Samotni ojcowie z Poznania

15.04.04, 12:02
Szukam samotnych ojcow. Chyba mam dosc samotnych czy samodzielnych mam, moze
by tak troche meskich kontaktow. Z mezczyznami, ktorzy sami maja dzieci,
czasami borykaja sie z codziennoscia rownie trudna dla kobiet radzacych sobie
w samotnosci... Mysle, ze i nam i naszym pociechom to sie przyda.
    • novikaa Re: Samotni ojcowie z Poznania 15.04.04, 12:13
      Witamy serdecznie, jednakże jesli amsz dość samodzielnych kobiet, a jednak
      takich tu większość smile jest jeszcze forum etata lub www.wstroneojca.pl , pzdr
    • joanna.luczynska Re: Samotni ojcowie z Poznania 15.04.04, 22:41
      Ja nie mam dość samodzielnych mam, bo to jakbym miała dość siebie, ale też
      chętnie "zobaczyłabym", jak z samodzielnością radzą sobie tatusiowie. Zawsze to
      inne, nowsze spojrzenie i pewnie podejście różni się od naszego smile Pozdrawiam smile
    • tata_malolata Re: Samotni ojcowie z Poznania 16.04.04, 10:29
      To gatunek wymarły. Nie tylko w Poznaniu ale w całej Polsce.

      Dlaczego? Bo wymiar tzw. sprawiedliwości utożsamia dobro dziecka z dobrem
      matki. I nawet jeśli żona/matka jest nieodpowiedzialna, rozbija rodzinę, czasem
      nie ma zdolności i wewnętrznej potrzeby opiekowania się dziećmi - sądy i tak z
      definicji przyznają opiekę kobietom (97%). Jedyną możliwością na przyznanie
      opieki ojcu jest alkoholizm, narkomania lub choroba psychiczna kobiety,
      ewentualnie gdy ta "da nogę" i porzuci rodzinę. W dodatku następuje
      tu "zapętlenie" - ojcowie rzadko wystepują o przyznanie im opieki bo wiedzą, że
      i tak nie mają szans.

      Znam osobiście jeden przypadek - gdzie żona uciekła z kochankiem i ojciec
      zajmował się dwójką dzieci. Dziś dzieci są dorosłe i mają za sobą... rozwody.




      • novikaa Re: Samotni ojcowie z Poznania 16.04.04, 10:46
        Jesli tak dobrze znasz statystyki, to napisz ile procent ojców ubiega sie o
        opieke nad dziecmi? ...i nie mydl oczu bezradnoscia ojców, ze niby nie mają
        sznas, to najprostrze wytłumaczenie.
        ...a ja znam przypadek kiedy to matka podrzuciła ojcu dziecko, a on nawet nie
        ubiega sie o uregulowanie kwestii prawnych dziecka ( uznanie go, pozbawienie
        matki władzy i stanie prawomocnym ojcem )

        ...aaaa i jeszcze jedno, Twoi rodzice też sa pewnie po rozwodzie i ( nie daj
        Boże ) Twoje dziecko tez bedzie...? pzdr
      • edzieckokarenina Re: do taty małolaty 16.04.04, 11:15
        tata_malolata napisał:
        - ojcowie rzadko wystepują o przyznanie im opieki bo wiedzą, że
        >
        > i tak nie mają szans.
        *****
        oj tato małolata wink tak się właśnie tłumaczą ojcowie, którzy nic nie robią
        żeby zawalczyć o swoje dzieci.Gdyby do wszystkiego mieć takie podejście, to
        człowiek by się z domu nie ruszył i nic w życiu nie robił-bo przecież są lepsi
        od niego, co mają w danej dziedzinie większe szanse.
        Powołujesz się na "statystyki", więc wydaje mi sie,ze gdyby więcej ojców
        występowało w sądzie o opieką nad dzieckiem to więcej by było wyroków na
        korzyść ojców.A tak nie robią nic i narzekają...
        • konkubinka Re: a mnie teraz pewnie zlinczujecie 17.04.04, 17:32
          wybaczcie ale bijecie piane drogie Panie
          Nie siedzicie w temacie najprawdopodobniej.
          Ja znam bardzo wielu ojcow , ktorzy walcza i naprawde nie maja szans.Im
          inteligentniejsza kobieta , zajadla i wsciekla tym wiecej moze zdzialac w
          naszym kraju.Niestety (i nie pokazuje tutaj palcem na nikogo) jest wielki
          odsetek matek , ktore traktuja dziecko jako narzedzie, nie mysla co czuje gdy
          swiadomie zabiera mu sie kontakt z ojcem.Nie interesuja sie uczuciami wlasnych
          dzieci , psychicznie znecaja sie zarowno nad nimi jak i nad ojcami.Posuwaja sie
          do obrzydliwych uczynkow byle tylko calemu swiatu oglosic jakie to sa samotne ,
          samodzielne , czesto biedne PRZEZ NIEGO.I jakze czesto zapominaja ze np.same
          byly winne rozpadu zwiazku.Ale po co myslec o wlasnej odpowiedzialnosci za
          czyny , uczucia , wybory .Lepiej niech dziecko bedzie za to ukarane a przy
          okazji ten podly ,wredny samiec.
          Mnie osobiscie nikt nie pytal , a tym bardziej ojca dziecka z kim ma pozostac
          nasz syn.Czy slyszalyscie kiedys o tym aby Sad orzekl opieke naprzemienna?
          I czemu sie tak wzburzylyscie gdy tata malolata powiedzial pare slow prawdy?
          Ale mylisz sie tato malolata- to nie gatunek wymarly.To gatunek rzadki , a
          wcale nie pod ochrona.
          Moze zawiodlyscie sie na ojcach waszych dzieci , moze brak wam obiektywizmu nie
          wiem.Ale statystyki takie sa ,jakie sa.
          Pozwole sobie jeszcze zacytowac: "oj tato małolata wink tak się właśnie tłumaczą
          ojcowie, którzy nic nie robią
          > żeby zawalczyć o swoje dzieci.Gdyby do wszystkiego mieć takie podejście, to
          > człowiek by się z domu nie ruszył i nic w życiu nie robił-bo przecież są
          lepsi
          > od niego, co mają w danej dziedzinie większe szanse."

          Nie dlatego tutaj pisze bo moj partner nic nie robi czy Ci ludzie , ktorych
          znam.Ale wlasnie dlatego , ze stajemy na glowie a matka zaniedbujaca dziecko i
          zyjaca nienawiscia do jego taty jest ciagle gora.I gdy sie czyta takie slowa
          jak wasze to bardzo boli.Bo jak moj partner przykladowo moze kogos do siebie
          przekonac gdy takie jest z gory nastawienie jak wasze?Czy uwazacie ze ma rowne
          szanse z matka swojego dziecka , zeby przekonac np. Novikee do tego , ze
          dziecku z nim byloby lepiej niz z matka?Chyba nie..
          • omama Re: a mnie teraz pewnie zlinczujecie 18.04.04, 23:10
            No, Konukubinko, rozpędziłaś się i niczym ten koń rozhukany pędzisz nie patrząc
            gdzie krzaki, gdzie rowy, gdzie prawda, gdzie fakty.
            A gdzież owa prawda?
            Ano, prawdą jest, że nader, nader mikry procencik mężczyzn występuje o opiekę.
            Można się spierać o przyczyny: nie kochają dzieci? Nie chcą kłopotu? Nie wierzą
            w sukces? Wiedzą, że dzieci są (najczęściej) bardziej związane z matką i nie
            chcą tego łamać? Wiedzą, że po próbie odebrania dziecka kobieta pójdzie na
            prawdziwą wojnę? Pewnie wszystkie te przyczyny występują po ludziach. I
            nieprawdą jest, że każdy rozwodzący się ojciec chcialby dziecko wychowywać.
            CZy z tego wynika, że nie ma ojców, którym powinno się opiekę przyznać, ale
            tego nie uczyniono? Oczywiście, nie. Są tacy. I naturalnie ich krzywda istnieje
            i z pewnością ich boli. Ale jest ich jednak statystycznie - niewielu. Z faktu,
            że twój partner ma taką właśnie sytuację dla statystyki nie wynika absolutnie
            nic.
            Opieka naprzemienna ma tu niewiele do rzeczy. Sama nie jestem jej zwolenniczką,
            bo uważam, że każdy - zwłaszcza dziecko - powinien mieć jeden dom, a nie dwa
            hotele. Jeden dom, jedną szkołę, kumpli z jednego podwórka.
            Moim osobistym z reguły sąd powinien dziecko przyznawać matce z jednego
            prostego powodu: w Polsce kobiety zajmują się dziećmi z - na oko -
            pięciokrotnie większą intensywnością niż mężczyźni. Możesz to zobaczyć na
            każdym podwórku, przy piaskownicy, na wywiadówkach, w przychodniach. I, jak
            sądzę, stąd właśnie bierze się takie, a nie inne, nastawienie większości.
            Wszystko powyższe nie znaczy, bym wybielała matki, które BEZ SKRAJNIE POWAŻNYCH
            PRZYCZYN uniemożliwają dziecku kontakt z tatą. I uważam, że cała para dotycząca
            prawa rodzinnego powinna iść w ten właśnie kocioł: jak zmusić rozwodzących się
            dorosłych ludzi do takich wzajemnych kompromisów, by interes dziecka ucierpiał
            na tym jak najmniej.
            • tata_malolata Re: a mnie teraz pewnie zlinczujecie 19.04.04, 08:51
              omama napisała:

              ...prawdą jest, że nader, nader mikry procencik mężczyzn występuje o opiekę.
              Można się spierać o przyczyny:

              ...nie kochają dzieci?
              BYWA I TAK, STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ ZDAŻAJĄ SIE MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY Z RÓŻNYCH
              PRZYCZYN (NP. "PRZYPADKOWA" CIĄŻA) NIE ODCZUWAJĄ POTRZEBY RODZICIELSTWA.
              STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ NIE OZNACZA, ŻE WSZYSCY. a NIESTETY PRZEZ TAKI STEREOTYP
              MAMY DO CZYNIENIA Z PEWNEGO RODZAJU ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZBIOROWĄ.


              Nie chcą kłopotu?
              TAAAAK. DZIECKO OZNACZA ZMIANĘ TRYBU I STYLU ŻYCIA. OZNACZA MILION OBOWIĄZKÓW
              PRZEZ KILKANAŚCIE LAT. OZNACZA WRESZCIE, ŻE TRZEBA WYDAĆ PIENIĄDZE NA PAMPERSY
              A NIE NA WŁASNE PRZYJEMNOŚCI. ALE NIE TYLKO MĘŻCZYŹNI CIĘŻKO ZNOSZĄ
              TE "KŁOPOTY". PRZECIEŻ CZASEM I KOBIETY SĄ - NAZWIJMY TO DELIKATNIE -
              ZNIECIERPLIWIONE.

              Nie wierzą w sukces?
              MĘŻCZYŹNI NIE MAJĄ NAWET PRAWA WIERZYĆ W "SUKCES". GDY WSPOMNIAŁEM PRZY
              ADWOKACIE ŻONY, ŻE JA TAKŻE MAM PRAWO DO WYSTAPIENIA O POWIERZENIE OPIEKI, TEN
              OMAL SIĘ NIE UDŁAWIŁ ZE ŚMIECHU.
              GDY ROZMAWIAŁEM I SZUKAŁEM POMOCY - PRAWNICY, KURATORZY, POLICJANCI,
              PSYCHOLOGOWIE MÓWIĄ: "NIE MA PAN SZANS". OCZYWIŚCIE MÓWIĄ TO "NIEFORMALNIE",
              ŻYCZLIWIE NP. NA KORYTARZU GDY STARAJĄ SIĘ CZŁOWIEKA POCIESZYĆ I UŚWIADOMIĆ. NA
              SALI SĄDOWEJ I W KODEKSIE JEST JEDNAK WSZYSTKO "NIBY" MOŻLIWE. TYLE, ŻE "NIBY".


              Wiedzą, że dzieci są (najczęściej) bardziej związane z matką i nie
              chcą tego łamać?
              ALEŻ OCZYWIŚCIE! NAWET NIE CHODZI O TO, ŻE "BARDZIEJ". TYLKO O TO, ŻE "WOGÓLE".
              POPROSTU JA WIEM, ŻE DZIECKO POTRZEBUJE MATKI. DLATEGO NIE "PORYWAM" DZIECKA,
              NIE USTANAWIAM "FAKTÓW DOKONANYCH". A MOŻE SZKODA BO TO BYŁABY METODA NA
              WSPOMNIANY WYŻEJ "SUKCES". TYLKO CZY SUKCESEM JEST ZABRANIE DZIECKU MATKI????


              Wiedzą, że po próbie odebrania dziecka kobieta pójdzie na
              prawdziwą wojnę? "
              OJ TAK! PO WSPOMNIANEJ WYŻEJ SYTUACJI, W KTÓREJ PRZEDSTAWIŁEM MOZLIWOŚĆ
              SPRAWOWANIA OPIEKI NAD DZIECKIEM, PO WYJŚCIU MOJA ŻONA SYKNĘŁA MI DO UCHA:
              SPRÓBUJ TYLKO WYSTĄPIĆ Z TAKIM WNIOSKIEM TO NIE ZOBACZYSZ DZIECKA PRZEZ 2 LATA.
              BYŁO TO PO MIESIĄCU IZOLACJI - GDY NIE WIDZIAŁEM I NIE ROZMAWIAŁEM CHOĆBY PRZEZ
              TELEFON Z MALCEM. PRZEZ TEN MIESIĄC BYŁEM WSZĘDZIE ALE NIKT NIE POTRAFIŁ POMÓC.
              ZROZUMIAŁEM, ŻE TE 2 LATA TEŻ SĄ MOŻLIWE. A NIECHBY NAWET NIE 2 LATA TYLKO
              KOLEJNY MIESIĄC I TAK BYM SIĘ PODDAŁ. BYLE TYLKO BYĆ CHOĆ CHWILĘ Z DZIECKIEM...





              • konkubinka Re: 19.04.04, 10:14
                statystyki co do wystepowania przez ojcow o opieke sa takie poniewaz,
                wiekszosc ojcow nie wie w trakcie rozwodu co go czeka potem , na co stac te
                urocza istote , ktora wzial za zone.
                Oczywiscie OMAMA dziecko powinno byc z matka ale matka powinna wiedziec , ze
                rodzice maja rowne prawa a ojciec jest dziecku potrzebny.
                Podalam przyklad mi najblizszy , mojego partnera.Podalam tez ze znam bardzo
                wielu ojcow w tej samej sytuacji.
                Widzisz gdy sprawy o rozwod sa w toku FACET nie sadzi nawet , ze moze stracic
                kontakt z dzieckiem.I nagle okazuje sie ze budzi sie z reka w nocniku.
                Sama jestem w grupie dyskusyjnej dla ojcow i radze im aby juz przy okazji
                sprawy o rozwod wystepowali o opieke nad dzieckiem.Komu sad ja przyzna?
                Najprawdopodobniej matce ale musi rozpatrzec za i przeciw.
                Naiwny , prawie byly maz, ktory nie wystapi z wnioskiem w pore musi liczyc sie
                z tym ze znajdzie sie w tej czesci ojcow , ktorzy beda traktowani jak źródło
                płacenia alimentów i tyle.A napewno nie jako partner w wychowaniu dziecka.
                Ja osobiscie nie mam nic przeciwko opiece naprzemiennej.Moja siostra tak sie
                wychowala.Chodzila do jednej szkoly , miala jednych przyjaciol.Maila dwa domy i
                byla szczesliwa , bo zycie miala i ma do dzis ustabilizowane.Tylko ze rodzice
                ja kochali i nikt nie uzywal jej jako narzedzia.
                Problem w tym ze wiekszosc matek nie wyobraza sobie tego zycia bez
                alimentow.Oczywiscie zaslaniajac sie szerokopojetym dobrem dziecka.Guzik prawda.
                Ja bylabym w stanie zrezygnowac z alimentow na rzecz np.tego zeby przez dwa
                tygodnie w miesiacu ojciec wozil dziecko do szkoly na zajecia odpowiadal za
                jego zdrowie , ubior , przyjemnosci , nauke, wyzywienie.Przeciez moj syn i tak
                ma dwa domy , co za roznica ze w jednym jest rzadziej.No ale niestety moj eks
                to ten odsetek , ktory woli opieke co drugi weekend i uwaza ze jak zaplaci
                polowe alimentow to juz MI całą łaskę zrobił.Niestety przez jemu podobnych
                takie dzieci jak córka mojego partnera są zaniedbane .Zaniedbane przez Sądy i
                matke.
                Zagalopowalam sie owszem , a wiesz czemu?Bo wkurza mnie generalizowanie , tak
                bardzo popularne.Generalizuja ludzie na forum a takze psychologowie i
                Sedziowie.Bo dziecku lepiej z matka.Matka musi pic i cpac zeby orzec ze z nia
                byc nie powinno.A ojciec?Nawet jak jest przykladnym obywatelem , kochajacym ,
                zatroskanym o dziecko musi stanac na glowie zeby Sad dal mu wiare.
                I nie klocmy sie o statystyki.
                • chalsia Osobiste do Konkubinki 19.04.04, 11:31
                  Wiesz, myślę, że my obie zamiast zająć się własnymi sprawami, stawic czoło
                  swoim problemom, rzeczom do załatwienia, etc. zajmujemy się (jako
                  tzw. "problemem zastępczym") kłopotami innych ludzi (między innymi dyskusyjnie-
                  forumowo).

                  A co do opieki naprzemiennej - sporo czytałam na ten temat.
                  Musi być kilka warunków spełnionych - jedność miejsca (czyli albo rodzice
                  mieszkają z dziecmi w jednym miejscu, albo na zmianę się do dzieci wprowadzają
                  ALBO mieszkaja na tyle blisko siebie, że dzieci mogą chodzić do tej samej
                  szkoły/przedszkola będąc raz u jednego raz u drugiego rodzica).
                  Ponad to musi być 100% przepływ informacji ( i to bogatej) miedzy rodzicami co
                  do wszystkich spraw dziecka. Nie da się niestety tego zrobić w przypadku, gdy
                  jedyna informacja od jednego z rodziców jest zdawkowa (np. na pytanie pada
                  odpowiedz "normalnie"). Właściwie, by opieka naprzemienna była możliwa,
                  obydwoje rodzice powinni pozytywnie przejść przez badania psychologiczne.
                  Po za tym taka opieka nie jest raczej zalecana w przypadku małych dzieci,
                  dopiero coś koło początku szkoły zaczyna być OK (związane to jest z budowaniem
                  poczucia bezpieczeństwa).

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                • omama Re: 19.04.04, 11:53
                  Skoro zgadzasz się, że statystyki występowania ojców o opiejkę są takie, jak
                  piszę, to skąd twoje zdziwienie, że tak niewielu ojców w Polsce opiekę dostaje?
                  Przy czym zgadzam się z tobą, że pomijając nadzwyczajne okoliczności, dziecka
                  nie powinno się odcinać od drugiego rodzica. No pewnie. Tylko myślę sobie, że
                  tego odcinania byłoby znacznie mniej, gdyby ludzie się rozchodzili łagodniej i
                  z większą klasą. Gdyby mniej było tych facetów, którzy rzucają żonę dla -
                  wybacz banał - młodszej sekretarki, i są zdania, że po x latach łaskawej zgody
                  na obsługiwanie przez eks jedyne, co są żonie winni, to zaniżone alimenty na
                  dziecko, w zamian oczekując pełnej współpracy eks w przekonywaniu potomka, że
                  nowa ciocia jest cud-miód i trzba ją kochać ogromnie - pewnie mniej tez byłoby
                  kobiet mówiący eksowi "a takiego". W większości samotne matki wolałyby nie być
                  samotne. Wolałyby mieć kogoś do podziału obowiązków. Wolałyby móc spokojnie
                  przedyskutować z kimś kwestie dotyczące dziecka. Ale do budowy takich relacji
                  potrzebna jest dobra wola obu stron. A zwłaszcza tej, która zraniła, zdradziła,
                  uciekła.
                  Mówisz: nie kłóćmy się o statystyki. Oczywiście, do konkretnego przypadku
                  skrzywdzonej kobiety czy skrzywdzonego mężczyzny statystyki mają się nijak. Ale
                  jednak to one opisują generalną rzeczywistość, w której wszyscy się poruszamy.
                  Piszesz że ..."wiekszosc matek nie wyobraza sobie tego zycia bez
                  alimentow.Oczywiscie zaslaniajac sie szerokopojetym dobrem dziecka.Guzik
                  prawda"". Kochana, o czym ty mówisz? O tych dominujących w naszej
                  rzeczywistości trzech stówach? To ma być ten szaleńczy majątek, dla którego
                  zimne potwory wolą trzymać przy sobie dziecko? Nie no, bądźmy poważne. Równie
                  dobrze mogłabym powiedzieć, że jedyny powód, dla którego to - zdaje się - 6%
                  ocjów występuje o opiekę nad dzieckiem jest chęć zemsty na byłej i zatrzymania
                  dla siebie tych powalających kwot.
                  • konkubinka Re: nie klocmy sie o statystyki 19.04.04, 12:32
                    ponawiam...
                    Chalsiu przyznaje racje na temat opieki naprzemiennej.Co do zalatwiania naszych
                    spraw, powiem Ci ze zaczelam rozdzielac temat.Troszke u nas w domu sie
                    poprawilo ale uwazam , ze bez wzgledu na to jak sie ulozy mi i M , jego corce
                    bedzie lepiej w jego domu.Jezeli matka nie oprzytomnieje (szczegoly podam ci na
                    priv)nalezy stanac na glowie i dzieciaka wyciagnac spod jej opieki.
                    W ogole dziwie sie ludziom - i matkom i ojcom , ktorzy zaslaniaja sie dobrem
                    dziecka a nie wiedza o czym mowia.OMAMA - jest u nas skonstruowane prawo tak ,
                    ze po rozwodzie ojciec ma male szanse cokolwiek zdzialac.Jednoczesnie
                    organizacje kobiece i na rzecz dzieci sa silniejsze niz ojcowskie .Poza tym
                    wiekszosc ojcow nie nadaje sie na to , zeby zajac sie dzieckiem "po matczynemu"
                    dlatego uwazam ze dziecko powinno byc z matka - ale miec kontakt z ojcem
                    nieograniczony , a ojciec powinien miec nieograniczany wplyw na podejmowanie
                    decyzji w jego zyciu.Nie wiem , nie rozumiem , jak kochajac dziecko mozna nie
                    miec za grosz dobrej woli i checi aby dogadac sie z druga strona ,
                    wspolpracowac.Nigdy tego nie pojme.Stad moja postawa , bo bardzo czesto kobieta
                    po rozwodzie skupia sie na zawisci ze ojciec dziecka ma swoje zycie - ulozone
                    nie z nia , nie po jej mysli zamiast naprawde myslec o dziecku.W koncu sami
                    wybieramy sobie partnerow , ojcow , matki dla dzieci wiec trzeba ponosic za to
                    odpowiedzialnosc.Wiem , ze facet znajdujac sobie babe na boku , zostawiajac
                    zone z dziecmi to podly samiec i w zwiazku z tym taka sprawa odpwoiednio
                    naglosniona stawia ogol facetow na marnej pozycji.Ale ja lubie facetow , znam
                    ich wielu , naprawde bez nich nie wyobrazam sobie zycia.Mysle ze trzeba
                    odpowiednio pokierowac zwiazkiem , zyciem a nie tylko myslec o sobie.Mysle ze
                    ludzie po rowno bywaja podli jak i poszkodowani.Uwazam ze samotna kobieta z
                    dzieckiem ma w naszym kraju wielkie poparcie i pomoc w wielu
                    dziedzinach.Dlatego ja skupiam sie na ojcach , facetach - oczywiscie tych
                    ktorzy sa spoko.
                    A co do 300 zl- wiem to niewiele , takie sa statystyki , ze to srednia.Ale
                    wyobraz sobie kobiete taka jak ex mojego M ktora jest ograniczona i bez
                    potrzeb.Szczerze watpie (i nie oburzajcie sie) ze wyda te trzysta zl
                    miesiecznie na to dziecko.Ona nie ma potrzeb , nie ma horyzontow i pozbawia
                    dziecko wszystkiego co wydaje jej sie zbedne , czego ona nie ma , nie miala ,
                    nie chce miec.A wiec sa i takie kobiety.No ale patrzac na to , ze jestesmy
                    bywalczyniami forum internetowego , piszemy sprawnie na klawiaturze , myslimy ,
                    martwimy sie o dziecko , o relacje z ojcem , mysle ze 100 % bywalczyn tego
                    forum przewyzsza te kobiete intelektem i stopniem zadbania o dziecko.
              • ann_mart Re: a mnie teraz pewnie zlinczujecie 13.07.04, 15:00
                Tato_małolata - nie krzycz. Jak napiszesz bez capslcka też zrozumiemy.
    • edzieckokarenina Re: Samotni ojcowie z Poznania 18.04.04, 11:55
      konkubinka, pewnie jest duuużo racji w tym co mówisz nt.przyznawania opieki nad
      dzieckiem przez sądy-bo z reguły sędziowie to kobity.
      Ale np. u mnie sędzią był facet wink,też mnie straszyli,ze nie będę miała szans
      bo facet będzie trzymał stronę exsmile
      no i strasznie się bałam, ale jakoś przeżyłam-sędzia był b.sympatyczny
      • konkubinka Re: Samotni ojcowie z Poznania 18.04.04, 22:23
        nie Kareninko , tu nie ma nic do rzeczy płeć.Ja miałam Sedzine kobiete i w
        sprawi alimentów potraktowała mnie niezbyt dobrze.Mój partner na wizycie w
        Rodeku miał do czynienia z facetem psychologiem i wcale nie był on po stronie
        faceta.Tak samo kurator - facet.
        Chodzi o to , że u nas źle jest skonstruowane prawo - prawo jest takie , że
        kobieta zawsze da sobie rade - chyba , że rażąco naduzywa władzy , alkoholu ,
        narkotyków.Prawo jest niedopracowane, jest stworzone z myślą o kobietach.
        W sejmie na rozpatrzenie czeka masa wniosków o zmiane kodeksu - i nic.
        W naszym kraju niestety z góry zakłada sie , że to matka jest lepszym ,
        ważniejszym rodzicem.
    • tede5 Re: Samotni ojcowie z Poznania 13.07.04, 13:54
      Cześć. Chciałem coś napisac o sobie, ale chyba temat sprowadził się do kwestii
      praw do opieki nad dzieckiem w przypadku rozwodu. W moim przypadku jest
      inaczej, jestem wdowcem, mam 16 miesięcznego syna. Jakoś sobie radzimy, nawet
      potrafimy się śmiać na codzień. Wczoraj było pierwsze poważne strzyżenie. Młody
      początkowo chyba się nie poznał w lustrze smile Teraz jestem w pracy, opiekuję się
      nim babcia. Nie może przy nim wypowiedzieć mojego imienia bo młody sobie
      kojarzy i już robi "podkówkę". Jak przychodze z pracy to nie opuszcza mnie
      nawet na chwilę. Broimy do samego wieczoru, często późnego. Młody najczęściej
      chodzi spać o w godz. 22-23. I tak dzień za dniem nam mija. NIe znalazłem
      nigdzie forum o samotnych ojcach i stad moja obecnosć tutaj. Nie zawsze mam
      czas żeby w pracy wejść na forum,ale w każdej wolnej chwili z chęcią wymienię
      się z kimś doświadczeniami. Aha, mam pytanie czym najlepiej myć głowę 16
      miesięcznemu maluchowi? Pozdrawiam wszystkich
    • elaw2 Re: Samotni ojcowie z Poznania 13.07.04, 14:44
      Ja uważam, że najlepiej i normalniej dla dziecka jest kiedy ma PEŁNĄ RODZINĘ
      czyli mama i tata. Kropka, ale mi nie wyszło. A z tym alkoholizmem, dzięki
      któremu na mur beton przyznają mi opiekę nad córeczką to różnie, bo jak
      usłyszałam muszę udowodnić to przed Sądem a sędzia od drugiej sprawy facet i
      właśnie próbuję udowodnić, zobaczymy! Ta naprzemienna opieka wydaje mi się
      jakaś nienormalna, każdy powinien mieć stałość a dwa domy, dwie pary
      rodziców...jakieś to pofiksowane. Jeszcze do prokobiecości w sądach to jak do
      tej pory jej nie odczułam. A do taty co myje synkowi główkę, to ja używałam po
      prostu łagodnego szamponu (Nivea). Na zakończenie, normalni faceci są, mam
      wokół wiele dobrych, pozytywnych przykładów, ale oni nie zdradzają, nie chleją
      tylko są normalnie z żoną i dzieckiem (dziećmi). Proste.
    • kanga_i_roo A może by tak spotkanie ... 17.07.04, 22:48

      wzorem samodzielnych z Warszawy? Co WY o tym myślicie? Samodzielni rodzice?
      Mamy Maltę, na którą można łatwo dojechać. Albo też zrobić wycieczkę do nowego
      Zoo. A jaka radośc dla maluchów wink)

      Ja mam często dośc pałętania się w weekendy sama z córką. Sparowani wszędzie
      wokoło. Nic nie rozumieją. A ja już nie mam ochoty wyjaśniac tych najprostszych
      rzeczy. Że choc jesteśmy same jest nam lepiej niż było. I że to "mniejsze" zło.

      Marzyło by mi się poznanie samodzielnych z okolicy.

      Podam Wam taki oto przykład: Chciałam się z moją córeczka wyrwać się gdzieś na
      porządne wakacje, we wrześniu.Troche uciułałam i nawet znalazłam cos fajnego.
      Zrezygnowałam - bo za córkę (3 latka) musiałabym płacić 100% ceny, a inna mama,
      która miała jechac z dzieckiem nie dostanie urlopu. Poza tym jak pojedziemy
      same? Wokoło wszystko albo pary albo rodziny. Patrzą jak na intruza. Brr... Nie
      mam ochoty.

      Zatem raz jeszcze - co myślicie o spotkaniu?

      Pozdrawiam Samodzielnych - nie tylko z Poznania.

      Kasia
Pełna wersja