powrót od taty - dziecko chore

10.10.11, 12:10
Witam.
Mam do Was pytanie. Czy gdy Wasz maluch ma np. katar a właśnie wypada weekend odwiedzin u taty to czy puszczacie swojego malca do niego? A drugie pytanie co robicie gdy wraca jeszcze bardziej chory niż był? Czy zostaje może u swojego taty do wyzdrowienia? Co robicie bo ja już sił na to nie mam.
Skąd takie pytanie? Ano w piątek mój zaczął od rana kichać i już wiedziałam, że to zapowiada katar, a w ten dzień miał iść na weekend do swojego taty więc wysłałam maila do niego, że młody ma katar i wolałabym żeby został w domu. On mi odpisał, że jak młody ma i tak leżeć w domu to równie dobrze może poleżeć u niego. Ogólnie mail był napisany w tonie zarzucającym, że nie chcę aby widywał się z młodym choć to nieprawda (spotykają się co drugi weekend choć teoretycznie w wyroku zapisany jest 1 i 3 weekend - co niekoniecznie oznacza, co drugi weekend - ale to inna sprawa). Więc puściłam młodego i co się okazało gdy wrócił: oprócz kataru, kaszel, temperatura i ogólnie rozwalony. I oczywiście do szkoły dziś nie poszedł i pewnie jutro też nie.
Dlatego właśnie chciałabym dowiedzieć się jak to jest u Was rozwiązane. Dodam na koniec, że już nie pierwszy raz się zdarza, że wraca w podobnym stanie.
Dzięki za przeczytanie i czekam na odpowiedzi.
    • zapalniczka5 Re: powrót od taty - dziecko chore 10.10.11, 13:17
      Tatuś mojego dziecka jest osobą nieodpowiedzilaną, dlatego jak tylko zauważam pierwsze objawy przeziębienia czy choroby zapraszam tatę do nas i nie mam nic przeciwko żeby spędził czas z dzieckiem u nas w domu.
      Do tego zmusiła mnie notorycznie powtarzająca sięsytuacja, że ojciec przywoził chore dziecko, z gorączką, z katarem i nie widział tego, że dziecku coś jest.
      • hania_cz Re: powrót od taty - dziecko chore 10.10.11, 13:56
        Takie wyjście byłoby najlepsze ale niestety nie mam warunków do tego typu rozwiązania - mąż i drugie dziecko.
    • guderianka Re: powrót od taty - dziecko chore 10.10.11, 17:12
      Dzieci chorują. Chyba dobrze, ze ojciec poczuwa się do bycia ojcem nie tylko w zabawie i przyjemnosciach ale tez trudach dnia codziennego ? Gdyby sie nie poczuwał to byłyby pretensje, że matka sama musi sie borykać z codziennoścą, chorobami, lekami, marudzeniem chorego dziecka, a ojciec tylko na gotowe przychodzi i przyjemnie czas spędza. Jeżeli dziecko ma dobry kontakt z ojcem to uważam, ze może "przechorować' u Taty, niech tata załatwi lekarza, wykupi leki, troszczy się.
      • annakate Re: powrót od taty - dziecko chore 10.10.11, 19:33
        guderianka, zlote słowa!
        oczywiście nie woziłabym dziecka z zapaleniem płuc "w taoku", ale generalnie przy niewielkiej infekcji nie widze powodu, żeby dzieciak nie miał spotkac się z ojcem a ojciec sprawdzić w roli opiekuna chorego dziecka
        • kamelia17 Re: tylko, że 13.10.11, 09:44
          ojciec, nie poczuwa się do zapewnienia opieki chormu dziecku dłużej niż przez weekend. Jak rozumię w niedzielę przywozi dziecię bardziej chore, bo jego czas się skończył a ty się matko martw co dalej, kombinuj zwolnienie, opiekę etc.
          Akutalnie również zastanawiam się nad rozwiązaniem takiego samego przypadku na przyszłość. Nic mądrego nie przychodzi mi do głowy niestety
          • kasia111177 Re: tylko, że 14.10.11, 15:33
            Bez przesady. Masz jakąś gwarancję, że gdyby został w domu choroba by się nie rozwinęła? Moje dziecko regularnie jeździ do taty, zawsze ma ze sobą książeczkę zdrowia i w razie choroby tata idzie do lekarza i zapewnia młodemu opiekę (nie mieszkamy w tym samym mieście). I paradoksalnie - to tata z "byle katarkiem" pójdzie do lekarzasmile Trochę zaufania do ojca.
            • nicol.lublin Re: tylko, że 14.10.11, 18:05
              mam podobnie. nie widze problemu, żeby mała jechała do taty z katarem, choć wtedy uczulam na różne rzeczy. jak się martwię dzwonie i dopytuję jak się czuje.
              • nioma Re: tylko, że 21.10.11, 09:33
                hania> przede wszystkim, dlaczego tylko dwa weekendy? ojciec dziecka nie chce wiecej?
                u nas bylo tak, ze jak syn byl naprawde chory, to oczywiscie do taty nie jechal, umawialismy sie na inny termin, ex tez przyjezdzal w odwiedziny do nas, posiedzial z mlodym itp. Jezdzilismy tez razem do lekarza.
                Na samym poczatku po rozstaniu, ex mial obawy, ze bede mu utrudniac kontakty z mlodym, przy jakiejs pierwszej chorobie (syn czesto cierpial na migreny i wtedy byl kompletnie wylaczony z zycia) jak wyczuwalam, ze ex nie wierzy, poprosilam, zeby do nas przyjechal. Zobaczyl wtedy, ze syn naprawde zle sie czuje, posiedzial z nim i juz.
                Nigdy nie mielismy sztwyno wyznaczonych terminow wizyt. Ex mial i ma nadal nieograniczony kontakt z synem, wczesniej tylko ustalamy dluzsze weekendy, wakacje, swieta itp.
                To skomplikowane zadanie logistyczne: ex i jego rodzina (dziadkowie), zona exa i jej rodzina, ja i nasza czesc rodziny, moj partner i jego rodzina smile
                Najwiecej zamieszania jest z wakacjami. Robimy grafik, w ktorym wpisujemy:
                - moj urlop
                - urlop mojego partnera
                - urlop exa
                - urlop zony exa i zaczynamy konsultacje
                Do tego dochodzi jeszcze oboz sportowy mlodego i corki zony exa....
                Ale jakos dajemy rade.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja