Bo mi jest przykro...

11.02.11, 22:46
Jestem w drugim związku od dwóch lat. Za 5 tygodni urodzę dzidziusia..mam 8-letniego syna z poprzedniego związku...i mam niby obok siebie tego człowieka, który miał dać wszystko ja miałam dać wszystko ...itd. Teraz okazuje się, że to już mu nie jest potrzebne...wychowujemy wspólnie jego córę i mojego syna...zapomniałam dodać...wszystko się zmieniło kiedy zaszłam w ciążę...lekceważy mnie...powtarza, że pomagać mi nie będzie przy dziecku bo pracuje i to go bardzo wyczerpuje, nie lubi noworodków bo się "wydzierają" i kontaktu z nimi nie ma, i przede wszystkim "kiedy już urodzi się dziecko mam tego nie odczuć"....sama robię sobie zakupy dla dziecka tak po kilka rzeczy bo nie mam już siły dźwigać....sama jestem...no przykro mi jest, że tak się dałam nabrać...sad
    • doa1980 Re: Bo mi jest przykro... 12.02.11, 00:02
      Strasznie Ci wspolczuje,sciskam mocno.
      Ja nie potrafie sobie jeszcze nawet wyobrazic samej siebie w drugim zwiazku.Wychowuje synka sama od samego poczatku.
      Zaufania jeszcze nie odbudowalam i nie potrafie nikomu zaufac,czy sie otworzyc.Zastanawiam sie czy to kiedykolwiek nastapi.
      Trzymaj sie mocno,badz silna jak tylko mozesz.
      Brak mi slow na takiego czlowieka.
      • em.haa Re: Bo mi jest przykro... 12.02.11, 08:05
        Musisz sama sobie dawać radę od samego początku i od samego początku liczyć tylko na siebie.
        Faceta do niczego nie zmusisz a sobie będziesz szargać nerwy.
        Zajmij się dzidziusiem i swoim starszym dzieckiem.
        Nie chcę sugerować nic złego, ale może jemu już się znudziło życie z dziećmi i szuka wrażeń gdzieś indziej.
      • nad01 Re: Bo mi jest przykro... 19.02.11, 15:26
        Współczuję Ci z całego serca,bo sama wiem co przeszłam z jednym dzieckiem,a Ty jesteś jeszcze w gorszej sytuacji ;-( Ale nie łam się,my kobiety potrafimy zawsze odnaleźć się w każdej sytuacji ! W przeciwieństwie do tych męskich świń jesteśmy zaradne ! wink Też jestem w drugim związku i mój partner traktuje mojego synka wspaniałe,ale ostatnio bardzo chce drugiego dzidziusia-wspólnego. A ja się bardzo boję posunąć o ten jeden krok dalej. . .
        • baltycki Re: Bo mi jest przykro... 19.02.11, 15:32
          d01 napisała:

          > W przeciwieństwie do tych męskich świń

          Przykre, że ze s świnią zadawałas sie.
    • braktalentu Re: Bo mi jest przykro... 12.02.11, 11:00
      Czy wymeldowanie Pana ze swojego życia zmieni cokolwiek poza tym, że nie będziesz musiała wysłuchiwać idiotycznych komentarzy i dyspozycji?
      Czy jesteś finansowo uzależniona od ojca swojego drugiego dziecka?

      • evi85 Re: Bo mi jest przykro... 12.02.11, 11:14
        a moze zamiast wymeldowywac to poczekac az sie dziecie urodzi i powoli wdrazac pana w obowiazki?
        nie z rzadaniem " Ty zrob to i tamto" tylko tak kobieco , zeby pan poczul sie podtrzebny i doceniony smile np"kochanie potrzebuje Twojej pomocy, wykap synka/corke "
        u nas np poskutkowalo, ale trzeba miec cierpliwosc, moj maz akurat wyniosl z rodzinnego domu ze mezczyzna jest tylko od zarabiania i niczego wiecej, ale nauczyl sie przy mnie i pozniej robil to o co go poprosilam bardzo chetnie az weszlo mu to w krew smile
        czasami mala zmiana przynosi efekty, jezeli pan bedzie uporczywie obstawial ze to Twoje dziecko i Twoj problem/ obowiazek to wtedy dopiero zastanowic sie nad zmiana i porzuceniem pana
        poki co przytulam wirtualnie, zycze lekkiego porodu !
        • eliz7822 Re: Bo mi jest przykro... 12.02.11, 12:19
          Wiążąc się z nim liczyłam na dobry związek mocny w podstawie. Nie jesteśmy uzależnieni od siebie finansowo, nie jest zameldowany u mnie…mieliśmy mieć siebie i tworzyć rodzinę bo w końcu obydwoje jesteśmy po przejściach…Wszystko się zmieniło od kiedy zaszłam w ciąże. Zaczął być obcesowy, lekceważący i myślącym tylko o tym żeby jemu było dobrze. Kiedy pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam, że skoro jest tak źle to rozstańmy się…powiedział, ze „wstyd żebyś szerzyła patologię w tych okolicznościach”cryingchodziło o dziecko z nim i że nie mamy ślubu)…powalił mnie na kolana tym tekstem…najbardziej brakuje mi tego ciepła jakie dawał mi w momencie jak nie zaszłam w ciąże ( ja nie skapię swoich uczuć i staram się okazywać je na każdym kroku, wiem jakich błędów unikać z doświadczenia, doceniam go…wink…teraz zachowuje się tak jakby to wszystko działo się za karę, za to, że zaszłam w ciąże i jest coraz o gorzej…w sumie czuje się tak jakbym była sama z kolejnym dzieckiem i nie mam z kim dzielić tych radości tych małych i dużych…A mimo wszystko czekam na malucha obydwoje z synem czekamy bardzo…
          • braktalentu Re: Bo mi jest przykro... 12.02.11, 17:43
            wątek o śmiesznych tekstach ex znajduje się nieopodal. "Szerzenie patologii" absolutnie się nadaje. A Ty to tak SAMA w tę ciążę zaszłaś? Bo jeżeli Pan nie miał z procesem zachodzenia nic wspólnego to ma prawo być troszkę bardzo zawiedzionym i rozczarowanym. Ale jeżeli w rozmnożeniu brał czynny udział, to wyślij go na drzewo mówiąc, że patologią to jest ojciec, który porzuca swoje dziecko jeszcze przed jego narodzeniem, a zmiana stanu cywilnego nie wpłynie ani na Twój poziom przyzwoitości, ani na poziom Jego chamstwa i braku szacunku wobec kobiety i matki. Żeby być mężczyzną trzeba mieć jaja od początku do końca, a nie tylko w trakcie przyjemności.
    • zjm1111 Re: Bo mi jest przykro... 13.02.11, 20:52
      Bardzo Co wspolczuje, kolejny przykład na to, ze faceci to skończeni ....
      My po pierwszym dziecku mielismy kryzys, potem było ok przez 3 lata, wiec zdecydowalismy sie na drugie dziecko i co????
      synek ma niecale 8m-cy, a tatuś pakuje manatki od marca, bo JA GO NIE WSPIERAŁAM, nie miał we mnie oparca, a ma ciężką i stresującą prcę (fakt), której nie lubię i nie toleruję....
      no boski chłoptaś....
      odkochał się, bo nagle pojawiły się problemysad
      Dasz sobie radę, czy z nim czy bez niego i tak nie będzie łatwo, więc pomyśl, co lepsze?Ja zostanę z 2 dzieci i wiem, ze będzie mi ciężko, że jeszcze nie jeden raz będę wyć z samotnosci, bezradności itp, ale mam juz dosyc chamskiego traktowania, tajemnic, kłamstw i braku pomocy. I tak od kilku miesiecy wszysto robię sama, i tak płaczę i będę płakać, i tak jest mi źle, a może być tylko gorzejsad
      Trzymaj się dzielnie! Wszystko sobie przemyśl na spokojne i zdecyduj, co robić dalej.
      Moze jednak jak maluch się urodzi, to tatusiowi zmiękną kolana?!
      Ludzie się zmieniają, oj i to bardzo - w różne strony (moj m poszedł w niewłaśniwą).
      • eliz7822 Re: Bo mi jest przykro... 14.02.11, 08:33
        Dziękuje za to wirtualne wsparcie ...smile
    • pelagaa Re: Bo mi jest przykro... 14.02.11, 08:32
      A jakie sa kulisy tego zachodzenia w ciaze? Czy to czasem nie bylo tak, ze on nie chcial, a Ty na sile chcialas? Pytam, bo jesli tak bylo, to jestem w stanie zrozumiec jego rozgoryczenie, choc zachowan nadal nie akceptuje oczywiscie.
      A jak to jest z tym "wspolnie wychowujemy...", czy nie jest tak, ze to Ty przejelas wszystkie obowiazki wzgledem jego dziecka i wychowujesz dwojke z jego niewielkim udzialem? Bo jesli tak jest, to nie dziw sie, ze facet - z natury leniwy - wscieka sie, ze bedzie musial cos wiecej robic, skoro tak mu bylo dobrze, jak go wyreczalas.
      Coz... my baby jestesmy glupie, wyreczamy misiow, dajemy cale siebie, a potem jestemy rozczarowane, jak traktuja nas zle. Jesli sama sie nie bedziesz szanowac, on na pewno nie bedzie. Wstaw go na troche do zamrazarki, nie traktuj na kazdym kroku ta swoja miloscia i uczuciami, moze niech poczuje, ze moze Cie stracic, moze wtedy cos dotrze i cos przemysli, bo zachowania jakie opisujesz nie naleza do akceptowalnych.
    • j-e-a-g Re: Bo mi jest przykro... 17.02.11, 16:22

      Ja myslę ,że po narodzinach mu sie odmieniwink Bąź dobrej myśli.Faceci tak maja dopóki nie zobacza nie uwierzą.Jeżeli to małe stworzono nie ocuci Go to mysle,że to nie ma sensu.
      • jas011108 Re: Bo mi jest przykro... 18.02.11, 11:59
        moim zdaniem nie masz na co czekac albo sie zmieni dzis albo wcale.po co Ci nadzieje musisz wiedziec na czym stoisz. z doswiadczenia wiem ze jesli dzis nie pomaga jutro tez nie pomoze i powiem szczerze ze nie bede zdziwiona gdy bedzie mila do Ciebie pretensje ze noworodek placze jak "tatus" spi

        po co Ci to? dasz sobie rade jak nie jedna na swiecie wychowasz w spokoju dzieci i bedziesz szczesliwa mama smile
        • aliccja85 A ja bym mu nasciemniala ;-) 18.02.11, 14:04
          Ze musisz lezec do konca ciazy, ze masz zagrozona itp I NIE MOZESZ NIC ROBIC u mnie niestety to byla prawda/bez sciemniania/ i moj partner robi wszystko wink Postaw go przed faktem dokonanym-zobacz jego reakcje z drugiej strony co za patafian....
          • czarna-renia Re: A ja bym mu nasciemniala ;-) 21.02.11, 17:07
            No dziewczyny maja rację pod włos go troche weź a jak dalej taki dupek to niech spada.Ja wychowuje sama dwóch facetów obecnie jeden lat 10 drugi 20 miesięcy i jestesmy szczęśliwi ! Pomalutku stajemy na nogi .Miłość do dzieci daje moc siłę której ci życzę ,a jak pana przerosło wspólne dziecko goń dziada póki czas ...Zdrówka i sił.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja