moje dziecko woła SOS

12.07.11, 17:53
Jestem matką 12 letniego chłopca (12 lat w październiku)
Mam od 5 lat ograniczoną władzę rodzicielską, a dziecko mieszka z ojcem i jego nową rodziną - żoną i ich 6 letnim synem. Przyczyna ograniczenia mi władzy rodzicielskiej była jak dla mnie naciągnięta i nie do końca uzasadniona. Byłam wtedy osobą bezrobotną do tego nie mającą meldunku. Ponad to zostawiłam dziecko pod opieką matki (na kilka godzin), która jak się okazało jest osobą niepoczytalną . Zadzwoniła w tym czasie pod wpływem alkoholu na policję, aby ta odwiozła dziecko do ojca. Po powrocie dziecka już nie zastałam w domu. Psycholog rodzinny po 3 konsultacjach miał trzy różne opinie. Jedna dyskwalifikowała mnie jako niby jestem osobą pijącą , a dziecko będzie lepiej czuło się z ojcem i rodzeństwem, choć wspomniane było, że wyraża wole widzenia mnie i utrzymywania ze mną kontaktu. Do tego wszystkiego jest jeszcze kolejna osoba - babcia dziecka czyli matka ojca, która zajmowała się dzieckiem i w brutalny sposób buntowała go opowiadając mu o mnie niestworzone historie, które wywoływały w nim strach.
Sprawę o dziecko wniosłam ja. Toczyła się około 2 lat i kiedy mój syn miał 6 lat zapadł wyrok o ograniczeniu mi władzy rodzicielskiej z możliwością ingerowania w sprawy szkoły leczenia i istotne sprawy dziecka przy czym ustanowił miejsce pobytu i zamieszkania przy ojcu. Odwoływałam się , ale bezskutecznie. Było dość wyraźne podejrzenie korupcyjne i ogromnej intrygi w tymże małym miasteczku. Pisałam do Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich , a także chciałam wnieść sprawę do Sądu Europejskiego, ale chyba brakło mi już sił . Sąd zarzucił mi na mocy prawa przy użyciu przez mojego ex konkubenta świadków, którzy zeznawali fikcyjne historie, nie znając mnie prawie w ogóle, że jestem osobą lubiącą rozrywkę i alkohol. Po Wyroku Sądu Apelacyjnego zabrano mi dziecko przy użyciu siły z policją i osoby socjalną.
Dziś mija około pięciu lat od rozprawy i wyroku. Właśnie mój syn spędza ze mną całe wakacje. Utrzymuję z nim bardzo duży kontakt. Wakacje i ferie zimowe spędza ze mną także Boże Narodzenie i Wielkanoc, a także wszystkie dłuższe wolne dni od szkoły .. Staram się spędzać z nim też wybiórczo weekendy. Mieszkam od niego 120km i staram się robić wszystko , aby w moim czasie wolnym poświecić mu uwagę. Dzwonię do niego i piszę sms-y. Kupiłam mu komputer , aby z nim rozmawiać na skype , a także telefon aby do niego systematycznie dzwonić. Mam z nim bardzo dobry kontakt. Na bieżąco wiem o jego sprawach rozwojowych i emocjonalnych, a także szkolnych.
Ponad to całkowity koszt utrzymywania spadł na mnie. Kupuję mu wszystkie ciuchy, buty itp. Sprzęt tj. telefony, komputery, hulajnogę, rower, psp, aparat fotograficzny, rolki, łyżwy, gry komputerowe, książki itp. Zaopatruję go co rok do szkoły od A do Z. Płacę alimenty, a ponad to dodatkowo za obiady szkolne i korepetycję z angielskiego na które sama go nakłoniłam. Płacę za wycieczki szkolne . Daję ok 80 zł kieszonkowego na miesiąc i kupuję karty telefoniczne. Leczę mu prywatnie zęby. Obecnie też okulista. Interesuje się jego zdrowiem.
Czas kiedy spędzam z nim jest poświęcony w większości dla niego. Chodzimy na basen, jeździmy na rolkach rowerze, łyżwach, chodzimy na spacery, wyjeżdżamy na wakacje i wycieczki, dużo rozmawiamy, gramy w różne gry i wiele wiele więcej.
Moja sytuacja finansową jest dość dobra stać mnie na to aby moje dziecko miało wszystkie te rzeczy.
Mam 2 mieszkania . W tym jedno na Pomorzu gdzie zamierzam się osiedlić. Dysponuję autem. Jestem nie karana. Nie piję (nigdy nie piłam -tylko okazjonalnie lampkę wina ) i staram się nie palić w domu.
Pracuję w hotelu jako recepcjonista-menedżer i jako fotograf freelancer .
Obecnie jestem w związku małżeńskim, który jest związkiem na odległość od 2 lat . Mój mąż mieszka w Niemczech i tam chce zostać, a ja tutaj. Widzimy się raz na kwartał. Ja mam swoje życie , a on swoje. Wspiera mnie czasami finansowo choć nie musi. Jestem osoba samowystarczalną i niezależną.
POWSTAŁ WIELKI PROBLEM BUDOWANY LATAMI.
Mój syn ostatnio rozpłakał się (maj) i powiedział, że ojciec nie poświęca mu uwagi, że go nie słucha, że go nie motywuje tylko wyzywa od głupców i niedorajdów. Bije go i ciągle na niego krzyczy przy czym faworyzuje młodsze dziecko. Poza tym mój syn nie ma zbudowanej więzi z bratem, wręcz przeciwnie!
Mój syn po spędzeniu ze mną czasu nie chce wracać do ojca . Najczęściej płacze, albo boli go z tego powodu brzuch.
Ostatnio zaczął zachowywać się bardzo agresywnie. Zaczął używać słów nie pasujących do jego wieku, a także nie wyrażających szacunku. Przeprowadziłam z nim wczoraj rozmowę i definitywnie powiedział, że nie chce wracać więcej do ojca. Powiedział mi, że ojciec regularnie go bije, aż ma siniaki na nogach . Pytałam czym? odpowiedział, że ręką! Powiedział mi , że nie interesuje się nim tylko wymusza w zamkniętym pokoju odrabianie lekcji. Dostaje regularnie kary, a nawet powiedział, że wyrzuci mu wszystkie rzeczy, które mu kupiłam jak nie zacznie się lepiej uczyć.( głownie jest to spowodowane zazdrością żony ojca o to, że jej dziecko nie ma tego wszystkiego) Mój syn miał średnią 3:7. Nie jest to najlepszy wynik, ale nie świadczy to o tym aby dziecko tak brutalnie bić. Dodatkowo mój syn nie chce mieszkać z żoną ojca. Opowiadał mi wczoraj, że pod nie obecność ojca ona wyrzuca go z domu ( słownie ), aby przeprowadził się do mnie. Ponad to patrzy na niego ukradkiem jak coś lepszego bierze z lodówki .. cytuje " jak biorę samą wodę do picia to nie patrzy na mnie tym złym wzrokiem, a jak sok czy coś lepszego to tak jakby miała mnie zabić" . Babcia dziecka ciągle robi jakieś sztuczne przykrywki mówiąc - " będzie lepiej" Syn mi wczoraj powiedział, że już nie jest taki mały aby wierzyć babci. Zadzwoniłam wczoraj do ojca . Po czym nie chciał rozmawiać z synem. Powiedział mi tylko abym go zbiła i zamknęła w pokoju. Ja nigdy nie biłam mojego syna. Odpowiedziałam mu, że agresja rodzi agresje i to nie jest rozwiązanie. On mi powiedział że jestem głupia. Kilkakrotnie powiedział mi w ostatnim czasie, ze dziecko odda do ośrodka wychowawczego, albo " poprawczaka " Mówiąc to oficjalnie dziecku, a także mi! Mówi , że nie ma do niego siły i , że nie wie co z nim zrobić. Rozmawiałam z nim, że ja chętnie zajmę się synem, a on na to że nie. Wynika z tego , że woli go oddać do ośrodka niż ze złości pozwolić aby ze mną zamieszkał.
Nie mogę tak zostawić tej sprawy. Syn jest zaniedbany i niechciany w tym domu, a także bity i nie rozumiany. Chcę o niego walczyć ponownie tylko boje się, że znowu przegram, że ograniczy mi kontakt złośliwie, albo znowu w tym sadzie zapadnie jakaś dziwna decyzja.
Myślałam, aby nagrać ojca wypowiedzi przez telefon , a także syna, który nie chce do niego wracać, ale nie wiem jaką to ma moc prawną. Jedynym Świadkiem, który to słyszał była moja siostra, która bardzo mocno uczestniczy w utrzymywaniu kontaktu z moim synem. Z matką po tym incydencie nie mam kontaktu i nie chce mieć!!!!
POMOCY - co ja mam robić !!?
    • altz Re: moje dziecko woła SOS 12.07.11, 19:25
      Jakoś mi się nie chce wierzyć, żeby ojciec był taki, ale w życiu różnie bywa. Dla mnie jest ta opowieść podkolorowana, nie wiem przez kogo, przez matkę, może przez dziecko albo oboje?
      Ile wynoszą alimenty i pozostałe koszty na dziecko? Tak pytam, bo zazwyczaj matki płacą symboliczne kwoty, szczególnie gdy rozstanie zaczęło się w trakcie bezrobocia.

      Nie wierzę specjalnie w to wszystko, ale żeby mieć czyste sumienie, postaram się coś podpowiedzieć.
      Warto się dobrze przygotować do sprawy, gdyby tak było, jak w opisie, to sprawa by była łatwa do wygrania.
      Wszystkie rozmowy warto nagrywać. Telefon stacjonarny z dyktafonem, w telefonie komórkowym też może być dyktafon. Nagranie może być dowodem, ale trzeba brać udział w rozmowie, to znaczy odezwać się co jakiś czas, żeby nagranie nie wydawało się zmanipulowane. Nie można go publikować, ale jako dowód w sprawie w sądzie może być.
      Nagrań się nie tnie, nie wycina fragmentów, tylko zostawia w całości.
      Jeśli ma być nagranie w domu ojca, to warto włączyć dyktafon przed wejściem i wyłączyć dopiero po wyjściu.
      Jeśli są problemy z wyciągnięciem informacji, to trzeba zacząć temat np. że np. syn nie chce się uczyć, albo nie chce mieszkać. Zawsze się znajdzie jakiś temat na rozpoczęcie dyskusji.

      Syn jest już dostatecznie duży, żeby jego zeznania wzięto pod uwagę podczas badania w RODK.
      Jeśli tak jest, to łatwo jest zmienić decyzję, ale wcześniej (dopiero po nagraniach!) warto by było porozmawiać szczerze z ojcem dziecka i zaproponować opiekę nad synem, jeśli jest to męczące, to być może sam by się zgodził. Czasami warto powiedzieć, że ma się dowody i jak będzie zeznawać dziecko, to druga strona się zgodzi, znam taką stronę, matka oddała dziecko ojcu, obwiała się sprawy, a miała na sumieniu.
      Jeśli dziecko jest bite i widać ślady pobicia, to trzeba zrobić obdukcję.
      • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 12.07.11, 20:07
        dziękuję ślicznie za odpowiedź..
        nie wiem dlaczego ktoś nie daje wiary.. jestem tu po to aby móc wiedzieć co mogę zrobić..
        alimenty są oczywiście symboliczne 200zł do tego płacę 100 zł dodatkowo i to są pieniądze na obiady , korepetycje angielski- 160zł za miesiąc + kieszonkowe i karty razem 100 zł.. dodatkowo co miesiąc jakaś nowa rzecz no i ubrania, mam 2 reklamówki paragonów smile pewnie nie wszystkich.. do tego jeszcze dojeżdżam po dziecko 120 km w ta i z powrotem i powrót! mam na to dowody - są to paragony!
        co do nagrań to dziękuję za informację - skorzystam z pewnością! i taty i dziecka!
        ojciec powiedział ostatnio , że przez to , że synowi za dużo kupuje jest taki nie znośny..
        czy dziecko nie może zeznawać przed sadem?
        czy może jakiś mediator?
        chce więcej by udowodnić co się dzieje w tym domu.. a dziecko nic nie koloruje, bo tatuś sam się przyznaje , że go biję , a owa "ciocia" sama ostatnio powiedziała bez obecności ojca ze to nie problem aby ze mną mieszkał - wystarczy iść do sądu.. także sama daje dziecku odczuć ze jest niepotrzebne!! mój syn zakomunikował mi dzisiaj ze chciał kilka razy uciec z domu tylko nie wiedział dokad ma iść!!
        • altz Re: moje dziecko woła SOS 12.07.11, 21:10
          Dobrze, że jesteś kobietą, bo by Cię babki forum zjadły, że za mało płacisz i powinnaś dawać pieniądze, a nie kupować, co Ci się podoba. wink
          Ojciec być może będzie chciał się pozbyć syna, jeśli faktycznie jest niewydolny wychowawczo, ale najpierw warto zebrać dowody, żeby się nie okazało, że nagle zmienił zdanie.
          Dowodów być może nie trzeba będzie użyć, tym lepiej będzie dla wszystkich.

          Możliwe, że dzięki przejęciu, mogą poprawić się nawet stosunki między ojcem a synem.
          Mediator tutaj raczej nie pomoże, jeśli się decydujesz na przejęcie opieki, to trzeba działać.
          Spróbować zawsze można, tylko czy ojciec dziecka się zgodzi na mediację?

          Można dziecko przesłuchać w sądzie, sądy są przygotowane na takie sprawy. W RODK trzeba czekać, zazwyczaj z 3 miesiące, często dłużej, ale najpierw musi się odbyć sprawa sądowa.

          Proponuję przejść na forum (
          www.wstroneojca.pl/forum/), ktoś Ci pomoże w przygotowaniu dokumentów, bo tam są osoby z doświadczeniem w prowadzeniu takich spraw, jest też prawnik.
          • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 06:04
            no gdybym płaciła tyle ile wydaje na dziecko a tj ok 1000-1400zł miesięcznie to moje dziecko chodziło by w sandałkach w zimie, a jego w adidasach z nike!! ja nie mam zamiaru utrzymywać dwoje dzieci! po za tym kupuje wszystko co najlepsze na co mam dowody jakimi są paragony!
          • zwiatrem poprawny link od altz 13.07.11, 12:33

            sorry, ze sie wtracam altz, poprawiam linka, ktorego podales: www.wstroneojca.pl/forum/
      • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 12.07.11, 20:16
        w momencie kiedy zakładałam sprawę ojciec dziecka była sam!, a główną intrygantką w tej sprawie była matka ojca! która na siłę chciała mnie skrzywdzić! teraz ojciec ma nową rodzinę , jest pod pantoflem , odkleił się od mamusi i sytuacja rządzi jego żona!
        • virtual_moth Re: moje dziecko woła SOS 12.07.11, 22:58
          Nie rozumiem. Co to jest "sprawa o dziecko"? O przejęcie opieki nad nim?
          Jesli tak, dlaczego ojciec dziecka nie chce się zgodzic na zamieszkanie syna z Tobą, skoro ma go tak dość? Cos mi sie to kupy nie trzyma, zwłaszcza ze tatusiem rządzi jego zona, która ma pasierba podwójnie dosc. Dlaczego nie chcą sie zgodzic na przejęcie opieki przez Ciebie?
          • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 05:58
            dlatego, że pięć lat temu mi go odebrał! i nie pozwoli na to aby przegrać ze mną! będzie się tak męczył na siłę ale nie odda! owszem ona go namawia delikatnie i on się prawie godzi , ale ta jego złośliwość i przegrana w środku mu nie pozwala! poza tym on nie widzi ze robi temu dziecku krzywdę! on uważa , że jest cudowny i wspaniały a bicie to norma bo to miał w domu ! do tego matka jego nie pozwoli mu i nakręca go.. czy wiecie kto to jest człowiek prosty? ten kto nie myśli, a tym bardziej o dobrze dziecka. Skoro tak się zachowuje i do takich rzeczy się posuwa to jak ona ma racjonalnie przemyśleć cokolwiek skoro najwyraźniej nie umie!!
            • lilith76 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 09:47
              Bodajże po 13 roku życia dziecko może zadecydować z kim chce zostać.
              Tylko, że chłopiec wchodzi w bardzo trudny wiek i może się okazać, ze zaraz ty będziesz potworem (pilnującym lekcji, porządku, itp), a u tatusia to było fajnie.
              • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 15:12
                mój syn nie jest łatwym i prostym dzieckiem na szczęście wiem jak do niego trafić a na pewno nie torturować za gorsze wyniki w nauce, tylko rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać... i na pewno nie jak ojciec wyzywać dziecko od najgorszych... głupków, debili, kretynów tępaków, innych słów nie użyje tutaj bo mi prze gardło nie przejdą!
    • zwiatrem Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 12:23
      Wszystko wszystkim, ale nawet podkolorowane sprawy, przynajmniej niektore mozna odkolorowac.
      W szpitalu wojewodzkim w moim miescie na izbie przyjec nad dzieckiem zapala sie lampe.
      W jej swietle widac wszystkie, nieprawdpodobnie liczne urazy jakich cialo doznalo w ostatnich tygodniach, a nawet miesiacach bez wzgledu na ich pochodzenie. Mozna sie przerazic, gdyz golym okiem ich nie widac.
      To w kwestii sladow, ktorych nie widac. Uderzenie dlonia zostawia charakterystyczne slady jak odcisk dloni i jest widoczny nawet po 2 miesiacach.

      Najbardziej martwi, to ze jezeli ojciec jest tak pewien siebie, to bedzie to robil dalej.
      Wymioty, bol brzucha to oznaki zaburzen nerwicowych, tych akuratnie dziecko nie umie sie pozbyc. Nie bardzo wierze ze je udaje, nawet jesli udaje to dlatego, ze nie chce wracac tam gdzie mu zle.
      Na skargi pobicia reaguj od razu. Do tego zastraszanie, przemoc psychiczna.
      Nie mozna sie godzic na to zeby dziecko wracalo do domu, gdzie czeka go kara.
      Przeciez bez niej sie nie obedzie, jak wroci.
      Zabierz dziecko ze soba i zglos na policji., u prokuratora mozna zapytac jak postapic, ale
      nie zostawiaj dziecka z komunikatem, ze nie wiesz co robic, wiec nie zrobisz nic.
      To taka mala prosba ode mnie, kiedys mialam podobne losy i wiem, ze trudno u doroslych wywolac przekonanie o tym, ze sie mowi prawde.
      Na dobra sprawe, "porady" ojca o zbiciu syna i izolowaniu go w zamknietym pokoju moglyby Wam duzo pomoc "uruchomic maszyne" - nagraj je.
      Nawet jezeli nie zostana dowodem, warto miec poparcie dla wyznan dziecka, ktore juz po pierwszym wpisie sa ocenione jako kolorowane.
      Skontaktuj sie z niebieska linia, sadze ze tam Was ktos wyslucha, przynajmniej nie wyjdzie z zalozenia, ze cos jest podkolorowane i podpowie co zrobic na s.o.s.: www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=przemoc

    • burza4 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 17:17
      Jestem po drugiej stronie barykady, bo to ja wiecznie byłam tym "gorszym" rodzicem, który się czepiał, wymagał, wydzierał, domagał i zabraniał, słowem - znęcał psychicznietongue_out
      Po pierwsze - bierz dużą poprawkę na to, co dzieciak mówi. To naturalnie są jego odczucia, ale niekoniecznie racjonalne. Macocha krzywo spojrzała... no daj spokój, oboje dorabiacie do tego całą filozofię. Niejedno się czasem wykrzyczy dzieciakowi - najczęściej w odpowiedzi na jakieś bezczelne zagrania z jego strony. Nie bardzo łykam teorie o biednej poniewieranej sierotce, bo zbyt często widziałam jak łatwo dzieci sterują dorosłymi i manipulują faktami. Szczególnie jak wiedzą, że sporo na tym ugrają.

      Wydaje ci się, że masz lepszy sposób na dotarcie do nastolatka. Ale to mogą być jedynie twoje wyobrażenia, bo co innego spędzać czas z dzieckiem, a co innego mieszkać na co dzień (notabene mój eks się tym szczycił, tylko jakoś jego mniemanie o świetności kontaktów prysło jak bańka mydlana). Szczególnie jeśli się mieszka z pyskującym, sfochowanym, nabuzowanym hormonami nastolatkiem. Równie dobrze za chwilę będziesz w tej samej, (jak nie gorszej) sytuacji co teraz ojciec. Gorszej, bo twoje poczucie winy wobec syna może skutkować nadmierną wyrozumiałością i nieumiejętnością stawiania granic.

      Jeśli dzieciak chce mieszkać z tobą - przygotuj grunt. Po pierwsze - monitorowanie sytuacji domowej, po drugie - zbieranie kwitów, i dokumentowanie powodów dla ewentualnej zmiany orzeczenia o władzy rodzicielskiej. Zacznij może od jej przywrócenia. Do tego warto żebyś nawiązała kontakt z psychologiem szkolnym - gdzieś między 2 domami jest jeszcze inna przestrzeń i warto wiedzieć jak syn tam się odnajduje. Poza tym - opinia psychologa może być pomocna w przyszłości. Piszesz, że jesteś w dobrej sytuacji materialnej - poszukaj tym razem dobrego prawnika zanim wkroczysz na drogę prawną i zanim uświadomisz byłemu co planujesz.
      • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 19:43
        doskonale sobie zdaje sprawę o gruncie i prawników, kwitach , nagraniach .. już to raz przechodziłam.. gorzej boję się sądu , który ma taki nie racjonalne myślenie i bywa, że się myli!

        co do dziecka to zdaję sobie sprawę z obowiązków i konsekwencji, dojrzewania i problemów z tym związanych.. natomiast nigdy nie pogodzę się z biciem dziecka za naukę, wypowiadania mu jedzenia, brak komunikacji, ciągłego karania, nie interesowania się, straszenia poprawczakiem i wyzywania !!

        co to w ogóle ma być!? ja rozumie pojęcie obowiązek i granica. pytanie tylko kto te granice nagina?? bezbronny nieukształtowany chłopak czy tatuś któremu najwyraźniej wychowanie nie wychodzi!

        dziecko u taty nie myje rano zębów - u mnie bez problemowo to robi !
        u ojca nie sprząta - u mnie samo z siebie to zrobi !
        u ojca siedzi skapryszone i sfochowane - u mnie takie sytuacje zdarzają się minimalnie ( pracuje nad tym aby bylo ich jak najmniej )
        u ojca boli go brzuch - u mnie nic się nie dzieje..

        dlaczego dziecko nie tęskni za ojcem, nie dzwoni, nie pyta?? do mnie jakoś dzwoni będąc u ojca.. chce porozmawiać o tym i tamtym ( czasami może krótko - ale liczy sie pamięć, myśl , tęsknota - jednym słowem więź emocjonalna )

        nie wiem jak będzie jak pójdzie do szkoły, ale myślę, że i z tym problemem sobie poradzimy!

        • burza4 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 10:39
          trishka79 napisała:

          > natomiast nigdy nie pogodzę się z biciem dziecka z
          > a naukę, wypowiadania mu jedzenia, brak komunikacji, ciągłego karania, nie inte
          > resowania się, straszenia poprawczakiem i wyzywania !!

          Bicie pominę, bo to poza dyskusją. Co do reszty to myślę, że młody przesadza, w tym wieku dość typowe jest robienie sobie odpowiedniego PR-u cierpiętnika. Co naturalnie nie zmienia postaci rzeczy - chce mieszkać u ciebie - to o to powalcz.

          > dziecko u taty nie myje rano zębów - u mnie bez problemowo to robi !
          > u ojca nie sprząta - u mnie samo z siebie to zrobi !

          Zaręczam ci, że minie mu to bezpowrotnie, jak tylko zamieszka u ciebie na stałe.

          > u ojca siedzi skapryszone i sfochowane - u mnie takie sytuacje zdarzają się mi
          > nimalnie ( pracuje nad tym aby bylo ich jak najmniej )

          Jak wyżej - mam 100% pewność, że po chwili u ciebie będzie tak samo sfochowane i skapryszone, jak u ojca.

          • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 16:30
            co za pesymistyczne odpowiedzi! no i niech tak będzie jak u taty to odkręcimy to w mgnieniu ok. Oh ja mam swoje sposoby na to aby było dobrze!! W wychowywaniu dziecka wiecznie są upadki i wzloty. Radości i smutki. Takie jest po prostu życie..!! Ja jedynie chce aby mój syn był wychowany na porządnego człowieka, tak aby potem mógł tym przykładem świecić w swojej rodzinie czy środowisku!. i choć tyle przeżyłam to nie mam tak pesymistycznego podejścia.. Wiara i siła czyni cuda!
    • lenucha.1 Re: moje dziecko woła SOS 13.07.11, 22:49

      >Syn jest już dostatecznie duży, żeby jego zeznania wzięto pod uwagę podczas badania w RODK.
      Jeśli tak jest, to łatwo jest zmienić decyzję, ale wcześniej (dopiero po nagraniach!) warto by było porozmawiać szczerze z ojcem dziecka i zaproponować opiekę nad synem, jeśli jest to męczące, to być może sam by się zgodził. Czasami warto powiedzieć, że ma się dowody i jak będzie zeznawać dziecko, to druga strona się zgodzi, znam taką stronę, matka oddała dziecko ojcu, obwiała się sprawy, a miała na sumieniu.
      Jeśli dziecko jest bite i widać ślady pobicia, to trzeba zrobić obdukcję. >


      Jak najbardziej się z tym zgadzam, dziewczyno walcz o syna, jeśli to co piszesz jest prawdą!!!!!
      Zacznij od zbierania dowodów a w międzyczasie pisz do sądu wniosek, moze ojciec pozwoli mu się przeprowadzić do Ciebie jeśli juz nie daje rady.............Niech sam zapyta ojca i jego wypowiedź nagra, a potem zdecydujcie czy warto złożyć to jako wniosek dowodowy, może to pomoże.
      Trzymam kciuki, ufff syn Cię kocha!
      • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 03:50
        ja też go kocham .. oddałabym za niego wszystko.. może kocham go ze zdwojoną siłą przez to cierpienie jakie sprawił nam jego ojciec.. ja wiedziałam ze sąd się po prostu pomylił przy wyborze, a teraz to wychodzi..

        boje się 2 rzeczy, że jesli ojciec sie o tym dowie zacznie go zastraszać albo przekręcać na swoją stronę.. może kilka miesiecy pogra dobrego tatusia i dziecko się na to nabierze! wraz z babcią..

        albo inna strona medalu - być może tak go to rozwściecze iż ograniczy mi kontakty z dzieckiem! a mam teraz dowolne i kiedy chce to go biorę ..

        ojciec dziecka jest bardzo złośliwym człowiekiem.
        • lenucha.1 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 08:27
          Jeśli syn chce z Tobą mieszkać to umówcie się na szczerą rozmowę (będzie trudna) ale ustalcie wspólnie strategię działania. Ale uwaga ani jedno ani drugie nie może, zawieść....Ustalcie wspólną strategię działania.
          • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 08:49
            mimo tego nawet dorosły człowiek boi się czasami napastnika manipulacji, intrygi i przemocy.. znam mojego ex i wiem, że padną słowa nigdy już nas nie zobaczysz jak tak zrobisz przeplatane agresją i przemocą a na deser litością ... ten człowiek jest dla mnie chory! mam nadzieję, że jego żona będzie trzymała moją stronę - będzie jej to komfortowo na rękę! a babcia dołoży maksymalnych starań aby go omotać .. będzie mu opowiadać jakies niestworzone historie które miałyby na celu zatrzymanie go do tego rozpieszczanie i nadmierna opiekuńczość.. nic nie mam przeciw niej, ale jeśli jej działanie jest w pewnym sensie także planem..!! a więc...
            • zwiatrem Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 14:07
              Trisho
              dowiedzialas sie juz co mozesz zrobic?

              • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 16:38
                Reasumując wszystko chyba tak :

                1. Adwokat ( z dobrą renomą)
                2. Zakupienie dyktafonu i nagrania syna i ojca
                3. Zebranie starych dokumentów ( wyroków, widzeń alimentów zasądzonych 5 lat temu)
                4. Założyć sprawę najpierw o przywrócenie praw
                5. Porozmawiać z ojcem o możliwości ugody
                6. Skompletowanie wszystkich paragonów i wpłat alimentów i innych kwot pieniężnych
                7. Skompletowanie moich dokumentów ( mieszkanie i zatrudnienie )
                8. Ewentualne złożenie dokumentów do Sądu odnośnie zamieszkania syna ze mną

                co do obdukcji to nic nie mogę zrobić bo śladów ani zadrapań nie widzę

                jeśli coś pominęłam proszę o wzmiankę!
                • lenucha.1 Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 08:08
                  trishka79 napisała:

                  8. Ewentualne złożenie dokumentów do Sądu odnośnie zamieszkania syna ze mną

                  Wykreśl słowo ewentualne........koniecznie, powinno być złożenie dokumentów(...) i kropka. To ewentualnie nie pozwala ci uwieżyć że możesz to wygrać, a wiesz że możesz!!!!!!!!!!!!!

                  Jeśli chodzi o adwokata to jak najbardziej znajdż dobrego, który cię wesprze i poprowadzi sprawę do końca, na sali sadowej jak widzisz jest różnie, sama walczę już 3 rok z naprawdę dobrymi adwokatami i jakoś udaje mi się powoli udowadniać pewne fakty. Wiem jak wiele może dobry prawnik a ile same możemy osiągnąć w sądzie (prawie nic a nawet można sobie zaszkodzić).


                  > 6. Skompletowanie wszystkich paragonów

                  Jesli chodzi o paragony to lepsze są faktury na twoje nazwisko lub rachunki uproszczone. Wtedy nikt ci nie zarzuci że poprosiłaś kogoś o oddanie paragonu. A jeśli coś kupujesz i dajesz
                  to ojciec powinien pokwitować, że odebrał.

                  Bardzo ważne będą zeznania syna ale on też musi się przygotować może spotkajcie się z prawnikiem w trójkę. Potrzebna jest rozmowa, zaufanie i spokój. Trzeba mu powiedzieć że będzie miał pewnie na początku wyrzuty sumienia......tp w stosunku do ojca....(bo dzieci są zawsze lojalne wobec nawet najgorszych rodziców.

                  Powodzenia! Trzymam kciuki, aa i musisz mocno się modlić i wierzyć że wygrasz..... Wiara przenosi góry!
                  • altz Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 09:02
                    lenucha.1 napisała:
                    > A jeśli coś kupujesz i dajesz
                    > to ojciec powinien pokwitować, że odebrał.

                    Jak to sobie wyobrażasz? Że ojciec podpisze? big_grin
                    Bardzo bym się zdziwił, gdyby tak było.
                    • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 10:58
                      akurat na to nic nie poradzę. dziecko samo powie i mam na to dużo świadków.. po za tym ojciec sam się nagrał, że za dużo kupuje i to przez to dziecko jest rozpieszczone.. no cóż chyba nie może zatolerować , że jego ex z którą tak walczył zarabia 10X więcej niż on! że on żyje poniżej przeciętnej a ja odbijając się od dna doszłam tak daleko! poza tym za 5 lat mój syn skończy 18 lat.. i wiecie co z tego co widzę nie będzie chciał znać ojca.. smile a nawet może być gorzej..
                      • altz Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 12:49
                        > poza tym za 5 lat mój syn skończy 18 lat.. i wiecie c
                        > o z tego co widzę nie będzie chciał znać ojca.. smile a nawet może być gorzej..
                        Nie wiem, z czego się cieszyć. sad
                        Może syn się na Ciebie też obrazi i też nie będzie chciał Ciebie znać?
                        Co znaczy gorzej? Zamorduje ojca? :-\ Mówił Ci o czymś?
                        Ja rozumiem, że możesz być zaburzona emocjonalnie, ale nie pisz bez zastanowienia.
                        • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 13:50
                          Jezu Chryste ! co wy tu wyolbrzymiacie.. Nie potraficie zrozumieć jednej rzeczy.. Dziecko, które jest bite raczej nie pałam entuzjazmem do rodzica. Bite i totalnie nie rozumiane. Ojciec się nim nie zajmuje w ogóle i mój syn oficjalnie o tym mów! smile Co do mojej dojrzałości emocjonalnej to wszystko w jak najlepszym porządku. Proszę się nie martwić. Ja prosiłam tu o pomoc , a nie o jakieś dziwne zarzuty , nie wiadomo skąd wysnute!
                          • altz Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 15:17
                            trishka79 napisała:

                            > Jezu Chryste ! co wy tu wyolbrzymiacie.. Nie potraficie zrozumieć jednej rzeczy
                            > .. Dziecko, które jest bite raczej nie pałam entuzjazmem do rodzica.
                            Matko Boska! nie wyolbrzymiamy, zauważyliśmy chorą radość z tego, że dziecko nie będzie chciało ojca znać, a nawet coś więcej...
                            Jasne, że bite dziecko nie ma dobrego obrazu rodzica, ale do9brego obrazu drugiego rodzica też może niebawem nie mieć i z tym się trzeba liczyć, jak sobie te klocki w głowie poukłada. Może zarzucić matce, że na wiadomości o rękoczynach nie podjęła żadnej interwencji, bo tak było matce wygodnie. Jakaś szansa na taki rozwój wypadków jest i nie jest zupełnie mała.

                            Jeśli ojciec nie będzie się zgadzał na oddanie syna, to te sprawy wyjdą na jaw i w opinii sądu możecie być oboje winni całej sytuacji.
                            Podpowiedzi chyba dość było z mojej strony. Jeszcze podpowiem, że tą radością z powodu "czegoś więcej" proszę się w sądzie specjalnie się nie chwalić.
                            • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 16.07.11, 01:34
                              po pierwsze to moim marzeniem jest to aby dziecko miało dobry kontakt z ojcem bo obydwoje jesteśmy potrzebni w jego świecie..
                              mój syn mi przekazuje co czuje do ojca " mówi, ze się go boi, że jest mu obojętny, że chciał uciec wielokrotnie z domu "
                              z ojcem polubownie do niczego nie dojde bo to jest cham
                              pytałam wielokrotnie w tym roku aby syn mieszkał ze mną
                              wiecie jakie sa odpowiedzi przy dziecku " co ty ku... chcesz " " jesteś głupia bo mu za duzo kupujesz" " twój synek jest tak samo jak ty poje,," itp

                              o czym ja mam rozmawiac z takim prymitywem ?
                              nie da sie .. to nie jest człowiek z którym sie siada przy stole i wspolnie rozwiazuje sie problem .. to cham i prostak... ja i tak mu wchodzę w cztery litery przez te ostatnie 5 lat ze wzgledu na syna aby nie zrobil cos na zlosc ze strony prawnej ale naprawde juz moja cierpliwosc sie konczy!
                              • altz Re: moje dziecko woła SOS 16.07.11, 08:29
                                Ja znam takich osobiście. Trudno się z takim dogadać, bo naprawdę nie rozumie, o co chodzi.
                                Trzeba działać, nie gadać.
                                Może ojciec dziecka ma trochę racji w tym, że za dużo kupujesz synowi? Dobrobyt nie jednego zepsuł. Syn się nie chce uczyć, jak tak dalej pójdzie, to będzie u Ciebie mieszkał i będziesz utrzymywać nieroba do 40 lat.
                                • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 16.07.11, 11:02
                                  i tu się mogę odrobinę zgodzić.. chciałam dobrze, a przedobrzyłam.. ale wynikało to z tego, że ojciec dziecku nie kupił nawet skarpetek.. i chciałam załatać dziurę.. może też próbowałam tym załatać nasz stracony czas! ale chciałam i chcę dobrze..
                                  • altz Re: moje dziecko woła SOS 16.07.11, 11:26
                                    Takie przemyślenia to już jest coś! Może to jakiś początek do porozumienia się chociaż w niektórych kwestiach?
                                    Obawiam się, że syn też nie jest łatwy w domu, ma wymagania, może i pyskuje, ale to tylko intuicja. Podejrzewam, że nikt nie jest zadowolony w obecnej sytuacji, co oczywiście nie tłumaczy zachowań agresywnych.
                                    Syn jest już dość duży, myślę że będziesz miała ciężko wszystko wyprostować, ale trzeba to zrobić.
                                    Może warto jednak przejść się do jakieś fachowej siły, żeby ktoś z boku spojrzał na wszystko i coś zaproponował? Myślę, że możesz nie mieć dystansu do wszystkiego. Gdyby jeszcze ta osoba porozmawiała z drugą stroną i z synem, to by można było wyciągnąć jakieś wnioski.
                                    Gdyby zmianę miejsca zamieszkania syna dało się załatwić przez negocjację, to byłoby świetnie dla wszystkich.
                    • lenucha.1 Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 11:27
                      Ja też bym się zdziwiła, ale podałam tylko możliwe warianty, a decyzja juz nie w naszej gestii tylko trischi. Paragony zbierane przez rodziców nie są wcale dla sądu juz mocnym dowodem, można je podnieść na ulicy albo sobie pogrzebać na wysypisku....i też znajdziesz co chcesz. Ja bym brała faktury, zresztą tak czynię. Ale sąd nigdy nie zażądał ode mnie rachunków a i ja sama aż czasem boję się policzyć bo chyba by mi wyszły koszty utrzymania na ok. 5 tyś. heh A tatusia do czasu zakończenia sprawy muszę kredytować, brrrrrrrrr.....
                      • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 13:56
                        co to ma znaczyć! jakie faktury! przecież jak ktoś może załatwić paragon to i także może załatwić sobie fakturę. może powiedzieć koleżanką, że jak coś kupują dziecią to niech biorą kp - imienne.. cóz za problem.. kazdą rzecz można oszukać i pokombinowac.. istotne jest co dziecko chce .. a ojciec nie ma w tej chwili żadnego dochodu tylko żona go utrzymuje a ja mam około 15 000 zło miesięcznie netto, to może z 5 tysięcy wysłać tatusiowi na piwko i leżenie do góry d... jak to robi całe życie!
      • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 16:26
        na moje oko nie widzę siniaków ani zadrapań bo już wcześniej zwróciłabym na to uwagę, ale ojciec sam o tym mówi " że go leje i nic to nie daje "

        • altz Re: moje dziecko woła SOS 14.07.11, 17:40
          To Młody coś podkolorowuje przekaz wink
          Zawsze możesz powiedzieć Ojcu Młodego, że w razie zauważenia jakiś śladów od razu idziesz robić obdukcję, da to tyle, że co prawda nie będziesz miała dowodów, ale Ojciec zastanowi się pięć razy, zanim coś wykręci, a Młody się trochę uspokoi. Ojciec będzie czujniejszy i bardziej skory do oddania chłopaka, nic na tym nie tracisz.
          • trishka79 Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 14:04
            no to skoro tak podkolorowuje to dlaczego chce być u mnie???
            dlaczego tak do mnie lgnie skoro z ojcem spędza wiecej czasu?
            skoro tatuś jest taki super to dlaczego dziecko nie chce?
            może nie chce tej macochy i tego dołującego klimatu w domu?
            chcielibyście mieszkac w takim domu gdzie ktos was nie chce i patrzy z ukradka co jecie?
            że nie wiecie jak nie możecie się ruszyć bo wszystko bedzie nie tak
            a jeszcze jedno najważniejsze ..
            Gdzie TU MIŁOŚĆ? MIŁOŚĆ KTÓRĄ TRZEBA CODZIENNIE OKAZYWAĆ!
            • altz Re: moje dziecko woła SOS 15.07.11, 15:36
              trishka79 napisała:

              > no to skoro tak podkolorowuje to dlaczego chce być u mnie???
              Bo pewno u mamy jest lepiej. Jeśli są ślady, trzeba robić obdukcję. Nie ma śladów, a syn mówi, że jest bity, trzeba wyjaśniać sprawę. Żeby się nie okazało, że dostał "ścierą bez łeb" za głupie odzywki.
              Nie napisałem, że ojciec jest super, nikt nie napisał, obawiam się, że mogą być różne opisy tej samej sytuacji z dwóch stron. Twój świat jest czarno-biały, a życie takie nie jest.
              Trzeba działać, jeśli się jest pewnym, że się źle dzieje.
            • koralka32 Re: moje dziecko woła SOS 05.08.11, 09:51
              Trishka,
              jestem całym sercem z Tobą.
              Trzymam kciuki byś wygrała w sądzie sprawę o opiekę nad dzieckiem.
              Jestem oburzona tym jak macocha traktuje Twoje dziecko. Wychodząc za Twojego ex przecież była świadoma, że on i jego dziecko to jedno i albo kocha ich oboje albo nie i się rozchodzą.
              Ale zapewne nie wszyscy tak uważają jak ja i to jest właśnie przykre.
              Proszę informuj nas o swoich poczynaniach. Twojemu dziecku dzieje się krzywda!
              Bierz dobrego adwokata i do dzieła.

              Pozdrawiam
          • nangaparbat3 Re: moje dziecko woła SOS 07.08.11, 16:33
            To bic wolno dopóki śladów nie ma?
        • zwiatrem Re: moje dziecko woła SOS 17.07.11, 23:04
          Troshko, o tych sinikach jeszcze.... pisalam wyzej.
          Jak sie mocno postarasz, to da sie zobaczyc slady bicia sprzed wielu dni i tygodni.
          Specjalne lampy sa na oddzialach ratunkowych, oraz tam gdzie kieruje do obdukcji policja.
          Oczywiscie nie umiem powiedziec, czy wszedzie i na 100% ale sa.
          Nad moim synem, ktory byl po wypadku w szkole, podczas badania zaswiecono swiatlo, golym okiem nie bylo widac kompletnie niczego poza jednym sladem.
          W zyciu nie widzialam tylu "siniakow" na Jego ciele, w roznych ukladach, roznego nasilenia, lekarz twierdzil, ze niektore to tak sprzed dwoch miesiecy, ale tak wlasnie udalo sie zlokalizowac w ktorych miejscach zostal kopany (odciski obuwia na udach i plecach).
    • 79werka Re: moje dziecko woła SOS 20.07.11, 22:13
      Płacisz śmiesznie małe alimenty ( chociaż dobre i to że płacisz , bo ja od kilku lat ani grosza od ex nie dostałam na dziecko). To że dajesz dziecku kieszonkowe nie oznacza, że pomagasz w jego utrzymaniu. To nie są dodatkowe pieniądze dla opiekunów dziecka, tylko dla dziecka.
      200 zł : 30 - to nawet nie wychodzi 10 zł na dzień. Mam sporo młodszego syna i dobre skórzane sandały kosztują dla niego od 130 zł w górę . dziecko trzeba najpierw nakarmić , ubrać, kupic lekarstwa , a potem mysleć o psp - nie dziw się , że to ty musisz kupować takie bajery. twój ex ma dwoje dzieci i musi zapewnić podobne standardy obydwojgu dzieciom . Na miejscu twojego ex a wiedząc , że masz dobrą sytuację materialną wniosłabym o podwyższenie alimentów.
      No i sorry ale publiczne chwalenie się, ze regularnie dokładasz się do utrzymania swojego dziecka w wysokości 200 zł miesięcznie to ... OBCIACH i WSTYD ( wyjątek - gdybyś była w złej sytuacji finansowej , ale piszesz , że jest odwrotnie)
      Ponieważ nie przebywasz na stałe z dzieckiem - musisz sobie uświadomić jedną rzecz:
      Kupiłaś nastolatkowi komputer , psp , telefony, dajesz kieszonkowe, ............. a ojciec każe się uczyć. ty zapewniasz rozrywkę , a ojciec egzekwuje obowiązki - dziwisz się , że w odczuciu nastolatka jesteś taka fajna , a ojciec okropny ??????????
      • koralka32 Re: moje dziecko woła SOS 28.07.11, 09:33
        Chyba nie umiesz czytać. Przeczytaj jej wypowiedzi jeszcze raz a potem się wypowiadaj.

