prolens
29.12.10, 23:08
Witajcie,
jestem ponad rok po rozwodzie, dzieci (mam trójke) mieszkaja ze mną, brak jest sądownie ustalonych kontaktów - ustalamy na bieżąco spotkania dzieci z ojcem.
Problem leszy w tym, że każde dziecko inaczej przeżywa sytuację, ma do ojca inny stosunek i inne chęci na spotykanie sie z nim. Starsza córka (7 lat) jeździ chętnie, bez problemu zostaje na noc. Młodsza (5 lat) - niby chce jechać, ale najlepiej wieczorem wrócić do mamy. Synek (5lat) na dzien pojedzie, z niechęcią - a nocowac nie chce pod żadnym pozorem.
Jak pogodzić ich potrzeby? Ktoś kiedys dał mi radę żeby ich nie rozdzielać - tj jak jedno nie chce nocowac - wszystkie wracają do domu - bo rozdzielanie może pogłebić różne klopoty i ddac wielu nowych. Z drugej strony szkoda odmawiac dzieciom (tym chętnym) dłuższego bycia z tatą.
No i jak robicie w syt. gdy dziecko rękami i nogami zapiera się przed wizytą u taty. Posyłacie na siłę? Nie posyłacie? Co na to "tatusiowie"?