sawkah
26.05.11, 22:30
ojciec mojej córeczki zostawił nas 2 miesiące po jej narodzinach. Przegrałyśmy z inną kobietą (właściwie dziewczyną, bo jest duuużo od niego młodsza, ale mniejsza o to). Zabiegłam o kontakty ojca z dzieckiem jak się tylko dało- prosiłam, wzbudzałam poczucie winy, nawet groziłam czasem. Wszystko na nic, jego rola ogranicza się do przelewów i sporadycznych wizyt 1-2 razy w miesiącu podczas których i tak bardziej interesuje go telewizor. Zimą jeszcze tego tak nie odczuwałam, ale teraz kiedy zrobiło się ciepło i większość dnia spędzamy na dworze i spotykamy tych wszystkich ojców z dziećmi- jak się bawią, jeżdzą na rowerach to aż mi się płakać chce. Bo moja córeczka tego nie ma... A jeszcze jak widzę, jak ona patrzy na tych ojców, jak się uśmiecha, po prostu pęka mi serce. I obwiniam się cały czas o to, że "zafundowałam" mojemu dziecku takiego ojca.