Jest mi bardzo ciezko samej i
czasem mam glupie mysli, ale nic glupiego nie robie. Nie wiem czy powinnam
sie odkochac, czy walczyc o Krzyska... poki co czuje sie coraz bardziej
samotna i odrzucona, bo ilekroc z nim rozmawialam, albo jak byl tu w piatek,
to zawsze tylko ucaluj Hanie, przytul Hanie, a ja jak powietrze... Nie licze
sie? Mnie nikt nie przytuli, a przeciez tez czasem potrzebuje...
Sorry za tyle smetow, ale nie wyrabiam...

Jolka & 13dniowa Hania
    • e-milia44 Re: no to dolaczam do samotnych mam 09.04.04, 04:59
      Faceci czasem po porodzie nie zauwazaja matki tylko dziecko _ smutne ale
      prawdziwe.
      Facet, ktory Cie zostawil przed samym porodem... - zastanow sie czy warto o
      niego walczyc i zobacz co on ci robi. Moim zdaniem nie warto. Ja rozumiem bo
      tez kochalam _ ale doszlam do wniosku ze bardziej kocham siebie...

      P.S. Mowiac ze ograniczysz mu kontakt jak sobie kogos znajdzie traktujesz mala
      jak pionek i jej robisz krzywde _ na sile go nie zatrzymasz _ nie zawsze mozna
      miec to co sie chce.
      Ja tez marzylam o 3-osobowej rodzinie. Ale ta 3-osobowa zmienila sie w
      koszmarek, wiec mam 'szczesliwa' 2-osobowa rodzine

      pozdrawiam
      • jollyg Re: no to dolaczam do samotnych mam 09.04.04, 11:35
        ale ograniczyc w sensie, zeby ta inna nigdy nie zobaczyla i ze on nie moglby
        zabierac Hani do siebie... moglby sie nia zajmowac tu w Gdansku pod moim okiem
        ze tak to ujme. Skoro on mi powiedzial, ze nie chce by jakikolwiek inny facet
        poza nim, moim bratem i moim tata bral Hanie na rece - juz teraz to zastrzegl,
        to czemu ja mialabym sie zgadzac na "przyszywana mamke"?
        • e-milia44 Re: no to dolaczam do samotnych mam 09.04.04, 15:19
          A dlaczego inny facet nie mialby jej brac na rece? To jakies chore wymagania.
          Nie musisz sie zgadzac na przyszywana mamke, ale oboje macie prawo do ulozenia
          sobie zycia. Jak dziecko jest tak male, to wogolenie powinno byc zabierane
          przez niego od Ciebie, bo to dla niego szok.
          O co Wam tak naprawde chodzi? Ja tak czuje, że pokazujecie po prostu co jest
          MOJE, tylko mała na tym ucierpi!!!
          To nie wasza wlasnosc, tylko maly czlowiek, ktory przyszedl na swiat, a Wy
          macie mu ten swiat pokazac i pomoc sie w nim odnalezc!
          • jollyg Re: no to dolaczam do samotnych mam 09.04.04, 15:28
            zaden inny facet nie moze jej brac na rece, zeby sie nie pomylila i do innego
            nie powiedziala "tata" tak chcial uncertain
            No poki co i tak wlasnie Malej nie dostanie zeby ja zabrac, bo ja ja karmie big_grin
            i mam nadzieje karmic jak najdluzej big_grin
            • e-milia44 Re: no to dolaczam do samotnych mam 09.04.04, 17:52
              ale co z NIEGO za tata... Bycie ojcem nie polega tylko na tym, ze dziecko mowi
              tata...
              Mam nadzieje ze nie godzisz sie na te zachcianki
              • jollyg Re: no to dolaczam do samotnych mam 09.04.04, 18:15
                poki co do tej pory nie odwiedzil mnie zaden facet, wiec nie mialam okazji
                stwierdzic czy dac na rece czy nie, poza tym raczej i tak nie daje Malej na
                rece, bo pomimo iz jest mala, pozniej musze pol nocy z nia tancowac, albo pol
                dnia, zalezy o ktorej ja wytrzesa uncertain a ojciec z niego dochodzony uncertain jak ma
                kase na paliwo i wolne w robocie - do dupy! buuu
    • joanna.luczynska Re: no to dolaczam do samotnych mam 12.04.04, 23:07
      Hejka,
      Gratuluję zdrowej córeczki. A co do Tatusia ... nie umiem niczego poradzić -
      poza tym nawet gdyby to poradziłabym Ci coś co sama bym zrobiła i nie wiem czy
      to byłoby dobre dla Ciebie. Sama musisz podjąć decyzję i niestety nikt Cię w tym
      nie może wyręczyć ani ponieść za Ciebie odpowiedzialności. Sama musisz
      zastanowić się co czujesz, czego chcesz i co będzie dobrym rozwiązaniem dla
      Ciebie i Twojej córeczki. Ale jesteś jeszcze w zasadzie świeżo po porodzie i
      wydaje mi się, że oprócz emocji związanych z ojcem Hani są w Tobie emocje
      związane z nową sytuacją, z pojawieniem się w Twoim życiu nowej istotki i
      przewróceniem go do góry nogami. Poczekaj aż to wszystko się trochę
      ustabilizuje. Na pewno masz przyjaciół, którzy chętnie Ci pomogą, a Facet mógłby
      Ci w tej chwili i w tym stanie tylko utrudniać podjęcie decyzji. Ochłoń, zacznij
      cieszyć się macierzyństwem, a decyzje zostaw na chwilę gdy będziesz w stanie to
      zrobić. Przecież z niczym nie musisz się spieszyć .... a może rozwiązanie samo
      przyjdzie? Czasami ojcowie dziwnie reagują na myśl o nowym poważnym obowiązku, o
      tak wielkiej zmianie. Życzę powodzenia smile
Pełna wersja