Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie!

25.02.11, 18:37
Zaproszenie ze Szczecina, dla wszystkich tych osób, które uważają, że rola ojca w życiu dziecka jest tak samo ważna jak matki.
Jeśli ktoś potrzebuje porady prawnej, ale i wsparcia duchowego...
Naprawdę warto udać się po pomoc!

www.tata-szczecin.cba.pl
    • tully.makker Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 09:43
      Jak powstanie biuro obowiazkow ojca i praw dziecka to chetnie sie tam udamy. Poki co - zjazd! Przynajmniej jesli o mnie chodzi.
      • aliccja85 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 10:41
        wink Rola ojca w zyciu dziecka nigdy nie bedzie taka sama jak matki no wybaczcie. Juz pomijam biologiczne aspekty.
        tully.makker masz racje
        • noname2002 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 12:36
          "Rola ojca w zyciu dziecka nigdy nie bedzie taka sama jak matki no wybaczcie"
          Chyba nie sugerujesz, że ojciec nie jest dziecku potrzebny?
          • he_xe Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 12:43
            noname2002 napisała:

            > Chyba nie sugerujesz, że ojciec nie jest dziecku potrzebny?

            a to akurat zalezy. Alkoholik, narkoman, przemocnik z pewnościa nie.
            • ona3010 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 13:01
              he_xe
              dobrze napisałaś!



              Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w dupie.
            • baltycki Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 19:26
              he_xe napisała:

              > Alkoholik, narkoman, przemocnik z pewnościa nie.

              Boze.. pijana bylas gdy Cie zapladnial??
              Nie wiedzialas kto?
              • miaowi Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 20:47
                Disclaimer- może nie wracajmy po raz kolejny do idiotycznej maksymy "widziały gały..."
                Skoro MY musimy się odnaleźć w takiej sytuacji, porzucić wszelkie zle przyzwyczajenia i wziąć sie za siebie, to nie widzę dlaczego nieodpowiedzialny burak nie miałby PRZESTAĆ być burakiem skoro urodziło mu sie dziecko.
              • he_xe Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 27.02.11, 12:41
                baltycki napisał:

                > he_xe napisała:
                >
                > > Alkoholik, narkoman, przemocnik z pewnościa nie.
                >
                > Boze.. pijana bylas gdy Cie zapladnial??
                > Nie wiedzialas kto?

                a w którym miejscu napisałam, że piszę o swoich doświadczeniach? Ojciec mojego dziecka akurat nie jest w stanie wypić jednego piwa (też dziwne), nigdy nawet trawy nie spróbował, mimo że w akademiku mieszkał z dilerami i nigdy się nie pokłóciliśmy (a szkoda, bo ponoć w kłótni poznajemy drugiego człowieka). Ale z innych powodów nie wyobrażam sobie, żeby był ojcem dla mojego dziecka. Po prostu nie potrafię go zmusić, do korzystania ze swoich praw.
                Nie chce jej znać ani widywać, nie widział jej na oczy mimo, że mała ma już 4 miesiące, nie dostałam ani grosza na pieluchy i mleko dla małej, stać go było wyłącznie na poproszenie kolegi, aby do mnie zadzwonił w jego imieniu, żeby zapytać czy to chłopiec, czy dziewczynka, jak ma na imie i jak się chowa (!!!) Kolega powiedział, że bio BOI sie do mnie odezwać (!!!) a na widok swojego dziecka na filmiku z USG stwierdził, że mu niedobrze.

                Sory ale jaja trzeba mieć nie tylko do płodzenia, ale do brania konsekwencji na klate.
        • ciociacesia to ja sie wyłamie 27.02.11, 20:42
          bo uwazam ze choc rola ojca jest odmienna od roli matki to tak samo wazna. nie ma sie co czarowac ale nasze dzieci maja przechlapane przez to ze ich ojcowie nie wywizuja sie ze swej roli. i choc my staniemy na rzesach zeby zminimalizowac zniszczenia to nigdy nie bedziemy miec pewnosci czy i kiedy i jakie beda konsekwencje roznych stopni porzucenia naszych dzieci. do tego odwieczne dylematy czy zgadzac sie na kontakty za wszelka cene, pokazujac dziecku ze facet ma tylko prawa a kobieta obowiazki czy moze odciac sie kosztem cierpienia dziecka z powodu rozlaki i liczyc ze efekt bedzie tego wart?
          • miaowi Re: to ja sie wyłamie 27.02.11, 20:52
            Spokojna twoja nieuczesana, znam mnóstwo dzieci, które mają przechlapane właśnie dlatego, że MAJĄ ojca.
            A inne mają przechlapane z innego powodu.
            • ciociacesia w sensie ze poczochrana? 28.02.11, 00:23
              spokojna to chyba bede jak sie w grobie połoze smile
              jak sie ma dziecko to zawsze jest sie o co martwic. jak sie wszystko dobrze uklada to o globalne ocieplenie/ochlodzenie czy co tam jeszcze...
              o maniu ojca piszac mialam jednak na mysli normalnego tate. nie idealnego bo takich nie ma, ale normalnego. kochajacego, wychowujacego, wydolnego. chyba bywaja i tacy, co?
              • miaowi Re: w sensie ze poczochrana? 28.02.11, 20:56
                Nie ma co gdybać - nasze dzieci ,a przynajmniej moje, NIE mają kochającego , dobrego ani nawet normalnego taty, więc nie ma o czym m ówić.
                Przechlapane by miało, gdyby się tatuś uparł z nami zostać i niszczyć nam życie kolejnymi jazdami po pijaku.
                • ciociacesia przynajmniej masz jasnosc sytuacji 01.03.11, 09:04
                  u mnie troche inaczej
                  po roku bycia tatą, ukochanym oraz troskliwym tata sie wyprowadzil bo odnalazl prawdziwa milosc. najpierw deklarowal zerozstaje sie ze mna nie z dzieckiem i ze kocha najbardziej na swiecie. jakis czas i dziewczyne pozniej stwierdzil ze lepiej dla dziecka jak on zniknie (choc bardzo teskni i cierpi) a ojcem dziecka bdzie jakis moj nowy facet. potem jednak bywał - nieregularnie ale bywał, i jak bywal bylo super - dziecko przeszczesliwe, choc tata po 2 godzinach juz troche znudzony maluchem
                  takich ewidentnych przewinien z jego strony brak, poza tym ze mu za daleko nie p drodze i bilety za drogie...
      • merrigold30 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 13:32
        Podpisuję się rękoma i nogami.
        Ojcowie mają prawa a matki tylko obowiązki.
        Jestem za prawem ojców do wstawania w nocy, wycierania tyłków,
        gili, brania opieki na chore dziecko, chodzenia po lekarzach, prasowania ubranek,
        chodzenia na wywiadówki itp.
        • aliccja85 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 15:53
          Wiem,ze nie kazdy ojciec jest taki sam. Wiem,ze sa i matki alkoholiczki i narkomanki a ojciec jest super jednak w prawidlowo funkcjonujacej rodzinie gdzie jest zgoda, tolerancja,milosc i poszanowanie jednak rola matki dla dziecka jest wazniejsza-to ona nosi dziecko 9mies, sprawuje nad nim opieke gdy ojciec zarabia i dla dziecka jest waznejsza w pierwszych latach niz ojciec.
          • yo-anna84 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 17:06
            Tak jak myślałam - wystarczy uderzyć w stół...
            Rola ojca, choć nie TAKA sama, to tak samo ważna...
            Jestem Córką, jestem córeczką Tatusia i choć miałam też kochającą Mamę przy sobie, to jakoś nie wyobrażam sobie nie mieć Taty przy sobie...
            To tak jaby ktoś mnie spytał, czy wolę mieć amputowaną prawą, czy lewą nogę...
            A te NOGI są tak samo ważne dla prawidłowego funkcjonowania...
            Ale do tego należy dorosnąć, dojrzeć, trochę dalej spojrzeć niż czubek własnego nosa!!
            I nie piszę tu o patologii, ale o normalności!!
            • aliccja85 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 17:42
              I po tej wypowiedzi widac ze kolezanka nie ma dzieci wink Dziekujemy za udzielanie-dla mnie to tak samo jak rozmowa z ksiedzam na naukach przedmalzenskich wink

              A i tata jest wazny-ale nie tak samo wybacz i mowie to z pelnym przekonaniem posiadajac obecnie super kochanego faceta, ojca mojej corki/choc nie bio/ i bio mojego synka ktorego rodze w kwietniu
            • tully.makker Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 17:46
              Tak jak myślałam -

              Chyba sie przeceniasz...

              Nadal czekam na ustosunkownie sie do kwestii obowiazkow ojca ale widze ze to jakos nie w smak poszlo.
              • aliccja85 Zobaczcie ich strone 26.02.11, 19:10
                Jak tatus ma prawa do dziecka i np nie placi alimentow to ma prawo do polowy ulgi na dziecko czyli jeszcze dostanie 600zl na dziecko w prezencie NO KU#@$ SKANDAL
                • aliccja85 Re: Zobaczcie ich strone 26.02.11, 19:13
                  lub jesli nawet ma ograniczona wladze to tez moze kase z tego tyt dostac
                  Moze na 1 str tej organizacji powinny byc faktycznie prawa dla pseldo-tatusiow
                  JESTEM ZE SZCZECINA I GDYBY NIE MOJE NADCISNIENIE CIAZOWE TO BYM DO WAS WPADLA NA POGADUCHY
                  • miaowi Re: Zobaczcie ich strone 26.02.11, 20:45
                    Czyli że takie pier... cwaniactwo jeszcze ktos oficjalnie wspiera na stronie internetowej?

                    W zyciu nie miałam sklonności do nadciśnienia, ale chyba mi sie zaczyna...
                    • whosyourdady Re: Zobaczcie ich strone 28.02.11, 17:12
                      Super, że odwiedzacie stronę, tylko szkoda, że choć umiecie pisać (a raczej wyrażać na poziomie co najmniej nagannym) to nie umiecie czytać w ogóle big_grin Nigdzie tam nie jest napisane, że ulga należy się ojcu - należy się również matce, obojętnie czy pije, czy ćpa, czy też daje d... chłopakom z osiedla. Niniejszym informuję, że mamy w tym kraju równouprawnienie smile A powiem nawet więcej - ale to tylko dla umysłów myślących głową, a nie ...: jak taki alimenciarz nie będzie płacił, to komornik w pierwszej kolejności zajmie właśnie taką nadpłatę z podatku smile

                      Pozdrawiam serdecznie @miaowi i @aliccja85
                      • miaowi Re: Zobaczcie ich strone 28.02.11, 20:58
                        Nie tobie oceniać czym myślę.
                        Komornik ma zajmować pensję oraz to, co szanowny tatunio ma w posiadaniu, łącznie z samochodem. Nadpłata podatku , jak rozumiem, trafia od razu na konto komornika?
                        Bo inaczej to tak będzie jak w przypadku kupowania wanienki dla dziecka w wydaniu mojego exa (uwaga, tekst do Złotych Myśli):
                        "Dobra, kupię wanienkę jak mi dasz na nią kasę".

                        Nie sztuka zabrać komuś coś , co i tak ma extra.
                        • aliccja85 Re: Zobaczcie ich strone 01.03.11, 08:38
                          Nawet jesli nadplata idzie na komornika-to ku$#@ to sa pieniadze matki ktore ida na poczet dlugow ojca. Ona i tak by dostala je jako zwrot a tak dostaje je jako zalegly aliment od komornika czyli jest na MINUS OK 600ZL I GDZIE TU LOGIKA???
                          • ciociacesia o ile tata ich nie wyda 01.03.11, 09:18
                            zanim komornik przejmie smile
                      • he_xe Re: Zobaczcie ich strone 28.02.11, 21:01
                        ciekawe czy autorka sie przelogowala czy poskarzyla chlopakowi wink
              • yo-anna84 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 20:28
                Wielu z tych ojców pełni jako jedyni władzę rodzicielską i wiele mogli by opowiedzieć o "kochających" mamusiach...
                Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia uncertain
                I skąd od razu wniosek, że sama nie mam dzieci - nie napisałam o tym słowa...
                To także świadczy o poziomie dyskusji!!
                Nic dodać nic ująć...
                • aliccja85 Droga yo-anna84 27.02.11, 17:53
                  Nie trzeba byc wrozka aby stwierdzic ze nie masz dzieci-a ja tym samym mam racje
                  1. Napisalas ze jestes coreczka tatusia ale nie poparlas swoich slow stwierdzeniem ze Twoje dzieci tak i tak odnosza sie do ojca bo przeciez wiesz co mowisz/jak bardzo jest on wazny w ich zyciu/ i popierasz to jakimis doswiadczeniami.
                  Kazdy w miare logicznie myslacy czlowiek polaczy ten fakt i stwierdzi ze jedynie doswiadczenia na gruncie dziecko-ojciec to doswiadczenia wyniesione z domu rodzinnego /corka-ojciec/
                  Z przykroscia musze stwierdzic,ze nie jestes osoba kompetentna-dziewczyny zadaja Ci pytania na ktore nie potrafisz udzielic odp. Co jedynie widzimy to stwierdzasz "poziom dyskusji" i nos na kwintę
                  Kobieto-konkrety bo na razie pokazujesz Ty poziom dyskusji-i jak cos nie pasi jak dziecko zabierasz swoje zabawki i idziesz do domu-strzelasz focha i koniec. Skoro uwazasz ze nie mamy racji chcesz nas przekonac fochem i tupaniem noga?? Miejmy nadzieje ze masz tam tylko wolontariat-bo jak Twoj szef to zobaczy to sie za glowe zlapie.
                  • yo-anna84 Re: Droga yo-anna84 28.02.11, 01:13
                    Po pierwsze, odnosząc się do wypowiedzi Pań, które tak negatywnie oceniają ojców swoich dzieci i które szukają rad, co do tego, aby "zmusić" ojców do prawidłowego wypełniania ich obowiązków, to oczywiście takie ogólnikowe wskazówki można sobie w buty wsadzić...
                    Nie mogę nic radzić, kiedy nie znam sytuacji dokładnie...
                    Nie wiadomo, dlaczego ojciec zniknął z życia Pań i dzieci... Czy te dzieci były też wyborem Pana, czy chciał dziecka, czy czekał na nie, czy został skutecznie wygnany spod drzwi kilka razy i stwierdził, że nie ma po co przychodzić, czy może nie jest pewien, czy to jego dziecko, czy może "widzenie" zostało uzależnione od odpowiedniej wysokości alimentów, czy od tego, że wraz z dzieckiem musi znosić także obecność byłej już partnerki na którą nie ma ochoty (bo jak chcesz się widzieć z dzieckiem, to tylko w mojej obecności), czy może ma zakaz kontaktu za karę, bo sobie z nową panią ułożył życie... Itd itp. być może można mnożyć...
                    Po to m. in. panowie dają możliwość debaty także Paniom, aby wskazać, że przyczyny i skutki są przeróżne i także Panie mogą dowiedzieć się, jak dotrzeć do takiego "nierzetelnego" ojca...
                    Złotego i skutecznego środka na każdego ojca nie da się podać i w tym zakresie mogę rozczarować...

                    Po drugie - rozczaruję również tę osobę, która twierdzi, że nie jestem Mamą...
                    Ale tylko z perspektywy relacji dziecko - ojciec można oceniać spustoszenie, jakie powoduje brak tegoż ojca w życiu człowieka...
                    Chcecie, czy nie Drogie Panie, to nie wczujecie się w emocje nawet swojego dziecka, które tęskni i czeka na Tatę. Jesteście albowiem Matkami i jako matki możecie to oceniać...
                    Trzeba jednak oceniać to z pozycji dziecka, żeby rozumieć, jak bardzo tęskni się za Tatą...
                    Przypomnieć sobie ile w naszym życiu znaczył kochający Tato... Jeśli tegoż brak, no to cóż - nie zrozumie się tego nigdy, bez pomocy specjalistów, terapeutów...
                    Poza tym pomijam tu już kwestię tego, że dziecko mieszkające z matką i nawet nie wprost, ale wyczuwające pośrednio jad płynący wobec ich ojca od matki (nie ukryjecie choćbyście nie wiem jak chciały, że faceta nie cierpicie!!) zawsze będzie wolało okazać solidarność z matką, aby się matce przypodobać...

                    Po trzecie - nie strzelam focha, tylko mam lepsze zajęcia niż śledzenie tej dyskusji, w której złość i wzajemna flustracja wylewa się z każdej Waszej wypowiedzi. To nie dzieci wina, że niewłaściwie ulokowałyście uczucia, że być może nie zawsze odpowiedzialnie zdecydowałyście o rodzicielstwie i naprawdę to nie tych dzieci wina, że nie ułożyło Wam się w związkach i nie facet nie był "na dobre i na złe". Gdybym była złośliwa, to bym napisała, że nie dzieci wina, że nie potrafiłyście faceta tak uszczęśliwić, aby chciał zostać... ALe nie napiszę...
                    Dzieci się na świat nie prosiły, a mają prawo do matki i ojca.

                    A tak na marginesie tu tylko doświadczenie na linii dziecko-rodzic może grać rolę. I tak naprawdę zupełnie znaczenia nie mają Wasze odczucia, jako biednej, pokrzywdzonej mamusi... Nie wiem, jakim prawem pozwalacie sobie decydować za swoje dzieci i za nie twierdzić, że ten ojciec lepszy, a ten gorszy...

                    Bardzo przepraszam za uogólnianie, albowiem zdaję sobie sprawę, że istnieją cudowne matki i cudowni ojcowie i wbrew temu, co chcą twierdzić niektórzy, czasem się zdarza, że potrafią działać dla dobra dziecka.

                    Znam ojców, co piorą, karmią, pilnują lekcji, gotują, sprzątają, chodzą na wywiadówki...
                    Znam takich ojców, którzy muszą tłumaczyć, co to jest tampon i miesiączka...
                    I matki ich dzieci też zniknęły. Ale jednak nie twierdzą, że te bio matki to najchętniej by [wpiszcie sobie same czym chętnie byście swoich byłych uraczyły]...

                    Tylko że zamiast przestać dzielić ludzi na matki [matki - polki] wszystkie i ojców [skur#####] może jednak warto by było poszukać rozwiązać w sytuacji, gdy jedno z rodziców nawala [ojciec, matka-nieważne].
                    Żadna z Pań tu tak zaciekle negujących inicjatywę ojców nie zauważyła, że ta inicjatywa to jednak nie wypłynęła od ojców, którzy się uchylają od obowiązków czyli takich jak Wasi partnerzy, ale właśnie od takich, co chcą aktywnie wypełniać swoje obowiązki - od tych co rzetelnie płacą, co karnie stawiają się na każdy kontakt z dzieckiem, co chętnie nie raz i nie dwa także poza czasem wyznaczonym zabrali by dziecko do siebie, aby odciążyć matkę w codziennej opiece...
                    Nie ich wina, że akurat wasi partnerzy się nie sprawdzili...

                    Wyszło na to, że nawet jeśli ojciec jednak chce istnieć w życiu dziecka, to dostanie Mu się za innych...


                    • ciociacesia błahahaha 28.02.11, 09:07
                      > Po pierwsze, odnosząc się do wypowiedzi Pań, które tak negatywnie oceniają ojcó
                      > w swoich dzieci i które szukają rad, co do tego, aby "zmusić" ojców do prawidło
                      > wego wypełniania ich obowiązków, to oczywiście takie ogólnikowe wskazówki można
                      > sobie w buty wsadzić...
                      > Nie mogę nic radzić, kiedy nie znam sytuacji dokładnie...
                      > Nie wiadomo, dlaczego ojciec zniknął z życia Pań i dzieci... Czy te dzieci były
                      > też wyborem Pana, czy chciał dziecka, czy czekał na nie, czy został skutecznie
                      > wygnany spod drzwi kilka razy i stwierdził, że nie ma po co przychodzić, czy m
                      > oże nie jest pewien, czy to jego dziecko, czy może "widzenie" zostało uzależnio
                      > ne od odpowiedniej wysokości alimentów, czy od tego, że wraz z dzieckiem musi z
                      > nosić także obecność byłej już partnerki na którą nie ma ochoty (bo jak chcesz
                      > się widzieć z dzieckiem, to tylko w mojej obecności), czy może ma zakaz kontakt
                      > u za karę, bo sobie z nową panią ułożył życie... Itd itp. być może można mnożyć

                      a moze po prostu jest niedojzałym palantem? pytanie o to jak zmusic ojca/matki do bycia ojcem/matką jest czysto retoryczne. predzej czy pozniej kazda z nas przekona sie ze nie da sie zmusic doroslego czlowieka do kontaktów z własnym dzieckiem.

                      bo on nie chcial dziecka. no nie rozsmieszajcie mnie. ale dziecko juz jest. i on sie do tego dobrowolnie przyczynil. i to dziecko potrzebuje ojca bo jak sama piszesz jest on rownie wazny jak matka. no ale on nie chcial. i nie czekał. serce mi krwawi nad jego losem. tak strasznie nie chcial dziecka ze po pol roku poczal kolejne, ktorego juz naprawde nie chcial, wiec na wiesc o ciazy rozstal sie z dziewczyna.
                    • ciociacesia jaki jad? 28.02.11, 09:13
                      > Poza tym pomijam tu już kwestię tego, że dziecko mieszkające z matką i nawet ni
                      > e wprost, ale wyczuwające pośrednio jad płynący wobec ich ojca od matki (nie uk
                      > ryjecie choćbyście nie wiem jak chciały, że faceta nie cierpicie!!) zawsze będz
                      > ie wolało okazać solidarność z matką, aby się matce przypodobać...
                      ja go cierpie. ja go nawet kocham. i dopiero patrzac z boku jak zneca sie psychicznie nad swoja ciezarna dziewczyna widze jakim był i jest palantem. dopuki sprawa dotyczyla mnie widzialam tylko swoja wine, spojrzenie z boku troche otwiera mi oczy. nienawisc czuje tylko wtedy kiedy widze jak moja corka placze bo on kolejny raz nie przyjedzie. bo nie ma na bilet. jeszcze nie dawno bylo mi go zal. bo mlody, bo glupi i nie wie ile traci odcinajac sie od tego cudownego stworka jakim jest jego dziecko... teraz licze bardziej ze juz nie bedzie sie pojawial i jej mieszal w glowie. mala jest, moze przestanie tesknic, wzorzec ojca skombinuje gdzie indziej
                    • noname2002 Re: Droga yo-anna84 28.02.11, 09:38
                      Najpierw powiem, że z własnego doświadczenia WIEM, że ojciec jest równie potrzebny dziecku jak matka.

                      Ale to:
                      > Nie wiadomo, dlaczego ojciec zniknął z życia Pań i dzieci... Czy te dzieci były
                      > też wyborem Pana, czy chciał dziecka, czy czekał na nie, czy został skutecznie
                      > wygnany spod drzwi kilka razy i stwierdził, że nie ma po co przychodzić, czy m
                      > oże nie jest pewien, czy to jego dziecko, czy może "widzenie" zostało uzależnio
                      > ne od odpowiedniej wysokości alimentów, czy od tego, że wraz z dzieckiem musi z
                      > nosić także obecność byłej już partnerki na którą nie ma ochoty (bo jak chcesz
                      > się widzieć z dzieckiem, to tylko w mojej obecności), czy może ma zakaz kontakt
                      > u za karę, bo sobie z nową panią ułożył życie... Itd itp. być może można mnożyć

                      zamieszczone na tym forum zwyczajnie podłe. Wystarczyłoby przeczytać trochę zamieszczonych tu postów-ojcowie zwyczajnie nie są zainteresowani spotykaniem się z dziećmi i takich ojców jest mnóstwo. A matki muszą sobie radzić z cierpieniem porzucanych dzieci.

                      "Gdybym była złośliwa, to bym napisała, że nie dzieci wina, że nie pot
                      > rafiłyście faceta tak uszczęśliwić, aby chciał zostać..."
                      Tak, życiowym celem kobiety jest zatrzymać przy sobie faceta.
                      • aliccja85 Yo-anna84 28.02.11, 09:55
                        Normalnie az zadzwonie do waszej fundacji i poprosze o rozmowe z "szefem" niech przeczyta co napisalas bo to sie w glowie nie miesci-NORMALNIE SEKSIZM W KOBIECYM WYDANIU-ZE NIE POTRAFIŁYŚMY USZCZESLIWIC TAK FACETA ZEBY ZOSTAL?? Bez jaj.... Ale zadzwonie-w takiej fundacji powinni byc kompetentni ludzie milego dnia
                        • yo-anna84 Re: Yo-anna84 28.02.11, 11:42
                          Czytanie ze zrozumieniem się kłania... Całego tekstu, a nie zdań wyciągniętych z kontekstu...
                          • aliccja85 Re: Yo-anna84 28.02.11, 12:58
                            Dziwne ze WSZYSCY odbiorcy odczytali to tak jak ja.... nie osmieszaj sie juz wiecej
                            • yo-anna84 Jak grochem o ścianę... 28.02.11, 15:48
                              Bo to takie dość wąskie grono osób z jasno wytyczonymi "priorytetami", bardzo subiektywne i przekonane o własnej nieomylności...
                              Jedno co popieram, to fakt, biedne te dzieci od dziecka odpowiednio ustawiane.

                              Kończę wątek, który powinien mieć tytuł "jak grochem o ścianę".
                              Delektujcie się swoją krzywdą, nadal nie chciejcie nic zmieniać, bo nie daj Boże okazało by się, że jednak nie miałyście racji.
                              Nie da się ukryć, żadna z Pań nie wyczuła specjalnie przeze mnie zastosowanej ironii i pewnej postaci stronniczego przerysowania, po to aby pokazać Wasze subiektywne postrzeganie.
                              Czy choć jedna Pani dopuszcza możliwość, że być może ocenia sytuację przez pryzmat własnego uprzedzenia?
                              Nie przypadkowo, tylko Panie się bardzo obruszyły, na innych forach nie było słowa komentarza, ale to tam, gdzie jest towarzystwo bardziej "mieszane".
                              Bardzo też merytoryczny i obiektywny psycholog, który ocenia drugą stronę jako skur#### ...
                              Rozmawiał z tym Panem, zna relację drugiej strony?? Brak słów...

                              Proszę sobie już tą "marną" inicjatywą nie zaprzątać swoich i tak pełnych problemów główek.
                              Życzę pomyślności...



                              • aliccja85 Pan Bog nie rychliwy ale sprawiedliwy 28.02.11, 16:00
                                Jeszcze nie wiesz co Cie w zyciu czeka.... I co sie stanie jak nie uszczesliwisz do granic mozliwosci swojego Pana i Wladcy
                                Ale zadzwonic nie omieszkam do Was wink Bo to skandal zeby bronic jedna strone obrazajac druga
                              • he_xe Re: Jak grochem o ścianę... 28.02.11, 20:26
                                yo-anna84 napisała:

                                > Bo to takie dość wąskie grono osób z jasno wytyczonymi "priorytetami", bardzo s
                                > ubiektywne i przekonane o własnej nieomylności...

                                moim priorytetem jest moje dziecko i przyznaję się do największej pomyłki mojego życia - wybrania takiego buca za ojca mojego dziecka. Nie przypuszczałam po prostu, że można być taką gnidą i krętaczem

                                > Jedno co popieram, to fakt, biedne te dzieci od dziecka odpowiednio ustawiane.

                                nie bardzo rozumiem jak niby miałabym ustawiać 4miesięcznego niemowlaka oprócz na plecki i na brzuszek. Na boczki ortopeda zabronił. Wyjaśnisz? proszę
                                >
                                > Kończę wątek, który powinien mieć tytuł "jak grochem o ścianę".

                                Zgadzam się w 100%

                                > Delektujcie się swoją krzywdą, nadal nie chciejcie nic zmieniać, bo nie daj Boż
                                > e okazało by się, że jednak nie miałyście racji.

                                faktycznie jak grochem o ścianę. Przecież napisałam o krzywdzie dziecka a nie mojej. Chyba już ze trzy razy napisałam, że chciałabym móc zmienić podejście ojca do dziecka

                                > Nie da się ukryć, żadna z Pań nie wyczuła specjalnie przeze mnie zastosowanej i
                                > ronii i pewnej postaci stronniczego przerysowania, po to aby pokazać Wasze subi
                                > ektywne postrzeganie.

                                Nie ośmieszaj się,

                                > Czy choć jedna Pani dopuszcza możliwość, że być może ocenia sytuację przez pryz
                                > mat własnego uprzedzenia?

                                jw. uprzedziłam się? chyba znów nie wyczuwam ironii

                                > Nie przypadkowo, tylko Panie się bardzo obruszyły, na innych forach nie było sł
                                > owa komentarza, ale to tam, gdzie jest towarzystwo bardziej "mieszane".

                                na innych forach towarzystwo mieszane nie ma pojęcia z czym musimy się borykać na codzień

                                > Bardzo też merytoryczny i obiektywny psycholog, który ocenia drugą stronę jako
                                > skur#### ...
                                > Rozmawiał z tym Panem, zna relację drugiej strony?? Brak słów...

                                pani psycholog oczywiście nie używa w gabinecie takiego słownictwa i rozmawiała z panem, zna relację drugiej strony, próbowała panu uświadomić, że jak się porzuca kobietę to nie powinno się przełożyć na relacje z dzieckiem. Niestety jak grochem o ścianę
                                >
                                > Proszę sobie już tą "marną" inicjatywą nie zaprzątać swoich i tak pełnych probl
                                > emów główek.
                                > Życzę pomyślności...
                                >
                                >
                                >
                      • altz Re: Droga yo-anna84 04.03.11, 20:31
                        > zamieszczone na tym forum zwyczajnie podłe. Wystarczyłoby przeczytać trochę zam
                        > ieszczonych tu postów-ojcowie zwyczajnie nie są zainteresowani spotykaniem się
                        > z dziećmi i takich ojców jest mnóstwo. A matki muszą sobie radzić z cierpieniem
                        > porzucanych dzieci.

                        A cóż to za słownictwo?!
                        Jak można pisać tak o dziecku?
                        > "nie są zainteresowani spotykaniem się z dziećmi"
                        A czy dziecko to małpa w zoo, czy skazaniec w więzieniu?
                        Bardzo mnie oburza takie podejście.
                        Ja mam orzeczoną opiekę naprzemienną, ale mamuśka stwierdziła, że nie da mi dziecka na dłużej, mogę pospacerować koło domu i spieprzać do siebie. To jest dopiero egoizm! I to pod szyldem "dla dobra dziecka". A dziecko się bardzo dobrze czuje ze mną i nie miałoby nic przeciwko. Mamuśka nie pozwoli i już. Dostanę propozycję zabrania dziecka, gdy już będzie chodziło do szkoły i z tego powodu nie będę mógł zabrać do siebie. Bardzo sprytnie.
                        Ja pie... takie spotkania z więźniem, jeśli nie mogę się normalnie zajmować dzieckiem.
                        • he_xe Re: Droga yo-anna84 04.03.11, 20:45
                          altz napisał:

                          > Ja mam orzeczoną opiekę naprzemienną, ale mamuśka stwierdziła, że nie da mi dzi
                          > ecka na dłużej, mogę pospacerować koło domu i spieprzać do siebie.

                          przy dziecku takie teksty? jesli tak to super i faktycznie "dla dobra dziecka" sad
                          • altz Re: Droga yo-anna84 04.03.11, 21:02
                            > mogę pospacerować koło domu
                            to "spieprzać do siebie" w domyśle, mamuśka ma za dobre zdanie o sobie, wszystko w rękawiczkach, żeby się nie poczuć źle.
                            Ale warstwa słowna nie jest najważniejsza, nie przesadzajmy, ważniejsze jest niebycie więźniem mamuśki.
                            Dziecko dużo zniesie i się nie przejmie, byle tylko miało prawo do obojga rodziców.
                            Dziecko posiedzi trochę i powie, że chce jechać do mamy, jak już się znudzi.
                            Trzeba będzie zrobić rozróbę, policja, sąd, kara za utrudnianie, chociaż bardzo tego nie chcę. :-\
                            Jak jej się noga powinie, to nie chciałbym być w jej roli, zobaczy dziecko raz na dwa miesiące, bo częściej sam z siebie bym nie jeździł, no chyba żeby dziecko chciało, to trudno.
                        • noname2002 Altz 04.03.11, 22:06
                          Nie mam pojęcia co Ci napisać, bo nie wiem jak objaśnić termin "spotkania z dzieckiem" tak żebyś pojął. To, że akurat Twoja była żona Ci nie pozwala zabrać dziecka do miejsca Twojego zamieszkania(swoją drogą jak się wywiązujesz z opieki naprzemiennej skoro pisałeś, że wyjechałeś do innego miasta?), to nie oznacza automatycznie, że wszystkie matki tak robią. Ja na przykład woziłam i odbierałam dziecko od ojca, żeby tylko raczył z nim pobyć. Poza tym skoro masz wyrok sądowny to dlaczego nie egzekwujesz go tylko się zgadzasz na widzimisię matki?
                          "Mamuśka nie pozwoli i już. Dostanę pro
                          > pozycję zabrania dziecka, gdy już będzie chodziło do szkoły i z tego powodu nie
                          > będę mógł zabrać do siebie. Bardzo sprytnie.
                          > Ja pie... takie spotkania z więźniem, jeśli nie mogę się normalnie zajmować dzi
                          > eckiem."
                          I czy ten fragment oznacza, że przestałeś się widywać z dzieckiem, bo nie możesz tego czasu z nim spędzić tak jakbyś chciał? Gratuluję dojrzałości(Wam obojgu, może pomyślcie o dziecku a nie kto komu narzuci swoje warunki?) .
                          • altz Re: Altz 05.03.11, 08:17
                            > Nie mam pojęcia co Ci napisać, bo nie wiem jak objaśnić termin "spotkania z dzi
                            > eckiem" tak żebyś pojął
                            W tym rzecz, że ja to doskonale rozumiem. Dla mnie to jest zniewolenie dziecka przez matkę.
                            Inna sytuacja jest wtedy, gdy ojciec odbiera dziecko z przedszkola/szkoły i odprowadza następnego dnia, a inna, gdy to jest tylko spotkanie, dla mnie obrzydliwe określenie, a nie żaden wzorcowy kontakt.
                            Nie spełniamy opieki naprzemiennej, chociaż mógłbym zabrać spokojnie dziecko na miesiąc czy dwa.
                            "Widuję się z dzieckiem" - też obrzydliwie brzmi, nieprawdaż?
                            Jestem raz w miesiącu i więcej nie mogę.
                            Gratuluję Ci "dojrzałej" oceny sytuacji i wielkiej empatii. wink
                            Ja nie mam innej możliwości opieki, niż zabranie dziecka na dłużej.
                            • noname2002 Re: Altz 05.03.11, 09:10
                              Altz, wszędzie jęczysz jaka to egoistka z Twojej byłej żony, bo się z Tobą rozwiodła i pozbawiła dzieci ojca. A sam zrobiłeś dokładnie to samo co ona-wyjechałeś, żeby układać sobie życie i w konsekwencji dzieci straciły ojca, bo go widują raz na miesiąc.
                              "> W tym rzecz, że ja to doskonale rozumiem. Dla mnie to jest zniewolenie dziecka
                              > przez matkę.
                              > Inna sytuacja jest wtedy, gdy ojciec odbiera dziecko z przedszkola/szkoły i odp
                              > rowadza następnego dnia, a inna, gdy to jest tylko spotkanie, dla mnie obrzydli
                              > we określenie, a nie żaden wzorcowy kontakt."
                              Widzisz problem w tym, że mój eks jak wielu innych ojców NIE CHCE spędzać z własnym dzieckiem więcej niż 3-4 godziny tygodniowo i to koniecznie w weekend "bo w tygodniu przecież pracuje". Wiesz ile razy prosiłam, żeby popilnował własnego dziecka w tygodniu bo np. jest wywiadówka?Albo w tym samym czasie była wywiadówka i basen dziecka, prosiłam, żeby je na ten basen zabrał(15min drogi od jego mieszkania), "nie, bo nie". Ale oczywiście to te złe matki utrudniają kontakty.
                              • altz Re: Altz 05.03.11, 10:03
                                > Ale oczywiście to te złe matki utrudniają kontakty.
                                Częściowo się zgadzam z Tobą. wink
                                U Ciebie jest inaczej, facet nie chce się zajmować dzieckiem.
                                Jego strata i przykro mi z tego powodu.
                                Myślę, że w jakieś części, może to być też Twoja wina, może nie, ale pewności nie mam.
                                Więź trzeba rozwijać od początku, to nie jest tak, że się pstryknie i już będzie.
                                Jak mąż nie załapał, to teraz będzie trudno to naprawić.
                                Ja załapałem i dlatego mi się tak ciężko z tym żyje.

                                Ja sobie jęczę i mam prawo to robić.
                                Wyobraź sobie, gdyby Tobie zabrano dziecko i pozwolono "spotykać się" tylko, zamiast zajmować na co dzień.
                                Pewno byś oszalała, ja mam tak samo, nie tylko matka ma "instynkt".
                                Miałem wybór, albo sobie coś zrobić, albo nauczyć się żyć bez rodziny.
                                Wybrałem z tchórzostwa to drugie, czasami żałuję. Myślę, że niewiele kobiet to zrozumie, utwierdzają mnie wypowiedzi, nie wiem skąd się to bierze? Może to fakt, że nigdy nie będą w takiej sytuacji? Może mała empatia? Może patrzą przez swoje trudne doświadczenia?
                                Żona przez rozwód dała mi pozwolenie na inną kobietę, nie zamierzam czekać do starości z pustką wokół siebie. Chcę sobie ułożyć życie.

                                Ja chcę niewiele, tylko zgody na moje prawa i prawa dzieci oraz na ugodę, którą przecież zawarliśmy. Nic się nie stanie, gdy dziecko posiedzi ze mną miesiąc czy dwa i następne dwa miesiące z matką.
                                • noname2002 Re: Altz 05.03.11, 10:25
                                  Ależ on tą więź załapał i w sumie syna kocha, tylko jest niedojrzały i leniwy. W jaki niby sposób mogę zmienić dorosłego człowieka?
                                  "Wyobraź sobie, gdyby Tobie zabrano dziecko i pozwolono "spotykać się" tylko, za
                                  > miast zajmować na co dzień.
                                  > Pewno byś oszalała, ja mam tak samo, nie tylko matka ma "instynkt".
                                  > Miałem wybór, albo sobie coś zrobić, albo nauczyć się żyć bez rodziny.
                                  > Wybrałem z tchórzostwa to drugie, czasami żałuję. Myślę, że niewiele kobiet to
                                  > zrozumie, utwierdzają mnie wypowiedzi, nie wiem skąd się to bierze? Może to fak
                                  > t, że nigdy nie będą w takiej sytuacji? Może mała empatia? Może patrzą przez sw
                                  > oje trudne doświadczenia?"
                                  Ależ ja właśnie sobie wyobrażam i podejrzewam, że inne kobiety też i dlatego nie kompletnie nie potrafię Cię zrozumieć. Starałabym się widywać dziecko nawet na spacerze czy w innych nieodpowiadających mi warunkach czy czasie.
                                  I jestem zwolenniczką opieki naprzemiennej, ale nie wiem jak to sobie wyobrażasz mieszkając w innym mieście? przecież dziecko musi chodzić do tego samego przedszkola/szkoły.
                                  • altz Re: Altz 05.03.11, 11:12
                                    > Ależ on tą więź załapał i w sumie syna kocha, tylko jest niedojrzały i leniwy.
                                    > W jaki niby sposób mogę zmienić dorosłego człowieka?
                                    To ja tego nie rozumiem. Wolę spotkać z dziećmi, niż z dorosłymi i zawsze przedkładałem wspólny wyjazd z dziećmi, nad spotkaniem ze znajomymi.

                                    > Starałabym się widywać dziecko nawet n
                                    > a spacerze czy w innych nieodpowiadających mi warunkach czy czasie.
                                    To jest nie do wykonania, za duża odległość i za małe mam pieniądze na takie szaleństwa.

                                    > I jestem zwolenniczką opieki naprzemiennej, ale nie wiem jak to sobie wyobrażas
                                    > z mieszkając w innym mieście? przecież dziecko musi chodzić do tego samego prze
                                    > dszkola/szkoły.
                                    Normalnie, ma znajomych tu i tam i nic się nie dzieje strasznego.
                                    W przedszkolu i szkole spokojnie sobie z tym poradzą.
                                    Po prostu przepisuje się oceny i nie ma z tym problemów.
                                    Dziecko przede wszystkim musi mieć oboje kochających rodziców.
                                  • he_xe Re: Altz 05.03.11, 12:10
                                    noname2002 napisała:

                                    > I jestem zwolenniczką opieki naprzemiennej, ale nie wiem jak to sobie wyobrażas
                                    > z mieszkając w innym mieście? przecież dziecko musi chodzić do tego samego prze
                                    > dszkola/szkoły.

                                    Altz, trudno ocenić Twoją sytuację, bo dawkujesz nam tutaj tylko fragmenty pełne żalu w stosunku do niesprawiedliwej i złosliwej matki. Czemu się wyprowadziłeś do innego miasta? czy to bardzo daleko? dlaczego nie egzekwujesz postanowień sądu? dlaczego płacisz alimenty skoro masz zasądzoną opiekę naprzemienną? dlaczego nie porozmawiasz z eks?
                                    • altz Re: Altz 05.03.11, 12:37
                                      > Altz, trudno ocenić Twoją sytuację, bo dawkujesz nam tutaj tylko fragmenty pełn
                                      > e żalu w stosunku do niesprawiedliwej i złosliwej matki. Czemu się wyprowadziłe
                                      > ś do innego miasta? czy to bardzo daleko? dlaczego nie egzekwujesz postanowień
                                      > sądu? dlaczego płacisz alimenty skoro masz zasądzoną opiekę naprzemienną? dlacz
                                      > ego nie porozmawiasz z eks?
                                      Ja mam tylko żal do żony (byłej), że nie chce mi dać dziecka, gdy dziecko nie ma jeszcze obowiązków szkolnych.
                                      Napisałem już, dlaczego się wyprowadziłem, musiałem jakoś nauczyć się żyć bez rodziny, bo inaczej bym sobie coś zrobił. Znalazłem tutaj zajęcie i jakoś się udało przetrwać, sam się dziwię, że się udało. Trochę pomogły antydepresanty, ale musiałem się sam przełamać. Mieszkam bardzo daleko, dalej już się nie da w Polsce.
                                      Znalazłem tutaj fajną kobietę i nie zamierzam Jej porzucać, nie żałuję wyjazdu, chociaż to jest wielka zmiana w moim życiu.
                                      Płacę alimenty na dzieci, jak postanowił sąd. Postanowiono opiekę naprzemienną i alimenty w wysokości prawie połowy pensji. Za resztę jakoś wegetuję. Szukam pracy, ale długo łatwo nie będzie bo mam też zobowiązania wobec mojej nowej partnerki, a Jej się nie przelewa i ma dzieci na utrzymaniu. Ja chcę Jej pomóc, nie żebym musiał, chcę z Nią żyć i ponosić wspólnie koszty. Jak się razem jakoś ustawimy finansowo, to dopiero będzie lepiej, ale nie liczę na wielka poprawę w ciągu dwóch najbliższych lat.
                                      Rozmawiałem z żoną. Wiem, jakie ma zdanie. To bardzo uparta osoba, jak ja wink
                                      Rozwiodła się, ale chce kontrolować smile Nie pozwolę na ustalanie, co ja mam mieć na obiad, jak mam się urządzać i z kim mam mieszkać, dlatego muszę być na dystans z żoną.
                                      Tak bywa, nasz wspólny wybór przyszłego życia dla dzieci. Może nam kiedyś wybaczą?
                                      • he_xe Re: Altz 05.03.11, 20:09
                                        Generalnie całe życie to sztuka dokonywania wyborów. czasem wybieramy mniejsze zło, ale zawsze najlepiej jak potrafimy w danym momencie. Nie zawsze też mamy na wszystko wpływ, bo ta druga osoba nie daje przestrzeni. Podjęliście decyzję o rozstaniu bo nie ma czegoś takiego jak tkwić w związku dla dobra dziecka, postanowiłeś się wyprowadzić hen daleko, podjąłeś decyzję o związaniu się tam z inną kobietą. Każdy nasz ruch niesie ze sobą określone konsekwencje. Rozwiedliście się, więc siłą rzeczy nie widujesz dziecka codziennie po pracy, mieszkasz gdzie mieszkasz i nie zamierzasz tego zmieniać no i nie egzekwujesz wyroku
                                        • altz Re: Altz 05.03.11, 21:02
                                          > mieszkasz gdzie mieszkasz i nie zamierzasz tego zmieniać no i nie egzekwujesz wyroku
                                          Zamieszkania nie zmienię, ale wyrok będę egzekwował, tylko się jakoś lepiej urządzę.
                                          Potrzebuję pokoju dla dzieci i to trochę potrwa, więc do lata odpuszczam.
                                          • aliccja85 Re: Altz 05.03.11, 21:17
                                            Sam wybrales zycie daleko od dziecka
                                            Zobaczysz ze ex wystapi do sadu o zmiane postanowienia i za arg wezmie to,ze daleko mieszkasz, stres dziecka zwiazany ze zmiana otoczenia i np powola sie na badania psycho o wiekszym przywiazaniu do matki/co oczywiste bo widzisz sie z nim raz na m-c/ i przegrasz
                                            Mam pytanie-to 1dziecko czy dzieci??
                                            • altz Re: Altz 05.03.11, 21:28
                                              Nie wystąpi, bo wie, że ja wtedy wystąpię o pozbawienie mnie praw rodzicielskich.
                                              Ma świadomość, że wtedy dziecko przegra, sama też przegra jako matka, a ja nie lubię fikcji i nie będę się pod nią podpisywał. Dwójka dzieci.
                                              • aliccja85 Re: Altz 05.03.11, 22:02
                                                Tak ale jak wystapisz o pozbawienie Cie praw rodz. to wtedy co?? Obowiazku alim. to z Ciebie nie sciaga. Placic musisz nadal. Na zlosc mamie odmrozisz sobie uszy?? Przeciez jej to bedzie na reke-kase bedzie miala i nie bedzie musiala Cie widywac/bo chyba wlasnie o to jej chodzi
                                                Sluchaj daleka jestem od oceniania zachowan doroslych homo sapiensiakow ale nie widze logiki w Twoim zachowaniu-co Ty chcesz osiagnac?? Rozumiem,ze jestes rozbity ale do czego dazysz?? Jakie masz priorytety?? Kiedy trzeba walczyc Ty chowasz glowe w piasek i ustepujesz, powiem wiecej uciekasz. Tak Ci zalezy na dzieciach ze jesli matka bedzie chciala Ci zrobic na zlosc/a po tym co piszesz jest to prawdopodobne/ to zrzekniesz sie do nich praw??
                                                W jakim wieku sa dzieci?? Pomysl co w przyszlosci te dzieciaki o tobie beda myslec?? Bo wtedy nie uwierza ze to przez mame-to Ty bedziesz zly.
                                                Budujesz nowy zwiazek-kim bedziesz w oczach partnerki jesli to zrobisz??
                                                Jestes dla mnie zagadka-sam swiadomie kopiesz pod soba dolki i chcesz w nie wpasc...
                                                • altz ReJ 05.03.11, 22:21
                                                  Jakie dołki, jakie uszy? Brałaś coś czy sobie ze mnie drwisz?
                                                  To są za poważne sprawy, żeby sobie z kogoś żartować.

                                                  Ja nie chcę się pozbawiać prawa płacenia alimentów i zamierzam płacić.
                                                  Mam po prostu dość zagrywania dzieckiem.
                                                  Jej zależy (teoretycznie) na kontaktach dzieci ze mną, dzieci są bardzo mocno ze mną związane, gdybym się nie zgodził, to by nie dostała rozwodu.
                                                  Gdyby ograniczyła mi resztę praw, to dzieci jej tego nigdy nie wybaczą, dobrze o tym wie.
                                                  Zrzeknę się praw, jak zostanę przyciśnięty do muru, już gorzej być nie może, niż jest.
                                                  Już mi nie zależy na niczym innym, oprócz normalnych kontaktów i nic nie mogę stracić.
                                                  • aliccja85 Re: ReJ 05.03.11, 22:43
                                                    Moj stan/8mies ciazy/ nie pozwala mi na branie czegos wink
                                                    Spokojnie ja chce Ci pomoc nie wiedzisz tego??

                                                    Dzieci jej wybacza-ale tobie nie taka prawda i chyba dobrze o tym wiesz
                                                    Sluchaj jest roznica tesknie za tata i okazuje to jak go widze a przywiazniem do matki z ktora mieszkaja

                                                    Moze jestem szczera do bolu-no coz taka jestem i tyle, moze powiedzialam Ci troche "kwasnych" slow ale przemysl do jutra bo jestes facet ktory ucieka-jak Ci zalezy na dzieciach to pomysl troche i znajdz jaja w spodniach
                                                  • altz Re: ReJ 05.03.11, 22:50
                                                    Nie znoszę porównań, zamiast konkretnej rozmowy.
                                                    Może przez to, że się gorzej dzisiaj czuję.

                                                    Może powinienem przestać pisać, bo to na mnie źle wpływa?
                                                    Będę się niedługo widział z dziećmi.
                                                    Nic się nie wymyśli, trzeba czekać.
                                                  • aliccja85 Re: ReJ 05.03.11, 23:07
                                                    Szczerze-chyba sam siebie w tej "niedoli" nakrecasz/bez sarkazmu to mowie
                                                    Przemysl czego chcesz, co bylo by Ci na reke, jak widzisz w przyszlosci swiat aby Tobie i dziecku bylo w nim dobrze
                                                    Swiat nie potrzebuje heroicznych bohaterow o wyzszej ideaologi/bo jak ona tak zrobi to wystapie o pozbawienie praw bo tak nie pozwole zeby fikcja byla
                                                    I jeszcze jedno jest zasada zamykania drzwi-aby zaczac cos nowego powinno zakonczyc sie stare. Poukladaj emocje zwiazane z rozwodem,ex zona,dziecmi i wtedy mozesz budowac nowy zwiazek bez tego chyba nie jestes na to gotowy-za duzo "rzeczy sie za toba ciagnie
                                                  • altz Re: ReJ 06.03.11, 08:38
                                                    > Przemysl czego chcesz, co bylo by Ci na reke
                                                    Chcę opieki nad dziećmi, żeby były stale przy mnie.
                                                    Mogę nawet płacić alimenty matce i oddać wszystko.
                                                    Ale się nie zgodzi, to jest jej własność, tak podchodzi do dzieci.
                                                    Zostaje mi czekać na jakąś poważną chorobę matki, wypadek, ale tego bym nie chciał dla dzieci. sad

                                                    > Poukladaj emocje zwiazane z rozwodem,ex zona,dziecmi i wtedy mo
                                                    > zesz budowac nowy zwiazek
                                                    Wiem, widzę, że to jest bardzo trudne.
                                                    Przez najbliższe 10 lat, raczej niewiele się zmieni, nie ma szans.
                                                    Z rozwodem się uporałem, ale z dziećmi nie dam rady.
                                                    Chyba, że operacyjnie, ciachnąć pół mózgu smile
                                                  • he_xe Re: ReJ 05.03.11, 23:01
                                                    zgadzam się z Alicją. Generalnie o pozbawienie/ograniczenie praw występują do sądu matki w zwiazku z niewywiązywaniem sie ojców ze swoich praw. Jeśli strzelisz focha i wystąpisz o to, Twoja eks z pewnością dopilnuje aby dzieci dowiedziały się, że się ich wyparłeś i że nie chcesz ich odwiedzać, a że to nie jest prawda to juz one się może nigdy nie dowiedzą, bo nie będą Cię chciały znać ani wysłuchać. Ona będzie z nimi na codzień i będzie je urabiać jak jej wygodnie. Wyolbrzymiam bo Was nie znam i nie wiem na co ją stać
                                                  • altz Re: ReJ 06.03.11, 08:48
                                                    > Jeśli strzelisz focha i wystąpisz o to
                                                    Jakiego focha? Mam kłamać, że jest inaczej?
                                                    Ja nie kłamię z zasady i nie zamierzam podtrzymywać fikcji.

                                                    > nie będą Cię chciały znać ani wysłuchać
                                                    Uwierz trochę w dzieci, warto.

                                                    > Ona będzie z nimi na codzień i będzie je urabiać jak jej wygodnie.
                                                    Nie będzie, trochę ją znam. Ma za dużą miłość własną i pewność swojej nieomylności i choćby dla tego wydumanego pięknego wizerunku nie pozwoli sobie na takie rzeczy.
                                                    Może kłamać, rzucać oszczerstwa względem mnie, ale nie zrobi nic złego wprost przeciw dzieciom.
                                                  • aliccja85 Re: ReJ 06.03.11, 09:30
                                                    To czego chcesz-i jest to mozliwe realnie. Chcesz byc obecny w zyciu dzieci a robisz cos kompletnie odwrotnie-wyprowadzasz sie daleko. Widzisz je raz w miesiacu-nie mowie,zebys wszystko na hop ukladal-spokojnie malymi kroczkami
                                                    Pomysl czy nie warto przeprowadzic sie blizej teraz czy za jakis mniejszy odstep czasu. Zaproponuj partnerce wyjazd zobacz jej reakcje
                                                    Jestes doroslym facetem-akceptuj swiat jakim jest bo ty sie odcinasz. Rozumiem "izolator" ale ten stan sie u Ciebie przedluza.
                                                    Moim zdaniem powinienes dogaca sie z matka
                                                    Wiesz, moze to brutalne co powiem ale w tej syt kiedy Ty na wlasne zyczenie wyprowadzasz sie na 2koniec PL krzywdzi tylko dzieci. Rzoumiem ze zarabial bys tam krocie i to by byla jakas odskocznia ale z tego co piszesz 50%to alim. wiec masz raczej srednia wyplate
                                                    Mysle,ze dobrym pomyslem byl by psycholog lub psychoterapeuta bo ja na odleglosc na Ciebie nie wplyne
                                                  • altz Re: ReJ 06.03.11, 10:12
                                                    > To czego chcesz-i jest to mozliwe realnie. Chcesz byc obecny w zyciu dzieci a r
                                                    > obisz cos kompletnie odwrotnie-wyprowadzasz sie daleko.
                                                    Ja już się rozwiodłem i wyprowadziłem, to są fakty.
                                                    Chcę być obecny na co dzień przy dzieciach, ale przecież się dzieci nie przepiłuje.
                                                    Albo żona, albo ja, nie ma innej opcji. Ktoś musi stracić, żeby drugi zyskał, skoro nie można się dogadać w sprawie opieki naprzemiennej z żoną.

                                                    > Zaproponuj partnerce wyjazd zobacz jej reakcje
                                                    Ja wiem, jak zareaguje, nie muszę się nawet pytać.
                                                    Zgodziłaby się z ciężkim sercem. Sama nawet proponowała chwilową pracę z dala od domu i powierzenie dzieci rodzinie. Nie mogę się na to zgodzić, niech będzie biednie, ale razem.
                                                    Nie chcę załatwiać swoich spraw jej kosztem, bo wtedy jej dzieci byłyby daleko od rodziny.
                                                    Już wystarczy, że moje są nieszczęśliwe.
                                                    Myślę, że tutaj mamy większe szanse na poprawę finansów, może wtedy mógłbym przyjeżdżać z dwa razy w miesiącu?

                                                    > Mysle,ze dobrym pomyslem byl by psycholog lub psychoterapeuta bo ja na odleglos
                                                    > c na Ciebie nie wplyne
                                                    Psycholog to nie jakaś cudowna tabletka, nie rozwiąże za mnie moich problemów. Muszę sam sobie poradzić.
                                                  • aliccja85 Re: ReJ 06.03.11, 11:22
                                                    Sluchaj pomysle na spokojnie i jesli chcesz napisze Ci w poniedzialek co ja bym zrobila na Twoim miejscu
                                                  • noname2002 Re: ReJ 06.03.11, 12:06
                                                    Dziewczyny bardzo rozsądnie Ci tu napisały, a ja radzę przestać myśleć o tym co Twoja była żona myśli, zrobi itd bo mam wrażenie, że jesteś ciągle od niej jakoś uzależniony(pisałeś że chciała za Ciebie decydować-nie bardzo sobie wyobrażam jak można kontrolować dorosłego człowieka, który nie jest zależny emocjonalnie ani finansowo). I przede wszystkim przestać myśleć o dzieciach jak o polu walki z byłą żoną, bo Ty robisz dokładnie to samo co ona a wyobrazić sobie co one czują i co przeżywają i co będzie dla nich dobre i tym się kierować a urażoną dumą czy negatywnymi emocjami w stosunku do ich matki. I doskonale wiem że to bardzo trudne ale da się(też były chwile kiedy nie mogłam patrzeć na byłego męża a musiałam się dla dobra dziecka z nim widywać, uważać, żeby dziecku na jego temat nic negatywnego nie powiedzieć, wysłuchiwać syna który idealizuje ojca).
                                                    A Twoje dzieci mogą się czuć po prostu porzucone i gorsze, bo mogą myśleć, że wolałeś inne dzieci od nich. I będzie to rzutować na całe ich życie.
                                                  • altz Re: ReJ 06.03.11, 12:33
                                                    > A Twoje dzieci mogą się czuć po prostu porzucone i gorsze, bo mogą myśleć, że w
                                                    > olałeś inne dzieci od nich. I będzie to rzutować na całe ich życie.
                                                    Jaki paskudny język... Ja nikogo nie "olewam". Po co taka wulgarność?
                                                    Mogą się poczuć źle, ale zawsze mogą się do mnie przenieść, postaram się, żeby zawsze miały swoje miejsce u nas.
                                                    Niestety, takie są konsekwencje rozwodów i warto dzieci do tego przygotować, a nie oszukiwać dzieci i siebie, że nie będzie żadnej zmiany.
                                                    Będzie to wpływać na dzieci, jestem świadomy tego, może spowoduje nieudane małżeństwa dzieci, kłopoty z nauką, może z prawem, czasami zdarzają się próby samobójcze, jest to dość prawdopodobne. Boli mnie to. Nie mogę nic więcej zrobić, oprócz starania o w miarę częsty kontakt i potwierdzania o moim uczuciu i poparciu.
                                                  • noname2002 "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 13:14
                                                    Naprawdę nie można być rodzicem po rozwodzie?
                                                  • aliccja85 Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 13:37
                                                    Ja juz nie rozumiem
                                                    Ty nam tu chyba sciemniasz
                                                    Jak ty chcesz miec opieke naprzemienna skoro jedno dziecko chodzi do szkoly??
                                                    Facet do licha ty sie dobrze czujesz??
                                                    Jestes powiedzmy 700km od dzieci CO TY MYSLISZ ZE DZIECKO BEDZIE 2MIES CHODZIC DO SZKOLY NP W SZCZECINIE A POZNIEJ 2MIES W KRAKOWIE??
                                                    Co ty wogole gadasz??
                                                    Pomijam rozny tryb wprowadzania programu nauczania ale to NIE JEST DO WYKONANIA
                                                    Zalezy Ci na dzieciach to sie przerowadz do ich miejsca zamieszkania i konsekwentnie 3 dni tu/4dni tu ale no kurczaki FACET OGARNIJ SIE
                                                    Gdzie ty zyjesz???
                                                    Sluchaj nie chce byc wredna i nie o to mi chodzi ale jaki zona podala powod rozwodu?? Ty takie rzeczy wymyslasz ze tragednia
                                                    Poczytaj co piszesz-PRZECIEZ TO SIE "KUPY NIE TRZYMA"
                                                    Ona wie o Twoich zamiarach?? Moze na prawde lepiej jak sie zrzekniesz tych praw bo odbiegasz mi tyci od normy-przepraszam ze to pisze ale takie jest moje zdanie
                                                    Mam nadzieje ze te "rewelacje" trzymasz tylko dla siebie i z dziecmi sie nie dzielisz
                                                  • aliccja85 Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 13:42
                                                    www.brpo.gov.pl/index.php?md=1018
                                                    Myslisz ze twoja zona od tak odda Ci dzieci??
                                                    Ograniczy Ci prawa z tego wzgledu,ze nie mieszkacie razem i tyle. Bedzie ze miejsce dzieci jest przy matce i tyle
                                                    Co ty myslisz,ze mozesz od tak pojechac i je zabrac i matka powie no ok spoko nie ma problemu?? Ty jestes niezrownowazony?? Zyjesz w jakims wyimaginowanym swiecie. Proponuje leczenie bo sam sobie z tym nie poradzisz. Takie stany czesto sie poglebiaja. Ty masz widze cos takiego ze wierzysz sobie w to co wymyslisz. Autosugestie rozumiem ale nie tak pojmowana...
                                                  • aliccja85 Musze ochlonac 06.03.11, 13:49
                                                    Hormony mi szaleja od ciazy
                                                    Moglam to troche delikatniej ubrac w slowa ale sens jest ten sam
                                                    Nie krzywdz dzieci bo robisz to nieswiadomie ;-/
                                                  • altz Re: Musze ochlonac 06.03.11, 14:46
                                                    Ależ ja nie krzywdzę dzieci, staram się z nimi spotykać, wspieram, tłumaczę, że zawsze mogą ze mną zamieszkać teraz, czy po osiągnięciu pełnoletniości.
                                                    Domagam się możliwości zabrania dziecka do siebie na dłużej i staram się dopasować terminy, a nie wymuszam.
                                                    W związku z tym, myślę, że to ja jestem przewidywalny, natomiast matka daje się ponosić emocjom i zagrywa dziećmi.
                                                    Stara się zorganizować mi tak życie, żeby żyć po rozwodzie, ale w zasadzie jej się nic nie zmieniło i zachowała wszystkie plusy małżeństwa.
                                                    Chciała, żebyśmy jeździli razem na wycieczki, wymieniali się opieką nad dzieckiem, ale dziecko nie mogłoby u mnie spać, o ile by się matce u mnie nie podobało. Zawsze chciała mieć decydujący głos. Czy jest to dojrzała postawa? Miała być równość, jak u Orwella, wszyscy są równi, ale niektórzy rządzą. smile
                                                  • altz Poczekam 06.03.11, 14:38
                                                    > Myslisz ze twoja zona od tak odda Ci dzieci??
                                                    > Ograniczy Ci prawa z tego wzgledu,ze nie mieszkacie razem i tyle.

                                                    Pożyjemy, zobaczymy.
                                                    Poczekam, aż córka będzie mogła sama zadecydować.
                                                    Ja jestem gotowy przejąć opiekę i zaczekam. Różne rzeczy się zdarzają.
                                                  • altz Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 14:33
                                                    Wszystko można zrobić, jeśli się chce. To jest do wykonania.
                                                    Sama się ogarnij.

                                                    > Sluchaj nie chce byc wredna i nie o to mi chodzi ale jaki zona podala powod roz
                                                    > wodu??
                                                    Bzdury, śmiech na sali. Gdybym się nie zgodził, to by nie miała najmniejszych szans na rozwód, ale nie chciałem przeciągać, nie chce ze mną być, to trudno.

                                                    > Ona wie o Twoich zamiarach?? Moze na prawde lepiej jak sie zrzekniesz tych praw
                                                    > bo odbiegasz mi tyci od normy-
                                                    Sama odbiegasz od normy, skoro tak mówisz.

                                                    Ja jestem cierpliwy, prędzej czy później dzieci będą ze mną.
                                                    Nie zamierzam wtedy utrudniać kontaktów matce dzieci.
                                                    Starsza córka się bardzo wahała nad tym, czy nie być ze mną.
                                                    W końcu jednak wybrała matkę.
                                                  • aliccja85 Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 14:40
                                                    Starsza ma skonczone 13lat?? Jak nie ma to moze sie wahac
                                                    Uwierz mi ze nie trzeba godzic sie na rozwod i tak sie go dostanie-predzej czy pozniej ale tak
                                                    Ja tam odbiegam od norm i to wiem wink Jak to mowia moi znajomi jestem jedna na milon wink
                                                    A tak na spokojnie
                                                    Pomysl jedziesz tam i zabierasz dzieci? I matka nic??
                                                    Powim tak negatywny wplyw na dzieci przy zmianie otoczenia, destabilizacja emocjonalna to tylko niektore czynniki dzialajace na twoja niekorzysc a wystepujace po przeprowadzce
                                                    Widzisz sie z dziecmi raz na miesiac-czyli ta wiez jest zaburzona
                                                    Nie mowie,ze jestes zlym ojcem ale nie gdybaj i dzialaj-w miare mozliwosci-swoich, prawnych i dla dobra dzieci
                                                  • altz Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 14:53
                                                    > Pomysl jedziesz tam i zabierasz dzieci? I matka nic??
                                                    > Powim tak negatywny wplyw na dzieci przy zmianie otoczenia, destabilizacja emoc
                                                    > jonalna to tylko niektore czynniki dzialajace na twoja niekorzysc a wystepujace
                                                    > po przeprowadzce

                                                    Przecież ja nie chcę porywać dziecka, to jest Twój pomysł, nie mój. smile
                                                    Rozumiem, że proponujesz mi niespotykanie się z dziećmi? Bo to destabilizuje im życie i powoduje niepotrzebne emocje?
                                                    Ty masz swoje książki, ja mam swoje książki i inne badania. To jest Twoja prawda, a moja jest inna. Ja nie przyjmuję niczego na wiarę, wybacz, ale za dużo już widziałem. Do badań i do mądrych książek też podchodzę z dystansem, jeśli mi się nie zgadzają z praktyką.
                                                  • aliccja85 Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 15:05
                                                    Twoje slowa??
                                                    Jak będą chciały, to sam po nie przyjadę, zabiorę torbę rzeczy resztę się kupi z czasem.
                                                    Jaki to problem? Jedna chodzi do szkoły, druga jeszcze nie.
                                                    Jeśli będzie taka ochota, to w dwa dni przeprowadzę dzieci.

                                                    Pomysl czy matka od tak odd Ci dzieci...
                                                  • altz Nic wbrew dzieciom 06.03.11, 15:16
                                                    Jeśli dzieci będą chciały, to matka się zgodzi.
                                                    Będzie cierpiała jej duma, ale odda mi dzieci.
                                                    Dzieci mają "charakter" i w ważnych sprawach potrafią walczyć o siebie.
                                                    Dzieci nam się udały, nasza w tym duża rola, ale oboje to zgodnie stwierdzamy.
                                                    Teraz trochę podupadły psychicznie i są smutne, ale tak to bywa przy rozwodach.

                                                    Nie zamierzam porywać dzieci.
                                                  • aliccja85 Re: Nic wbrew dzieciom 06.03.11, 15:42
                                                    Szczerze-watpie jesli nie pozwalala Ci ich brac na noc itp to na bank nie pozwoli Ci ich zabrac...
                                                    Sam pisales ze ogranicza Twoje widzenia z dziecmi-to co dzieci nie chca?? Maja wg Ciebie przeciez taki dobry kontakt
                                                    To jak to jest?? Piszesz,ze zeona nie wywiazuje sie z postanowien sadu z opieki naprzemiennej a myslisz, ze tak odda Ci dzieci??
                                                    To sie kupy nie trzyma
                                                  • altz Re: Nic wbrew dzieciom 06.03.11, 15:59
                                                    Ten typ tak ma, zgodzi się. Inaczej byłaby przegrana u dziecka.
                                                    Córka jest pamiętliwa, jak słoń. smile
                                                    Starszą córkę mógłbym zabrać, bo żona się zgadza, ale musiałbym się na razie dopasować do szkoły, póki Młoda nie chce na stałe.
                                                    Nawet się zgodziła na manipulacje z alimentami, szkoda że po feriach, dziecko przez to straciło fajny urlop, a mnie nie było stać. Ale nie ma co narzekać, kobiety tak mają, że liczy się najpierw czubek nosa, swoje wydatki, a potem dzieci.
                                                    Zobaczymy, jak znajdzie sobie faceta, to pewno zmięknie wink
                                                    A facet niech ma pretensje do siebie big_grin
                                                  • altz Re: "Wolałeś" a nie "olałeś" 06.03.11, 14:24
                                                    Bardzo przepraszam, nie wiem, gdzie ja to "olałeś" przeczytałem, nie tutaj.
                                                    Moja wina!
                                                  • ciociacesia zrzekniesz sie praw i co w zwiazku z tym? 06.03.11, 12:03
                                                    przeciez zrzekanie sie praw (wlasciwie wladzy) rodzicielskiej to tylko kwestii decydowania o dzieciach dotyczy. a nie prawa dzieci do kontaktu z rodzicem i wice wersa
                                                  • altz Re: zrzekniesz sie praw i co w zwiazku z tym? 06.03.11, 12:36
                                                    Muszę to przemyśleć, co zrobić, ale nie chcę żyć w fikcji.
                                                  • aliccja85 Re: zrzekniesz sie praw i co w zwiazku z tym? 06.03.11, 12:41
                                                    Jak moga sie do Ciebie przeniesc?? Z tego co piszesz nie chodza jeszcze do szkoly. Myslisz ze powiedza ze chca z toba mieszkac i tyle??Pozniej sie spakuja, kupia same bilet i wsiada do pociagu?? Od 13roku zycia dziecko ma takie prawo. Prosze Cie chcemy Ci pomoc badz logiczny blagam/a niby kobieta sie to zarzuca wink
                                                    Nie pisz po to aby pisac....
                                                  • altz Re: zrzekniesz sie praw i co w zwiazku z tym? 06.03.11, 13:09
                                                    Jak będą chciały, to sam po nie przyjadę, zabiorę torbę rzeczy resztę się kupi z czasem.
                                                    Jaki to problem? Jedna chodzi do szkoły, druga jeszcze nie.
                                                    Jeśli będzie taka ochota, to w dwa dni przeprowadzę dzieci.
                                • aliccja85 Re: Altz posluchaj 05.03.11, 10:36
                                  Bycie miesiac tu i miesiac tu/wnioskuje ze mieszkasz w innej miejscowosci-znacznie oddalonej od dzieci/ nie jest zdrowe-takie dzieci czuja sie "rzucane" traca stabilizacje i poczucie bezpieczenstwa-zmieniasz ich caly swiat. Rozumiem,ze czujesz sie skrzywdzony przez zone-masz do tego prawo-rozumiem,ze o rozwodzie ona zdecydowala
                                  Sluchaj wyjechales na swoje zyczenie-trzeba bylo walczyc na miejscu powiedziec zonie SLUCHAJ ROZSTALISMY SIE ALE DZIECI SA WSPOLNE CHCE BYC W ICH ZYCIU USTALMY GRAFIK ZE TU I TU JA/przy zal ze to 1 miejscowosc/ a tu i tu ty
                                  A ty nic nie chciales egzekwowac po prostu sie wyprowadziles-nie trzymam strony twojej zony ale pomysl ze ona moze teraz myslec ze zrobiles to specjalnie zeby nie miec kontaktu z dziecmi-powiem wiecej ona moze skierowac sprawe do sadu bo masz opieke naprzemienna a sie z niej nie wywiazujesz
                                  Ile Twoje dziecko ma lat?? Bo to jest wazne Rozumiem ,ze choodzi do przedszkola-to jak ty chcesz go zabierac na miesiac?? Przeciez zmiana przedszkola to dla niego stres
                                  Widzisz sie raz w miesiacu z dzieckiem-a co z weekendami?? Przeciez masz wolne/tak sadze/
                                  Wiesz, moj maz/ja tez kiedys bylam samotna/ mowi mi zawsze ze jak facet chce to na glowie stanie i wiem ze to prawda
                                  Muszisz postanowic co zrobic bo co Ci daje pisanie tu?? Spisz na kartce czego oczekujesz bo na chwile obecna jestes w takim zakletym kregu NIC NIE ROBIE I PLACZE W KLAWATURE
                                  Sluchaj radze Ci bez zadnych uprzedzen itp wiec mam nadzieje ze mi tego nie powiesz
                                  • altz Re: Altz posluchaj 05.03.11, 11:05
                                    Nie masz racji, dziecko się przyzwyczaja bez problemu do zmian. Dla dziecka największy stres, to brak rodziców. Stabilizacja dla samej stabilizacji jest bez sensu. Musi mieć jakiś sens.
                                    Są kraje, gdzie opieka naprzemienna pięknie funkcjonuje i nawet dziecko zmienia szkołę co pół roku i nic się złego nie dzieje. Tam się myśli najpierw o dziecku, potem o rodzicach.
                                    Kiedyś miałem soboty zepsute, każdą sobotę i bardzo źle to znosiłem, ale było przecież stabilnie. wink Znam rodziny, gdzie co dzień jest alkohol i rozróba, ale przecież jest stabilnie!

                                    Sąd wiedział, że mieszkam daleko od matki dzieci i zgodził się na opiekę naprzemienną, zostawił nam to do uzgodnienia i ja jestem otwarty na dopasowanie terminu.
                                    To nie jest moja wina, tylko wina matki, że się nie trzyma postanowień.
                                    Wyprowadziłem się z powodów, które już opisałem.

                                    > Wiesz, moj maz(..)mowi mi zawsze ze jak facet chce to
                                    > na glowie stanie i wiem ze to prawda
                                    Nie ma racji, finansów się nie przeskoczy. Coś muszę jeść od czasu do czasu, chociaż jem bardzo skromnie. Oddaję prawie połowę pensji na alimenty, w czasie rozprawy ostrzegałem, że to dla mnie duże obciążenie i spowoduje mniejsze kontakty z dziećmi, sąd i żona się zgodzili na to. Za duże koszty na wożenie się w tę i z powrotem.
                                    Ja nic nie muszę spisywać, chcę, żeby matka stosowała się do ugody, ja się dopasuję, bo nie jest aż takie ważne, czy dzieci będę miał w maju, czy czerwcu.
                                    Zobaczę, może matka zmądrzeje?
                                    • aliccja85 I ja tu koncze 05.03.11, 11:16
                                      Skoro Ty twierdzisz,ze to nie jest dla dziecka stres to ja Ci gratuluje
                                      Troche kiepsko trafiles-jestem pedagogiem, nie raz pisalam opinie o dzieciach i wspolpracuje z poradnia pedagogiczna
                                      Proponuje poczytac troche ksiazek, odwiedzic psychologa, dowiedziec sie troche bo gadasz zeby gadac
                                      Co do "innych krajow" tak tam to funkcjonuje-ale nie dlatego ze jest to dobre dla dziecka-tam ponad dobro dziecka stawia sie prawo bo jak by sie ojciec odwolal to byl by dym-ze dyskryminacja itp a panstwo stracilo by krocie TO NIE JEST ROBIONE DLA DOBRA DZIECKA
                                      Blagam Cie masz jakis dziwny pryzmat patrzenia na swiat
                                      Ok bo mi sie cisnienie podnioslo po tym co przeczytalam
                                      I wiesz co?? Porownujesz sie do patologii alkohol i spolka?? No graty facet wez sie w garsc
                                      • altz To ja tez skoncze 05.03.11, 11:37
                                        Zdenerwowałaś się, masz swoje aksjomaty. Wiem, że podważa Ci Twój pięknie ułożony świat.
                                        Nie masz racji, niestety. Poradni lepiej nie wspominaj, bo to jest muzeum.
                                        Jeszcze wczoraj czytałem poważny raport i zastrzeżenia do działania RODK i poradni, gdzie zarzucano stosowanie starych i niesprawdzonych metod. jak można wykonać porządne badanie widząc wystraszone dziecko przez dwie godziny? Jak znajdę odnośnik, to podrzucę.
                                        Nie złość się, ale za 10 lat zobaczysz, że to ja miałem rację. Mam nadzieję, że wspomnisz to bez złości.
                                        Masz rację, że to co się robi u nas, nie robi się ze względu na dobro dziecka.
                                        Znam sytuację, gdzie opinia została skopiowana z poprzedniej, ktoś się pomylił i nawet nie zmienił nazwiska. Może chcesz kontakt do tej osoby, której to dotyczyło? smile
                                        Inny przypadek, nauczycielka z długoletnim stażem sugerowała kłopoty u ucznia. Prosiła o badanie dziecka. Opinia zawierała kompilację obserwacji nauczycielki. W końcu ta się zdenerwowała i przestała opisywać przypadki do badań. Pedagodzy nie wykonali badania, bo nie zauważyli nic niepokojącego, chociaż wcześniej byli zgodni.
                                        Mam koleżankę z liceum w poradni, osoby tak niekompetentnej dawno nie widziałem. Konia bym nie oddał jej do badania! Chcesz może imię i nazwisko? smile Opinie z tej poradni są często podważane.
                                        Nie mówię, że nie ma osób kompetentnych, bo są, ale ogólny obraz jest beznadziejny i ja bym się wstydził podpierać taką instytucją.
                    • he_xe Re: Droga yo-anna84 28.02.11, 12:49
                      yo-anna84 napisała:

                      > Po pierwsze, odnosząc się do wypowiedzi Pań, które tak negatywnie oceniają ojcó
                      > w swoich dzieci i które szukają rad, co do tego, aby "zmusić" ojców do prawidło
                      > wego wypełniania ich obowiązków, to oczywiście takie ogólnikowe wskazówki można
                      > sobie w buty wsadzić...

                      nie pisałam o zmuszaniu do wypełniania obowiązków ojca, do tego zmusi go sąd w swoim czasie lub komornik nieco później. Pisałam o zmuszaniu do korzystania ze swoich praw i było to pytanie retoryczne.

                      > Nie mogę nic radzić, kiedy nie znam sytuacji dokładnie...

                      nie oczekuję, mam psychologa kobietę, która nie może uwierzyć w takie skur...

                      > Nie wiadomo, dlaczego ojciec zniknął z życia Pań i dzieci...

                      mam w doooooopie czy zniknął z mojego życia ale już niekoniecznie w aspekcie dziecka

                      > Czy te dzieci były też wyborem Pana, czy chciał dziecka, czy czekał na nie,

                      ??? no chyba szlag mnie trafi sama sobie zrobiłam dziecko !!! albo nie, lepiej zgwałciłam go !!! I co??? to że była to wpadka to może się tak po prostu zawinąć i zapomnieć o swoim nieślubnym dziecku??? i to jeszcze baba napisała !!! nie wytrzymam

                      > czy został skutecznie wygnany spod drzwi kilka razy i stwierdził, że nie ma po co
                      > przychodzić,

                      owszem, po rozstaniu i gdy byłam jeszcze w ciąży pogoniłam gada bo nigdy nie zapytał nawet o dziecko a chciał się spotkać, żeby kolejny raz zdradzić żonę

                      > czy może nie jest pewien, czy to jego dziecko,

                      jest pewien, ale żeby wydłużyć w czasie trwanie procesu i złamać mnie z premedytacją kwestionuje i śmieje mi się w twarz, żyjąc jak król gdy ja w tym czasie zagnębiam się co dalej

                      > czy może "widzenie" zostało uzależnione od odpowiedniej wysokości alimentów,

                      nie bądź śmieszna, nie masz pojęcia o czym piszesz. Słyszałaś o regulowaniu kontaktów sadownie? o takiej instytucji jak policja?

                      > czy od tego, że wraz z dzieckiem musi znosić także obecność byłej już partnerki na którą
                      > nie ma ochoty (bo jak chcesz się widzieć z dzieckiem, to tylko w mojej obecności),

                      a jak to sobie wyobrazasz w przypadku niemowlaka? i co to znaczy że nie może patrzec? Przychodzi do mnie czy do dziecka? To ja nie mogę na niego patrzeć ale to jest drugorzędna sparwa i nie istotna w kwestii widywań z dzieckiem, o czym przecież starasz się nas tutaj przekonać. My nie możemy zamknąć przed delikwentem drzwi, ale on może olać dzieciaka bo nie może patrzeć na jego matkę?

                      > czy może ma zakaz kontaktu za karę, bo sobie z nową panią ułożył życie... Itd itp.

                      dwa akapity wyżej się do tego odniosłam.

                      > Po drugie - rozczaruję również tę osobę, która twierdzi, że nie jestem Mamą...
                      > Ale tylko z perspektywy relacji dziecko - ojciec można oceniać spustoszenie, ja
                      > kie powoduje brak tegoż ojca w życiu człowieka...

                      ależ wiemy, że ojciec w zyciu dziecka jest ważny, ale nie za wszelką cenę, nie każdy i na siłę

                      > Chcecie, czy nie Drogie Panie, to nie wczujecie się w emocje nawet swojego dzie
                      > cka, które tęskni i czeka na Tatę. Jesteście albowiem Matkami i jako matki może
                      > cie to oceniać...
                      > Trzeba jednak oceniać to z pozycji dziecka, żeby rozumieć, jak bardzo tęskni si
                      > ę za Tatą...
                      > Przypomnieć sobie ile w naszym życiu znaczył kochający Tato... Jeśli tegoż brak
                      > , no to cóż - nie zrozumie się tego nigdy, bez pomocy specjalistów, terapeutów.
                      > ..

                      jw

                      > Poza tym pomijam tu już kwestię tego, że dziecko mieszkające z matką i nawet ni
                      > e wprost, ale wyczuwające pośrednio jad płynący wobec ich ojca od matki (nie uk
                      > ryjecie choćbyście nie wiem jak chciały, że faceta nie cierpicie!!) zawsze będz
                      > ie wolało okazać solidarność z matką, aby się matce przypodobać...

                      kobieto, o czy ty piszesz? mam go kochac za to jak potraktował swoje dziecko? i udawać, że tatuś na pewno ja kocha? skoro ma ją w dooopie?

                      > Po trzecie - nie strzelam focha, tylko mam lepsze zajęcia niż śledzenie tej dys
                      > kusji, w której złość i wzajemna flustracja wylewa się z każdej Waszej wypowied
                      > zi. To nie dzieci wina, że niewłaściwie ulokowałyście uczucia, że być może nie
                      > zawsze odpowiedzialnie zdecydowałyście o rodzicielstwie i naprawdę to nie tych
                      > dzieci wina, że nie ułożyło Wam się w związkach i nie facet nie był "na dobre i
                      > na złe". Gdybym była złośliwa, to bym napisała, że nie dzieci wina, że nie pot
                      > rafiłyście faceta tak uszczęśliwić, aby chciał zostać... ALe nie napiszę...
                      > Dzieci się na świat nie prosiły, a mają prawo do matki i ojca.
                      >
                      jako matka wiem że to nie jest dziecka wina. Szkoda, ze tatuś łączy te dwie kwestie

                      A propos uszczęsliwiania faceta - znajomy wrócił do żony. Pytanie jak im się po tym wszystkim układa - super, żona bardziej się przykłada - robi lepszego loda

                      > A tak na marginesie tu tylko doświadczenie na linii dziecko-rodzic może grać ro
                      > lę. I tak naprawdę zupełnie znaczenia nie mają Wasze odczucia, jako biednej, po
                      > krzywdzonej mamusi... Nie wiem, jakim prawem pozwalacie sobie decydować za swoj
                      > e dzieci i za nie twierdzić, że ten ojciec lepszy, a ten gorszy...

                      alez to nie ja ale moje dziecko jest w tym wszystkim biedne

                      > to jednak nie wypłynęła od ojców, którzy się uchylają od obowiązków cz
                      > yli takich jak Wasi partnerzy, ale właśnie od takich, co chcą aktywnie wypełnia
                      > ć swoje obowiązki - od tych co rzetelnie płacą, co karnie stawiają się na każdy
                      > kontakt z dzieckiem, co chętnie nie raz i nie dwa także poza czasem wyznaczony
                      > m zabrali by dziecko do siebie, aby odciążyć matkę w codziennej opiece...
                      > Nie ich wina, że akurat wasi partnerzy się nie sprawdzili...

                      a szkoda, bo przecież należałoby nawrócić właśnie takich jak nasi bio a nie robić spotkania będące sztuką dla sztuki
                    • satelitka1 Re: Droga yo-anna84 04.03.11, 16:21
                      wink "nie wiadomo jak ojciec zniknął (...)'" już spieszę z odpowiedzią: nasz akurat bo się złajdaczył jak mały miał kilka m-cy wink więc, gdy podziękowałam za znajomość usłyszałam, że "jak go odrzucam, to do bachora się tez poczuwał nie będzie" wink i konsekwentnie nie poczuwa się już czwarty rok. Co zresztą nie wpływa ani na jakość naszego życia, ani na nasze samopoczucie wink Dodam, ze dziecko "nie tęskni i nie czeka" na "tatę" wink "Tato" to pojęcie abstrakcyjne w sytuacji, gdy się na oczy takowego tworu nie widziało wink Coś jak "niedźwiedź polarny w naturalnym środowisku" - wszyscy wiedzą, ze istnieje, a niektórzy nawet dotkną i zobaczą. wink Dalej: co do "uszczęśliwiania faceta" - moge ci jedynie życzyć, by nie znalazła się taka, co go uszczęśliwi bardziej niż ty wink dodam - z racji wieku jak i doświadczenia życiowego, że moje szczęście i szczęście mojego dziecka jest dla mnie dużo ważniejsze niż uszczęsliwianie jakiegoś faceta wink choć swoim czasie, w młodych i głupich latach - uszczęśliwiałam niejednego wink tyle, że było to dwustronne uszczęśliwianie, a nie uszczęśliwianie wbrew sobie - byleby tylko zatrzymać plemnikotwórcę przy sobie wink Nadto - nie jest prawdą, że rodzic chcący mieć kontakt z dzieckiem ZNIECHĘCI się - bo drugi rodzic czyni mu wstręty wink nie mam takiej sytuacji - ale gdyby ktoś lub coś próbował stanąć między mną i moim dzieckiem - żywcem bym rozszarpała. Odruch może atawistyczny - ale skuteczny - skoro ludzkość przetrwała tyle wieków. Więc reasumując - nie wiesz o czym piszesz. Ale próbuj dalej - wszak trening czyni mistrza, a twoje naiwne spojrzenie jest momentami nawet zabawne. A dla nas - borykających się z codziennymi problemami - każdy uśmiech jest na wagę złota. wink
            • satelitka1 Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 26.02.11, 19:24
              a gdybys nie musiala wybierać? gdyby jedna noga była zakażona gangreną? bo o to tu właśnie chodzi - o gangrenowatych tatusiów, których rola ojca sprowadziła się tylko do użyczenia nasienia. Oczywiście kazda z nas - matek chciałaby mieć oparcie w drugim rodzicu, łatwiej jest wychowywać dziecko przekazując mu oba wzorce społecznych zachowań. Niestety - u mnie jak i wielu z nas - my -kobiety musimy grać podwójne role: matek i ojców. I nie przesadzam w żaden sposób - przeciez to ja nauczyłam syna siusiania "po męsku" wink a jeszcze wiele takowych perełek przede mną wink
            • he_xe Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 27.02.11, 12:54
              proszę, podpowiedz w jaki sposób wyegzekwować prawa ojca mojego dziecka? Jak mam go zmusić do bycia kochającym weekendowym ojcem, co zrobić, żeby zechiał na nią spojrzeć, wziąć na ręcę, zabrać na spacer?
              O obowiązkach nie bedę pisać, bo uważam, że póki alimenty w 99% przypadków nawet w połowie nie pokrywają choćby połowy kosztów utrzymania dziecka to nie ma o czym mówić.
          • he_xe Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 27.02.11, 12:48
            aliccja85 napisała:

            > Wiem,ze sa i matki alkoholiczki i narkomanki.

            Też się zgadza, ale statystyki są jakie są i jest to raczej choroba dopadająca przede wszystkim mężczyzn.
    • magiczna_marta Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 28.02.11, 19:52
      Przecież to facet pisze. Po stylu można poznać.
      • he_xe Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 28.02.11, 20:10
        magiczna_marta napisała:

        > Przecież to facet pisze. Po stylu można poznać.

        a mi się wydaje, że jakaś małolata
        • miaowi Re: Biuro Praw Ojca zaprasza -- także Panie! 28.02.11, 21:09
          A mnie to się wydaje że jakaś zadowolona z siebie pindzia w stylu "A ja sobie mądrze wybrałam męża, a wy nie".
          I fakt, nie ma poj ęcia o czym pisze - jakim prawem JA twierdzę, że ojciec - agresywny alkoholik jest gorszy? Jakim prawem ja, nędzny pył na marynarce wszechświata, tak go oceniam?
          Nie mam prawa. Powinnam dać szansę i poczekać aż spuści biednemu przedszkolakowo porządny wp....ol w pijanym widzie, tak?
          Potem oczywiście będzie z płaczem przepraszał, ale co tam, w szpitalu się zawsze można przeleżeć.
Pełna wersja