samotne macierzyństwo - pytania

15.04.04, 08:54
Od niedawna jestem na tym forum, bo od wczoraj, w związku postem jaki tu
przeczytałem pt "Boję się, że on wytoczy powództwo o uznanie" napisaną przez
pewną autorkę mam pytania:

sprawa dotyczy oczywiście dziecka pozamałżeńskiego:

1. czy same lub znacie przypadki nie wyrażenia zgody matki dziecka na uznanie
przez ojca dziecka?
2. z jakich powodów zostało to zrobione?
3. co faceci zrobili czy występowali na drogę procesu czy też dali sobie
spokój?
4. po jakim czasie szanowne "mamusie" się obudziły, że jednak dziecko
potrzebuje ojca, czy też robiły proces z powodów finansowych, a więc
alimentów, bo im nagle stopa finansowa się pogorszyła i nie miały za co
dziecka utrzymać? a może szukały innego "tatusia" dla dziecka a że się nie
znalazł to "dobry rydz niż nic"?
5. jakie wyroki w sądzie zapadły?
6. czy naprawdę samotne macierzyństwo niektórych kobiet aż tak bawi, że
twierdzą, że dziecko nie potrzebuje ojca, a co gorsza swoją frustrację
wyładowując na swoim ex, wplątują w to dziecko, czy faktycznie matka jest
właścicielem dziecka?

Pytam się dlatego, że sam wystąpiłem do sądu o ustalenie swojego ojcostwa.
Niemniej jednak znam podobne (oprócz mojego) jeszcze dwa przypadki, jeden
przegrany na szczeblu sądu II instancji, drugi - nie dawno - też przegrany.
Trzeci, czyli mój w toku - rokowania bardzo złe.

Pozwolicie drogie Panie, że trochę polatam po tym forum, bo dość ciekawe
jest, a jak bedę znał odpowiedź na jakieś Wasze pytania to obiecuję że
udzielę pomocy/odpowiedzi.

pozdrawiam
    • mag_p Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 09:35
      Milo, ze napisales smile)) Szkoda ze z taka zloscia i zajadliwoscia.
      Na Pytanie oczywiste nieodpowiadam, natomiast co do finasow - to nie chodzi o
      to , ze matkom sie nagel pofgorszyla stopa zyciowa ( bo czesm pogorszyc sie juz
      nie moze), ale o to ze bycie ojcem niesie konsekwnecji I nie jest tylko prawem
      ale i OBOwiazkiem i. Obowiazkiem z ktorym laczy sie nie tylko to co ty chcesz ,
      ale jeszcze wspoluczestnictwo w utrzymaniu dziecka itdd.

      To by bylo na temat sprawy finasowej.

      Mag
    • edzieckokarenina Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 09:36
      1. czy same lub znacie przypadki nie wyrażenia zgody matki dziecka na uznanie
      przez ojca dziecka?
      2. z jakich powodów zostało to zrobione?
      3. co faceci zrobili czy występowali na drogę procesu czy też dali sobie
      spokój?
      4. po jakim czasie szanowne "mamusie" się obudziły, że jednak dziecko
      potrzebuje ojca, czy też robiły proces z powodów finansowych, a więc
      alimentów, bo im nagle stopa finansowa się pogorszyła i nie miały za co
      dziecka utrzymać? a może szukały innego "tatusia" dla dziecka a że się nie
      znalazł to "dobry rydz niż nic"?
      5. jakie wyroki w sądzie zapadły?
      6. czy naprawdę samotne macierzyństwo niektórych kobiet aż tak bawi, że
      twierdzą, że dziecko nie potrzebuje ojca, a co gorsza swoją frustrację
      wyładowując na swoim ex, wplątują w to dziecko, czy faktycznie matka jest
      właścicielem dziecka?
      ***)-znam same takie przypadki(kilka) że ojcowie nie byli zainteresowani
      własnym dzieckiem, więc zgoda, lub nie-zgoda matki nie miała tu miejsca. Ojcowie
      (?) "po prostu" nie byli zainteresowani.
      Faceci więc nie występowali na drogę procesuwink tylko uciekali gdzie pieprz
      rośnie.
      Poczytaj sobie trochę na tym forum-to sam zobaczysz, i może nie będziesz używał
      zwrotu "szanowne mamusie".
      pa
      • iwona3 Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 11:13
        Mi też się wydaje, że źle trafiłeś. Matki odmawiające ojcom uznania dziecka
        należą do rzadkości tak samo, jak Ty, tj. ojciec walczący o uznanie na drodze
        sądowej. Ja nikomu dziecka nie zabrałam, też jestem zdania, że ono bardzo
        potrzebuje ojca. Szkoda tylko, że tato mojego dziecka jest innego zdania.
        pzdr
      • eaw Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 11:43
        Pisząc szanowne "mamusie" autor miał na myśli takie mamusie, które nie chcą
        uznania dziecka przez ojca, bo nie chcą aby miał do niego prawa, a potem go
        ścigają o alimenty jak bieda zapuka w okienko. Zgadzam się z nim w całej
        rociągłości. Jełśi chodzi o Twoje pytania to znjadziesz na nie odpowiedzi na
        forum:
        users.nethit.pl/forum/forum/tata/
        Pocieszające jest to, że jeśli przegrasz sprawę o ojcostwo to ona kiedyś
        przegra sprawę o alimenty.
        NIe wszystkie kobiety są takie jak matka Twojego dziecka i nie wszyscy faceci
        są tacy jak ojciec mojego dziecka. Na szczęście.
        Pozdrawiam
        E.
        • novikaa Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 12:31
          Witaj Szymonie!
          Widzę, ze spodobało Ci sie Nasze forum, no może zainteresowało...
          Ale do rzeczy, mówiłam Ci że takich przypadków jest bardzo mało, poczytaj kilka
          postów niżej Joanny, bodajże pod tytułem "Witajcie, jestem tu nowa".
          Mysląc,ze samotne macierzyństwo jest luksusem, mylisz, znam wiele przypadków
          kiedy to kobiety wstępowały na drogę sądową, a i tak z tej sytuacji nic nie
          wynikało,dziecko nie miało ojca, nie bylo alimentów na jego utrzymanie. Była
          udręka, uzurpowanie sobie praw bez poczucia jakigokolwiek obowiązku ze strony
          ojca, po prostu pluły sobie w twarz.
          Przeciez dobrze wiesz,ze piszę o rzeczach oczywistych. A jesli Cie to dziwi,
          nic innego jak tylko przeglądnij archiwum i stań ma moment po innej stronie
          barykady smile
          Podziwiam Cie, trzymam kciuki i jedyny plus tej sytuacji to to,ze matka nie
          bedzie miała mozliwości pozniejszych roszczeń co do Twojej osoby...ale
          szczerze,czy nie chodzi o to,zeby ona nie wyskoczyła za 3 lata z pozwem o
          roszczenia wysokości 20.000 tys....? Może powinieneś był sie wstrzymac, bo
          uwierz dziecko kosztuje mase kasy i nie jest to zabaweczka, skąd wiesz,ze ona
          nie planowała pozwać Ciebie? Z tego co wiem, złozyłeś pozew w lutym, na
          poczatku, a kiedy urodziło sie dziecko?
          pozdrawiam serdecznie

          P.S. Panie , uwierzcie Szymon może być bardzo pomocny na tym forum, tylko
          problemy sa trochę innego typu niż na ojcu...
    • mamaniuni Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 17:55
      Cześć Szymon!
      Samotne macierzyństwo z całą pewnością nie jest luksusem. Jest rozwiązaniem
      ostatecznym. Efektem nieprzespanych nocy "mamusiek" i ich dzieci. Szkoda, że
      jesteś taki zjadliwy. Ja plączę się po forum od ok. 4 miesięcy. Na wystawienie
      męża zdecydowałam się po roku awantur. Czy uważasz, że to zbyt mało?
      A takie alimenty jakie są zasądzane nie wystarczają nawet na wyżywienie dziecka
      i pieluchy. Nie spotkałam się z przypadkiem, żeby kobieta chciała mieć dziecko
      tylko dla siebie. Każda z nas marzy o szczęśliwym dzieciństwie swoich dzieci.
      Wię nie pisz, że dzieci są czyjąś własnością, bo to świństwo
    • joanna.luczynska Re: samotne macierzyństwo - pytania 15.04.04, 22:58
      Witaj Szymonie,
      Rzeczywiście niezbyt mile odebrałam twoje "szanowne mamusie" i resztę. Ja nie
      dałam ojcu mojego dziecka praw do niego. Kilka osób zarzucało mi egoizm itp.,
      nawet na tym forum, ale ja nie zmienię swojej decyzji. Ojciec Mateuszka widział
      go dwa razy. Całą ciążę nie interesował się swoim dzieckiem, nawet nie wiedział
      czy się urodzi. Przy drugiej wizycie bardzo się spieszył - nie wiem dokąd, i
      potem w ogóle się nie odezwał. Ponieważ przewidziałam jego "zaangażowanie" nie
      dałam mu praw i nawet nie oponował. Ba! Nawet się zgodził i jeszcze obiecał
      złote góry, a potem "wyparował". Chciałabym aby to się zmieniło, a nic na to nie
      wskazuje. Nie żądam od niego niczego. Chciałabym żeby poczuł się ojcem i
      wywiązywał ze swoic obowiązków. Nie chodzi o pieniądze, chociaż te by się także
      przydały, ale o zwykłe zainteresowanie własnym dzieckiem. W zasadzie nie czuję
      złości (już), ale też nie chciałabym, żeby nagle pojawił się z pretensjami, bo
      jak już się przekonałam, często tak się dzieje. Myślisz, że kobiety nie dają
      praw bez powodu? Jeśli są takie, ja też je potępiam. Jeśli Ty, jako ojciec
      jesteś bez zarzutu, to życzę Ci powodzenia na sprawie. Ja znam takiego ojca -
      walczy teraz o pozbawienie praw matkę, która zostawiła jego i dziecko z dnia na
      dzień i bez słowa, i odezwała się dopiero po kilku miesiącach. Mam nadzieję, że
      mu się uda.
      Pozdrawiam, Asia z Mateuszkiem smile
    • pabloha Heja na Szymona....... 15.04.04, 23:27
      jak już sie znajdzie jakis facet, który domaga sie swoich praw, to natychmiast
      rzucacie sie na Niego! Przecież same czytałyście o kobiecie, która pozbawiła
      praw biologicznego ojca swego dziecka, a potem skamlała o to, aby chciał
      uznać=kasa. Czy taki ojciec jak Szymon nie ma prawa do podejrzeń? Jest w
      mniejszości, a kazda z nas skrycie pomyślała: zeby ojciec mego dziecka
      interesował sie moją pociechą! Pomyślcie o tym, że prawa samotnych ojców tez
      nie są respektowane. Ciekawe zatem, gdzie jest ta sprawiedliwość...
      Pozdrawiam Cię, Szymonie
      • iwona3 Re: Heja na Szymona....... 16.04.04, 12:58
        Pabloha, a czy ktoś mu tu złe słowo powiedział? Szymon cały się najeżył, bo
        jedna dziewczyna zrobiła mu świństwo i automatycznie cały zastęp "mamusiek"
        wrzucił do jednego worka. Ja nikomu dziecka nie zabrałam, nie utrudniałam
        kontaktów itp. i też nie chcę, żeby ktoś mnie obrażał.
        Samotni ojcowie mają takie same prawa, jak samotne matki, tu się nie różnimy.
        Gorsza jest sytuacja tych ojców, których matki odsunęły od własnych dzieci.
        Myślę, że oni czasem woleliby być samotnymi ojcami niż ojcami papierowymi.
        pzdr
        • eaw Re: Heja na Szymona....... 16.04.04, 13:18
          Szymon nie wrzucił nikogo do jednego worka. Zawsze pisał przed "mamuśką"
          słówko: "niektóre" lub "takie które". To trochę dziwne, że wiele z Was odebrało
          to jako atak na siebie... Czyżby jakieś przewrażliwienie?
          • iwona3 Re: Heja na Szymona....... 16.04.04, 14:48
            Tak, mania prześladowcza.
            No, to gdzie są te "niektóre" na tym forum?
      • joanna.luczynska Re: Heja na Szymona....... 16.04.04, 23:11
        O.K. A co na to wszystko sam Szymon?
        • szymon1975 Re: Heja na Szymona....... 17.04.04, 00:59
          Dzieki za wypowiedzi Drogie Panie, widzę, że niektórzy odczuli mój post jako
          zgryźliwy i pełen jadu. No cóż, nie miało to na celu. Eaw, pod podanym adresem
          forum ja się wypowiadam pod nickiem "szymon" i znałem sprawę generalnie ze
          strony ojca. Forum "samodzielnej matki" miało mi nie co uświadomić jak to
          wygląda z tej drugiej strony oraz jak matki na ten temat sądzą. Ale widzę, ze
          te forum niczym nie różni się od forum ojca tylko charakter spraw jest inny.
          Niemniej jednak współczuję Wam za to co spotkało większośc z Was a najgorzej że
          spotkało to Wasze dzieci. Naprawdę nie rozumiem podstawy ojców na sprawy
          własnych dzieci, ale cóż tacy kreują obraz faceta i przez to podobni do mnie
          ojcowie raczej mają przechlapane w sądzie.

          Jeśli chodzi o moją sprawę to wczoraj sąd ją oddalił, ze względu na brak
          przepisów regulujących moją legitymację czynną występowania przed sądem. Ale to
          nie koniec, gdyż moja była wniosła zarzuty do prokuratora o podrzeganie mnie do
          aborcji i nielegalne wyłudzenie aktu urodzenia (afekt z jej strony za to że
          wniosłem sprawę o uznanie). O tym przypadku oczywiście dowiedziałem się w
          sądzie na sprawie w odpowiedzi jej na mój pozew. Odpowiedzi jej na mój pozew
          nie komentuje, gdyż to stek bzdur i jedno zdanie zaprzecza drugiemu np. nie
          jestem ojcem dziecka, jest ktoś inny, a następne zdania to że odwołałem ślub i
          nie interesowałem się ciążą, aha i nie wyraża zgody na badania DNA. Oczywiście
          to fierutna bzdura z której moja adwokatka i chyba sąd mieli nie złą zabawę, mi
          oczywiście nie było do śmiechu. Zgłosiłem się sam do prokuratora aby wyjaśnić
          te zarzuty ale jej nie zastałem i zostawiłem swoje namiary, aby i to zakończyć.
          Nie rozumiem jednego, że kobieta miała szansę na pełną rodzinę, kochającego
          ojca dla dziecka o której każda z Was wielu marzy, a ona tak stawia sprawę.
          Oczywiście w prokuratorze sprawę pociągnę; przedstawię dowody i świadków, że to
          co ona wniosła jest bezpodstawnym pomówieniem i tak zastanawiam się nad sprawą
          karną wobec niej - ale chyba mija się to z celem. pozdrawiam
    • adgata Re: samotne macierzyństwo - pytania 17.04.04, 10:39
      Szymon, współczuje... ale tak to jest, że jedne z nas pragną by ojciec
      interesował się dzieckiem inne by zniknął. Wszystko zależy od Waszych relacji
      przed urodzeniem dziecka. Jaki był wasz układ przed ciążą, porodem, dałeś jej
      wsparcie, ciepło, poczycie bezpieczeństwa i tego że może na ciebie liczyć,
      polegaćna Tobie? Czy tylko była naganka na szybki ślub, zeby l;udzie nie gadali
      a wasze relacje raczej luźne,żeby nie powiedzieć nerwowe i chłodne. Jak
      zareagowałeś na fakt ciąży? A może dałeś jej powoedy by nie chciała być z tobą.
      Jeżeli tak to łatwiej i lepiej dla niej jest byś nie uznał tego dziecka. BO
      zawsze będziesz w życiu nie tylko jego ale i jej. Poczytaj jaj czasem faceci
      dają w kość. A uznanie dziecka nie oznacza, ze będzie dobrym ojcem. A jak ona
      ułożyła sobie życie? Jest sama , z kimś?
      Nie zrozum mnie źle. Może ty chcesz tego dziecka, może jesteś" poważnym"
      facetem. nie wiem.
      Musisz się także liczyć z tym że twoje kontakty z dzieckiem nawet jeżeli
      wygrasz sprawę mogą być trudne, uniemożliwiane, i te sądy, alementy, kłotnie,
      nerwy.... czy ty naprawdę jesteś na to gotowy???
      Pozdrawiam
    • iizaa Re: samotne macierzyństwo - pytania 18.04.04, 09:46
      szymon1975 napisał:

      > Od niedawna jestem na tym forum, bo od wczoraj, w związku postem jaki tu
      > przeczytałem pt "Boję się, że on wytoczy powództwo o uznanie" napisaną przez
      > pewną autorkę mam pytania:
      >
      > sprawa dotyczy oczywiście dziecka pozamałżeńskiego:
      >
      > 1. czy same lub znacie przypadki nie wyrażenia zgody matki dziecka na uznanie
      > przez ojca dziecka?
      > 2. z jakich powodów zostało to zrobione?
      > 3. co faceci zrobili czy występowali na drogę procesu czy też dali sobie
      > spokój?
      > 4. po jakim czasie szanowne "mamusie" się obudziły, że jednak dziecko
      > potrzebuje ojca, czy też robiły proces z powodów finansowych, a więc
      > alimentów, bo im nagle stopa finansowa się pogorszyła i nie miały za co
      > dziecka utrzymać? a może szukały innego "tatusia" dla dziecka a że się nie
      > znalazł to "dobry rydz niż nic"?
      > 5. jakie wyroki w sądzie zapadły?
      > 6. czy naprawdę samotne macierzyństwo niektórych kobiet aż tak bawi, że
      > twierdzą, że dziecko nie potrzebuje ojca, a co gorsza swoją frustrację
      > wyładowując na swoim ex, wplątują w to dziecko, czy faktycznie matka jest
      > właścicielem dziecka?
      >
      > Pytam się dlatego, że sam wystąpiłem do sądu o ustalenie swojego ojcostwa.
      > Niemniej jednak znam podobne (oprócz mojego) jeszcze dwa przypadki, jeden
      > przegrany na szczeblu sądu II instancji, drugi - nie dawno - też przegrany.
      > Trzeci, czyli mój w toku - rokowania bardzo złe.
      >
      > Pozwolicie drogie Panie, że trochę polatam po tym forum, bo dość ciekawe
      > jest, a jak bedę znał odpowiedź na jakieś Wasze pytania to obiecuję że
      > udzielę pomocy/odpowiedzi.
      >
      > pozdrawiam
      ******************************

      Witam Szymon. Ja może spóźniona trochę do tego wątku ale postanowiłam napisać.
      Ja jestem taką matką która nie uznała ojca swego dziecka wobec prawa.I byłam
      (jestem) cała szczęśliwa że on nigdy bez mojej zgody do 18 roku życia mojej
      córki tego nie zrobi.Nie ma go w metryce, nie mam alimentów.Całe szczęście
      mogłam na wyzbycie się tych alimentów pozwolić.
      Dłaczego to zrobiłam? Bo zostawił mnie w 4 m. ciąży odchodząc do kolejnej
      panienki i mówiąc że on się kobietami w ciąży brzydzi no i może poronię.
      Nie poroniłam. Mojej córki nie widział, nigdy nie chciał widzieć,zero
      zainteresowania choć ma ponad 2 latka.
      Owszem dziecko musi mieć ojca,gdyby tak nie było to ,na ziemi istniały by same
      baby.Ale jaki ma być ten ojciec? Taki, którego wołami do dzieciaka trzeba
      ciągnąć, a na wizycie czuje się ja na największych torturach? Jak wtedy czuje
      się ta nasza pociecha?

      Podziwiam cię,ostatnio w gazecie przeczytałam że jednemu panu się udało.Miał
      dobrą prawniczkę.Ale prawo polskie jest chore i nie pomaga za bardzo ani matkom
      a tym bardziej nie ojcom.

      A samotne macierzyństwo to jest cholernie trudna ciężka i smutna
      rzecz.Zwłaszcza kiedy towje dzicko zaczyna się właśnie dopytywać o tatę..
      pozdrawiam.
      • e-milia44 Re: samotne macierzyństwo - pytania 18.04.04, 15:31
        "A samotne macierzyństwo to jest cholernie trudna ciężka i smutna
        rzecz.Zwłaszcza kiedy towje dzicko zaczyna się właśnie dopytywać o tatę..
        pozdrawiam."

        ....ja jestem bardzo szczęśliwa. Nie jestem samotna - mam syna. I on dostarcza
        mi ogromnie duzo radości. Zyczę zmiany nastawienia smile
        • joanna.luczynska Re: samotne macierzyństwo - pytania 18.04.04, 22:38
          ... a ja czasami czuję się samotna, bo brakuje mi wsparcia kogoś kochanego i
          kochającego, kto razem ze mną ponosiłby całą odpowiedzialność. Wszystkie radości
          związane z macierzyństwem są cudowne, ale są też trudne chwile, trudne decyzje
          do podjęcia i wtedy przydałby się ktoś bliski, żeby tego ciężaru nie dźwigała
          jedna osoba. Nie mogłabym jednak związać się z kimś dla samego zabicia poczucia
          samotności. Z takiego właśnie związku narodził się mój synek i teraz oboje
          jesteśmy sami.
          A wracając do wątku Szymona, zgadzam się, że nasze prawo jest pokręcone i
          właściwie sądy wydają często wyroki wbrew dobru dziecka. Pokręcone są też
          relacje między ludźmi i ich intencje. Ja chciałabym ,żeby ojciec Mateuszka wczuł
          się w swoją rolę i nic, a kiedy zdarza się mężczyzna chcący przejąć swoją część
          przyjemności z bycia ojcem i odpowiedzialności za dziecko, to oczywiście
          wszystko musi być przeciwko niemu. Jak mówiłam wcześniej, post Szymona troszkę
          mnie uraził, ale życzę mu powodzenia, jeśli naprawdę chce być ojcem dla swojego
          dziecka i chce dla niego zrobić wszystko. Pozdrawiam, Asia i Mateuszek.
          • szymon1975 Re: samotne macierzyństwo - pytania 19.04.04, 22:23
            joanna.luczynska napisała:

            > A wracając do wątku Szymona, zgadzam się, że nasze prawo jest pokręcone i
            > właściwie sądy wydają często wyroki wbrew dobru dziecka. Pokręcone są też
            > relacje między ludźmi i ich intencje. Ja chciałabym ,żeby ojciec Mateuszka
            wczu
            > ł
            > się w swoją rolę i nic, a kiedy zdarza się mężczyzna chcący przejąć swoją
            część
            > przyjemności z bycia ojcem i odpowiedzialności za dziecko, to oczywiście
            > wszystko musi być przeciwko niemu. Jak mówiłam wcześniej, post Szymona troszkę
            > mnie uraził, ale życzę mu powodzenia, jeśli naprawdę chce być ojcem dla
            swojego
            > dziecka i chce dla niego zrobić wszystko. Pozdrawiam, Asia i Mateuszek.

            odp: a więc Joasiu i Mateuszku niestety nieudało mi się, tak jak napisałem
            powyżej. Wiem, że to jest pokręcone aby czyjeś rodzicielstwo zależało od dobry
            czy złej woli drugiej strony/matki. Niestety prawo jest takie jakie mamy,
            zamiast chronić dobro dziecka chroni interes matki, nawet w wyroku TK (na który
            tak bardzo liczyłem)przeczytałem, że przyznanie legitymacji czynnej
            domniemanemu ojcu, może narażać na nadużywanie tej legitymacji przez mężczyzn,
            którzy nie bedą chcieli faktycznie ustalić więzi filiacyjnej (nie wiem czy to
            słowo dobrze napisałem)z dzieckiem tylko na wykorzystywaniu w celu "szykany
            matki". Ponadto sądowe ustalenie ojcostwa, jest to ingerencją w sferę intymną
            matki.

            Szkoda tylko kurwa że jak kobieta ustala ojcostwo to nie jest to ingerecja w
            sferę intymną ojca.

            I gdzie jest ta równość wobec prawa, jak takie pierdoły trzeba czytać.
            pozrdrawiam
            • namaste Re: samotne macierzyństwo - pytania 21.04.04, 02:35
              no coz wy mezczyzni macie wszystko, lepsza prace, lepsza place. przywileje
              domowe. goracy obiad na stole, piatkowe mecze. wiec chociaz jedno jest nasze -
              sady rodzinne i sedziny feministki. i dzieki Bogu za to !
              • paradise_lost Re: samotne macierzyństwo - pytania 21.04.04, 08:15
                namaste napisała:

                > no coz wy mezczyzni macie wszystko, lepsza prace, lepsza place. przywileje
                > domowe. goracy obiad na stole, piatkowe mecze. wiec chociaz jedno jest nasze -

                > sady rodzinne i sedziny feministki. i dzieki Bogu za to !
                Za przeproszeniem czy Pani jest głupia ?? Dzięki Bogu za to ??... Bez
                komentarza
                • justinka_s Re: samotne macierzyństwo - pytania 21.04.04, 15:32
                  trudno tu jednoznacznie odpowiedzieć
                  mogę powiedzieć tylko własnego doświadczenia, mnie mąż porzucił z malutkim
                  dzieckiem, to co przezyłam to już nieważne, ale w tamtych chwilach pragnęłam
                  jak najszybciej o nim zapomnieć odciąc się od wwszystkiego czyli: nie widywać
                  go, uciekł to niech tam zostanie, niech nie intersuje się dzieckiem mną,
                  chodziły mi po głowie mysli o pozbawieniu praw rodzicielskich i inne takie
                  to minęło, ochłonęłam trochę bo musiałam
                  więc w Twoim przypadku też tak może być, że kobieta ochłonie, coś może z jej
                  strony się wielkiego wydarzyło, może jakaś przykrośc, nie wiem
                  może być też tak, że ktoś jej o Tobie coś głupiego powiedzial, może ktoś ją
                  buntuje...różnie jest
                  spróbuj z nią spokojnie porozmawiać, jeżeli się da
                  a jak się nie da to walcz, mozna stracić kobietę swojego życia, faceta, męża
                  itp, ale ja ze strata dziecka bym sie nie pogodziła, więc kuj żelazo póki gorace

                  powodzenia Ci życzę

                  p.s. jestem samotną matką, ale słowa Szymona o "sznownych mamusiach" nie
                  uraziły mnie, nie sądzę że wrzucal kogoś do jednego wora, nawet jak nie pisał
                  słów typu " niektóre, nie wszystkie"
                  z postu jasno wynika o kogo chodzi więc nie bierzmy sobie takich słów do siebie
                  jeżeli nie o nas pisano
                  pozdrawiam
                • namaste Re: samotne macierzyństwo - pytania 21.04.04, 15:34
                  dlaczego od razu glupia? a czy pani spedzila w sadzie kilka lat? a jesli tak to
                  w jakim? a czy na przeciwko siedzial ojciec pani dziecka, ktory udawal ze Pani
                  nie zna? a czy widziala Pani sedziny, ktore nie jednego faceta bez poczucia
                  obowiazku, potrafily sprowadzic na ziemie. a czy w sadzie rodzinnym pomimo
                  wszystko nie czula sie Pani bezpiecznie? bo przeciez w kazdym innym mozna dac w
                  lape i juz by Pani lezala na lopatkach i kwiczala, a tu jakos inaczej. bardziej
                  przyjaznie i nie miala Pani poczucia ze chociaz caly swiat jest przeciwko to
                  tutaj jest sprawiedliwie? i moze jednak znalazlaby Pani jakis argument do
                  dyskusji a nie epitet, ktory argumentem nie jest.
                  • paradise_lost Re: samotne macierzyństwo - pytania 22.04.04, 08:17
                    A co to ma do rzeczy ... Po prostu uważam, że w nieładny sposób odpowiedziała
                    Pani Szymonowi który szukał możliwości i porady aby nie zostać pozbawionym
                    władzy rodzicielskiej nad dzieckiem ... a Pani przez pryzmat własnych
                    doświadczeń wyskakuje facetowi z tekstem i dzięki Bogu za to ... ?? dla mnie to
                    jakieś nieporozumienie. Ponadto sytuacja Szymona jest inna niż Pani - tam
                    kobieta chce odebrać dziecko ojcu i co uważa Pani że to w porządku?? że w
                    sądzie są kobiety i na pewno staną po stronie matki tego dzieciaka i uwierzą w
                    historie tejże mamy ?? Nie sądzę że za to należy dziękować Bogu bo to jest
                    patologia polskiego sądownictwa. Chcąc opisywać własne przeżycia można założyć
                    nowy wątek a nie pisać coś takiego komuś kto pyta o radę (Szymon) ...
                    P. S. mam za sobą pobyt w sądzie zarówno od strony formalnej jak i praktycznej
                    i takie sytuacje jak opisuje Szymon są przerażające bo mają miejsce i sędzia
                    (nie ma instytucji sędziny) na 95 % staje po stronie matki ... co nie zawsze
                    związane jest z dobrem dziecka a uwierz wiem co mówię gdyż byłam na aplikacji
                    sądowej ....
              • domali Re: samotne macierzyństwo - pytania 22.04.04, 09:38
                namaste napisała:

                > no coz wy mezczyzni macie wszystko, lepsza prace, lepsza place. przywileje
                > domowe. goracy obiad na stole, piatkowe mecze. wiec chociaz jedno jest nasze -

                > sady rodzinne i sedziny feministki. i dzieki Bogu za to !

                Świetny pogląd. Feminizm w ogóle mi się nie podoba, ale takie postawieni sprawy
                raczej śmieszy niż oburza. Przede wszystkim dlatego, że raczej mija się z
                prawda.
                A co do sędzin feministek, dzięki Bogu nie wszystkie takie są.
            • joanna.luczynska Re: samotne macierzyństwo - pytania 21.04.04, 21:36
              Przykro mi Szymonie. Nie wiem co na to odpowiedzieć, ale być może wszystko się
              ułoży inaczej. Czy przez to, że matka Twojego dziecka nie uznała Cię w sądzie
              będziesz mniej kochał Maluszka? Być może kiedyś i ona "przyjdzie po rozum do
              głowy" i zastanowi się, co zrobiła Tobie i dziecku - a przede wszystkim dziecku.
              Rozumiem, że teraz jesteś zły, a może nawet wściekły, ale może jest sposób na
              to, żebyś mógł kontaktować się z dzieckiem, nie stracić w ten sposób jego uczuć
              i kiedyś znowu spróbować zawalczyć. Ja chciałabym, żeby ojciec Mateuszka
              utrzymywał z nim kontakt, to być może doprowadziłoby do zmiany mojej decyzji.
              Wiem jedno, nie możesz się poddawać, a Twój upór być może przyniesie rezultaty,
              na przykład w postaci zmuszenia "jej" do myślenia. Nadal życzę Ci powodzenia i
              pozdrawiam.
Pełna wersja