he_xe
23.02.11, 13:17
Ostatnio na naszym forum dość popularne są wątki z prośbą o opinie, więc i ja się dołącze. Mam dylemat jak w temacie. Mieszkam pod Warszawą w małym mieszkaniu na kredyt, rodziców mam 300 km stąd i brak mozliwości ich pomocy tutaj na miejscu. U mnie w miejscowości nie ma publicznego żłobka dla tak małych dzieci, a w Warszawie pierszeństwo mają dzieci rodziców zameldowanych w wawie. Niedługo kończy mi się urlop macierzyński. Jestem przed rozprawą m.in. o ustalenie ojcostwa i alimenty.
Koszt utrzymania mojego dziecka obecnie waha się w garnicach 1500 zł miesięcznie. Gdy wrócę do pracy będę musiała zatrudnić nianię za ok. 2000 zł. Jeśli wrócę do roboty, moja dziura budżetowa będzie wynosić ok. 2000 zł. Dziecka nie będę widywać około 10 godzin dziennie, bo dojazd do pracy samochodem zajmuje mi do 1,5 godz.
Mój drugi pomysł to wzięcie urlopu wychowawczego i przeprowadzka do rodziców u których nie będę musiała za nic płacić, wynajęcie swojego mieszkania, przez co będzie mi się spłacał kredyt hipoteczny, czynsz i media a i na waciki zostanie

. Dziura budżetowa w tym przypaku to 1500 zł.
Tatuś dziecka nie chce małej znać ani widywać i nie mogę liczyć na jego pomoc. Ma dwójkę dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, których koszt utrzymania wyliczył na ok. 1500 zł. Drugie tyle wynosi jego kredyt hipoteczny. Zarabia miedzy 7000 a 11000 a i zona pracuje.
Moje pytanie jest takie: jak myślicie? czy łatwiej mi będzie wywalczyć większą część z 3500 czy może całe 1500 ? Oprócz kwestii finansowych są jeszcze inne, a mianowicie czas spędzony z dzieckiem, ale i być może brak możliwości powrotu do pracy. Co byście wybrali na moim miejscu, które wyjscie jest mniejszym złem?