tak strasznie mi żal mojego dziecka...

26.05.11, 22:30
ojciec mojej córeczki zostawił nas 2 miesiące po jej narodzinach. Przegrałyśmy z inną kobietą (właściwie dziewczyną, bo jest duuużo od niego młodsza, ale mniejsza o to). Zabiegłam o kontakty ojca z dzieckiem jak się tylko dało- prosiłam, wzbudzałam poczucie winy, nawet groziłam czasem. Wszystko na nic, jego rola ogranicza się do przelewów i sporadycznych wizyt 1-2 razy w miesiącu podczas których i tak bardziej interesuje go telewizor. Zimą jeszcze tego tak nie odczuwałam, ale teraz kiedy zrobiło się ciepło i większość dnia spędzamy na dworze i spotykamy tych wszystkich ojców z dziećmi- jak się bawią, jeżdzą na rowerach to aż mi się płakać chce. Bo moja córeczka tego nie ma... A jeszcze jak widzę, jak ona patrzy na tych ojców, jak się uśmiecha, po prostu pęka mi serce. I obwiniam się cały czas o to, że "zafundowałam" mojemu dziecku takiego ojca.
    • miaowi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 26.05.11, 22:54
      Nie wpędzaj sie w ślepą uliczkę - nie da się odwrócić pewnych rzeczy, Teraz grasz tymi kartami, które masz w ręku, a nie tymi, które mogłabyś mieć, gdyby...
      Jest jak jest i teraz możesz się zastanowić, jak to życie wam obu poukładać tak, żeby było jak najlepiej. Czasu nie cofniesz, nie obwiniaj się i nie patrz zbyt często w przeszłość. Powodzenia!
      Też zostałam sama z córeczką, jak miała 2 miesiące - też przechodziłam ten etap.
      Życie jednak ma to do siebie, że toczy się dalej. Z czasem coraz mniej będzie w Tobie żalu smile
      • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 26.05.11, 23:26
        przede wszystkim nie zaluj swojego dziecka, bo nie ma ku temu powodu. twoje dziecko rosnie, jest jak rozumiem zdrowe, ma kochajaca mame. pewnie, ze byloby fajnie, gdyby byl jeszcze kochajacy tata, ale nie traktuj swojej coreczki jak sieroty, bo nie ma ku temu powodu. jesli tak bedziesz postepowala, to sama to w niej zaszczepisz. wychowasz kobiete, ktora bedzie w zyciu przyjmowala pozycje ofiary, wiecznie pokrzywdzona, biedna sierotke. twoje dziecko jest male i od ciebie bedzie uczylo sie przezywania tego. pokaz jej, ze jest ok, nawet, kiedy tego taty nie ma. jesli masz mozliwosc i mala ma dziadka, to niech on przejmie czesciowo obowiazki taty.
        ja sama zalowalam tak swojego synka i potrwalo to kilka lat zanim zrozumialam, ze funduje dziecku straszna przyszlosc. pielegnowanie poczucia krzywdy to straszliwy bagaz.
        pokaz jej, ze zycie jest fajne, ze swiat jest cudowny, ze nie ma sie czego bac i czym martwic. to najwazniejsze co moglabys jej przekazac.
        mozliwe, ze z czasem pojawi sie tez ktos, kto bedzie mogl byc dla malej tata, albo tez jej wlasny, biologiczny ojciec sie opamieta. historia zna tez takie przypadki wink.
        u mnie ktos taki pojawil sie po 3 latach, choc moja mama i siostra ciagle traktuja mojego synka jak biedactwo, ktore zostalo pokrzywdzone przez los. to nadawanie dziecku jakiejs stygmy, straszne i niepotrzebne.
        • oliwija Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 27.05.11, 05:33
          nie ty pierwsza i nie ostatnia...

          wiem to zadne pocieszenie.

          Staraj sie byc dobra mam dla swojej córki. Nie opowiadaj jej jakim to sk... jest jej ojciec- sama do tego z czasem dojdzie.

          moj ex nie widział swojej córki od prawie 6 lat (mała? duza ! ma 11 lat) zapominiaal o ojcu- mówi o nim per pan no bo jak ma mówić... to prawie połowa jej zycia jak go nie widziała....
    • wrzesniowamama07 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 27.05.11, 11:14
      Może postaraj się pokazać ojcu, że można z dzieckiem fajnie spędzić czas, może złapie bakcyla? Mój syn też widzi tatę rzadko, czasem raz w miesiącu, czasem dwa, mieszkamy w innych miastach, daleko. Tyle, że tata się stara, wtedy kiedy są razem, żeby to był fajny czas, i jeśli już jest tv, to np. "Rybka Nemo" wink

      Najważniejsze, to tak jak już dziewczyny pisały, nie hodować tego poczucia żalu, bo to musi się odbić na dziecku w końcu - i dopiero wtedy będzie biedne...
    • he_xe Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 27.05.11, 12:28
      kobieto, daj spokój rzeczom na które nie masz wpływu. Niepełna rodzina jest często o wiele zdrowsza. Mojej córeczki ojciec zostawił nas w czasie ciąży. Było strasznie (przeczytaj mój wątek dotyczący tego co przeżywałam chodząc na szkołę rodzenia) ale wszystko się zmieniło na plus. Dotarło do mnie że jestem tylko człowiekiem i najnormalniej w świecie się pomyliłam. Czasu nie cofnę, poza tym gdyby nie moja pomyłka co do tego pana nie miałabym tego konkretnego cudownego dziecka. Jego chamstwo tylko mnie umacnia i utwierdza w przekonaniu, że lepiej że żyjemy osobno. Dziecko jest wiecznie uśmiechnięte i spokojne, bo mama jest taka na codzień. Tatuś nie widział młodej nigdy w życiu (testy dna jeszcze przed nami). Powiem Ci, że tak jest lepiej. Nie wtrąca mi się i mam święty spokój. Gdy byłam w ciąży bolał widok par spacerujących z dziećmi. Uodporniłam się tym bardziej, że najczęściej jestem świadkiem sprzeczek rodziców. Życzę Ci, abyś w każdej sytuacji w jakiej się znajdziesz potrafiła znaleźć więcej plusów niż minusów.
      • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 27.05.11, 16:58
        he_xe... czy Ty przypadkiem nie opisujesz mojej historii??? A myślałam,że tylko ja jestem taka wyjątkowa hi hi wink
        a na poważnie... zgadzam się z Tobą w 100 % - tak jest lepiej. U nas też testy przed nami, "producent" córki nie widział, ale z każdym miesiącem utwierdzam się w absolutnym przekonaniu jakie jesteśmy szczęśliwe bez niego.
        Córkę mam zamiar wychować ze wszystkich sił na dzielna dziewczynę, absolutnie nie mam zamiaru się nad nią roztkliwiać - ma mnie, całą moją rodzinę, kochających ludzi dookoła.
        A co do wyrzutów sumienia autorki watku...kochana - pomyśl o tym w inny sposób - Ty nie zafundowałaś mu - Ty go UCHRONIŁAŚ przed posiadaniem TAKIEGO ZŁEGO OJCA
        będzie lepiej...zobaczysz...
        • ona3010 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 27.05.11, 21:01
          wszystko do czasu....
          znam przypadek ze ojciec znalazł sie po 27 latach życia syna i błagał go żeby sie tylko zobaczyć.
          I nie wybłagał. i niech mu ziemia twarda będzie.




          Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w dupie.
        • errormix Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 08:42
          mamajej napisała:

          >U nas też testy przed nami, "producent" córki nie widział, ale z każdym miesiącem utwierdzam się w absolutnym przekonaniu jakie jesteśmy szczęśliwe bez niego.

          Kiedyś z ust mojej znajomej usłyszałem, że nigdy nie będzie matką, bo nie ma zamiaru być chodzącym "inkubatorem". Zastanawiałem się jak ktoś tak może powiedzieć.

          Ale z tego co widzę określenia w stylu "inkubator", "producent", "dawca nasienia" funkcjonują u pań na porządku dziennym.

          Co gorsza, nikomu takie określenia nie przeszkadzają, a nawet jeśli to zbywane są taktownym milczeniem lub co najwyżej ironią. Jakoś na żadnym z forów nie znalazłem wątku, w którym - czy to faceci czy kobiety - zaciekle dyskutowałyby o tym.

          A szkoda.

          Bo każdy z nas było z owym "inkubatorem, dawcą nasienia, producentem", mówiło jak bardzo kocha, jak pragnie, pożąda. I większość z nas do końca życia będzie pamiętało ten dzień, kiedy tester pokazał dwie czerwone kreski.

          I mało komu przeszło wtedy przez myśl: "Będę inkubatorem, bo zapłodnił mnie dawca nasienia".
          • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 10:31
            errormix, mysle, ze przez wiele dziewczyn tutaj przemawia zlosc, rozzalenie, zranienie. to przykre, ze przez tyle lat pielegnuja w sobie te uczucia. zdarzylo mi sie kiedys poruszyc ten temat ale nic to nie dalo. podobnie w tym watku, pisze o tym, ze czasem nie umiemy soe odciac od zlych uczuc, ale jak widzisz tez nikt nie podjal tego tematu.
            moj eks nie widuje sie z naszym dzieckiem, nie placi na nie... na samym poczatku, kiedy te zle uczucia byly bardzo swieze, zdarzalo sie, ze zlosc wrecz lapala mnie za gardlo, dusila. pozniej zrozumialam, ze najbardziej szkodze tym sobie i naszemu dziecku. nie twierdze, ze czasem nie jest trudno nie dac sie poniesc tym negatywnym emocjom, ale walcze z soba. to co moglam oddzielilam gruba kreska, nie chce zyc z poczuciem krzywdy, z poczuciem tego, ze jestem ofiara. nie chce tego samego dla naszego dziecka. to nie znaczy, ze zaprzeczam temu, ze stalo i dzieje sie cos zlego. po prostu nie chce tego przezywac ciagle na nowo i zapiekac sie w tym bolu i zalu.
          • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 10:51
            a, przepraszam, jak byś określiła człowieka, który zostawia kobietę w ciąży, po kilku latach związku, gdy dowiaduje się,że dziecko urodzi się z wadą? Który nawet nie chce zobaczyć tego dziecka, "bo nie chce się go wstydzić"...?
            Ojciec?
            To ja Ci podpowiem - "producent" to w przypadku tego pana użycie eufemizmu...
            i nie oceniajmy siebie Dziewczyny nawzajem...bo nie znamy szczegółów naszych przeżyć... żadna z nas na tym forum nie ma łatwo.
            a ja tez kiedyś byłam mądra... w wygłaszanych teoriach wręcz najmądrzejsza...
            • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 10:52
              przepraszam,źle mi podpięło odpowiedź - miało być pod postem errormix smile
              • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 10:57
                drugie przepraszam - za rodzaj żeński w moim poście - dopiero zauważyłam,że piszę w odpowiedzi do samodzielnego Taty wink
                • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 11:31
                  ja nazwalabym kogos takiego podlym, malym czlowiekiem.
                  • ona3010 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 12:06
                    I co w tym złego nazwanie sie inkubatorem jesli kobieta tak sie własnie czuje??
                    Ja jestem tego przykładem a dlaczego??
                    a dlatego że samiec od momentu słowo ciąża zostawił mnie jak śmiecia z brzucholem i miał to w dupie. Ciaża to trauma zyciowa dla mnie, choc fizycznie zniosłam to ok tak bez pomocy psychologa i psychiatry nie dałabym rady. Choc teraz z dzieckim jest w miare ok ale ciaza i poród to koszmar mojego zycia a to przez jeba*** samca.
                    I macierzyństwo nie jest rozdawane genetycznie, niektóre kobiety tego nie maja i to trzeba mówić głośno ale cieżko w tym obłudnym kraju.



                    Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w dupie.
                    • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 13:02
                      doloze i od siebie: mialam niecale siedem lat jak dawca spermy zostawil mnie i moja mame (w ciazy) i wybral nowe zycie w nowym kraju z nowa kobieta u boku i nowymi dziecmi.
                      zapomnial o tym, ze kiedys bylo stare zycie. odcial sie w 100% a wczesniej byl cudownym i wpatrzonym w swoja coreczke tatusiem.
                      czasami jako dziecku bylo mi zle, ale nie bylo tragicznie, nie rozpamietywalysmy z moja mama tego co sie stalo, zycie toczylo sie dalej. Nie mialam poczucia wyobcowania w srodowisku, inne dzieciaki tez mialy rozne rodziny, byla dziewczynka w szkole ktorej umarla mama, byl chlopak z domu dziecka.... Ja nie mialam najgorzej.
                      teraz mam trzydziesci lat wiecej, nie pielegnuje w sobie zlosci, nie zycze mu zle, jestem przeszczesliwa, jest mi swietnie ale mam w glowie jedna mysl, ze kiedy dowiem sie, ze zdechł to bedzie swietna, doskonala wiadomosc.
                      • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 19:47
                        To bardzo dziwne, co piszesz. Przecież w bankach spermy jest pełna anonimowość dawcy. :o
                        Ktoś musiał być wyjątkowo nieprofesjonalny, jeśli udostępnił te dane.
                        Jeśli kobieta miała spermę z banku spermy, to nie powinna mieć pretensji.
                        O człowieku mówi się, że umiera, a nie zdycha. Pewno o tym nie wiesz, ale może też jesteś z probówki i z wieloletniego pobytu w inkubatorze, co by wyjaśniało wszystko.
                        • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 20:14
                          dziewczyny blagam, nie dajcie sie sprowokowac.
                          • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 20:45
                            Dobra, nie będę ciągnął tematu. Mam gorszy dzień. wink
                            Trochę mnie to wkurza, kobiety nie potrafią się inaczej rozładować niż przez paplanie.
                            Pobiegałaby sobie, pojeździła na rowerze czy poszła na kajaki, zamiast paplać bez sensu, wkurzać innych i przede wszystkim siebie.
                            Takie niepozamykane tematy mszczą się latami, warto coś z tym zrobić, zamiast unieszczęśliwiać siebie i bliskich. Może warto znaleźć ojca i mu nabluzgać? Albo spokojnie powiedzieć wprost, jakie emocje są z nim związane? Jeśli by to zamknęło ten rozdział, to byłoby super.
                          • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 20:55
                            nie damy się smile
                    • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 15:18
                      ona pewnie, ze nie jest. dla wielu z nas to co przezylysmy bylo mega trauma, ale nie z takich rzecz ludzie wychodza lepsi i silniejsi.
                      ja wrocilam po kilku latach do polski z jedna walizka i dzieckiem na reku. moje kochanie przekrecilo mnie na maksa. ja z malutkim chorym dzieckiem w polsce, a on wydajacy kase dziecka na prostytutki na cyprze, w pradze, itd. wrocilam do toksycznych rodzicow, dzielilam z synkiem jeden malutki pokoj. zero przyszlosci. tak sobie myslalam, bo moje kochanie jeszcze odpowiednio mnie ustawilo. mowil o nas (dziecku i mnie) per 'szkodniki'. nie ma nawet sensu tego opowiadac ile krzywd mi wyrzadzil. nie bylo latwo, bolalo tak bardzo, ze az dziw, ze ten bol oswoilam i z czasem pokonalam. wazne, zeby nie zapiec sie w tym bolu, bo wtedy ma sie przesrane, ze tak to kolokwialnie ujme. nie da sie zyc zdrowo i fajnie z nienawiscia w sercu. po prostu sie nie da. mozna robic wtedy wszystko, a to i tak kladzie sie cieniem na calym zyciu, na kazdym jego aspekcie.
                      • ona3010 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 16:52
                        zgadzam sie z Toba. Jednak teoria a praktyka to 2 rozne rzeczy ja nie umiem wybaczać i akceptować takie ku***stwo ot moja zła strona charakteru...
                        Jak ma sie nie odbic na całym życiu jak kiedyś córka zapyta mnie mamo a czemu nie mieszkam z tatusiem? i co mam powiedziec? córeczko bo był niedojrzały.... ehhh rzygać sie chce.



                        Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w dupie.
                        • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 19:11
                          sluchaj, ja nie wybaczylam eks, bo jego zachowanie nadal jest naganne. nie mozna wybaczyc komus, kto ciagle cie krzywdzi, ciebie czy twoje dziecko. wybaczyc mozna, kiedy krzywda juz sie nie dzieje, kiedy to zamkniety rozdzial.
                          ja najpierw schudlam jakies dwadziescia kilo i zaczelam przypominac szkielet, pozniej stracilam polowe wlosow, zanim zrozumialam, ze musze sobie odpuscic. sobie nie jemu. odkad to zrozumialam, jestem szczesliwsza. zycie dostarcza mi tylu stresow, nie na wszystko mam wplyw, tutaj jednak czuje, ze moge odpuscic. jesli moje dziecko kiedys zacznie mnie pytac o ojca, to odesle go do niego. nie czuje sie na silach go przed synkiem usprawiedliwiac.
                          zwiazki sie czasem rozpadaja, to akurat potrafie zrozumiec. nie powinny sie jednak rozpadac w taki sposob, jaki on nam zafundowal. trzeba miec troche rozumu, serca i klasy, on nie wykazal sie zadnym z wyzej wymienionych. ciesze sie, ze nie mam z nim dwojki dzieci, a gdybym miala dwojke, cieszylabym sie tym, ze nie mam trojki, itd. szukam pozytywow.
                          to nie znaczy, ze akceptuje jego zachowanie. ostatnio bez ogrodek pare rzeczy mu powiedzialam i jak zwykle uslyszalam zapewnienia, ze bedzie lepiej. to trwa juz ponad trzy lata, wiec wiem, ze nie bedzie. skoro zas nie mam na to wplywu, to uwazam, ze to nie powinno mnie zjadac od srodka. przejmuje sie tylko tym na co mam wplyw. nie jestem z kamienia, nie zawsze to mi sie udaje, ale pracuje nad tym smile. odkad to zrozumialam, jest mi naprawde lepiej. mojemu dziecku takze, a to dla mnie najwazniejsze.
          • gazeta_mi_placi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 13:34
            Dobre Error big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 13:32
      Nie przegrałaś " z dużo młodszą dziewczyną" tylko wybrałaś palanta na ojca swego dziecka i tyle w temacie.
      • miaowi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 22:10
        Bo oczywiście każdy palant ma na czole napisane że jest palantem, albo wręcz sam się do tego przyznaje.
        • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 23:09
          umieraja ludzie i zwierzeta.
          kreatury zdychaja.
          takie jest moje zdanie
          • miaowi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 30.05.11, 23:20
            To prawda, zdychają. Nikt im dobrze nie życzy.
            Ale fakt faktem, że nie ma co sobie psuć krwi takim bydlakiem.
            • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 07:13
              Takie pisanie świadczy tylko źle wyłącznie o Was. Osoby chcące się związać z taką kobietą powinny wcześniej obowiązkowo przeczytać takie wpisy, może by się im oczy otworzyły.
              Twierdzę, że to nie jest normalne zachowanie, o ile trwa dłużej niż te pół roku.
              Trzeba coś z tym robić, a nie pielęgnować tych złych emocji, bo to się przenosi na dzieci.
              • joasia75-1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 07:58
                To ja zła kobieta jestem,bo w moim przypadku złość na byłego trwa do dnia dzisiejszego.
                Tylko dlatego,że gdy okazało się,że nasza córka zachorowała i do końca życia będzie musiała zmagać się z przewlekłą chorobą stwierdził,że on nie nadaje się do tego,że życie rodzinne,obowiązki ,odpowiedzialność itp. go przerastają i on sobie nie radzi.Że on chciał mieć normalną rodzinę a nie z chorym dzieckiem,wokół którego trzeba cale dnie i noce chodzić.A potem przestał utrzymywać jakikolwiek kontakt z dziećmi...i tak jest do dnia dzisiejszego.Zero zainteresowania,zero pomocy...nic!!!O,przepraszam,alimenty na czas,przelewane przez zakład pracy bo on zapominałsmile.Nie nazywam go inaczej w swoich myślach niż "to g..no".Bo ja z tych złych jestemwink
                • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 08:26
                  asiu chyba nic z tego co napisalam nie zrozumialas. przyklej sobie taka nalepke jaka ci pasuje. 'zla kobieta' buahahahaha. ani zla ani dobra, zraniona i niepotrzebnie to pielegnujaca. to twoje zycie, twoje nerwy, twoja decyzja.
                  • joasia75-1 Re: rennie. 31.05.11, 08:34
                    Zraniona?To ostatnie określenie jakie by przyszło mi do głowy.Powód mojej złości na byłego to nie rozpad małżeństwa,to ja odeszłam,ale zachowanie w stosunku do dzieci.I tylko tyle!
                    • nioma Re: rennie. 31.05.11, 08:41
                      altz> ale ja pisze o moim ojcu a nie ojcu mojego dziecka, moj ojciec porzucil mnie 30 lat temu. Nie pielegnuje zlosci, nie mysle o nim zle, pisze tylko, ze jesli kiedys dowiem sie, ze zdechł to bedzie doskonala wiadomość. Tylko tyle.
                      Ojciec mojego dziecka jest dla przeciwwagi ojcem swietnym, dokladnie takim jakim powinien byc.
                      Jestesmy oddzielnie ponad 11 lat ale zawsze, zawsze wywiazywal sie ze swoich obowiazkow, kochal i kocha syna, zajmowal sie nim, wspolnie omawialismy sprawy zwiazane z dzieckiem itp itd. Pomimo tego, ze MY sie rostalismy i zaczelismy zyc oddzielnie on dalej jest OJCEM, kochajacym rodzicem.
                      To o to chodzi, ze mozna sie rozstac z zona/mezem/partnerem ale jak mozna ZAPOMNIEC o dziecku? Jak mozna wymazac z pamieci iles lat wspolnego zycia i bycia?
                      • mamajej Re: rennie. 31.05.11, 09:06
                        "altz"... za to o Was dobrze świadczy to,że uzurpujecie sobie prawo do opuszczania swoich dzieci, bo bez problemu potraficie się odciąć od kłopotów, trosk, chorób... Po prostu fantastycznie to o Was świadczy... I zauważ,że pisze tylko o dzieciach. Bo nie wnikam w powody rozstania się dwojga dorosłych osób, tutaj z reguły wina leży w jakimś stopniu po obu stronach.
                        Ale krzywdy dziecka nie zamierzam zapomnieć. Codziennie proszę Boga,żeby dał mi łaskę wybaczenia temu czemuś, co wypięło się na swoją córkę. Ale wiem,że nawet jeśli wybaczę to nie zapomnę. I nie ma to nic wspólnego z pielęgnowaniem w sobie złości - już od dawna wiem, że coś takiego niszczy głównie mnie, więc dla dobra córki i swojego odcinam się od takich uczuć ile sił.
                        Natomiast tak jak moje przedmówczynie stwierdzam,że to coś nie jest człowiekiem, bo ludzie mają choćby szczątkowe poczucie obowiązku, empatię czy wyrzuty sumienia. Dlatego zgadzam się - ludzie umierają, kreatury zdychają.
                        • altz Re: rennie. 31.05.11, 09:16
                          Coś ten Twój Bóg nie jest za bardzo skuteczny wink

                          Spotkałem się kiedyś w Słowacji z sytuacją, gdy młodzi Słowacy pokazali na Cygana i zapytali "Czy takie coś u was też jest?". To było bardzo smutne, bo wiedziałem że nie jestem w stanie ich przekonać, że źle robią. Mam podobne odczucia, gdy czytam Twoje słowa.
                          Spokoju życzę i pogodzenia ze sobą.
                          • ewela1_1 Re: rennie. 31.05.11, 09:31

                            Ojciec, ktory zapomina, olewa swoje dziecko/ci jest potworem, kreaturą przebrzydłą, tyle na ten temat.

                            I nie ma to nic wspólnego z osobistymi krzywdami ze strony eks meża, czy partnera.

                            Warto byś zauważył te dwie odrębne kwestie.
                          • mamajej Re: rennie. 31.05.11, 15:39
                            Mój Bóg? Myślałam,że jest jeden Bóg, tak mnie uczyli na religii... wink
                            możesz się smucić, rozumiem Twoje emocje,ale mi smutno nie jest... i spokojna jestem, bo tak jak napisałam - odcięłam się od tego czegoś, co chciałbyś nazywać ojcem mojego dziecka i jest mi z tym faktem dobrze na świecie.
                            Pogodzona jestem również ze sobą jak najbardziej, ale z nim nie zamierzam...
                            Co więcej - to co przeszłam w ostatnich latach nauczyło mnie,że nie mądrzę się już mówiąc komuś obok mnie: "Twoje uczucia, emocje są złe". Bo NIGDY nie wiem do końca co druga osoba przeszła tak naprawdę, nawet jeśli mi zechce o tym opowiedzieć. A Ty nie dość,że nie znasz naszych historii, albo znasz je w niewielkim stopniu, to oceniasz nasze emocje.
                            Dlatego ja z kolei życzę Ci nie wyciągania pochopnych wniosków, bo nigdy nie wiesz kiedy na Ciebie przyjdzie moment,że będzie Ci trudno wybaczyć postępowanie drugiej osoby...
                            A tak poza tym... wybaczenie to PROCES. Może trwać latami. Pół roku, rok to jest nic i każdy szanujący się psycholog Ci to powie.
                            • mamajej Re: rennie. 31.05.11, 15:54
                              znowu mi podpięło odpowiedź w złym miejscu uncertain mój post jest do Altza wink przepraszam
                      • altz Re: rennie. 31.05.11, 09:08
                        > altz> ale ja pisze o moim ojcu a nie ojcu mojego dziecka, moj ojciec porzuc
                        > il mnie 30 lat temu.
                        Ja to zrozumiałem. Sprawa według mnie jest niezamknięta i nikomu to nie służy.
                        Gdybyście się spotkali i porozmawiali, jestem tego pewien, że Wam obojgu by to dobrze zrobiło.
                        Jeśli się o kimś mówi, żeby "zdechł", to nie jest normalne i świadczy to o pielęgnowanej złości.
                        Gdybyś nie miała z tym problemów, to byś tak nie pisała. Porozmawiaj z kimś mądrym, kto się zna na psychologii i ma empatię. Ciekawy jestem, co powie.
                • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 08:59
                  Gdy się człowiek skaleczy, to zaraz biegnie do apteczki po coś, co pomoże.
                  Gdy nazywa drugiego człowieka g...em, to nic nie robi. Szok!
                  Przecież to jest taka sama sprawa, jak z plasterkiem, coś z tym przecież trzeba zrobić. Nie można tego tak zostawiać. Zostawianie tego w takiej postaci nikomu nie służy.
                  Pogłębia niechęć do partnera, a partnerowi uniemożliwia jakąkolwiek zmianę stanowiska.

                  Może, gdybyście się jakoś pogodzili z myślą i to zaakceptowali, że nikt nie jest doskonały, może by dało się za jakiś czas jakoś dogadać z ojcem dziecka? Niech by został z dzieckiem choćby dwa dni w tygodniu, to już byłoby coś.

                  Ja wierzę w człowieka, miałem kilka partnerek w życiu, nie miałem ani razu osoby psychicznej, z którą nie dałoby się porozmawiać, o ile nie jest sterowana przez inne osoby, bo ja się nie wiązałem z osobą chorą psychicznie czy ewidentną egoistką.
                  Ostatnia była nieracjonalna zupełnie, z wieloma problemami ze sobą, mocno zakręcona i ulegająca manipulantom, stosująca szantaż, jako normalny sposób działania, ale nigdy bym nie nazwał jej w taki sposób. Miała też swoje mocne strony i ja to zauważałem.

                  Wierzę w zwykłą ludzką rozmowę. Mężczyźni są nastawieni raczej na konkret i ja bym spróbował porozmawiać o tym, czego oczekuję. Spróbować zawsze warto. A mężczyźni późno dojrzewają, niektórzy nigdy nie dojrzewają i tak też bywa.
                  A chorego dziecka współczuję. sad
                  • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 09:00
                    > A chorego dziecka współczuję. sad
                    Może powinienem inaczej napisać: Choroby dziecka współczuję!
                  • joasia75-1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 09:49
                    Tak,tak,Altz konkret ! Konkretnie trzy tygodnie temu proponuję ojcu moich córek,żeby może spróbował choć raz na pięć lat zająć się córkami w zbliżające się wakacje.Nie chodzi o nic szczególnego,kosztownego,o żadne dziwne wymyślne cuda.Proponuję bardzo konkretniesmile,żeby przez kilka dni zorganizował dziewczynom obiad,pobył z nimi gdy ja jestem w pracy,poszedł na basen.Tak naprawdę chodzi o dwa dni w tygodniu.Sześć-osiem dni przez całe wakacje.On pracuje w systemie trzy zmianowym,ja 12/24.Można to zorganizować ale trzeba chcieć.Przecież ja mam tylko dwa tygodnie urlopu i w tym czasie wyjeżdżamy a na pozostały okres wakacji też trzeba coś wymyślić.I co ? I na tą konkretną próbę rozmowy bardzo spokojnej z mojej strony słyszę,że przecież on nie ma czasu,on musi pracować.A ja to kurde co,nie muszę?
                    • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 09:58
                      altz> dalej nie rozumiesz, ja nie zycze nikomu smierci i nie napisal zeby zdechl, napisal, ze jesli dowiem sie, ze zdechl to bedzie dobra wiadomosc. To jest zasadnicza roznica.
                      Nie mow mi, ze powinnismy usiasc i porozmawiac, bo to jest smieszne.
                      Wiele lat temu zdobylam jego telefon i zadzwonilam, dowiedzialam sie, ze nie mamy o czym rozmawiac, ze jestem z matka i to ona ma sie o mnie martwic a nie on. I odlozyl sluchawke.
                      Kilkanascie lat temu spotkalismy sie na pogrzebie jego matki, niby mojej babci ale ona tez zerwala ze mna kontakty a o pogrzebie dowiedzialam sie z nekrologu z gazety. Nie zostalam zaszczycona nawet "dzien dobry". Wiec nie mow mi prosze o tym, ze powinnismy porozmawiac.
                      O czym sie rozmawia w takich sytuacjach? Pyta o powody dla ktorych tatus przestaje byc tatusiem? Czy moze nastepuje cudowne pojednanie po latach, jak w filmach? W tle muzyczka i tęcza na niebie?
                      Nie, tak sie nie da.
                      Jestem osoba przeszczesliwa, w cudownym zwiazku, z extra dzieciakiem. Wszystko jest OK.
                      Temat dawcy nie istnieje, po prostu nie mam ojca.
                    • ewela1_1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 10:05

                      Konkret:

                      Moi synowie kilka dni temu mieli urodziny, obydwaj są z maja. Eks maż-zapomnial, nie zadzwonił, CISZA. Pewnie zapomniał, bo w pracy był. Miał prawo, tyle na głowie, urodziny dzieci to nić ważnego przecież.

                      Tydzien wcześniej zawiozłam mu dzieci pod nos.

                      Dzwonie się konkretnie dowiedzieć)(nie wiem po co, ale robie to dla dzieci, cud ,ze odebrał , chyba powinnam w podzięce udać się do Czestochowy), zeby się okreśłił, czy cche uczestniczyć w ich życiu, czy nie. Niech się zdecyduje, bo widzenia raz na 3 miesiące wykraczają poza moje psychiczne możliwości i nie pozwole dzieci ranić i robić im wody z mózgu. Zapytałam czemu nie stosuje się do ustaleń sądu(widzeniia są ustalone) to słyszę, że jestem "pie......ięta", bo się czepiam, a on w pracy. Przypomnialam mu jeszcze grzecznie,ze są telefony i ,ze może zadzwonić.

                      Konktert konkretami, a wystarczy TYLKO dobra wola drugiej strony, tylko, ze ta druga strona ma w czterech literach dzieci.
                      • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 13:01
                        ewelu, przeciez kazda, a jesli nie to prawie kazda z nas tutaj, mialaby do opowiedzenia taka historie. tylko czego to dowodzi?
                        • ewela1_1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 13:08
                          Dowodzi np. temu, ze to nie matka utrutnia kontakty, co tak czesto jest im zarzucane.

                          Podałam tylko przykkład, bo Altz zarzuca brak konkretu, rozmowy z ojcem dziecka, ze warto spróbować itp, itd. Wynajduje być może nieświadomie argumenty by uspwiedliwiac niesfornych ojców...
                          • rennie77 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 13:16
                            kurcze bede tu adwokatem diabla, ale nie mysl prosze, ze jestem przeciwko tobie. oczywiscie, ze ten facet jest dupkiem zapominajac o urodzinach swoich dzieci. argumentowalabym jednak, ze robienie mu awantury telefonicznie, kiedy jest w pracy, to raczej kiepski pomysl. zadzwonilabym, kiedy juzopadlaby we mnie zlosc, bez sarkazmu przypomniala o tym o czym zapomnial i wybralabym na to raczej weekend czy czas po pracy. nie chodzi o to, ze cokolwiek bys uzyskala, chodzi o to, zeby sie nie podkladac.
                            mi samej czasem puszczaly nerwy, dzwonilam w chwilach stresu do eks i wyzywalam go od najgorszych. nie chodzi o niego, chodzi o to, ze sama robilam sobie krzywde. dzisiaj wiem, ze spokoj i nie angazowanie sie, to moja bron.
                            • ewela1_1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 13:24


                              Rennie, ja nie dzwoniłam do niego w złości i kiedy był w pracy. Ja sie juz na niego uodporniłam, ale serce się kraja w jaki sposób postepuje wobec dzieci. Zadzwoniłam wieczorem, bo dzieci prosiiły mnie,zebym "zawiozła ich to tatusia". Ja wymiękam przy takich tekstachsad Dzwonie tylko wtedy kiedy mnie o to proszą, nigdy w zlosci, czy wtedy w urodzinki. W dniu urodzin po prostu zacisnełam mocno zęby i robiłam swoje, czyli dobrą minę do złej gry. Gdy zadzwoniłam zwrociłam mu tylko uwage i zapytałam, czemu nie stosuje się ustalen sądu i czemu nawet nie zadzwonił do dzieci w urodziny(naprawde normalnym, spokojnym tonem) to zostałam okrzyknięta "Pierdol...niętą", bo on w pracy był i nie "zadzwonił, bo po prostu nie i tyle na ten temat".
                          • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 31.05.11, 23:07
                            Nie zamierzam usprawiedliwiać nikogo, ani ojców, ani matek. Pewno wszyscy/tkie macie konkretne i mocne zarzuty. Mi chodzi tylko o człowieczeństwo. Od takich emocji zaczynały się rozstrzeliwania na wojnach i inne bestialstwa.
                            Mam nadzieję, że jeśli mi się kiedykolwiek przytrafi tak myśleć, to wcześniej jakiś piorun mnie trzaśnie i zabije.
                            • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 12:20
                              altz> nie przesadzaj. Nie mow mi zgubieniu czlowieczenstwa i zbrodniach wojennych bo to nie ten kaliber.
                              Ja nikogo nie nienawidze, nei zycze zle - ja zwyczajnie kreatury nie szanuję. KONIEC. Tak samo nie szanuje kreatury ktora maltretuje zwierzeta, porzuca psa w lesie czy zakopuje zywcem kocieta, nie szanuje ich i uzwazam, ze takie g... powinny zdychac.
                              ZDYCHAC! Bo umieraja ludzie i zwierzeta.
                              I naprawde, nie martw sie o moje czlowieczenstwo bo jest wystarczajace.
                              • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 12:36
                                Fajnie mieć takie dobre samopoczucie, jak Ty. smile
                                Tak samo się tłumaczyli przestępcy wojenni i osoby dokonujące zbrodni na grupach wykluczonych.
                                Podobna gadka, zaczynająca się od słów:
                                "Zastrzeliłem ich, ale miałem taki rozkaz, a poza tym to byli Żydzi."
                                "Ja nie jestem antysemitą, ale..."
                                "Nie mam nic do Murzynów, ale..."

                                Nieszanowanie rozumiem, ale takiej pogardy i agresji już nie.
                                Nie ma sensu ciągnąć dyskusji, bo teraz i tak takiej "subtelnej" różnicy nie zrozumiesz.
                                • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 12:54
                                  altz> ale gdzie w moich slowach widzisz agresje? porownujesz mnie do PolPota czy Stalina bo szczerze mowie, ze nie zmartwie sie jak ta kreatura zdechnie?
                                  To jest agresja? No prosze Cie.
                                  Rozumiem, ze Ty jestes kochajacym wszystko i wszystkich i pewnie jak slyszysz, ze umarl seryjny morderca to placzesz z zalu, bo biedna luszka istota odeszla z tego swiata.
                                  Jak slyszysz w tv, ze na zawał zszedł pedofil to tez szybko siegasz po chusteczke i ubolewasz, ze czlowiek umarl... A ja nie. Ja do gatunku ludzkiego takich kreatur nie zaliczam.
                                  Głupiutki jestes altz jak bucik niemowlaka, niestety.
                                  Pozdrawiam.
                                  • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 13:05
                                    > Jak slyszysz w tv, ze na zawał zszedł pedofil to tez szybko siegasz po chustecz
                                    > ke i ubolewasz
                                    To manipulacja. Ja nie mówiłem, że tak nie robię, bo nie robię, nie wzrusza mnie to.
                                    Ale gdybym był w takiej sytuacji, że ktoś taki by zmarł, to na pewno nie pozwoliłbym mu leżeć na ulicy, tylko wziąłbym łopatę i pochował, jak człowieka. Bo jest pewna wrażliwość i są zasady, nawet jeśli inni ich nie mają, to ja je mam.

                                    > Głupiutki jestes altz jak bucik niemowlaka, niestety.
                                    Do tego jeszcze dołóż, że staroświecki i naiwny. wink
                                    A czemu tylko głupiutki a nie głupi? smile
                                • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 13:24
                                  ech... jak to łatwo gadać i pisać. Daj spokój altz, nie zrozumiesz do końca kobiety-matki, której dziecko jest traktowane przez własnego ojca jak przedmiot,albo jeszcze gorzej. Nie chcę tu wciskać feministycznych gadek,ale naprawdę - wasze męskie postrzeganie jest inne niż nasze. I choćbyś bardzo się starał - nie dasz rady odczuć tego co czuje matka.
                                  I, proszę, nie pisz tu pompatycznych postów w stylu,że mam się czuć jak początkujący przestępca wojenny.
                                  Pogarda i agresja? Owszem - gdy producent mojej córki namawiał mnie na zabieg jeszcze w 23 tygodniu ciąży, "bo w Holandii jeszcze zdążymy", "bo dziecko wybrakowane"
                                  A chcąc mnie przyprzeć do muru,żebym nie miała wyjścia, na dodatek okradł mnie ze wszystkich pieniędzy.
                                  Chcesz jeszcze ze mną lub z innym Dziewczynami, które przeszły taki sam lub podobny horror, dyskutować?
                                  • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 13:34
                                    Urodziłaś dziecko wbrew woli jego ojca, nie dziwne, że potem były takie konflikty. Facet się zdecydowanie spóźnił w propozycją, która z pewnością nie byłaby wcześniej przyjęta. Dla niego to pewno też był horror.

                                    Ale mówię zupełnie o czym innym, mówię o godności każdego człowieka, a nie mówię o jego winach. Ja to rozdzielam.
                                    • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 13:50
                                      Nie wiem czy urodzilam sie wbrew woli ojca.
                                      Nie mialam okazji zapytac. Z tego co wiem od mojej mamy to nie rozmawiali o usunieciu ciazy.
                                      Moi rodzice sie pobrali, zamieszkali razem, potem ja sie urodzilam. Zylismy razem normalnie, potem pojawila sie w zyciu ojca nowa pani, wyjechal z nia, zalozyl nowa rodzine a ze mna zerwał kontakt.
                                      Konfliktow zadnych nie bylo. Pani na boku byla bardzo dyskretna, o tym, ze jest pozamiatane moja mama dowiedziala sie dopiero wtedy jak nie wrocil z pracy i zaczela go szukac, okazalo sie, ze wszyscy wiedzieli o romansie z kolezanka pracy, tylko nie moja mama. Byl paszport, bilet na samolot i oproznione do zera wspolne konto.
                                      Mowisz o godnosci.
                                      Jaka godnosc ma moj ojciec? Godnosc tchorza? Godnosc nieodpowiedzialnego i niedojrzalego kolesia? To jest Twoim zdaniem godnosc? Moim nie.
                                      I moim zdaniem jemu szacunek sie nie nalezy.
                                      Jemu a nie ogolowi mezczyzn czy bylym mezom, bo nie mam w zwyczaju generalizowania. Akurat moj byly maz jest swietnym ojcem i umialam rozdzielic to co bylo miedzy nami zlego z tym co bylo i jest miedzy nami i naszym synem.
                                      Moj ojciec tego nie potrafil. Nie mam pretensji, ze zakochal sie w kims innym, ze przestal kochac moja mame. Takie rzeczy sie zdarzaja. Ale postapic w ten sposob? Planowac miesiacami ucieczke od rodziny? Od dziecka? Wymazac gumka myszka to co bylo? To mi sie w mojej glowie nie miesci.
                                      Nie potrafie zrozumiec jak w poniedzialek mozna byc ojcem a we wtorek juz nie.
                                      Dlatego nie ma we mnie szacunku dla niego.
                                      Podkreslam raz jeszcze: nie zycze mu zle. Nikomu na swiecie nie zycze zle. Nie magazynuje w sobie zlych emocji bo to do niczego nie prowadzi. Mysle pozytywnie, chodze usmiechnieta i z reka na sercu moge powiedziec, ze jestem cholernie szczesliwa.
                                      Mojemu ojcu tez zle nie zycze.
                                      Ale wiadomosc o jego smierci bedzie dobrą wiadomością.
                                      I juz.
                                      • mamajej Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 16:38
                                        nioma...tekst o urodzeniu dziecka wbrew woli ojca był do mnie, nota bene ubaw po pachy, słowo daję...panowie życia i śmierci...
                                        starałam się być grzeczna i uprzejma w tej wymianie zdań,ale jak widać altz nadal próbuje spełniać tutaj jakąś misję - jak już wspomniałam - nie wiedząc nic o tym, co naprawdę każda z nas przeżyła... proponuje zakończyć dyskusję z umoralniającym nas panem, który nie wiedzieć czemu usilnie udziela się na forum dla samodzielnych mam.
                                        Ja zdania nie zmienię, a takie teksty jakobym zafundowała horror "biednemu tatuńciowi", dlatego,że nie usunęłam na jego żądanie dziecka, które z cała świadomością ze mną stworzył to już na mnie wrażenia nie robią, słuchałam ich wystarczająco dużo od jednego popaprańca, wiec się uodporniłam.
                                        Na szczęście tego czegoś zwanego przez mnie producentem nie ma w naszym życiu i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwe.
                                        Amen smile
                                        • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 20:27
                                          > panowie życia i śmierci...
                                          Panie życia i śmierci brzmią lepiej?
                                          Mnie była partnerka straszyła aborcją i twierdziła, że zrobi ją, jeśli będzie tego chciała. Czy tak jest lepiej? Czy mam dziecku powiedzieć, co matka o nim mówiła?

                                          Ja nie umoralniam, staram się tylko zrozumieć wszystkie strony. Dziecko urodziło się chore i nie ma już o czym wtedy mówić tylko trzeba pogodzić się z sytuacją i starać temu sprostać.
                                          Natomiast nie robiłbym wyrzutów osobom, które nie chcą urodzić dziecka bez rąk i nóg. Nie każdy jest bohaterem czy potrafi sprostać temu i uważam, że nie mamy prawa wymagać bohaterstwa.
                                          • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 23:22
                                            alez oczywiscie masz racje.
                                            ja popieram w 100% zdanie, ze jesli badania prenatalne lub usg wykaza wady plodu, to ciaze powinno sie usunac.
                                            rozumiem tez, ze ojciec dziecka moze dziecka nie chciec, ale jesli dorosli ludzie wspolzyja swiadomie to musza wiedziec o ryzyku zajscia w ciaze. jesli dochodzi do wpadki to odpowiedzialnosc dzieli sie po polowie.
                                            • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 23:36
                                              Ja nie uważam, że powinno się usunąć taką ciążę, ale uważam, że powinna być możliwość usunięcia takiej ciąży.

                                              > rozumiem tez, ze ojciec dziecka moze dziecka nie chciec, ale jesli dorosli ludz
                                              > ie wspolzyja swiadomie to musza wiedziec o ryzyku zajscia w ciaze. jesli dochod
                                              > zi do wpadki to odpowiedzialnosc dzieli sie po polowie.
                                              Odpowiedzialność nigdy nie będzie po połowie, bo zawsze kobieta będzie miała większe prawa. Urodzi dziecko z dużymi wadami, bo tak będzie chciała, usunie zupełnie zdrowy płód, gdy partner będzie prosił o urodzenie i oddanie mu w opiekę, gdy będzie miała taki kaprys.
                                              Czasami się zastanawiam czy nie powinny być przed ślubem obowiązkowe badania psychiatryczne obojga. sad A najlepiej jeszcze przed stosunkiem.
                                              • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 09:14
                                                masz racje, kobieta ma przewage na etapie ciazy
                                                mnie by zadna sila na swiecie nie zmusila do urodzenia dziecka jesli bym tego nie chciala. i tak, jest to z jednej strony niesprawiedliwe wobec ojca ktory by tego dziecka pragnal ale to ja musialabym 9 miesiecy nosic ciaze a potem przechodzic koszmar porodu. I nie mialabym zadnej gwarancji ze jak urodze to sie tatus nie rozmysli.
                                                Nie jest to wiec takie proste.
                                              • ewela1_1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 09:16
                                                altz napisał:

                                                > Ja nie uważam, że powinno się usunąć taką ciążę, ale uważam, że powinna być moż
                                                > liwość usunięcia takiej ciąży.

                                                W skrajnych przypadkach chyba można to zrobić nawet w Polsce, ale byc może się myle.

                                                Tylko każ matce zabić swoje dziecko, a prawda jest taka,ze wlasnie ona musi takie decyzje podejmowac, zawsze musi byc ta mądrzejsza i dzielniejsza. We wszystkich aspektach, bo chyba z racji posiadania macicy przez kobietę nie będziemy się licytować, kto jest bardziej odpowiedzialny bądź nie.
                                                • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 10:04
                                                  nie mowimy o zabijaniu dzieck atylko u usunieciu uszkodzonego/chorego płodu - to jest zasadnicza roznica.
                                                  Oczywiste jest, ze kobieta w ciazy ma tzw przewage bo ona decyduje, ale ile jest takich przypadkow gdzie zdanie ojca jest olewane a ciaza usuwana?
                                                  Ile jest przypadkow kiedy ojciec sie wypina, umywa rece i uchyla od odpowiedzialnosci? Niestety takich przypadkow jest wiecej. Wiec dopoki to kobieta ponosi wieksza odpowiedzialnosc, ona 9 miesiecy tacha brzuch i rodzi, ona sie potem meczy i dochodzi do siebie - to tak, to kobieta powinna decydowac.
                                                  • ewela1_1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 10:16

                                                    Uszkodzonego płodu-tak, ale nie chorego. Ktos gdzies powiedzial, ze "chore dzieci są bardziej kochane".
                                                  • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 10:53
                                                    nie wiem kto powiedzial, wiem, ze ja nie zdecydowalabym sie na urodzenie jesli wiedzialabym, ze plod jest chory czy uszkodzony.
                                                    Nie ma we mnie takich pokladow checi do poswiecenia sie.
                                                  • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 11:48
                                                    > to kobieta powinna decydowac.
                                                    Czyli jednak...
                                                    Seks powinien być zakazany do czasu sensownego rozstrzygnięcia tej kwestii pod karą więzienia. wink

                                                    A co do usuwania uszkodzonych płodów, to my też sobie sami robimy kuku.
                                                    Część z dzieci urodzonych z wadami, jeszcze we wczesnej fazie byłyby poronionymi płodami. Tak się nie dzieje, bo ciąże są podtrzymywane farmakologicznie, matka leży miesiącami i chucha na ciążę.
                                                    Znam też osoby z problemami wrodzonymi, które nie są w stanie zaadoptować dziecka, tylko chcą mieć swoje, chociaż prawdopodobieństwo wystąpienia wady jest bardzo duże, nawet 60-70%. Mają dzieci i to nie jedno. Wszystko pod sztandarami humanizmu.

                                                    Kiedyś jakiś spec od zapłodnienia pozaustrojowego powiedział, że ma takie ciężkie przypadki u mężczyzn, mają takie są słabe plemniki, że gdyby to był byk, to by go zastrzelił. wink
                                                  • nioma Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 02.06.11, 12:15
                                                    masz racje z tym, ze samo jako ludzie sobie szkodzimy.
                                                    utrzymujemy przy zyciu 6 miesieczny plod. natura wie co robi, cos jest nie tak i nastepuje poronienie. Ale teraz na to sie mowi, ze porod nastapil za wczesnie i trzyma sie miesiacami w inkubatorze.
                                                    Najgorzej jest wtedy kiedy widze np program w tv, gdzie mama opowiada jak jej ciezko z chorym dzieckiem: nie ma pieniedzy, pracy, srodkow na leczenie.... ale na urodzenie zdecydowala sie swiadomie, wiedzac, ze dziecko bedzie rosliną.
                                                    Ale zdecydowanie odbiegamy od tematu...

                                                    altz> ja tak naprawde nie wiem czy kobieta powinna sama decydowac czy nie. chyba przed rozpoczeciem wspolzycia/wspolnego zycia, ludzie powinni takie rzeczy omawiac: czy chce miec dzieci, czy nie? Co w przypadku niechcianej ciazy? OK, nie zawsze wszystko da sie ustalic ale przynajmniej jest szansa na poznanie pogladow drugiej strony
                                                  • langsam Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 04.06.11, 07:49
                                                    Owszem, jezeli już ktoś ma decydować, to jest to tylko kobieta. To jest jej ciało w czasie ciąży, jej ciało w czasie porodu. A w przypadku uszkodzń/wad wrododzonych doświadczenie uczy, że odpowiedzialność jest też bardzo często tylko jej, bo ojcowie - dawcy spermy - o wiele łatwiej niż matki się wtedy z problemu wymiksowują. Coś połowa daje nogę.
        • gazeta_mi_placi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 01.06.11, 10:11
          Oczywiście, że nie. Nie o tym pisałam tylko o tym, że na jej sytuację raczej niewielki lub żaden miał wpływ "dużo młodszej dziewczyny"..
          • kadok123 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 06.06.11, 14:23
            Ale co móicie dziecku o ojcu, który nie chce widziec dziecka na oczy. Że tatuś wyjechał....?
            • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 06.06.11, 16:29
              kadok123 napisała:

              > Ale co móicie dziecku o ojcu, który nie chce widziec dziecka na oczy. Że tatuś
              > wyjechał....?
              Ja wychodzę z założenia, że można okłamywać psychologa, ale dziecka nigdy się nie powinno.
              Lepiej wymyślić jakąś wersję uładzoną, typu "tata nie chce mieszkać z mamą, bo się pokłóciliśmy, ale pojechał pracować na nasze jedzenie", niż mówić dziecku, że tata jest w szpitalu i jest chory, albo wymyślać inne brednie.
              Jeśli dziecko prosi o kontakt, to trzeba zadzwonić, choćby nam się nie chciało, dać sobie kopa w d... i się zmusić, ale mówiąc jednocześnie ojcu dziecka, że jego słowa będą dokładnie powtórzone, słowo w słowo i niech się mocno zastanowi nad swoją decyzją. Dorośli powinni być bardziej dojrzali od dzieci, chociaż różnie to bywa i nie zależy od płci.
              • miaowi Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 06.06.11, 23:02
                Przeczytaj o jaka sytuację chodzi.
                Ojciec nie chce widywać dziecka - a ty sugerujesz, że tatuś pojechał pracować na jedzenie.
                To jest istotnie trudna sytuacja i sama nie wiem, co można tu powiedzieć.
                Wiem jedno - na pewno trzeba zrobić wszystko, żeby to nie dziecko czuło się winne, że go tatuś nie chce.
                • altz Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 06.06.11, 23:21
                  Nie chce widzieć, ale alimenty płaci, więc na jedzenie zarabia. Żadnego kłamstwa tu nie widzę, a dla dziecka to jest zrozumiałe.
                  Co do chęci widzenia się z dzieckiem czy całodobowej opieki się nie wypowiadam, nie wiem, jak to wyjaśnić.
                  • joasia75-1 Re: tak strasznie mi żal mojego dziecka... 07.06.11, 07:58
                    Altz przestań w końcu bredzić!!!

                    Ja moim dzieciom przez prawie cztery lata tłumaczyłam,że tatuś nie ma czasu przyjść, zadzwonić bo pracuje.Starsza mając 13 lat rok temu stwierdziła "przecież ty mamo tez pracujesz a masz czas wyjść z nami na rower,basen,pojechać na wycieczkę,grasz z nami w gry,w karty...".Były świadkiem jak zadzwoniłam do ich ojca uprzedzając,że dzieci usłyszą co odpowie,z propozycją spędzenia przez szanownego czasu z córkami.I co usłyszały?Że cyrki urządzam,że on nie ma czasu o głupotach ze mną dyskutować,że robię mu na złość i" pod górkę".Pytam więc czym?Tym,że chcę wymóc na nim,żeby poświęcił córkom godzinę czy dwie swojego jakże cennego czasu?!Jakiś czas temu powiedziałam prawdę,że tata nie chce znaleźć
                    czasu,że jest mu wygodnie bez nich,że nie chce się tacie z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów kontaktować z dziećmi.Młodsza,teraz 12 lat,przeżyła to bardzo ale teraz jest lepiej.Już nie żyje w świecie ułudy.Dzieciom należy się prawda,serwowana w zależności od wieku.

                    Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem dlaczego ojciec nie chce brać udziału w dorastaniu swojego dziecka,w obserwowaniu jak rośnie,rozwija się,jak staje się fajnym młodym człowiekiem,z którym całkiem sensownie można pogadaćsmile .Rozwód biorą małżonkowie a nie rodzic z dzieckiem!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja