Nie kocham swojego dziecka

27.04.04, 15:07
Nic do niego nie czuję.
A ono się jeszcze nie urodziło.
Wiem, że nic się w tej kwestii nie zmieni.
    • novikaa Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 15:20
      A skąd jesteś tego taka pewna...? Co takiego się stało,że tak pesymistycznie
      podchodzisz do swojego przyszłego macierzyństwa? Pojawienie się na świecie
      dziecka, Twojego dziecka, to tak wielka dawka emocji,że nie bedziesz w stanie
      przed tym się ukryć, oby były one pozytywne. Nigdy nie mów nigdy i wierz, że
      to dziecko pokochasz, ono będzie dla Ciebie a Ty dla Niego i że bedzie ono
      całym Twoim światem. Bardzo zastanawia mnie dlaczego zdecydowalaś sie na
      dziecko z takim nastawieniem ? pozdrawiam i trochę uśmiechu przylep na buziesmile
      • rita_ Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 15:28
        Może moja sytuacja powoduje, ze czuje sie tak, a nie inaczej.
        Dziekuję
        • novikaa Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 15:43
          a możesz trochę się przełamać i choćby, na początku, w słowach nie być taka
          zasadnicza w tym poglądzie? Cokolwiek strasznego stało sie w Twoim zyciu i
          teraz nie pozwala Ci to, cieszyć sie dzieckiem, uwierz;zmieni się. Każda z Nas
          ma jakąś historię, przejścia, chwile załamania, ale to właśnie dzieci , ich
          usmiech, zaufanie do Nas-Matek-Rodziców daje siłę, i to co najpiękniejsze w
          macierzyństiwe bezgraniczną miłość do tej malutkiej, bezbronnej istoty...
          Czujesz juz ruchy?
          • rita_ Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 17:59
            Tak. W ogóle czuję się w ciąży fatalnie, nic nie mogę robić, tylko leżę
            praktycznie. Nie chce tego dziecka.
        • iwona3 Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 15:46
          A jaka jest ta sytuacja?

          To nieprawda, że zawsze dziecko = euforia, wielki wybuch uczuć macierzyńskich.
          Kontekst sytuacyjny czasem wiele zmienia. Ale jest jeszcze furtka: adopcja.
          • rita_ Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 18:00
            No właśnie.
            • annoda Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 18:41
              Napisałaś tu o tym.
              Myślę...-Dlaczego?
              Powinnyśmy kochać swoje dzieci.
              Jeszcze zanim się urodzą.
              Tak sądzą inni ludzie, inne kobiety, dla których to takie proste.
              Czasem to bardzo trudne,
              a czasem niemożliwe.
              Wiem.
              Czy dlatego to napisałaś, bo chciałabyś je pokochać?
              Nie wiem...
            • elapiotrus Re: Nie kocham swojego dziecka 27.04.04, 20:20
              zwłaszcza w sytuacji "ciężarnej" 1+1 (mama + dziecko) trudno o - zacytuję
              Iwonę - euforię i wybuch uczuć macierzyńskich. Ja w ciąży ryczałam każdego
              dnia. Nie przesadzam. Czasami aż zanosiłam się i wpadałam w spazmy. Kiedys
              powiedziałam swojej mamie, ze nie potrafię kochać "tego dziecka".
              Powiedziałam to na głos i zrobiło mi się dziwnie.
              Pod koniec ciąży, z bardzo dużym brzuchem (największym w szpitalu) na ulicy, w
              domu i szpitalu przemawiałam do mojego wnętrza - to Twoje dziecko i ma tylko
              Ciebie. Nie wiem, czy pomogło.
              Pierwsze dni były trudne, mogę nawet powiedzieć, że pierwsze miesiące.
              I nagle stało się jasne, że ten delikatny oddech w łóżeczku jest najważniejszy
              na całym świecie. To się we mnie dokonało samo.
              Teraz współczuję jego ojcu jego bezmyślności, błędnej decyzji, bezduszności i
              wielu innych.
              Mam cudowne dziecko, które bardzo kocham.
              Daj swojej dzidzi szansę. Spróbuj.
              • fobia21 Re: Nie kocham swojego dziecka 28.04.04, 08:25
                Wiecie co jak ja to przeczytalam to przeszły mi ciarki i sie rozwylam wlasnie
                trzymam moja Weronike na raczkach przytuliłam ja mocno i powiedzialm ze ja
                kocham zeby nie ona to bym niemiala sensu zycia.to co napisala elapiotrus to
                jest prawdziwe ja tez zostalam sama z dzieckiem bylam zla nacaly swiat i moze
                myslalm ze niechcem dziecka ale ja tego niepamietam i niechce pamietac ona jest
                i ja jestem szczesliwa choc jestesmy same pozdrawiam bedzie dobrzesmile
            • elapiotrus Re: Nie kocham swojego dziecka 28.04.04, 16:31
              Rita, jak Twoje samopoczucie?
              Całą noc myslałam o Tobie i Twoim dzidziusiu?
              Pozdrawiam gorąco, ale bezbakteryjnie, choć my oboje jesteśmy strasznie
              zainfekowani sad
    • renpul Re: Nie kocham swojego dziecka 28.04.04, 12:00
      Postaraj się pomyśleć od czasu do czasu sympatycznie o tych małych rączkach i
      nóżkzch, które dziecko do ciebie wyciąga (może to banał ale do nikogo innego
      tylko do ciebie). Ono na ciebie liczy. W ciąży też nie przeżywałam euforii,
      zwłaszcza że była zagrożona (i dla dziecka i dla mamy). Pozytywne nastawienie
      pomogło mi donosić tą ciążę i wszystko jest O.K.
      Po cesarce też jak mi dziecko przynieśli to miałam mieszane uczucia ale to
      wszystko przychodzi z czasem - jak się z dzieckiem poznajecie nawzajem (jest to
      ciekawe doświadczenie - spróbuj a nie pożałujesz.
      Mam koleżankę, która wpadła i nie chciała tego dziecka. Ppo urodzeniu taki
      odwrót, że jak ktoś coś powiedział nie tak to mógł oberwać.
      Pozdrawiam i życzę pozytywnego myślenia. Pa
    • chalsia Re: Nie kocham swojego dziecka 28.04.04, 23:09
      Jeśli Twoj związek rozpadł się z powodu dziecka (albo ciąża się do rozpadu
      przyczyniła) to Twoje uczucia są zupełnie normalne. Masz prawo tak czuć.
      Ja do swojego dziecka też miałam przez jakiś czas ambiwalentne uczucia. I nie
      czułam do niego takich uczuć jak teraz, ani w czasie ciąży, ani po urodzeniu
      (przez dość długo).
      Ale teraz jest zupełnie inaczej - tak właśnie jak pisały inne mamy. I z Tobą
      też tak będzie, i to Tym szybciej, im prędzej przestaniesz w ogóle zagłębiać
      się w kwestię co do dziecka czujesz.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • mamaniuni Re: Nie kocham swojego dziecka 30.04.04, 10:36
      Trudna sytuacja wyjaśnia Twoje nastawienie. Ja w ciąży jeszcze miałam męża. Ale
      wraz z pojawieniem się brzucha nie wybuchły we mnie uczucia macierzyńskie.
      Miłość czasem rodzi się powoli. Ale jednego możesz być pewna. Jest jedyna,
      wielka i wspaniała. Twoje dziecko ma tylko Ciebie (tak zrozumiałam).
      Ale Ty wcale nie jesteś samotna. Masz tą maleńką kruszynkę, którą z biegiem
      czasu pokochasz.
      Żaden facet nie jest wart Twoich łez. Myśl pozytywnie. Znajdź coś co będzie Cię
      cieszyć.
      Powodzenia.
      • namaste Re: Nie kocham swojego dziecka 01.05.04, 18:07
        Macie racje: kontekst sytuacyjny wiele zmienia. Ja tez bedac w ciazy czulam...
        hmmm lepiej napisac czego nie czulam. mysle ze dzis wstyd mi sie przyznac do
        tego jakie mysli chodzily mi po glowie. I nie bede o tym pisac. Tez chce o tym
        zapomniec. Wszystko sie zmienilo kiedy po raz pierwszy pokazali mi Gaje. To
        niesamowite jak wiele moze sie zmienic w Tobie kiedy widzisz swoje dziecko.
        Dziewczyny maja racje: teraz jest niechec do wszystkiego. ja tez ja czulam. Do
        siebie, do dziecka, do jej ojca, do calego swiata. Potem bylo koszmarnie:
        pológ, to cialo, ktore nie bylo moje. z dnia na dzien cos sie jednak zmienilo.
        Dzis nie wyobrazam sobie zycia bez niej. Daj sobie czas. Nie mysl o tym - wiem
        ze to moze wydac sie glupie ale tak jak powiedziala ktoras z nas im mniej sie
        nad tym zastanawiasz to samo jakos przyjdzie - cokolwiek to bedzie.
        Zycze Ci powodzenia. 3mam kciuki
        magda
        • e-milia44 Re: Nie kocham swojego dziecka 01.05.04, 21:33
          dziewczyny czytam i nie rozumiem. ciezkie to co piszecie. straszne jest jesli
          kobieta z powodu faceta odwraca sie od dziecka. to tak jak odwrocic sie od
          siebie. bo dziecko jest (na poczatku) w nas. dla mnie macierzynstwo jest
          esencja kobiecosci. i nie pisze tu o poswieceniach matek polek itp. wrecz
          przeciwnie. poczuc siebie, pokochac, to pokochac wlasne dziecko. poczuc zycie,
          ktore sie w nas rozwija. to najwspanialszarzecz na swiecie. jakby wszechswiat
          odkrywal przed nami swoja najslodsza tajemnice.
          moje dziecko tez na poczatku nie bylo chciane przez jego ojca. nigdy bym sie
          natomiast z tego powodu od niego nie odwrocila. przeciwnie. trudno mi wybaczyc
          i nie chce zyc z facetem, ktory chcial mi zrobic cos takiego - zabic we mnie
          zycie, okaleczyc mnie. zabic moja kobiecosc.
          po porodzie poczulam swoje cialo. i choc bolalo bylam szczesliwa. czulam ze
          zyje. ciaza to okres ktory wspominam z czuloscia (i z lekka zazdroscia patrze
          na kolezanki w tym stanie... ) - czulam, ze naprawde jestem kobieta, rozwija
          sie we mnie zycie, uwielbialam kiedy czulam od stodka te male wierzgajace
          raczki i nozki. prawie nie chcialam urodzic wink a kiedy w koncu spojrzaly na
          mnie te male oczka wiedzialm ze dokonal sie cud. to bylo naprawde niesamowite.
          ktoras z was napisala "ten delikatny oddech w lozeczku to najwazniejsza rzecz
          na swiecie". to wspanile uczucie rzytulic swojego posapujacego dzidziusia.
          moje dziecko dalo mi bardzo duzo. pomoglo mi lepie zrozumiec siebie i swiat.
          codziennie czegos sie od niego ucze i (choc, a moze wlasnie dlatego, ze moje
          dziecinstwo nie bylo najszczesliwsze) staram sie z nim wzrastac.

          wszystkim zagubionym radze - wsluchajcie sie w siebie, bo tam jest zycie smile nie
          ma (ja w kazdym razie jeszcze nie odkrylam wink ) nic wazniejszego na swiecie
          • chalsia Re: Nie kocham swojego dziecka 01.05.04, 22:58
            Emilia,
            ludzie są różni. Ani jedna z piszących w tym wątku nie napisała, ze się
            odwróciła od swojego dziecka. Dla Ciebie macierzyństwo to esencja kobiecości.A
            dla mnie nigdy nie było - bo kobiecośc to kobiecość a macierzyństwo to
            macierzyństwo. POTENCJAŁ zostania matką jest częścią kobiecości. DLa mnie.
            A ambiwalentne uczucia są jak najbardziej normalne w sytuacji, gdy "świeże"
            dziecko (jeszcze nie narodzone lub niedawno narodzone) staje się w jakiś sposób
            katalizatorem rozpadu związku.
            I nie każda matka odczuwa tę niesamowitą miłość do dziecka w czasie ciąży,
            wiele nawet jeszcze nie w momencie narodzin.
            Dla mnie również nie ma nic ważniejszego na świecie niż mój syn, i cała moja
            miłość do niego jest niesamowicie głęboka i silna, ale stała się taka z upływem
            czasu. Zajęło mi to jednak kilka ładnych miesięcy - co najmniej 10.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • e-milia44 Re: Nie kocham swojego dziecka 01.05.04, 23:37
              jak zwykle kubel zimnej wody... wink

              > Ani jedna z piszących w tym wątku nie napisała, ze się
              > odwróciła od swojego dziecka.

              Ale to sugeruje brak miłości, czy niechęć do dziecka gdy z jego powodu facet
              odchodzi. A ro facet jest nie ok. a nie dziecko.

              Dla Ciebie macierzyństwo to esencja kobiecości.A
              > dla mnie nigdy nie było - bo kobiecośc to kobiecość a macierzyństwo to
              > macierzyństwo.

              Ok, ale uważam, że kobiety które tego nie czują są w jakiś sposób zablokowane
              by nie powiedzieć okaleczone - nie chce tu nikogo urazić, po prostu żal mi
              kobiet, które na skutek różnych przeżyć bądź presji nie mogą tego doświadczyć.

              > POTENCJAŁ zostania matką jest częścią kobiecości. DLa mnie.

              Zgadza się. Dla mnie główną.

              > A ambiwalentne uczucia są jak najbardziej normalne w sytuacji, gdy "świeże"
              > dziecko (jeszcze nie narodzone lub niedawno narodzone) staje się w jakiś
              sposób
              >
              > katalizatorem rozpadu związku.

              Tego akurat nie rozumiem. Ja nie chciałabym być (i nie chcę) z takim facetem,
              nie przerzucam tego na dziecko, wręcz przeciwnie. Dziecko jest najważniejsze.

              > I nie każda matka odczuwa tę niesamowitą miłość do dziecka w czasie ciąży,
              > wiele nawet jeszcze nie w momencie narodzin.

              Tego też nie rozumiem. Dla mnie to po prostu naturalne. Ja zawsze chciałam byc
              matką, choc nie przewidywałam, że "samodzielną". Być może to kwestia
              świadomości. Czym jest macierzyństwo.

              > Dla mnie również nie ma nic ważniejszego na świecie niż mój syn, i cała moja
              > miłość do niego jest niesamowicie głęboka i silna, ale stała się taka z
              upływem
              >
              > czasu. Zajęło mi to jednak kilka ładnych miesięcy - co najmniej 10.
              >
              > Pozdrawiam,
              > Chalsia

              Tak mie sie nasunęło w trakcie odpisywania. Czytałyście "Płeć mózgu".
              Skojarzyło mi się w kontekście moich i Chalsi wypowiedzi. Chalsia (tak ja
              odbieram) jest osoba rzeczową i konkretną, ja chyba mam umysł
              bardziej "kobiecy". Oczywiście to duże uproszczenie, ja też w wielu kwestia
              jestem konkretna a Chalsia na pewno emocjonalna, chodziło mi o taka ogólna
              zasadę. Pozdrawiam. Ech...
              • namaste Re: Nie kocham swojego dziecka 02.05.04, 13:55
                Zgadzam sie z chalsia. Dla mnie wszystko przed ciaza bylo albo czarne albo
                biale. i pewnie tak samo jak ty e-mili odp na nasze listy. ale teraz juz tak
                nie jest. teraz wszystko ma odcien szary i nic nie jest juz takie proste.
                rozumiem ze ktos moze czegos nie czuc. czegos nie chciec. i nie ma w tym nic
                dziwnego. jestesmy ludzmi - mamy do tego prawo. tak samo jak kobieta noszaca
                dziecko z zespolem downa ma prawo je usunac a inna pewnie powiedzialby ze nie.
                jedna bedzie kochac swoje dziecko od poczatku a inna nie. i tez ma do tego
                prawo. moje uczucia do gaji nie mialy nic wspolnego z uczuciami do jej ojca.
                raczej to byl zal do siebie samej. to nie jest tak, ze jej nie chcialam bo jej
                ojciac nie chcial nas. to byly rozne uczucia - strachu, leku, zalu ale nie
                tylko z powodu tego ze jej ojciec sie od nas odwrocil. nekiedy pewne uczucia
                potrzebuja czasu. tak jak pisze chalcia. pomysl, przeciez mamy w zwiazkach
                pelnych tez czasem nic nie czuja do dziecka po urodzeniu. i to jest tez
                normalne. dlatego prosze nie mow ze nie chcialysmy czy ze ich nie kochalysmy od
                poczatku naszych dzieci bo ich ojcowie ne chcieli nas. a chalsia: dla mnie tez
                kobiecosc to kobiecosc a maciezynstwo to maciezynstwo.
                pozdrawiam
                magda
                ps. ja tez juz kilka razy zostalam oblana kublem zimnej wody smile buziaczki
                • e-milia44 Re: Nie kocham swojego dziecka 02.05.04, 18:03
                  ja nie pisze, ze ktos nie ma prawa czuc tego co czuje. tylko wspolczuje.
                  wspolczuje kobietom ktore nie czuja, bo cos pieknego je omija.
                  (ja nie zabilabym dziecka nawet gdyby mialo byc uposledzone.)
                  a to ze nie kochalyscie od pocztku dzieci z powodu ich ojcow czytam miedzy
                  wierszami z waszych wypowiedzi.
                  pelny zwiazek - chodzsi o jego jakosc a nie sam fakt ze jest.
                  facet nie jest gwarancja radosci z dziecka. kobiety sa zablokowane z roznych
                  powodow.

                  dla mnie macierzynstwo i kobiecosc sa nierozlaczne
                  • chalsia Re: Nie kocham swojego dziecka 03.05.04, 15:21
                    > a to ze nie kochalyscie od pocztku dzieci z powodu ich ojcow czytam miedzy
                    > wierszami z waszych wypowiedzi

                    Emilia,

                    napisałaś wcześniej, że pewnych rzeczy nie rozumiesz i nie jesteś w stanie
                    zrozumieć, więc zostaw ten temat tzn. NIE WKŁADAJ swojej, błędnej na dodatek,
                    interpretacji.
                    To co się działo między mną a facetem nie miało wpływu na kochanie dziecka od
                    początku. Nawet jak by wszystko było cacy, to pełnię i głębię miłości
                    macierzyńskiej doświadczyłabym najwyżej trochę wcześniej np. jak mały miałby 4-
                    6 miesięcy a nie 10.

                    A co do zrozumienia jakiś negatywnych uczuć do dziecka - proponuję Ci sięgnąć
                    do słownika i sprawdzić znaczenie słowa AMBIWALENCJA oraz ambiwalentny, bo
                    takich określeń używałam.
                    I co z tego, że rozumowo jest oczywiste, ze to facet "dał dupy". Uczucia
                    chadzają innymi drogami, stąd poniekąd negatywne uczucia do dziecka (winienie
                    go, żal), bo właśnie jego pojawienie się wpłynęło na zdecydowane pogorszenie
                    stosunków między kobietą i facetem.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
                    • e-milia44 Re: Nie kocham swojego dziecka 04.05.04, 00:23
                      > napisałaś wcześniej, że pewnych rzeczy nie rozumiesz i nie jesteś w stanie
                      > zrozumieć, więc zostaw ten temat tzn. NIE WKŁADAJ swojej, błędnej na dodatek,
                      > interpretacji.

                      nic nikomu nie wkladam. nie sadze zeby moja interpretacja roznila sie zbytnio
                      od twojej - uczucia do dziecka z kontekscie problemow i niecheci faceta.
                      byc moze to ty nie jestes w stanie zrozumiec o czym ja pisze, moze czegos nie
                      doswiadczylas lub cos cie ominelo, wiec proponuje zebys rowniez ten temat
                      zostawila.
                      ja nikogo nie osadzam tylko wspolczuje. tobie rowniez.

                      > To co się działo między mną a facetem nie miało wpływu na kochanie dziecka od
                      > początku. Nawet jak by wszystko było cacy, to pełnię i głębię miłości
                      > macierzyńskiej doświadczyłabym najwyżej trochę wcześniej np. jak mały miałby
                      4-
                      > 6 miesięcy a nie 10.

                      nie wiem skad taki pomysl wiekowy (rozumiem ze to przyklad, ale czemu np. nie w
                      ciazy) - nie wnikam.

                      > A co do zrozumienia jakiś negatywnych uczuć do dziecka - proponuję Ci sięgnąć
                      > do słownika i sprawdzić znaczenie słowa AMBIWALENCJA oraz ambiwalentny, bo
                      > takich określeń używałam.

                      a ja proponuje zebys uwazniej czytala posty, bo nie uzylam slowa negatywny, za
                      to ty sama ponizej piszesz o negatywnych uczuciach do dziecka, ktore podobno
                      nie byly negatywne lecz ambiwalentne.

                      > I co z tego, że rozumowo jest oczywiste, ze to facet "dał dupy". Uczucia
                      > chadzają innymi drogami, stąd poniekąd negatywne uczucia do dziecka (winienie
                      > go, żal), bo właśnie jego pojawienie się wpłynęło na zdecydowane pogorszenie
                      > stosunków między kobietą i facetem.

                      to przeczy temu co napisalas wczesniej, ze to co się działo między tobą a
                      facetem nie miało wpływu na uczucia do dziecka, bo tu czytam o skrupieniu sie
                      konfliktu wlasnie na dziecku.
                      byc moze moje uczucia chadzaja innymi drogami niz twoje, bo nie przenioslam na
                      dziecko niecheci do faceta ktory go nie chcial.
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      > Chalsia

                      pozdrawiam
                      e-milia
                      • chalsia Re: Nie kocham swojego dziecka 04.05.04, 22:45
                        > a ja proponuje zebys uwazniej czytala posty, bo nie uzylam slowa negatywny,
                        za
                        > to ty sama ponizej piszesz o negatywnych uczuciach do dziecka, ktore podobno
                        > nie byly negatywne lecz ambiwalentne.

                        Bo były ambiwalentne - z jednej strony pozytywne, z drugiej - negatywne.


                        to przeczy temu co napisalas wczesniej, ze to co się działo między tobą a
                        > facetem nie miało wpływu na uczucia do dziecka, bo tu czytam o skrupieniu sie
                        > konfliktu wlasnie na dziecku.
                        > byc moze moje uczucia chadzaja innymi drogami niz twoje, bo nie przenioslam
                        na
                        > dziecko niecheci do faceta ktory go nie chcial.


                        JA nie przeniosłam na dziecko negatywnych uczuć jakie miałam do faceta. Na
                        dziecku nic się nie skrupiło. Na dziecku odbiło się rykoszetem, żeby użyć
                        przenośni.

                        Możemy zakończyć ten podwątek bo się nie dogadamy, ponieważ rozmawiamy jak
                        ślepy z głuchym o kolorach.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                        • e-milia44 Re: Nie kocham swojego dziecka 04.05.04, 22:53
                          Jestem za. W wielu kwestiach cenię Twoje zdanie, natomiast ta dyskusja działa
                          mi na nerwy, tez czuję, że coś mi się wkłada. Byc może trudno sie dogadać przez
                          internet. Byc może nasze poglądy i doświadczenia są zbyt odmienne (dodam tylko
                          że odbicie się rykoszetem też może być formą negatywnych uczuć wink ).
                          Chciałam opisać coś ważnego, bo być może komuś to pomogło, kogoś otworzyło coś
                          pokazało. Byc może. Taka była moja intencja. A odczułam prawie agresję. (A może
                          nie prawie... nie wiem. Nie ważne.) To temat ważny i delikatny i nie
                          roztrząsajmy, żeby nie stało się bolesne.
    • namaste rita_ jak dajesz sobie rade? 02.05.04, 14:03
      rita_ jak dajesz sobie rade? z forum adpocyjnego wiem, ze bedziesz chciala
      oddac dziecko do adopcji. czy to juz postanowione? czy jednak zmienilas zdanie
      i zdecydowalas sie je wychowac?
      3mam kciuki, odezwij sie
      magda
      • zagubiona24 Re: rita_ jak dajesz sobie rade? 02.05.04, 17:21
        Moze to dziwnie zabrzmi co napisze. Zastanawialam sie dlugo dlaczego Rita
        podjela (bo z forum adopcyjnego wynika, ze dziecko chce oddac)juz ta decyzje.
        Na ogol kobieta w ciazy nawte gdy dziecka nie chce, bardzo dlugo waha sie co
        zrobic i raczej mysl o adopcji odsuwa. I wlasnie oto moje byc moze za daleko
        posuniete wnioski. Moze powodem takiego nastroju Rity nie jest wcale odejscie
        ojca dziecka. Moze o tym nie pomyslalysmy (ja nie znam jej historii, wiec moglo
        mi cos umknac na forum), ale moze dziecko jest owocem gwaltu. Czesto wlasnie w
        takiej sytuacji kobieta nie moze pokochac swojego dziecka. Jezeli poszlam za
        daleko, to przepraszam.
        Zycze Ci aby wszystko sie ulozylo. Zawsze mozesz napisac do mnie na priva.
        Czasami boimi sie czegos powiedziec...
        • e-milia44 Re: rita_ jak dajesz sobie rade? 02.05.04, 18:06
          tak naprawde to nie wiemy dlaczego Rita jest w takim stanie. nie napisala o tym
          tutaj. moze jak dzidzius sie urodzi i na nia popatrzy zmieni zdanie? zawsze
          jest czas zeby sie zastanowic.
          ja tez trzymam kciuki i mam nadzieje ze wszystko sie ulozy.
    • pelaga Re: Nie kocham swojego dziecka 07.05.04, 18:19
      Witam!
      Decyzje podjete przypadkowo trudno realizowac z pelnym przekonaniem...
      Wspolczuje sytuacji... Ja tez milosci do dziecka uczylam sie dluuuugo, choc nie
      bylam nastolatka kiedy zaszlam w nieplanowana ciaze.
      Zycze wyboru najtrafniejszej decyzji.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • kasme pozytywne emocje są bardzo istotne w ciązy 09.05.04, 11:30
      Rito, nie możesz tak mówić. Zacznij rozmawiać z tym dzieckiem, pogłaszcz je,
      jezeli macie trudna sytuacje, to musisz wiedziec, ze jestescie razem. Ty i ono.
      Ono zdane na ciebie i mające do ciebie wielkie zaufanie (ze bedziesz sie nim
      dobrze zajmowac i ze bedzie moglo zawsze sie schronic w twoich ramionach) i Ty -
      kochana przez dziecko. Miłość malenstwa do mamy jest cudowna, najwspanialsza
      na swiecie. Wystepuje u ciebie calkowite zaprzeczanie, pewnie z powodu jakiegoś
      zawodu i zlosci, a moze z powodu niemoznosci realizowania jakichs planow. Ale
      ta zlosc skieruj na inny obiekt. A teraz przede wszystkim staraj sie
      zaakceptiowac dzidziusia. Dobty sposob to przyjecie roli matki. A wiec czytanie
      ksiazeczek do brzuszka wink, sluchanie muzyki dla brzuszka również, wspólne
      gotowanie itd. Ten czas keidy jestes w ciazy wpływa na rozwoj malenstwa.
      Powinnas myslec pozytywnie i traktowac dziecko jak partnera, a nie jak
      szkodnika. Bo to nie jest szkodnik, ale wspaniala istotka potrzebująca miłosci,
      mająca swoj charakterek i z pewnoscia urocza.
      • elapiotrus Rito, odezwij się do nas!!! 13.05.04, 11:44
        Rito, tak daleko odeszły od Twojego wątku nasze dywagacje... nawet te, które od
        początku kochały - pewnie też nie od razu były o tym totalnie przekonane...
        to prawda, nie znamy Twojej historii,
        wiedz jednak, że kontakt z dzidziusiem i więź między Wami może wszystko
        zrekompensować...
        nie wiem, co Ci jeszcze napisać...
        bedę się gorąco modlić, żebyście mogli być razem
        i powodzenia
Pełna wersja