stynka
12.04.04, 23:20
Poszliśmy z Jachem w sobotę na Starówkę. Była cudowna pogoda. Spacerowaliśmy
kilka godzin, robiąc zdjęcia i rozmawiając. Piękny dzień. Na Kamiennych
Schodkach minęła nas rodzina. Chwilę później odezwał się Jach:
- A cemu my nie mamy tatusia?
Padło pytanie, na które czekałam od miesięcy. Które wisiało w powietrzu,
odkąd w naszym słowniku pojawiło się słowo "tatuś", wypowiadane oczywiście w
kontekście tatusiów innych dzieci.
Przytuliłam Jacha do siebie, przykleił się do mnie z całej siły.
- My mamy siebie, syneczku. Ja mam Ciebie, a Ty masz mnie. I bardzo, bardzo
się kochamy. Prawda?
- Tak! Baldzo, baldzo sie kochamy!
Po czym zajęłam mojego trzylatka rozmową na temat budzącej się wiosny. Nie
chciałam o TYCH sprawach rozmawiać pomiędzy kamienicami warszawskiej
Starówki. Wiedziałam jednak, że nie wolno mi nie udzielić wyczerpujacej
odpowiedzi mojemu dziecku.
Wieczorem Jach nocował u babci. Położyłam go do łóżka, przytuliliśmy się jak
zawsze na dobranoc.
- Jasiu? Pamiętasz, o co zapytałeś mnie dziś na spacerku? Spytałeś, dlaczego
my nie mamy tatusia.
- Tak, kiedy stałem w tym okienku, a ty lobiłaś mi zdjęcie!
(Niesamowite swoją drogą, jaką dzieci mają pamięć!)
- Jasiu, Ty masz tatusia. Każde dziecko ma tatusia, bo inaczej nie byłoby
dziecka. Jednak Twój tatuś nie mieszka z nami, tylko gdzie indziej.
Pamiętasz, z kim mieszka Martynka?
- Z mamusią!
- Tak, z mamusią! Ale Martynka też ma tatusia, tylko jej tatuś też mieszka
gdzie indziej.
- ...
- Jasieńku, pamiętaj o tym, że możesz mi zadać każde pytanie i ja na pewno Ci
na nie odpowiem. A ja w domku naszym mam zdjęcia i jeśli będziesz chciał, to
obejrzymy je razem i pokażę Ci Twojego tatusia. Tak? Będziesz chciał obejrzeć?
- Tak.
Tak wyglądała nasza "pierwsza rozmowa o tatusiu", że zacytuję tytuł posta
skrzyni sprzed jakichś 2 lat... tego, po którym zaczęłam czekać na to pytanie
z ust mojego synka. I muszę Wam powiedzieć, że chociaż oglądanie zdjęć i
długa rozmowa jeszcze przed nami, to jednak w końcu czuję, że już się jej nie
boję. Czuję, że obejdzie się bez łez i aż takiego bólu, jaki sobie
wyobrażałam!!! Czuję, że z moim trzyletnim mężczyzną mogę o tych sprawach
porozmawiać i że przeszłość nie przekreśli w naszym przypadku szczęśliwej
przyszłości!
Czy to wiosna sprawia, że patrzę na życie z niesamowitym optymizmem?
Tego i Wam życzę!
stynka