Co mam robic-gdy razem pracujemy???

28.05.04, 20:21
Chcialabym dostac od Was rade...Jak mam dalej sie trzymac kupy...gdy spodziewam sie dziecka, pracuje z przyszlym ojcem w jednej firmie, boli mnie to, ze nadal go kocham, a nie moge liczyc na nic z jego strony...
Nie chce dziecka i przepowadzilismy tylko jedna rozmowe, w ktorej usłyszalam, ze najlepiej jak usune, a jesli tego nie zrobie to ma o tym wiedziec tylko on, ja i moja mama...
Bo tak, zeby bardziej było tragicznie ...on ma zone, ktora niby nie kocha, jasne jak to latwo wierzy do czasu takich sytuacji jaka jest teraz...
Najgorsze jest to, ze teraz nic sie nie dzieje, zadnych rozmow na ten temat, jakby nic sie nie statlo...szok Nie wiem co dalej, on mysli, ze sie nic nie wyda, czy to jest mozliwe? Przeciez przy porodzie musze podac nazwisko dziecka..ojca, co ja mam robic...przeciez musze walczyc o alimenty, ja nie moge zostac w takiej sytuacji sama jak palec...
    • faithmm Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 28.05.04, 20:52
      > Chcialabym dostac od Was rade...Jak mam dalej sie trzymac kupy...gdy
      spodziewam
      > sie dziecka, pracuje z przyszlym ojcem w jednej firmie, boli mnie to, ze nadal
      > go kocham, a nie moge liczyc na nic z jego strony...

      Przestanie boleć,zobaczysz.Fakt,że zanim przestanie to może minąć trochę
      czasu...pół roku ,rok ,5 lat.
      A masz kogos na kogo możesz liczyć?...rodzinę,przyjaciół?...bo takie osoby Ci
      bedą bardzo potrzebne.

      > Nie chce dziecka i przepowadzilismy tylko jedna rozmowe, w ktorej usłyszalam,
      >ze najlepiej jak usune, a jesli tego nie zrobie to ma o tym wiedziec tylko on,
      >ja i moja mama...

      A czy Ty chcesz tego dziecka?
      Tatuś moich bliźniaków też powiedział,że nie chce zeby sie moja ciąża
      wydała...a ja stwierdziłam,że z jakiej racji mam to utrzymywać w tajemnicy i
      rozpowiedziałam wszystkim.Nawet pani w warzywniaku wiedziała kto jest ojcem
      moich dziecismile)...a jak go szlag trafiał jak mu wszyscy gratulowali smile)))

      > Bo tak, zeby bardziej było tragicznie ...on ma zone, ktora niby nie kocha,
      >jasne jak to latwo wierzy do czasu takich sytuacji jaka jest teraz...

      No to się wpakowałaś...ale zawsze mozesz poprosić jego żonę na matkę chrzestną
      swojego dzieckasmile)

      > Najgorsze jest to, ze teraz nic sie nie dzieje, zadnych rozmow na ten temat,
      >jakby nic sie nie statlo...szok Nie wiem co dalej, on mysli, ze sie nic nie
      >wyda,czy to jest mozliwe?

      To zależy od Ciebie czy się wyda czy nie...ale ja tam bym rozpeplała wszystkim.
      I niech mu gratulują tego ,że tatusiem zostanie smile)


      >Przeciez przy porodzie musze podac nazwisko dziecka..ojca, co ja mam
      >robic...przeciez musze walczyc o alimenty, ja nie moge zostac w tak
      > iej sytuacji sama jak palec...

      Nic nie musisz podawać przy porodzie.Powiesz tylko,że tatuś sie na Was wypioł
      i to wystarczy.
      Jeśli chodzi o alimenty to też wszystko zależy od Ciebie.Jeśli jesteś w stanie
      utrzymać siebie i dziecko sama, albo jesli możesz liczyć na wsparcie rodziny to
      olej dziada.
      Jesli natomiast bedzie Ci trudno wiązac koniec z końcem to podaj go do sądu.
      I niech płaci,przyjemność juz miał...gdzieś w jakimś wątku przeczytałam takie
      zdanie i bardzo mi się spodobałosmile)
      Pozdrawiam Cię serdecznie.Trzymaj się smile)

    • delfina6 Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 29.05.04, 10:07
      zastanow się dlaczego teraz tylko Ty masz ponosić konsekwencje? zaangażuj też
      tatusia w cała aferę!
      • cheddar Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 30.05.04, 00:23
        Delfino, nie wszystko jest aferą, a tym bardziej nie są nią narodziny dziecka.
        Afera ma dla mnie negatywne konotacje, a tych negatywów powinno być jak
        najmniej. Oto narodzi nam się nowy obywatel, fajny różowiótki, ufny i
        mniamuśny. Trzeba zrobić wszystko, żeby mu było na tym świecie dobrze. Jeżeli
        potrzebujesz tego gościa, jego pomocy, zwłaszcza finansowej, to oczywiście że
        powinnaś o tym mówić. Nie wiem, jakie są Twoje odczucia wobec Twojego dziecka,
        ale jeśli jest ok., jeśli nie czujesz rozczarowania, to po prostu bądź dumna ze
        swojego brzuszka i planuj najbliższą przyszłość. W kolumnie "do zrobienia"
        wpisz "rozmowa z x na temat opieki nad dzieckiem" a jeśli to nic nie da zamień
        na "wizyta u adwokata". Z drugiej strony pozostaje praca. Sama musisz wiedzieć,
        czy fakt posiadania dziecka z facetem z pracy, żonatym, będzie miał jakikolwiek
        wpływ na Twoje losy. Mojego eksa też poznałam w pracy i też szybko zostaliśmy
        rodzicami. Ale ja mogłam sobie pozwolić na to, aby powiedzieć, że zwisa mi to
        kalafiorem, co sobie inni myślą - byłam im potrzebna. A nawet gdybym nie była,
        to uważałam że nie mam się czego wstydzić. I miałam rację, nasze dziecko jest
        super!! Oczywiście dzięki mamusismile)
    • sokka Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 30.05.04, 14:59
      Co do utrzymywania tajemnicy, to chyba nie Twoj problem, jesli chcesz rozpowiedz
      wszystkim, jesli nie... no coz, to zalezy wylacznie od Ciebie. Wazniejsza jest
      chyba sprawa ew uznania dziecka i alimentow. Moj byly uznal naszego synka , ale
      alimentow nie placi (razem tak ustalilismy, ja jestem w duzo lepszej syt. fin.
      niz on smile. Byly momenty (i pewnie jeszcze beda) kiedy zalowalam, ze synek nie
      ma mojego nazwiska: 1) wyjazd za granice, paszport wydawany jest dziecku na
      wniosek obojga rodzicow, 2) wyszlam teraz za maz i spodziewam sie drugiego
      dziecka, martwie sie, czy synkowi nie bedzie przykro, ze ma inne nazwisko niz
      reszta rodziny.
      Moj byly to przyzwoity facet, wydaje mi sie, ze dobrze zrobilam pozwalajac mu
      uznac dziecko, bo to przede wszystkim przywilej dla ojca, a nie tylko zrodlo
      obowiazkow, jak niektorzy sadza smile w koncu bycie ojcem to powod do dumy smile
      Natomiast jesli ojciec Twojego dziecka tak bardzo go nie chce, to moze warto
      przemyslec, czy na ojcostwo zasluzyl. Oczywiscie tylko, jesli czujesz, ze dasz
      rade finansowo, jesli nie, trzeba walczyc o alimenty...
      No, trzymaj sie dzielnie! Mi w ciazy bylo duzo ciezej, niz po urodzeniu dziecka.
      Wtedy ma sie bardzo duzo sily i nie ma sie czasu na zle mysli smile
      Serdecznie pozdrawiam.
      Sokka
      • niccola3 Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 30.05.04, 16:23
        Wiele mądrych rzeczy można się od Was dziewczyny dowiedzieć. Popieram
        przedmówczynie. Bądź dumn i nie daj się. Twoje słoneczko da Ci dużo szczęscia i
        zajmie całą Twoja uwagę, wiem co mówię. W ciąży było kiepsko, potem miałam dla
        kogo sie usmiechać i wstawać codziennie rano.
        Buziaki. Trzymaj się mocno i uwierz w siebie.
      • marcepanna Sokka-wspanialy post 30.05.04, 19:53
        Na ojcostwo trzeba sobie zasluzyc
        Caluje i pozdrawiam serdecznie podpisujac sie obiema rekami
    • cheerio Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 03.06.04, 22:14
      hmm. jesli moge cos poradzic, to
      1. musisz sie przekonac czy nic juz z goscia jako ojca nie bedzie. nie mowie tu
      o slubach, wspolnym mieszkaniu itp, ale o tym czy mozesz liczyc na jego
      zaangazowanie w opiece nad dzieckiem, pomoc w blahych sprawach która wbrew
      pozorom jest bardzo potrzebna itp.
      2. jesli jest taka szansa - warto to rozegrac po dobroci, ojcowie sie czasem
      przydaja
      3. jesli nie, postaw sprawe jasno, dziecko pojawi sie na swiecie dzieki wam
      obojgu wiec niech samiec ma choc udzial w jego utrzymaniu, zastrzez sobie ze
      wniesiesz sprawe o ustalenie ojcostwa, alimenty i taki zasilek = kosztom 3-
      miesiecznego utrzymania i zażądaj zeby jak najszybciej rozgladnal sie za nowa
      praca. to za duzy stres mijac sie z gosciem piec dni w tygodniu i udawac ze nic
      sie nie stalo
      4. moim zdaniem rozpowiadajac o wszystkim wbrew jego woli nic nie wskurasz, a i
      sobie przysporzysz niepotrzebnych plotek, obgadywania itp. Ale za to masz dobry
      argument w kieszeni - jesli bedzie oporny, pewna mala tajemnica ujrzy swiatlo
      dzienne.
      5. hmmm... ja rozegralam wg pktu 2 i to bylo dobre rozwiazanie, ale w twoim
      przypadku moze sie nie sprawdzic wiec badz gotowa na twarde postawienie sprawy.

      zycze wytrwalosci i pogody ducha
      dziecko to cos najpiekniejszego co nam sie przytrafia smile
      cheerio
    • cartoon_network co robić... 03.06.04, 22:56
      Witaj smile

      Przedewszystkim uspokój się bo kobieta w ciąży jest święta
      1. nie zgódź się na żadną aborcję. Nigdy.
      2. masz pracę, to dobra wiadomość.
      3. zadałaś się z facetem, wiedząc, że ma żonę, rodzinę. Wyrządziłaś jej
      olbrzymią krzywdę. Jeżeli teraz powiesz to zniszczysz jej życie zupełnie, a ona
      jest niewinna. Nie dopuść aby Twoje życie dalej było oparte na jej krzywdzie.
      Taka informacja może skończyć się dla niej tragedią, a to żywy człowiek.
      4. jeszcze nie urodziłaś a już myślisz o alimentach, dziewczyno, co z Tobą?
      Spróbuj z nim się dogadać po cichu aby łożył na dziecko, nawet postrasz go jak
      będzie się wzdragał. Ale jak zdecydowanie odmówi to odpuść bo - pamiętaj,
      zniszczysz życie niewinnej kobiecie.
      5. Twoje nazwisko jest z pewnością piękne i godne aby dziecko je nosiło.
      6. pamiętaj, że rady żmijek mają jad. A jad jest trujący, dla Ciebie też.

      pozdrawiam smile
      • ania_rosa Re: co robić... 03.06.04, 23:19
        hmm...
        No ja mam wątpliwości co do rady, żeby odpuścić jeśli perswazja nie pomoże, bo
        nie ma sensu niszczyć zycia niewinnej kobiecie.
        To znaczy owszem, zgadzam się, że nie ma sensu niszczyć zycia niewinnej
        kobiecie, zwłaszcza, że juz zostało ono zniszczone, nawet jeśli ta kobieta o
        tym nie wie.
        I w ogóle Droga Jagodo zdumiewa mnie pisanie, że nie chcesz być sama jak palec,
        skoro wybrałas na ojca dziecka mężczyznę, który jedno gwarantował Ci na pewno:
        to, że zostaniesz sama jak palec. Zakładam, że w bajki dawno nie wierzysz, a
        wersja "dawno nie kocham zony i jestem z nią tylko, bo...(jest chora, są
        dzieci, jestem przyzwoitym gościem, żona ma depresję pitu pitu) jest własnie
        bajką dla dorosłych. W ogóle zycie byłoby prostsze, gdyby więcej się myslało, a
        mniej rzucało na oślep, bo miłośc itp.
        Przepraszam za te łyzkę dziegdziu w tym wątku, dalej już będzie merytorycznie:
        1. Myśle, że to jest własnie bardzo dobry czas na myslenie o alimentach.
        Dziecko jeszcze sie nie urodziło i Cie nie absorbuje, jest więc czas na
        ustalenia z ojcem.
        2. Wiadomo, że polubowne ustalenie alimentacyjne jest o wiele lepsze niż
        oddawanie sprawy do sądu. Masz wówczas szansę uzyskac wyższe alimenty,
        zaoszczędzasz czas, a z ojcem dziecka wiąże Cie "uklad honorowy", którego
        złamanie będzie więcej kosztowac jego niż Ciebie. On ma do stracenia rodzinę-
        Ty nie. "Ugoda honorowa" to tez dobry argument dla ojca, o ile uda Ci się mu to
        spokojnie wytłumaczyć: Twoja dyskrecja za Jego alimenty. Jest to klasyczny
        uklad coś za coś, ale dziecku niewątpliwie "coś" się z jego strony nalezy.
        Myślę też, że Twoja ewentualna dyskrecja jest absolutna kartą przetargową,
        której nie możesz stracić i pojechanie na emocjach- jak ktoś tu Ci radzi- nie
        tylko jest niepotrzebne, ale może więcej narobić szkody niż pożytku. Skup sie
        na konkretnych korzyściach dla dziecka i siebie, a nie na spalaniu się w
        negatywnych uczuciach i złości.
        3. Stało się, jak się stało. oznacza to między innymi to, że ojciec nie będzie
        raczej mógł brac udziału w wychowywaniu dziecka. Na poczatku może Ci się
        wydawac to przeszkodą, potem bardzo ułatwi Wam życie (Tobie i dziecku) jeśli
        pojawi się ktoś, z kim się zwiążesz na stałe. Niestety wybrałas mężczyznę,
        który ojcem- w pełnym tego słowa znaczeniu- byc nie może. To, jak kiedyś
        wytłumaczysz to dziecku to inna sprawa, ale teraz warto zogniskowac uwage na
        pozytywach, a nie negatywach. Pozytywy sa takie:
        a) duża szansa na ugodę finansową
        b) brak ograniczen prawnych, jeśli dziecko nie zostanie uznane przez ojca
        (paszport, zgoda na operacje itd)
        c) wieksza łatwośc w ułożeniu relacji między dzieckiem a Twoim nowym partnerem:
        partner łatwiej odnajdzie się w roli ojca, jesli biologicznego ojca nie będzie

        Reasumując: wsztystko zalezy od Twojej postawy. Osobiście radzę Ci dyskrecję i
        duzy takt w rozmowach z ojcem, a także nienaleganie na uznanie ojcostwa.

        negatywy:
        a) dziecko nie będzie "mieć" biologicznego ojca
        b) presja otoczenia związana z ujawnieniem personaliów ojca
        c) negocjowanie podwyższenia świadczeń zawsze będzie musiało odbywac się w tej
        samej atmosferze tajemnicy, bo układ to wymusza
        d) duża odpowiedzialnośc łącząca się z akceptacją powyższych warunków, może być
        Ci ciężko psychicznie.


        pozdrawiam

        Rosa
        • marcepanna Re: co robić...JA BYM POSTAWILA NA ANIE ROSE 03.06.04, 23:31
          serio Jagoda, w sumie cartoon to samo pisze ale Ania Rosa lepiej trafia do
          przekonania
        • e-milia44 Re: co robić... 04.06.04, 03:00
          Zgadzam się w sumie z Anią Rosą.
          Choć atmosfera tajemnicy jest wykańczająca i poniżająca.
          Ja byłam w podobnej sytuacji. Postanowiłam jednak zagrac w otwarte karty -
          pojechalam z dzieckiem do firmy smile)) Wytrąciłam mu argumenty z reki i
          odzyskałam pracę smile)) Dlaczego miałabyś go słuchać i żyć w tajemnicy? Jeden
          ważny powód? Bo ON tak chce? No i co z tego?
          U mnie nie było żony do skrzywdzenia. Fakt. Ale myśl przede wszystkim o sobie.
          Pamietaj ze Twoje samopoczucie jest ogromnie ważne i ma wpływ tez na malucha i
          całą ciążę. On juz Cie skrzywdził, nie pozwól krzywdzic się nadal.
          Czy ona bylaby w stosunku do Ciebie równie wspaniałomyslna? Zastanów się zanim
          podejmiesz decyzję.
          W sumie wyszło to trochę sprzecznie z Anią w trakcie mojego pisania, ale
          przyszło mi jeszcze do głowy, ze może oddałabys jej tym większą przysługę
          (żonie) gdyby sprawa sie wydała. Ona juz i tak jest zdradzona i oszukana, jej
          nieświadomość nic tu nie zmieni. Chciałybyście zyc w takim kłamstwie i
          nieświadomości? Ja nie, brr... A jeśli kiedyś ona dowie się że jej mąż ma
          nieślubne dziecko, a ona latami o tym nie wiedziała? Jak będzie się czuła? Jak
          spojrzy na swoje zycie i czas budowany na kłamstwie?
          I zastanow się powaznie czy Ty wytrzymasz te atmosfere np. w pracy na co dzień.
          Ja próbowałam. Można sie udusić. Gorzki jest to smak.
          Prawda wyzwala - wiem, bo spróbowałam smile))
    • carri Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 09:21
      Boże, dziewczyny! Same sobie nieszczęść przyspażamy. Ile z Was było na miejscu
      tej niekochanej żony, której mąż szuka pocieszenia? Podziwiam Wasz spokój, gdy
      odpowiadacie. Mnie się wszystkie rany otworzyły na samą myśl. Dla mnie facet
      innej zawsze był poza zasięgiem, nawet jeśli był to tylko jej chłopak, który
      już już z nią zrywał, a co dopiero mąż. Jak się rozwiedzie - droga wolna.
      Gorzej jak sie nawróci i postanowi wrócić do żony, bo źle zrobił. Cała trójka
      ma spieprzone życie. Najlepiej wychodzi kochanka, pod warunkiem, ze nie zaszła
      w ciążę, a tak?
      Sorry, że tak pesymistycznie, kiedy szukasz pocieszenia. Mam szczerą nadzieję,
      że wszystko się ułoży tak, żeby dziecko najmniej ucierpiało. Wiem, że nie
      wszystko jest białe lub czarne i nie oceniam Twojego postępowania. To po prostu
      moja dygresja przy okazji tematu, oparta na moich bolesnych przeżyciach.
      Dostałaś wiele rozsądnych rad. Powodzenia
      • icisek Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 05.06.04, 17:53
        No ja tez sie zastanawiam czy same anioly na tym forum smile Bo mnie sie cisnie
        na usta pytanie :- Po cos lazla do lozka z zonatym facetem ? Zmusil Cie ? A
        jesli juz, to czasami trzeba myslec i sie zabezpieczyc smile I na pocieszenie
        dodam, ze jak ta jego zona dowie sie o wszystkim, to pewnie go rzuci w cholere
        i dobrze by zrobila. Glupek plus nie bardzo madra panienka i niemowle do
        kompletu. Gratuluje smile))))))
    • jagodacmok Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 11:03
      Dziękuje Wam za rady... Zadziwia mnie sytuacja w pracy...Okazalo sie, ze jak powiedzialam przyszlemu ojcu, ze pewnie skonczy sie to wszystko w sadzie, bo nie wydolam sama finansowo, to zaskoczenie jego bylo ogromne, ze strachu oczywiscie... powiedzialam mu, ze nie uda sie tego ukryc, ja mu obiecuje, ze nie wydam sprawy jego zonie, ale nie moze liczyc na to, ze ktos inny mily...tego nie zrobi. Poł mojej rodziny wie, ze mialam romans z kims zonatym i wszyscy wiedza jak bardzo kocham tego faceta i pewnie ktos z czasem nie wytrzyma. Powiedzialam mu tez, ze zrobi tak jak czuje, ale musi sie liczyc z tym, ze straci i ja i mnie. I co sie okazuje...typowy samiec, zmienia taktyke, staje sie dla mnie mily i kochany...w pracy oczywiscie, poza nie, bo pewnie jeszcze liczy, ze moze nie urodze jakims smutnym trafem, a po co niszczyc cos za wczesnie... Caly czas mowi, ze kocha, daje nadzieje...Uslyszalam wczoraj slowa, ze " co mam byc to bedzie, pozniej pomyslimy co robic"... I dziwi mnie taki zwrot sytuacji, bo nie wiem czy to cos zmieni, moze lepiej, ze mam nadzieje, przynajmniej mniej placze nad samotnoscia. Pisalyscie, ze zranie niewinna kobiete, ale chce wam powiedziec, ze ona wczesniej o mnie wiedziala, moze nie do konca, bo nie wie ze razem pracujemy, ale mysle, ze jesli to wyda sie po jakims dlugim okresie czasu, to bedzie to jeszcze wiekszy szokk dla niej. Pan jest dla mnie mily i kochany, caluje i obejmuje, czego mi potrzeba bardzo teraz, ale czy to jest tak do konca szczere??? Tego nie jestem juz pewna, bo nie pyta sie o ciaze, o to jak sie czuje itp. Tak, to jego goracy temat, ktorego unika, ale jednak to powinno swiadczyc o uczuciu, a nie pocalunki i slowa...Jednak nadal go kocham i moze nawet cale zycie bede kochac.
      • edzieckokarenina Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 11:29
        w całym tym układzie szkoda mi i Ciebie i żony, nie chcę Cię do niczego
        popychać...napiszę Ci tylko co ja bym zrobiła będąc na Twoim miejscu.
        Otóz-chyba bym powiedziała żonie tego gościa,ze jestem w ciąży.
        Ja jestem pewna,że ona i tak się tego kiedyś dowie-takie "tajemnice" zawsze
        wychodzą w najmniej odpowiednich momentach.
        Napewno bedzie to dla tej kobiety bardzo bolesne przeżycie, ale ona ma prawo
        (moim zdaniem) wiedzieć na czym stoi.
        Piszesz,ze ona wiedziała(domyslała się?) o waszym romansie-skoro nadal jest z
        mężem,tzn,że stara sie mu teraz wybaczyć.No i właśnie...czas wybaczania jest
        długi i bolesny-nie chcę nawet mysleć jak ona się poczuje,gdy dowie się że
        jesteś w ciąży z jej mężem właśnie wtedy,gdy będzie czuła że nadszedł juz
        względny spokój.
        Tajemnica służy tylko facetowi-on nadal ma was obie,a o to mu przecież chodziło.
        O alimentach też nie zapominaj-albo dogadaj się z nim, albo skieruj sprawę do
        sądu.
        Pozdrawiam
      • virtual_moth Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 11:33
        Oj Jagoda, Jagoda...

        Sorry, że tak protekcjonalnie (sama nienawidzę, gdy ktoś mnie tak traktujewink,
        ale to po prostu woła o pomstę do nieba.

        Najgorsze co możesz zrobić to tkwić nadal w tym układzie: pozwalać na
        jego "miłość" i oszukiwać samą siebie.
        Przede wszystkim żona musi się dowiedzieć o tej ciąży. Najlepiej byłoby, aby
        dowiedziała się od swojego męża, ale nie sądzę, aby była na to szansa... Nie
        sądzę, aby ten facet zrobił w ogóle jakikolwiek krok, nawet gdybyś go
        ponaglała. Ty sama pewnie też tego nie zrobisz, bo boisz się, że go stracisz
        już na amen. Stracisz go, bo żona mu pewnie wybaczy. Tylko, jak dla mnie, już
        go straciłaś... Czy w ogóle go miałaś?

        Ja wiem jak to się skończy. Będziecie tkwić w tym układzie do końca ciąży, a
        gdy dziecko się urodzi tatuś nie będzie chciał być ojcem. Wtedy prawdopodobnie
        będzie chciał kupić Twoje milczenie za alimenty. Powiedz, odpowiadałoby Ci to?

        Jeśli chcesz być ze sobą szczera i przejść przez to wszystko z godnością,
        zerwij z nim (jeśli oczywiście nadal będzie chował głowę w piasek), a po
        urodzeniu dziecka wystąp o uznanie ojcostwa i alimenty. Po pewnym czasie z
        pewnością będziesz mogła wystąpić o odebranie władzy rodzicielskiej (jeśli
        oczywiście będziesz chciała i będą ku temu prawdziwe powody).
        Ja wiem, że to najtrudniejszy scenariusz z możliwych. Moim zdaniem jednak
        najuczciwszy.
        Póki co próbuj z nim pogadać - on musi o wszystkim powiedzieć żonie. To, czy
        ona mu wybaczy czy też nie - to już inna bajka. Pamiętaj, że dla niego i tak
        ona ma pierwszeństwo przed Tobą, niestety. Dlatego milczy...

        Trzymaj się dzielnie. Pamiętaj, że NAPRAWDĘ wszystko się ułoży i będzie dobrze.
        Pozdrawiam
    • sokka Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 11:23
      na marginesie:
      zdumiewa mnie Wasze upodobanie do eufemizmow, to "polubowne zalatwienie sprawy"
      toz to szantaz jest zwykly. jakkolwiek rada jest swietna (bez ironii).
      co do dobra skrzywdzonej zony, to mysle, ze nie uda Ci sie jej ochronic. to juz
      jej maz powinien sie o to zatroszczyc i wydaje mi sie, ze lepiej jakby sie jej
      przyznal. Ciarki mnie przechodza na mysl, ze ona sie dowie za X lat, ze jej maz
      ma dziecko z inna kobieta, brrr... ale to zupelnie inna historia.
      i jeszcze slowo o naszej kobiecej lojalnosci, a raczej jej braku. ja wychodze z
      zalozenia, ze to maz slubuje zonie wiernosc i ze to on ja zdradza. nie jego
      kochanka. dobrze by bylo, gdybysmy wszystkie kierowaly sie po prostu swoim
      dobrze rozumianym interesem i nie wdawaly sie w romanse z zonatymi, ale to
      chyba tylko pobozne zyczenia.
      serdecznie pozdrawiam smile
      ps: dziecioki sa swietne
    • ania_rosa Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 13:25
      Sokka
      racja, swięta racja, ale umówmy się, że tak jak słowa " polubowna ugoda" są
      eufemizmem, tak słowa "jestem sama jak palec, choć związałam się z żonatym
      facetem" są nim w jeszcze większym stopniu.
      Skoro więc sytuacja od początku jest grząska, to nie ma co się sadzić na
      rozwiązania "ja mu pokażę" tylko jednak mysleć rozsądnie i- nie da sie ukryć-
      wyrachowanie. Tak jak byt kształtuje świadomośc, tak sytuacja kształtuje
      postępowanie. Tu od początku nie było mowy o uczciwości w klasycznej tego slowa
      definicji, więc wciskanie jej teraz na siłę (powiedz żonie) jest bezsensowne.
      Przynajmniej taka jest moja opinia.
      Ja bym się w ogóle nie zajmowała zoną, bo to nie Jagody broszka. I jak sama-
      Sokko- zauważyłaś, to nie Jagodzie slubowano wiernośc i uczciwość małżeńską, a
      tej pani. Jak przyszły tatuś sprawę rozwiąże- jego sprawa. Natomiast stawanie
      teraz na pozycji świętszego od papieża, który zonie objawi, jakim to draniem
      jest ślubny, jest jakąś przewrotną odmianą moralności.
      Jest jak jest: Jagoda niech walczy o swoje interesy i interesy dziecka, a lube
      stadło niech się dogaduje między sobą.
      Nadal uważam, że trzymanie języka za zębami jest najlepszym wyjściem, a poza
      tym odcina Jagodzie możliwośc dywagacji "co by było gdyby", co skutecznie
      wciąga w wieloletnie spapranie sobie życia i czekania na Święte Nigdy.

      Teraz tak: dobrze radzić będąc na zewnątrz pralki. Jagoda jest w środku i
      obraca się wraz z bębnem i rozwojem wydarzeń. Ludzkie jest to, że liczy na
      opamiętanie kochanka i to, że jednak ich uczucie było tym silniejszym i
      prawdziwszym. My, jako kobiety w dużej częsci rekrutujące się ze zdradzanych
      żon,wiemy że rzeczywistość zazwyczaj odbiega od naszych życzeń. W interesie
      Jagody byłoby odcięcie się od tokowania przyszłego tatusia i jego tekstów,
      które mają wszelkie znamiona "zapchaj-problemu".
      Im szybciej staniesz Jagodo na nogi i im szybciej zaczniesz zdobywac sie na
      pewien dystans i cynizm- tym lepiej dlaCiebie, Twojego dziecka i Waszej
      przyszłości.

      pozdrawiam
      Rosa
      • sokka Re: Co mam robic-gdy razem pracujemy??? 04.06.04, 16:29
        Aniu,
        ja sie z Toba zgadzam w 100%. bardzo madra jestes osoba smile czasami po prostu
        wole nazywac rzeczy po imieniu, choc wcale nie uwazam, zeby to zawsze bylo
        madre.
        pozdrawiam.
        Kasia
Pełna wersja