przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o rady

06.09.11, 09:30
Wczoraj odbyła się sprawa o niealimentację z art. 209 kk przeciwko ojcu mojej córki. Został uniewinniony.
A wyglądało to tak.
Po pierwszym złożeniu doniesienia do prokuratury (po 10 miesięcznym niepłaceniu alimentów) sprawa została skierowana do sądu. Pomyślałam - jest dobrze.
Wczoraj odbyła się ta sprawa.
Byłam oskarżycielem posiłkowym i tylko ja zeznawałam w sprawie, natomiast prokurator albo ktoś od niego (nie wiem kto to był) nie odezwał się słowem na sprawie.Nawet sędzia na początku sprawy nie powiedział kto to jest. Ojciec dziecka przyszedł po tym jak juz sprawa się zaczęła. Wystarczyło sędziemu samo jego przepraszam.
Sędzia wypytywał mnie o to czy ojciec widuje się z dzieckiem, czy jemu cos kupuje, czy zabiera do siebie na święta, na wakacje itp. Potwierdziłam, że ojciec dziecka zabiera je do siebie raz na dwa tygodnie, ale zajmuje się nim jego konkubina, bo on jest zapracowany. Mówiłam, że kupował czasem picie do szkoły i jakies drugie śniadanie, ale to były bardzo sporadyczne przypadki. Opłacał tańce i angielski, ale przez 10 msc nie płacił mi ani złotówki. Całe wakacje córka spędza u moich rodziców, ja opłacam wszystkie składki w szkole, ja zapewniam Je dach nad głową, ubieram, żywię. Po całym tym przemaglowaniu mnie i odebraniu zeznań ojca, który to mówił jaki jest dobry dla córki, bo kupuje jej majtki i skarpetki raz na kilka miesięcy, kupił rower na komunię, która miała miejsce rok wczesniej i kupował soczki do szkoły, sędzia zapytał mnie czy w moim odczuciu ojciec uporczywie uchyla się od opieki nad dzieckiem. Powiedzialam, że od opieki nie, ale uporczywie i złośliwie nie płacił i nie płaci mi zasądzonych wyrokiem sądu alimentów. Na koniec sędzia zapytał jaki wyrok chce dla niego. Powiedziałam że skazujący.
Sędzia wydał wyrok uniewinniający. Uzasadnił to tym, że skoro ojciec dziecka bierze je do siebie, opłaca jakieś zajęcia dodatkowe oraz kupuje drobiazgi do szkoły to nie zachodzi tu uporczywość z jego strony. Jest dobrym pjcem, ma kontakt z dzieckiem. A skwitował to w ten sposób, że takich spraw to jest mnóstwo i ta sprawa wogóle nie powinna mieć miejsca a my powinniśmy się sami dogadać, bo tylko zajmujemy czas organom ścigania, które i tak mają co robić!
A co z tymi alimentami, których mi nie płacił i nadal nie płaci???Dlaczego prokurator widział znamiona przestępstwa a sędzia nie? Czyli prokurator jest niedouczony i nie zna prawa?
Sędzia nie pytał mnie skąd ja biorę na utrzymanie dziecka i ojca też nie pytał czym się zajmuje i czy pracuje. Pieniądze na tej sprawie wogóle nie miały znaczenia a przecież jest to sprawa o niealimentację!
Komornik jest bezskuteczny, na FA się nie łapię, a MOPS też niewiele zdziałał poza odebraniem od ojca oświadczenia majątkowego i jego deklaracji, że będzie płacił regularne alimenty- czego nadal nie robi.
Czy sądzicie że wyrok został wydany sprawiedliwie? Bo z tego co czytałam na tym forum, to takie sprawy zazwyczaj kończą się wyrokiem skazującym a nie uniewinnieniem!
Nie rozumiem czemu prokurator nie zajął w tej sprawie stanowiska. Ja byłam potraktowana jak główny oskarżyciel a przeciez chciałam tylko mieć wgląd w papiery, powoływac świadków, przedstawiać dowody na to że ojciec pracuje na czarno i zarabia niezłe pieniądze i że go stac na płacenie alimentów czego nie robi.
Nie znam się kompletnie na prawie. Zła jestem na siebie, że znowu wyszłam na idiotkę przed sądem.
Czy Waszym zdniem sprawa odbyła się tak jak to ma zazwyczaj miejsce?
Czy to, że zgłosiłam wniosek o bycie oskarżycielem posiłkowym zwalnia prokuratora od zeznawania czy stawiania zarzutów w sprawie?
Mam wrażnie że zrobili ze mnie idiotkęsad Może jestem...
Chcę złozyć pismo do sądu o pismene uzasadnienie wyroku, ale jak zwykle nie wiem jak się do tego zabrać. Czy muszę pisać po co mi to jest potrzebne? Bo chciałabym się odwoływac od wyroku, ale bez porady prawników i Waszej opini w tej sprawie nie dam rady. Wogóle nie wiem czy jest sens.
Opadłam juz całkiem z sił.
Prosze o opinie i rady co dalej robić.

    • stacy31 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 06.09.11, 09:36
      Literówka w temacie. Chodzi oczywiście o niealimentacjęsmile
    • pelagaa Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 06.09.11, 10:18
      W sprawa karnych składa się chyba zapowiedz apelacji i prosi o uzasadnienie wyroku. Doczytaj w necie, bo ja prawnikiem nie jestem.
      Jesli chodzi o alimentacje, to obowiazek alimentacyjny sklada sie z obowiazku utrzymania i wychowania dziecka. Widocznie sad uznal, ze skoro ojciec wychowuje dziecko, widuje regularnie i cos tam czasem kupi, to jego czyn niealimentacji w postaci pokrywania kosztow utrzymania nie ma znamion uporczywosci.
      Przykro mi sad Tez wolalabym, aby alimenciarze nie byli bezkarni. Zyjemy w panstwie bezprawia i tyle.
    • zwiatrem Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 06.09.11, 12:40
      Nie umiem powiedziec czy sad ostatecznie rozpatrzyl wszystko co mozliwe ale napisalas, ze na alimenty z FA sie nie zalapaujecie, zatem moze wyzszy prog Twoich zarobkow mial tutaj znaczenie?
      Wszystko jedno, dowiedz sie jak mozesz zlozyc apelacje.
      Telefonowalas do sekretariatu sadu ?
      • stacy31 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 06.09.11, 13:14
        Sędzia wogóle mnie nie pytał o moją sytuację finansową ani o to czy łapię się na fundusz alimentacyjny! NIe pytał gdzie mieszkam z czego sie utrzymuję-nic! Jego też nie pytał o zatrudnienie i zarobki.
        A po co mam dzwonić do sekretariatru sądu? Wiem, że mogę złożyć wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, ale nie wiem jak to napisać. Czy muszę pisać w tym wniosku do czego mi to potrzebne?
        Prosze o wzór takiego pisma, jeśli ktoś ma.
        • annakate Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 06.09.11, 15:38
          bo mylicie dwie płaszczyzny - cywilnoprawną i prawnokarną. Z punktu widzenia prawa karnego przestepstwo niealimentacji zachodzi wtedy, kiedy ktoś uporczywie nie alimentuje dziecka - czyli ma mozliwości, a tego nie robi - zarabia, a nie płaci, ma mozliwość zajmowania się dzieckiem a tego nie robi - W OGÓLE. Nie można być uporczywym w niealimentacji częściowo, albo tylko trochę - dlatego jesli ojciec spotyka się z dzieckiem, zajmuje się nim w jakims zakresie, nie płaci bo naprawdę nie ma dochodów albo dlatego, że stał się niezdolny do zarobkowania - nie mozna uznać że jest winnym przestepstwa niealimentacji, chociaż z punktu widzenia cywilnego oczywiście nadal ma obowiązek alimenty zapłacić, można je egzekwować i poza tym mozna uznać że jest podła kanalią, że zajmuje się dzieckiem za mało i płaci za rzadko. Dla winy oskarzonego nie ma tez żadnego znaczenia, czy dziecko ma zaspokojone potrzeby i jesli tak, to czy matka ma wystrczające zarobki, wygrała w lotto czy wspomagaja dziadkowie - dlatego sędzia o to nie pytał, bo w sprawie karnej nic to nie zmienia.

          oczywiście masz prawo - o ile mieścisz się w tygodniowym terminie- wystapić o pisemne uzasadnienie i następnie składać apelację, ale przy takiej sytuacji jaka nakresliłaś raczej nie spodziewaj się cudów w II instancji.

          Tych, co mnie zaraz zwymyslają, że trzymam stronę tych co alimenty nie płacą uprzejmie informuję, że znajomość prawa i orzecznictwa nie jest tożsama ze zgadzaniem się, że tak jest dobrze, mądrze i sprawiedliwie w ogólnym rozumieniu.
          • stacy31 Re: do annakate 07.09.11, 08:52
            Zaczełam wnikliwiej czytać w necie o tej niealimentacji i chyba rzeczywiście annakate masz racjęsad
            Chociaż to dla mnie żadne pocieszenie.
            Ojciec może nie płacic alimentów ale wystarczy, że się z nim widuje i choćby w najmniejszym stopniu coś mu kupuje i sąd uniewinnia.
            Myślałam, że jak będzie ta sprawa to ojciec dziecka dostanie wyrok w zawiasach (to na postraszenie) i dostanie nakaz płacenia alimentów - bo o takich wyrokach też czytałam. A tu kiszkasad
            Mimo wszytsko wysyłam pismo do sądu o przekazanie mi wyroku wraz z uzasadnieniem i będe myśleć co dalej robić.

            Jeszcze jedno pytanie do annakate.
            Czy mogę zakładać sprawę cywilną dłużnikowi o zwrot zaległych alimentów? Jeśli tak, to z jakiego paragrafu i jakie są szanse że odzyskam dług?
    • szymon00 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 07.09.11, 08:35
      cytuję cały artykuł

      Art. 209. § 1. Kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

      tłusty druk, to jest podstawa tego artykułu, odpowiedz sama na pytanie czy niepłacenie alimentów naraża dziecko na poważny niedostatek, nie chodzi tu o to, że dziecko zamiast szynki to musi jeść kiełbasę zwyczajną, tylko musi zajść sytuacja, że nawet tej kiełbasy zwyczajnej nie ma - to raz

      dwa wg praca rodzinnego obowiązek alimentowania spoczywa na rodzicach, jeśli jedno z nich nie może lub nie wykonuje to w całości spada ten obowiązek na drugiego

      masz odpowiedź czemu przegrałaś, pozostaje jedynie Ci przerywać bieg przedawnienia alimentów i próbować egzekwować je na drodze cywilnej
      • satelitka1 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 07.09.11, 12:16
        Mam pytanie - jakim cudem mamy cokolwiek wyegzekwować na drodze cywilnej?
        Z reguły jesteśmy po przejściach z komornikiem ("egzekucja bezskuteczna" z uwagi na ukryte dochody, pracę na czarno, majątek przepisany na nową żonę, konkubinę itd).
        Wg. przepisów prawa karnego (art 209) - występuje brak znamion czynu zabronionego - bo MY tyramy jak muły - by dziecku zapewnic podstawowe potrzeby bytowe (z jałmużny MOPS-u nie korzystamy).
        Więc ponownie -JAKIM CUDEM powództwo w drodze cywilnej ma nam pomóc odzyskać choć połowę kwoty poniesionej na wydatki związane z utrzymaniem i wychowaniem dziecka?! Mamy zbierać rachunki za każda bułkę, zeszyt, lekarstwo, cukierka - następnie dzielić na pół wydatek i domagać się zwrotu? Ile razy w roku mamy się w to bawić? Załóżmy, że sąd uzna nasze roszczenie - wink przyzna nam prawo do uzyskania połowy kwoty, jaką zapłaciłysmy i ...co? Komornik? Wszak alimenty mają pierwszeństwo przed innymi wierzytelnościami wink a skoro alimentów ściągnąć nie można - to z roszczeniem cywilnym będzie łatwiej? To są czyste kpiny. Odsyła sie nas od Annasza do Kajfasza... A tak naprawdę - państwo, jego organy mają głęboko w d...e - dzieci "już narodzone" i jakiekolwiek, choć szczątkowe poczucie sprawiedliwości wink
        • stacy31 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 07.09.11, 12:37
          Chyba rzeczywiście nie ma sensu zakładać sprawy cywilnej.
          Nie wiem czemu przez chwilę miałam ochotę się za to wziąć.
          Jakie mamy prawo i organy ściagania każdy widzismile
          Król załamał ręcę...
    • szymon00 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 07.09.11, 08:42
      i jeszcze jedno pogrążyłaś się tym:

      stacy31 napisała:
      > sniej i kupował soczki do szkoły, sędzia zapytał mnie czy w moim odczuciu ojcie
      > c uporczywie uchyla się od opieki nad dzieckiem. Powiedzialam, że od opieki nie> , ale uporczywie i złośliwie nie płacił i nie płaci mi zasądzonych wyrokiem sąd
      • stacy31 Re: przegrana sprawa o nielaimentację-prosze o ra 07.09.11, 09:01
        Pogrążyłam się tym, że zadałam się lata temu z tym dupkiem i uwierzyłam mu, że będzie tak pięknie...
        Ale masz rację szymon00 - dałam ciała, bo mogłam kłamać jak z nut-tyle że ja zeznawałam pod przysięgą a kłamać nie potrafię.
        I rada dla matek walczących w sądach o alimenty - kłamcie ile wlezie (jeśli potraficiesmile), bo na uczciwości jeszcze nikt w sądzie dobrze nie wyszedł!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja