relacja dziecko a nowa zona tatusia

06.05.04, 16:24
Zwracam sie z tym zapytanie na tym forum, bo mam wrazenie, ze nie jestem w
stanie poradzic sobie sama. Oczekuje powaznych rad z waszej strony. Otoz
jestem samotna mama 3 letniej dziewczynki, ktora od momentu urodzenia sama
wychowuje. Z tata dziecka mam naprawde dobre relacje, spotykamy sie razem,
chodzimy na spacery rowniez razem z dzieckiem. Moj ex zawsze traktowal mnie i
dziecko jak jedna osobe. Posiadam mieszkanie, do ktorego w kazdej chwili moze
przyjechac, aby zobaczyc sie z mala. Stwierdzilismy, ze lepiej bedzie jak
dziecko bedzie mialo jeden dom, jedno miejsce do spania, bez zadnych dzielen
pomiedzy rodzicami. Mimo iz nie jestesmy razem, jestesmy rodzina. Problem
zaczal sie, kiedy to moj ex sie ozenil 4 miesiac temu. To ona nie moze zniesc
mnie, ze razem z jej mezem sie widujemy, ze wzgledu na dziecko. Osobiscie z
nia rozmawialam, kiedy to oswiadczyla, ze to ona ma prawo widziec sie rowniez
z moja coreczka, bo jest ZONA, co podkreslala z piec razy. A nawet wysunela
propozycja, aby moja corka mieszkala z nimi pol roku, a drugie pol roku ze
mna. A jezeli sie nie zgadzam, to i tak lepiej jak ona pozna dziecko teraz,
kiedy jest male, bo latwiej ja zaakceptuje. To wszystko wydaje sie latwe, ale
niestety dziecko to nie pudelko, ktore mozna przenosci. Wytlumaczylam, jej
podniesionym glosem, ze ja w jej zycie sie nie bede wtracala, ale poki co to
ja bede decydowala o tym, czy ma mala poznac, czy nie. Poniewaz tata jest
bardzo zakochany w zonie, ale na szczescie mnie szanuje, stwierdzil, ze
lepiej bedzie jak porozmawiamy nt. sami. Jak widzicie, ta trzecia osoba
zaczyna mieszac, chce zburzyc ulozony przez nas lad i w miare poprawne
stostunki. Mam duze obawy i naprawde nie wiem co robic, bo nie wyobrazam
sobie zostawic tej malpie mojego trzyletniego dziecka na weekend. Przeszkadza
jej rowniez to, ze ja zawsze jestem na spotkaniu z dzieckiem i jej tata.
Wiem, ze zawsze rozmowa i dyplomacja wygram, ale z jej nastawienia widac, ze
to ona rowniez powinna uczestniczyc w wychowaniu dziecka, bo przeciez jest
zona taty mojej corki. Pozdrawiam
    • pysia-2 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 06.05.04, 16:27
      Uczestniczyc w wychowaniu nie musi, bo po co, przeciez nie jest matka, ale
      mysle, ze mala powinna ja poznac. TYm bardziej, ze wczesniej czy poozniej ona
      urodzi ojcu twojego dziecka jeszcze jedno dziecko. To bedzie przyrodnie
      rodzenstwo twojego dziecka.
      • burza4 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 06.05.04, 17:11
        Będąc byłą żoną swego czasu.... nie czułam jakoś potrzeby przebywania z eksem
        mimo że nasza córka tez miała zaledwie kilka lat. I szczerze mówiąc, gdyby
        wtedy kogoś miał nie dziwiłabym się zbytnio, że tą nową to wkurza. Mnie na jej
        miejscu też by szlag trafiał. Mój eks zawsze spotykał się z dzieckiem poza
        moimi oczami, w końcu nie po to się rozwodziłam, żeby go oglądać...? miałam z
        nim zawsze dość poprawne układy, na początku były zgrzyty, potem odnosiłam się
        jak do dawnego kolegi, przebywanie z nim w pobliżu nie było dla mnie irytujące,
        ale też nigdy nie dążyłam do tego, zawsze wolałam tego uniknąć przebywania
        razem. To ma związek z naszą konkretną sytuacją i moimi odczuciami wobec eksa,
        u ciebie może być inaczej. Choć po prostu dziwi mnie to, bo skoro się
        rozstaliście, to tworzenie takiego mitu szczęśliwej rodziny na spacerze jest
        jakieś sztuczne... po co ci to? ja szczerze mówiąc wolałam, jak eks małą sam
        zabierał, miałam wreszcie trochę spokoju, żeby np. poczytać książkę, po co ja
        im na wspólnym spacerze, jak piąte koło u wozu?

        A co do jej roli - nie ma co demonizować od początku. Poniosło was obie. A
        naprawdę można wybrnąć z takiej sytuacji dla dobra dziecka. Podziwiam moją
        koleżankę - mąż od niej odszedł, teraz ma nowe dziecko z nową partnerką i ona
        patrzy na to pod kątem swojego dziecka, a nie własnym - że mały bardzo się
        cieszy, że ma braciszka, że ona bardzo się cieszy, że partnerka ojca jest tak
        ciepła i serdeczna w stosunku do jej syna. Bo to sprawia, że jej syn jest po
        prostu szczęśliwym i spokojnym dzieckiem - i u niej i wtedy kiedy jest u ojca.
        A to chyba o to chodzi, prawda? a nie o uczucia dorosłych, urażone ambicje itd.
        tylko o to, żeby dziecku zminimalizować stres z powodu niepełnej rodziny?
        nawet, jak wszyscy troje muszą czasem zacisnąć zęby...
    • chalsia Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 06.05.04, 23:30
      No to bedziesz miała teraz opinie juz od trzech osób z różnymi sytuacjami
      zyciowymi - od drugiej żony faceta z dzieckiem z pierwszego związku + ich
      własne dziecko, od drugiej żony faceta z dzieckiem z pierwszego związku + jej
      własne dziecko z jej poprzedniego związku i od pierwszej byłej zony z
      dzieckiem. Co za rozpiętość !!!

      > jestem samotna mama 3 letniej dziewczynki, ktora od momentu urodzenia sama
      > wychowuje. Z tata dziecka mam naprawde dobre relacje, spotykamy sie razem,
      > chodzimy na spacery rowniez razem z dzieckiem. Moj ex zawsze traktowal mnie i
      > dziecko jak jedna osobe. Posiadam mieszkanie, do ktorego w kazdej chwili moze
      > przyjechac, aby zobaczyc sie z mala. Stwierdzilismy, ze lepiej bedzie jak
      > dziecko bedzie mialo jeden dom, jedno miejsce do spania, bez zadnych dzielen
      > pomiedzy rodzicami. Mimo iz nie jestesmy razem, jestesmy rodzina.

      Nie ma dwóch takich samych osób ani dwóch takich samych sytuacji. Ja, podobnie
      jak Ty, nie mam nic przeciwko wspólnemu spędzeniu czasu z dzieckiem na np.
      spacerze, zakupach dla dziecka albo OD CZASU DO CZASU w domu. Z tym, że eks
      tego nie chce. Natomiast w przeciwieństwie do Ciebie nie ma mowy, by eks
      przyjezdżał do mojego domu wtedy, gdy chce. I nie uważam bysmy byli rodziną.
      Bylismy, ale już nie jesteśmy.

      "Twoja" next, bez względu czy ma czy nie ma prawa widzenia Twojej córki,
      wczesniej czy później sie z nią spotka, bo jest rodziną ojca Twojej córki.
      Oczywiscie pomysł "pół roku u nich, pół u Ciebie" to bzdura.

      Prawdą jest, że lepiej gdy Twoja córka pozna ją teraz, jak jest mała, niz
      później. Obydwie (córka i next) łatwiej nawiążą kontakt i w konsekwencji będzie
      łatwiej i lepiej dla dziecka.

      Ewidentnie poniosły Cię emocje. Rozumiem wzburzenie, że ktoś miesza w tym co z
      eksem sobie wypracowaliście, ale nie masz powodów nazywac tej kobiety małpą.
      Równiez zrozumiałe jest, że next nie podoba się, że zawsze jestes na
      spotkaniach ojca z córką. Ale to nie Ty i ona jesteście od tego by to ustalać.
      Najwięcej tu zależy od Twojego eksa. Jego zadaniem jest zapewnic next, że Wasze
      kontakty nie są dla niej zagrożeniem, jak również ustalić z Tobą czy mają
      pozostac takie jak są czy tez je zmodyfikować.

      Czy tak czy siak Twoja córka BĘDZIE spędzała weekendy z ojcem i next. Twoja
      córka ma prawo do uczestniczenia w życiu ojca. I to nie next "wydajesz" dziecko
      na weekend, tylko ojcu, a od Ciebie w dużej mierze zależy czy ojciec będzie
      rozumiał, że to ON ma się dzieckiem zajmować jak jest u niego.

      A trzylatek może spędzać cały dzień z ojcem (z którym ma dobry kontakt) po za
      własnym (Twoim) domem - czyli np. u niego. To na początek, bo rozumiem, że
      jeszcze u niego nie bywała. A po kilku miesiącach spokojnie będzie mogła
      zostawać u niego na cały weekend.

      Co do wychowywania przez next - to Ty powinnaś eksowi (a nie jej) starać się
      wytłumaczyć, że next NIE JEST od wychowywania Waszej córki, tylko Ty i on
      (nawet gdy dziecko jest u nich). I on musi to wytłumaczyć next i odpowiednio
      sam postępować.

      Niestety problem tkwi w dużej mierze w Tobie. W next też, ale na to nie masz
      wpływu - tylko eks może tu pomóc. I masz dwa wyjścia - pogodzić się z
      rzeczywistością albo zaszarpać się w walce i nerwach. Drugie rozwiązanie jest
      ze szkodą dla Twojej córki.

      Pozdrawiam,
      Chalsia

      PS. Mogę tylko żałować, że mój eks nie jest taki jak Twój.
    • baby111 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 07.05.04, 07:12
      witaj!
      nie rozumiem tego, ze piszesz, że mimo, że nie jesteście razem to jesteście
      rodziną. to chyba niemozliwe. ja z moim byłym tez staramy się utrzymywać dobre
      stosunki, dla dobra Synka. zawsze jestem, gdy on do Synka przychodzi, zdarzaja
      się wspólne spacery, wyjazdy do lekarza, ale moj Synek ma pół roku i były boi
      sie go zabierac jeszcze do siebie. nie wyobrażam sobie, by było tak ciagle, a
      to ze zwgledu na trzecie osoby. teraz jesteśmy sami, ale jak tylko ktos sie
      pojawi nasze stosunki ograniczą się do minimium tego jetsem pewna. poza tym,
      nie rozumiem, czy zona twojego byłego nie iwedziała wczesniej jakie są relacje
      miedzy Wami, że razem spędzacie czas z dzieckiem??? wczesniej jej to nie
      przszkadzało? a jezeli chodzi o sprawy Twojej Córeczki to musisz o nich
      rozmawiać tylko z Jej ojcem. to, co oboje ustalicie musi byc dobre przede
      wszystkim dla NIej, ale musi tez odpowiadać Tobie, byś dobrze się czuła.
      porozmawiaj z Nim. pozdrawiam.
      • monika431 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 07.05.04, 08:40
        Serdecznie dziekuje za wszystkie odpowiedzi, bo kazda z nich ma w sobie prawde.
        Ja z pewnoscia bede dazyla do normalnosci. Z ojcem dziecka nie bylismy nigdy
        malzenstwem i nie mieszkalismy razem. Ale znamy sie chyba od 15 lat. I chyba
        tylko szacunek i dziecko powoduje, ze rozmawiamy razem. Przez spedzanie czasu,
        mam na mysli trzy lub cztery godziny tygodniowo, a wiec jest to nic. Dziecko
        kompletnie nie jest przyzwyczajone do niego, nawet kiedy mialo u niego spac,
        byl to placz i rozpacz. Zaznacze rowniez, ze ta osoba zamierza wyjechac z
        Polski w ciagu roku na stale. Wydaje mi sie, ze lepiej poprostu zamknac buzie i
        jakos to wszystko przetrzymac. Doceniam kazda opinie, bo czlowiek jest
        czlowiekiem i czasami trudno jest znalezc odpowiednia droge postepowania.
        Pozdrawiam
    • lideczka_27 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 09.05.04, 20:24
      Moniko, Wasz układ jest dobry i nie warto go zmieniać, a na pewno nie pod
      dyktando żony Twojego eks. Myślę, że ten problem to głównie problem ojca
      dziecka - powinien porozmawiać na ten temat z żoną, zwłaszcza załatwić temat
      zazdrości. Gdzieś facet robi błąd, ona nie czuje się pewnie, może zaborczość ma
      we krwi...
      Pomysł z dzieleniem dziecka (tak małego dziecka) na dwa domy i to co pół roku,
      to jakieś nieporozumienie... Nie widzę tu interesu dziecka, ono potrzebuje
      przede wszystkim stabilizacji, a nie przestawiania go jak kanapę - z mieszkania
      do mieszkania... Matka mojej "pasierbicy" wraz dzieckiem stale zmieniała
      miejsce pobytu, przeprowadzała się od jednego partnera do drugiego - skutki
      były opłakane, właśnie z tego powodu, że brakło stabilizacji, poczucia
      bezpieczeństwa...
      Moniko, ta kobieta jest jego żoną - nie ulega wątpliwości, ale to nie znaczy,
      że poprzez małżeństwo nabyła jakichś praw rodzicielskich! Jej obowiązkiem jest
      nie szkodzić Twojemu maluchowi, nie utrudniać mu kontaktów z tatą. Dobrze,
      gdyby miała z Waszą córką dobry kontakt, bo z czasem pewnie maluch zacznie
      bywać u nich w domu, a wtedy będziesz miała ten spokój psychiczny, że dziecko
      dobrze się tam czuje (myślę przyszłościowo: być może Twój eks znów zostanie
      ojcem, Twoje dziecko zyska rodzeństwo i niechby miało z nim kontakt - to
      naprawdę bywa dobre dla dzieci). Ale na to wszystko jest jeszcze czas. Póki co,
      powinno zostać jak jest - tak sądzę. Twój były partner zachowuje się rozsądnie,
      wiec chyba nie będziesz miała problemów.

      pozdrawiam ciepło
      lida
      • monika431 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 10.05.04, 08:47
        Droga Lideczko,
        I wlasnie o to mi chodzi, o zapewnienie pewnej stabilizacji dla dziecka.
        Wiadomo, ze nie uniknie sie kontaktu dziecka z nowa zona taty, ale poki co, to
        nie nalezy burzyc wypracowanego porzadku. Podziwiam osoby, ktore zgadzaja sie
        na to, aby dziecko bylo przerzucane z jednego domu do drugiego, szczegolnie w
        tak malym wieku. Ja rozumiem, ze kontakty ojca z dzieckiem sa wazne, ale tatus
        powinien wypracowac sobie dobre relacje rowniez poprzez pelnienie obowiazkow
        wobec dziecka, a nie byc tylko sobotnim tatusiem. Nie wystarczy zabierac
        dziecko tylko raz w tygodniu na spacery. Ja domagam sie jakiejkolwiek pomocy w
        ciagu tygodnia, chociazby zawozenia dziecka o 7 rano do przedszkola, co drugi
        dzien, niestety jego zona nie ma samochodu, a wiec on musi ja w tym czasie
        zawozic do pracy. Ja mam wrazenie, ze to wlasnie jego zona ma problem, z
        akceptacja nie tyle dziecka, co akceptacja mojego istnienia. A ja naprawde nie
        stanowie zadnego zagrozenia dla tej osoby, nie dzwonie, nie przeszkadzam, tylko
        domagam sie jakiejkolwiek pomocy. Pozdrawiam i zycze milego dnia.
        • konkubinka Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 10.05.04, 09:33
          Mnie sie wydaje ze zycie roznie sie uklada i trzeba niestety czasem dopasowac
          sie do sytuacji.
          Uwazam ze kazda z osob uczestniczacych w tym konflikcie ma swoje racje.Jednak
          najwazniejsze jest dziecko.
          Kiedy rozstalam sie z mezem tez bylismy w bardzo cieplych stosunkach i czesto
          sie spotykalismy.Ale przyszedl czas rozwiesc sie naprawde nie tylko na
          papierze.On poznal druga polowe i ja tez.I nie wyobrazam sobie wyskakiwac teraz
          co tydzien na zakupy , spacery z dzieckiem i bylym mezem.Tak jak nie wyobrazam
          sobie wspolnych wypadow mojego obecnego partnera i jego bylej zony.Do tego
          dzieci rosna , staja sie bardziej samodzielne.
          Mysle , ze problemem jest Twoja postawa i Twoje uczucia.Musisz zastanowic sie
          co czujesz do tego czlowieka i zaczac wlasne zycie.A dziecko i jego kontakty z
          nim zaczac przyzwyczajac do tego ze nie jestescie malzenstwem.Chyba nie
          zamierzasz corki oszukiwac i wychowywac w fikcyjnej rodzinie ?
          Mysle , ze trzylenie dziecko moze juz zaczac stopniowo spotykac sie tylko z
          tata , potem stopniowo z jego nowa zona.I ty powinnas troszke zaczac zyc
          wlasnymm zyciem.Dziecko zaakceptuje sytuacje jesli tylko dasz mu szanse bez
          zbednych emocji.
          Radze ci tak bo sama bylam w tej sytuacji.I odrzucilam swoje prywatne rozterki -
          bylam w stanie zrobic to dla dziecka.
          Pamietaj , ze dla Twojej corki zawsze bedziesz jedyna i najukochansza mamą.
        • baby111 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 10.05.04, 09:47
          witaj Monika!!!!!!!!!!!!!

          rozumiem Cię doskonale. wszystkie chcemy dla Naszych dzieci jak najlepiej. ale
          z drugiej strony obawiam się, ze tatusiowie Naszych dzieci (póki są one
          malutkie) moga być tylko sobotnimi czy weekendowymi tatusiami. też bym czasem
          chciała by tata mojego Maluszka zrobił coś więcej niż bawienie się z Nim, ale
          wiem, ze teraz jest to niemożliwe. mam tylko nadzieję, ze bedzie to robił, gdy
          Maluszek będzie starszy. dlatego pewnie teraz staram się utrzymywać z nim dobre
          stosunki. wiem, ze jest ci ciężko, ale nie powinnas się w ogóle zawracac głowy
          jego nowa żona. sprawy załatwiaj tylko z NIm. jk oboje bedziecie dbać o dobro
          Córeczki bedzie dobrze. ja mimo całej tej smutnej mojej sytuacji cieszę się, ze
          Były ma kontakt z Małym. trzymaj się Monika i nie zamartwiaj się na zapas.
          stara sie rozmaiawć z Byłym i bedzie ok. a jego zona póki co się nie martw,
          dajcie sobie troszkę czasu, by to ułozyć. pozdraiwam iwonka.
          • monika431 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 10.05.04, 10:07
            Dziekuje ci za odpowiedz. Wydaje mi sie, ze tylko czas spowoduje, za rowniez na
            te wszystkie problemy spojrze troche inaczej. Z pewnoscia bedziej latwiej,
            kiedy dziecko bedzie wieksze. Na szczescie nie jestem osoba zlosliwa i
            wpatrzona we wlasne ego i ciesze sie, kiedy tatus z dzieckiem spedzaja razem
            czas. Niestety zycie musi sie toczyc dalej, a my musimy sobie radzic z tymi
            wszystkimi problemami. Pozdrawiam
            • konkubinka Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 10.05.04, 15:48
              Ja podobnie musialam przystosowac siebie i dziecko do tego ze tatus bedzie
              weekendowy.Moze nie zalezy mi na tym i nie wyobrazam sobie tych wspolnych
              spacerow , zakupow ale..chocby to zeby zamiast mnie to ojciec czasem odebral go
              ze szkoly czy zajec pozaszkolnych.Mialabym choc jedno popoludnie zeby z małą
              coreczka nie pedzic na zlamanie karku autobusem , nie wyczekiwac z nia w palacu
              mlodziezy w trakcie zajec syna.
              Niestety.Nie dane mi bylo miec takiego bylego maeza jakim jest moj obecny
              partner.I coz.Trzeba sie [przystosowac bo nie zmienie go.I jego obecna zona nie
              ma tu nic do rzeczy.A jednoczesnie jestem w stanie zrozumiec NEXT bo sama nia
              jestem- choc podobno dosc wyjatkowa jak na next.Moze powinnas porozmawiac
              szczerze z bylym na ten temat.Umow sie na randke i zostaw z nim dziecko.Umow
              sie na regularne kontakty i pozwol mu narazie na pare godzin zabierac corke sam
              na sam.Zrobisz jak uwazasz , ja tylko moge podpowiedziec.I wez poprawke na to
              ze faceci maja mniej wyobrazni a co za tym idzie o wiele latwiej im przychodza
              pewne postepki , czyny , slowa. No i czesciej mysla o sobie , wlasnej wygodzie
              niz kobiety , matki.
              pozdrawiam
              • mag_p Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 10.05.04, 15:56
                Zgadzam sie z konkubinak.Nie ma sensu stwarzac pozorow rodziny.
                A co bedzie jesli Ty kiedy poznasz faceta ?
                Czy On ppogodzi sie z taka sytuacja?
                Dziekco powoli ale jednak powinno poznawac dom taty. I spedzac z Nim czas samo.
                Tak ja to wiedze. Uklad kazdy buduje jak dla Was jest najlepiej.
                Pozdrawiam
                Mag

                • monika431 Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 11.05.04, 08:26
                  Nie stwarzam pozorow rodziny, bo dziecko wie i widzi, ze nie mieszkamy razem.
                  Ja sie obawiam momentu, kiedy to ja kogos poznam, poniewaz juz zostalam
                  poinformowana, ze zaden obcy facet nie bedzie wychowywal jego corki. Zadalam mu
                  wiec, pytanie jak on sobie to wyobraza. Poki co, jeszcze nie otrzymalam
                  odpowiedzi. Ciekawe nastawienie do zycia, nieprawdaz?
                  • konkubinka Re: relacja dziecko a nowa zona tatusia 11.05.04, 15:25
                    Monika
                    To juz ci powiem , ze nienajlepiej to wyglada.Zwykly egocentryk.Rozumiem , ze
                    najchetniej chcialby miec zawsze droge odwrotu?Najlepiej zebys byla sama do
                    konca i nie miala wlasnego zycia?Nie daj si dziewczyno i pomysl o dziecku.No i
                    o sobie takze.Aon skoro zdecydowal sie na zalozenie nowej rodziny niech
                    podporzadkuje sie teraz Twoim decyzjom.Pojedz z małą na wczasy , poznaj nowych
                    ludzi , zacznij wychodzic.I badz czesciej zajeta gdy on znajdzie czas zeby
                    laskawie was odwiedzic.
Pełna wersja