        Nie znoszę jak ludzie czytają i widzą to co chcą a to co niewygodne lepiej pominąć.

        Ona napisała, że ubrania, buty, wyprawka szkolna od A-Z, angielski, rower, komputer i inne i finansuje w 100%.
        Ciężko to zauważyć! Lepiej dokopać! Zadowolona że zrobiłaś z siebie kretynkę!
        • altz Re: moje dziecko woła SOS 28.07.11, 13:19
          > Zadowolona że zrobiłaś z siebie kretynkę!
          Kultura słowa świadczy o rozmówcy i tyle na ten temat.

          Ja uważam, że Pani mało płaci alimentów, pokrywa wydatki ekstra i takie zabawowe dla siebie, ja nie wiem, jak wyglądają finanse u Pana w domu. Obawiam się że dużo gorzej. Te prezenty to sobie może podarować, bo działają na konflikt między ojcem a synem, a dawać większe alimenty, skoro Panią stać. Nie mówię, że wszystko ma dawać, niech daje sobie te prezenty, jeśli chce, ale te 600-700 zł mogłaby dać spokojnie, bo ma tylko jedno dziecko i stać Panią, a łatwiej kupić raz na dwa lata komputer, niż dodatkowo 6000 zł w roku.
          Wszystko jest kwestią do ustalenia, ale tutaj raczej chodzi o mącenie, a nie o ustalenie. Chłopak ma i tak nie do pozazdroszczenia sytuację rodzinną, nie potrzebne konie trojańskie w postaci prezentów.
          Co do angielskiego, to też jest kaprys, w większości szkół są zajęcia, jak ktoś chce, to się nauczy.
          • koralka32 Re: moje dziecko woła SOS 05.08.11, 09:45
            altz napisał:

            > > Zadowolona że zrobiłaś z siebie kretynkę!
            > Kultura słowa świadczy o rozmówcy i tyle na ten temat.
            Rozumiem to, że napisałam o tobie prawdę to już jest niekulturalne. Buhaha

            > Ja uważam, że Pani mało płaci alimentów, pokrywa wydatki ekstra i takie zabawow
            > e dla siebie, ja nie wiem, jak wyglądają finanse u Pana w domu. Obawiam się że
            > dużo gorzej. Te prezenty to sobie może podarować, bo działają na konflikt między
            ojcem a synem, a dawać większe alimenty, skoro Panią stać. Nie mówię, że wszy
            > stko ma dawać, niech daje sobie te prezenty, jeśli chce, ale te 600-700 zł mogł
            > aby dać spokojnie, bo ma tylko jedno dziecko i stać Panią, a łatwiej kupić raz
            > na dwa lata komputer, niż dodatkowo 6000 zł w roku.
            > Wszystko jest kwestią do ustalenia, ale tutaj raczej chodzi o mącenie, a nie o
            > ustalenie. Chłopak ma i tak nie do pozazdroszczenia sytuację rodzinną, nie potr
            > zebne konie trojańskie w postaci prezentów.
            > Co do angielskiego, to też jest kaprys, w większości szkół są zajęcia, jak ktoś
            > chce, to się nauczy.

            TAk chłopak ma trudną sytuację. Ale z opisu autorki wyraźnie widać, że matka ma zdecydowanie lepszy kontakt z dzieckiem. Stać ją na te prezenty to dlaczego nie ma ich kupować? Bo tatusia nie stać i nie potrafi sobie on ułożyć relacji odpowiedniej z dzieciakiem? To jest jej wina?

            Skoro dla Ciebie angielski dodatkowy jest kaprysem to ja ci odpowiem tak. Nie wiesz na jakim poziomie angielski jest w szkołach. Nie znam, żadnej osoby, która nauczyłaby się biegle władać jakimkolwiek językiem obcym bez dodatkowych lekcji lub wyjazdów do tego kraju. A matkę na to stać więc dlaczego ma tego dziecku odmawiać? Bo tatusia nie stać i jest zazdrosny o to, że matka może to opłacić?

            Uważam, że matka nie mąci a chęć kupienia dziecku butów na każdy sezon, ubrań, wyprawki szkolnej w każdym roku szkolnym jak najbardziej należy popierać tym bardziej, że większość ojców w tej sytuacji odwróciłaby się plecami. Dodatkowo matka zapewniania dodatkowych zajęć oraz kupowanie komputera i prezentów jest na miejscu. Tym bardziej, że pieniądze które przekazywałaby tatusiowi nigdy do dziecka mogłyby nie trafić. Inną sprawą jest fakt, że to co opłaca matka jest zdecydowanie droższe niż zapewnienie dziecku wyżywienia i leków w razie choroby.

            Po za tymi wszystkimi aspektami dochodzi jeszcze jeden bardzo istotny. Dziecko ma z matką o wiele lepszy kontakt i chce u niej mieszkać! To z czegoś musi wynikać. Tylko nie mówcie, że to przez prezenty bo to będzie bzdura. Gdyby chodziło tylko o to to synuś doiłby mamusię bez jakichkolwiek rozmów o mieszkaniu u niej. Stosunek byłyby oczywisty do zauważenia i myślę, że matka wówczas tego postu by nie napisała.

            Nie wiem dlaczego większość wypowiedzi na forach jest typu dokopać bo ktoś napisał.
            Matka ma problem bo widzi ewidentnie, że dziecku dzieje się krzywda, że ojciec sobie nie radzi. Chce tej sytuacji zaradzić a tutaj każdy zagląda do jej portfela. dysponuje jej pieniędzmi każąc dawać tatusiowi, który nie radzi sobie wydatkami.
            Uważam, że matka ponosi koszty utrzymania dziecku w większym stopniu niż ojciec, który nie potrafi zbudować przez tyle lat relacji z synem. Cierpi tu dziecko, matka szuka rozwiązania a wy jej dokopałyście. Po prostu skopałyście leżącego - jeśli można to nazwać po imieniu.

            Ja jestem całym sercem z tą matką.
            • altz Re: moje dziecko woła SOS 05.08.11, 17:04
              Ja nie wiem, jest to wygląda naprawdę. Znamy tylko jedną stronę.
              Być może chłopak nauczył się rozgrywać konflikt między rodzicami?
              Może mówi jakieś przykre rzeczy wytykając ojcu, że jest biedniejszy?
              Nie wiem, jak jest naprawdę.
              Takie drogie prezenty mogą być demoralizujące, tym bardziej, że matka daje śmieszne pieniądze na utrzymanie dziecka.
              Zobaczymy, czy coś z tego w ogóle będzie czy zostało napisane po to, żeby było napisane.

              A co do angielskiego, to się mylisz, trochę znam sytuację.
              Młodzież potrafi się nauczyć języka w szkole bez korepetycji i wyjazdów na poziomie 98% matury rozszerzonej. Znam takie osoby. Osoby! nie jedną. I nie są to jakieś wybitne szkoły. Może dlatego tak jest? wink

              A jeśli matka może wyjechać z dzieckiem za granicę, to świetnie. Znajomość realiów, kraju i języka na miejscu jest nie do przecenienia.

              Jasne, że wola dziecka jest święta. Chce mieszkać z matką, to niech mieszka, tak uważam i jako ojciec bym się podporządkował.

              > Matka ma problem bo widzi ewidentnie, że dziecku dzieje się krzywda, że ojciec
              > sobie nie radzi.
              Matka też sobie nie radzi, więc nie radzą sobie oboje.

              > Chce tej sytuacji zaradzić a tutaj każdy zagląda do jej portfe
              > la. dysponuje jej pieniędzmi każąc dawać tatusiowi, który nie radzi sobie wydat
              > kami.
              Wszystko wiemy od jednej strony, która była sądownie pozbawiona praw rodzicielskich!
              Tatko pewno i sobie by radził z wydatkami, gdyby matuś płaciła, jak należy. wink
              To jest jej portfel, ale też powinien być w części portfelem dziecka, a nie jest. Matuś kupi, gdy ma taki kaprys, a na jedzenie nie da. Ma synuś chodzić głodny i ładnie ubrany. smile
        • 79werka Re: moje dziecko woła SOS 28.07.11, 21:43
          Umiem czytać - wyobraź sobie. Tak wszystko kupuje , bo płaci tylko 200 zł alimentów.
          A dokopać się należało , postaw się w roli tego ojca dostajesz 200 zł alimentów i zatro masz nakarmić , leczyć , ubrać , i kupować wypasione prezenty . Ponieważ płaci mało więc ojciec niejako przerzucił na nią obowiązek ubierani dziecka . I k....a gdyby ojciec płacił takie małe alimenty pierwsza byś na niego skoczyła. A obrzucać się wzajmenie inwektywami nie mam potrzeby.
          • koralka32 Re: moje dziecko woła SOS 05.08.11, 09:30
            Tak??? A co z ojcami którzy w ogóle nie płacą alimentów??? A gdzie na ich temat się wypowiadasz.
            Kobiety wówczas muszą same utrzymywać siebie i dzieci. Nawet bez tych 200 zł.
            Nikogo nie obchodzi to jak mają to zrobić. A jak któraś kobieta domaga się pieniędzy to już jest okropna, zachłanna i wyzyskiwaczka.
            Problem polega na tym, że kobiety w naszym kraju mają przechlapane. Pracę jest im ciężej znaleźć a jeśli już ją znajdą to dostają mniejsze wynagrodzenie niż mężczyzna na takim samym stanowisku. Tak więc Pan tatuś i tak jest w lepszej sytuacji bo na rozmowie kwalifikacyjnej nikt go nie pyta o dzieci i nie jest nastawiony negatywnie bo będzie brał zwolnienia czy wychodził wcześniej bo dziecko ma w przedszkolu czy szkole przedstawienie itp.
            Więc nie oceniaj tej kobiety.
            Jakbyś dokładnie czytała to mogłabyś z jej wypowiedzi dowiedzieć się, że oprócz komputera,i ubrań i zabawek kobieta kupuje co roku całą wyprawkę szkolną, buty na każdy sezon opłaca dodatkowe zajęcia itd. To kosztuje zdecydowanie więcej niż samo wyżywienie dzieciaka. POWTARZAM WIEC CZYTAJ DOBRZE! ONA WYPOSAŻA SWOJE DZIECKO WE WSZYSTKO I NIE TYLKO ZABAWKI!
            Drugą kwestią, o której zapewne nie pomyślałaś, dlaczego woli te rzeczy i ubrania i przybory szkolne kupić niż dać tatusiowi pieniądze? No dlaczego? A może dlatego, że wie iż te pieniążki nie popłyną na potrzeby dziecka???

            • 79werka Re: moje dziecko woła SOS 05.08.11, 19:09
              Koralko strasznie się denerwujesz... wyobraź sobie ,że znam ojców nie płacących alimentów ( dla przykładu ojciec mojego dziecka , który nie robi tego od lat) . uważam , że to draństwo , ale coż ...
              Dokładnie czytałam jej posta ... ty chyba nie zrozumiałas mojego . uważam , że jeśli dokłada się tylko 200 zł do utrzymania dziecka , to jak najbardziej powinna wyposażać w te wszystkie rzeczy o których pisze i żadna chwała jej się za to nie należy. Pamietaj , że ojciec jej syna ma jeszcze jedno dziecko na utrzymaniu. A ona sama pisze że ją stać , prawdopodobnie lepiej jej się wiedzie niż drugiemu z rodziców.
              Z góry zakładać , że ojciec nie przeznaczy pieniedzy dla dziecka ?? Wiesz to jest żałosne... mój eks też mówił : nie płacę , bo nie dajesz tych pieniędzy dziecku ( a syn miał 3 lata ) .
              Myślę , że strasznie się zacietrzewiłas w obronie autorki i nie dostrzegasz tego , że :
              1. płacąc 200 zł i kupując to wszystko co kupuje dla swojego dziecka , pomaga w utrzymaniu swojego własnego dziecka
              2. pozbawić rodzica praw rodzicielskich nie jest tak łatwo ... próbowałam ( musisz uwierzyć mi na słowo ) .... wręcz jest bardzo trudno
              3. ona właśnie jest w tej lepszej sytuacji , bo nie ma dziecka na stałe , a nie występuje tu w roli matki wychowującej samotnie dziecko
              4. dzieci potrafią baaaaardzo wyolbrzymiać problemy , lub tworzyć takie , które nie istnieją - nie mówię , że tak jest w przypadku jej syna, ale może nie należałoby pochopnie dawać mu wiary i wyjaśnić sprawę z ojcem ... i tą złą macochą , która przecież go wychowuje
              • altz Re: moje dziecko woła SOS 05.08.11, 19:54
                Ja też uważam, że jest jakiś poważny problem.
                Jak dla mnie, matka powinna dołożyć te 400 zł do alimentów co miesiąc, potem odczekać z trzy miesiące i dopiero wtedy krytykować.
                400 zł miesięcznie to jest 4800 zł przez cały rok, a za to ten komputer (po co co roku?),
                buty, kurtkę, inne rzeczy, można spokojnie kupić.

                I niech wtedy zaprasza syna, wozi, nagradza, sponsoruje, nawet niech sprawdza, czy ojciec coś mu kupił, nawet niech mówi, że mam mu dołożyła. Okaże się wtedy, jak to wygląda naprawdę.

                Znam autentyczne sytuacje, gdy syn ma porównywalny budżet na osobę z matką, bo ojciec go wspiera, ale syn nie robi opłat, nie kupuje jedzenia itd. Syn twierdzi, że te pieniądze, które on ma to jest nic, bo matka ma więcej i powinna czasami mu też trochę dać na uciechy. Totalne rozpuszczenie, ale chłopak nie winien, tak wyćwiczony przez ojca i nie zdaje sobie sprawy z absurdalności całej sytuacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja