Dodaj do ulubionych

Kamila, Domali i my wszystkie

31.05.04, 14:29
Do czego służy forum?
Dlaczego tak wiele z nas lubi jak dwie osoby walą się publicznie po dziobach?
Czy dlatego, że postrzegamy w dwóch postaciach niemiłe nam osoby z własnych
życiorysów? I ciosy padają w naszym imieniu?
A może kierują nami te same powody, jakie ciągną podekscytowane tłumy do
wypadków na ulicy?
Czy daleko nam jeszcze do tego, by zażądać od obu pań zeskanowania wyroków,
odpisów, zeznań świadków? A może wprost zaprośmy obie damy na ring pełen
kiślu?
Czy w was też te publiczne walki budzą niechęć?
I jakie są możliwości wstrzymania wymiany ciosów?
Obserwuj wątek
    • pysia-2 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 14:49
      Juz nieraz padalo slowo soap opera. I to w tym wlasnie tkwi sedno. Wszystkie
      wiemy, ze mydlane opery sa glupie i bezsensowne, ale jak sie czlowiek wciagnie,
      to oglada... Z ciekawosci, co bedzie dalej, a wlasciwie to nie co dalej, bo
      przeciez wszyscy wiedza co dalej, tylko jak aktorzy to odegraja, jakie padna
      slowa i jak druga strona zareaguje... Ot, zyciowe takie :o))
      • maminka_wiktorynki Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 16:08
        Zapobiec można temu bardzo prosto...tak jak zrobiły to "macochy"...aby należeć
        do forumowiczek, trzeba poprosić i zostać przyjętą w ich grono, inaczej nie da
        się nic napisać i wtedy taka pani domali,która nie jest samotną mamą (jeszczetongue_out)
        będzie udzielała się w forach o innej tematyce, bo zaglądanie tu i kontrolowanie
        swojej poprzedniczki i jej wypowiedzi jest po prostu bezczelne i wysoce nie na
        miejscu. A osoby, które zamiast korzysatać z forum w taki sposób jak powinny
        będą siały ferment powinny dostać bana i spadówatongue_out
        • linusia_75 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 18:46
          Ja z uporem maniaka przypominam, że machochy zamknięto dzięki kamili i
          jej "kolegom", którzy po prostu robili zamieszanie, doskonale się przy tym
          bawiąc. Ich dowcipy, świetlane a bardzo zabawne pojawiły się w wątku nie
          mającym nic wspólnego z konfliktem kamili i domali.
          Nie wspomnę już o lamencie, jaki powstał na samodzielnej mamie z powodu
          zamknięcia macoch: że TWA, że niesprawiedliwe, że dlaczego tylko macochy mogą,
          że uciekają przed prawdą.
          Z niekłamaną satysfakcją odnotowuję, że role się niejako odwróciły?
          I jak, przyjemnie jest?
          Linusia
          • kamila77 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 19:01
            Dalej sie swietnie bawia a dowcipy przeniosly sie na inne forum.
            Z uporem maniaka odnotowuje, ze jestem przeciwna zamykaniu forow tematycznych,
            niezaleznie od tego, jakiego rodzaju watki sie na nich pojawiaja. Bo wowczas,
            owszem, forum staje sie TWA, ktore z powodzeniem mozna przeciez uskuteczniac na
            forach towarzyskich.

            Jest bardzo przyjemnie.
          • maminka_wiktorynki Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 19:19
            Ja osobiście mam to gdzieś...i tak w większości siedzą tam te, które są
            przyczyną tego ,że my jesteśmy samodzielne! Więc niech sobie siedzą i cieszą
            tymi ekstra mężami, a na "NASZE" forum niech często zaglądają [bo skoro facet
            zostawił jedną żonę z dzieckiem to czemu ma nie zostawić kolejnej??!!] bo może
            niedługo przejdą na drugą stronę barykady! I w sumie ani mnie to ziębi, ani
            grzeje, tylko śmieszne jest toczenie dyskusji o tym jakie to te eks są wstrętne
            i niedobre, niedopuszczając do głosu drugiej strony. Przy czym same na tym forum
            przy każdej okazji wlepiają swoje pięć groszy czy są o to proszone czy nie.
            • linusia_75 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 19:35
              Bardzo ci dziękuję maminko za ten post jako objawienie.
              Bardzo Ci współczuję, myślenie takimi schematami musi być strasznym
              nieszczęściem. Chyba wiekszym, niż bycie samodzielna mamą.
              Ja wysiadam, z gupotą dyskutować nie umiem.
              Linusia
              • kamila77 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 19:50
                Bycie "samodzielną" mamą nie jest nieszczesciem. Jest sytuacja, ktora rodzić
                moze pewne problemy, ale na pewno nie jest nieszczesciem.
                W obserwacji uczestniczenia linusi w forumowych dyskusjach zastanawia mnie to,
                ze zawsze pojawia sie pewien punkt krytyczny, w ktorym zaczyna ona uzywac slow
                typu: "gupota" (pis.org.), "kretynka", "idiotka", "półmózgi".
              • faithmm Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 20:41
                Dla samodzielnej mamy "strasznym nieszczęsciem" jest niemoc i bezsilność
                wobec decyzji "tatusiów"...wobec ich kompletnego braku zainteresowania swoimi
                córkami ,synami.Nie ma dla matki większego nieszczęścia od patrzenia na smutek
                i cierpienie swojego dziecka bez możliwości jakiego kolwiek ulżenia mu w nim.
                Wiesz o czym ja mówię?
            • pysia-2 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 01.06.04, 09:31
              A nie przyszlo ci do glowy, ze mozna byc next bez zabierania meza innej, a mimo
              to miec problemy w malzenstwie? Albo zwyczajnie - czasem potrzebowac jakiejs
              zwyklej porady, albo - o dziwo - miec ochote na wymiane zdan z - w wiekszosci
              inteligentnymi, fajnymi kobietami?
        • domali Re: Kamila, Domali i my wszystkie 01.06.04, 09:14
          maminka_wiktorynki napisała:
          bo zaglądanie tu i kontrolowanie
          > swojej poprzedniczki i jej wypowiedzi jest po prostu bezczelne i wysoce nie na
          > miejscu.

          A zaglądanie na 'macochy' i kontrolowanie nastepczyni jak najbardziej ok. Prawo
          Kalego, odsłona ... 4?
                • mikawi Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 14:18
                  a może tylko selektywne przyswajanie faktów? słyszy się to co sie chce
                  usłyszeć, widzi to co chce zobaczyć? maminko wiktorynki - naprawdę nie wiesz
                  dlaczego forum zostało zamkniete czy tylko udajesz że nie wiesz? a swoją drogą
                  kto chce tam pisać to to robi, ale tego też nie chcesz przyjąć do wiadomości
                  • maminka_wiktorynki Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 18:43
                    Naprawdę to dowaduję się tutaj, w tej dyskusji po raz pierwszy, ale właśnie się
                    dowiedziałam, że jestem ścianą...
                    Nie wiedziałam, bo nie próbowałam zabierać tam nigdy głosu i dopiero jak
                    zobaczyłam tutaj macochy to pomyślałam, żeby zobaczyć wątki u Was. I przy okazji
                    jakiejś rozmowy chciałam coś napisać i d*pa! także szanowna linusiu...czep się
                    kogo innego, bo nie muszę śledzić wszystkiego i wszędzie!
                      • edzieckokarenina Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 20:20
                        linusia_75 napisała:

                        > Wystarczy przeczytać ten wątek, parę postów wyżej. A jak się nie śledzi i nie
                        > wie o czym się mówi, to sądów się nie wydaje. Proste, czy powtórzyć?
                        > Linusia
                        *** któraś z macoch stwierdziła,że domali psuje nasz wizerunek-wspaniałej
                        matki matronywinki dlatego tak na nią "naskoczyłyśmy" i że cieszy się że my
                        (samodzielne) mamy teraz taki sam "kłopot" jak macochy kiedyś z Kamilą.
                        Idąc tym tropem rozumowania powinnysmy teraz zrobić to samo co wtedy biedne
                        macoszki-czyli ograniczyć dostęp do forum,mówiąc,ze każdy przecież moze
                        pisać...jeśli poprosi o zgodęwink
                        ale ja uważam ze forum(każde) powinno być otwarte dla wszystkich-dlatego u nas
                        pewnie nigdy takich ograniczeń nie będzie.
                        Piszcie dalej kochane smile
                        Podobno
                        • kamila77 Tyle sie udało ocalić 03.06.04, 20:29
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10329&w=10076204
                          Zanim 'macochy' powycinaly wszystko i okopaly sie w Oblężonej Twierdzy. "Nowym"
                          forumowiczkom wyjasniam, ze zarówno cwi jak i nonstop (panowie, pozwolicie?) są
                          moimi netowymi i nie tylko znajomymi. Niektore z 'macoch' i ich epigonek są
                          święcie przekonane, że panowie urzadzili sobie Festiwal Wymiany Gratisow
                          wyłącznie z powodu mojego ich ku temu podburzania.

                          P.S.1 Cala ta historia z zamykaniem forum i wycinaniem 'obcych' postow
                          przypomina mi strzelanie z armaty do wróbli.

                          P.S.2 Ocalone spod cenzorskich nożyc wątki nieodmiennie przyprawiają mnie o
                          przedni nastrój plus radosny rechocik.
                          • linusia_75 Re: Tyle sie udało ocalić 04.06.04, 07:50
                            Wiesz kamilo, nie chcę cię matwić, ale jeden z wymienionych przez ciebie
                            znajomych przyznaje się, że tak własnie było i że to ty mu wątek podrzuciłaś.
                            Więc niestety nie są tylko twierdzenia ani macoch ani epigonek.
                            Zdrada wink.......
                            Linusia
                        • linusia_75 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 07:31
                          Oh, nie wiem, nie wiem, czy gdyby na forum samodzielnej działy się podobne
                          rzeczy jak wówczas na macochach, to forum by nie zostało zamknięte.
                          Macoch nie zamknięto dlatego, że kamilia zaczęła hm... dyskutować z domali.
                          Wątek, który stał się tego bezpośrednią przyczyną skasowano, a szkoda, bo jak
                          widać pamięć ludzka jest zawodna a i kamila może nie miała by odwagi znowu
                          przedstawić się jako biedna pokrzywdzona.
                          Ale wszystko ma dobre strony, po tej historii już nie miałam wątpiliwości jakim
                          człowiekiem jest kamila, a jej manipulacje stały się żałośnie oczywiste.
                          Szczęsliwie, nie tylko dla mnie.
                          Kamila dostęp do macoch już ma, co moim zdaniem jest absolutnym nadmiarem
                          kurtuazji ze strony moderatora. Ale nie mnie o tym dyskutować.
                          Macochy to forum prywatne, w przeciwieństwie do samodzielnej mamy. Jego
                          udostępnienie pozostaje wyłącznie w gestii moderatora i użytkowników. Ja też
                          jestem zwolennikiem otwartego dostępu do forum, ale niestety, póki bywają tu
                          tacy ludzie jak kamila i jej koledzy, niestety się nie da.
                          Pozdrawiam.
                          Linusia
                      • maminka_wiktorynki Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:57
                        Acha...czyli korzystać z forum mogą tylko ci, co znają wszystkie wątki na
                        pamięć, a jak ktoś nie wie,że Kamila z domali się pokłóciły to nie ma prawa
                        korzystać z forum, a już tym bardziej wypowiadać się na nim! Wróć do tematu bo
                        ta głupawa gadka zeszła na psy przez ciebie!
                        • linusia_75 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 07:59
                          Ależ mają, mają i niech korzystają do woli.
                          Po prostu człowiek inteligentny nie wydaje sądów o rzeczach, o których nie ma
                          pojęcia.
                          A te psy to nie z mojego powodu, ja lamentu o niesprawiedliwośći na forum nie
                          zaczęłam.
                          Selektywność czytania i przyswaja informacji już nie budzi mojego zdumienia.
                          Linusia
                          • maminka_wiktorynki Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 12:44
                            na "macochy" nie zaglądałam w ogóle, dopiero jak tutaj się dowiedziałam o jakimś
                            sporze to odnalazłam "wasze" forum. Był tam jakiś wątek, który poruszał bliski
                            mi problem i tyle! Wcale nie lamentuję i nie ubolewam, tylko dałam propozycję
                            jak zakończyć spory na obydwu forach! To wszystko, a moją przyswajalnością
                            informacji jest wszystko w jak najlepszym porządku, tylko nie jestem forumowym
                            "kretem", który nic nie robi tylko śledzi tu afery i szpera po wątkach! Mój post
                            jest TYLKO I WYŁĄCZNIE hipotetyczną propozycją zakończenia awantur i nie mam do
                            nikogo pretensji i żalu! Ja jestem samodzielna, więc tu jest więcej bliskich mi
                            problemów, nie wiem czy jestem już dla jakiejś kobiety ex, więc problemy
                            "macochy" w większości są mi obce! Powtarzam po raz n-ty- to jest propozycja
                            zakończenia kłótni, a nie mój osobisty problem,że nie mogę się wypowiadać na
                            waszym forum! Jeżeli to jest jeszcze za mało wyraźnie napisane to ja odpadam z
                            tej dyskusji... Pozdrawiam!
    • virtual_moth Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 19:25
      Eeee, nie przesadzajmy. Mnie się tam podoba ta "wojna" i to forum, które stało
      się jej frontemwink Przyznam się szczerze, że lubię różnego rodzaju afery i
      walki w kisielu. Może rekompesuję sobie jałowy w tego typu doznania realwink
      Ohydna jestem. Wiem.

      Pozdrawiam i czekam z utęsknieniem na ciąg dalszysmile
      • cheddar Re: Kamila, Domali i my wszystkie 31.05.04, 20:19
        A mnie się trochę niedobrze zrobiło, bo post omamy jest dla mnie
        moralizatorstwem, które spotyka się u osób, które mają się za Chrystusa narodów
        i sieją hasła "kochajmy się". To se newrati. Dziewczyny się nie pokochają, a my
        jesteśmy całkiem normalne, dlatego jak domalka wpadnie do nas na kawusie to te
        które za nią nie przepadają, po prostu to manifestują. Tak jakbyśmy to zrobiły
        w trakcie normalnego spotkania wobec osoby, której na przykład śmierdzi z ust.
        Kamila jest uczestniczką forum i odpowiada lub zaczyna posty na samodzielnej, a
        domali tylko czyha, żeby sią wtrącić. Pytam Cię droga omamo, jak mam się pozbyć
        moich gorących uczuć wobec domali? No i poza tym, czy ja muszę wszystkich
        kochać? Niektórzy wybierają sobie nawet miejsce na cmentarzu, nie widzę więc
        przeciwskazań do tego, aby wybierać sobie towarzystwo.
        • omama Re: Kamila, Domali i my wszystkie 01.06.04, 10:44
          Ej, Cheddar, co ty mówisz...Czy ja ci każę Domali kochać? Nie każę. Czy ja
          proponuję ogólną zgodę i picie sobie z dzióbków? Nie proponuję. Dyskusje, nawet
          kłótnie, nawet awantury na forum są ok - dopóki prowadzą je anonimowe osoby.
          Kiedy osoby anonimowość tracą zaczyna się magiel. I to mnie zmiesmacza. Bo o
          ile nie mam się za Chrystusa narodów, o tyle też nie uśmiecha mi się rola widza
          w rzymskim amfiteatrze.
    • dzindzinka Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 20:19
      Proponuję, aby obie panie dały sobie po razie i przestały prać swoje brudy na
      publicznym forum. Wydaje mi się, że są siebie warte, publiczne utarczki
      sprawiają im chyba masochistyczną przyjemność. Nie znam całej pasjonującej
      historii, z tego co zrozumiałam Domali namierzyła pierwszą żonę swego faceta i
      komentuje jej wszystkie posty. Nie rozumiem dlaczego Kamila nie może np.
      zmienić nicka. Chyba pasuje jej ta sytuacja. Mnie osobiście ta wojna nie
      przeszkadza, ośmieszajcie się dalej kobiety, jeśli to lubicie.
      • edzieckokarenina Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 20:23
        dzindzinka napisała:

        > Proponuję, aby obie panie dały sobie po razie i przestały prać swoje brudy na
        > publicznym forum. Wydaje mi się, że są siebie warte, publiczne utarczki
        > sprawiają im chyba masochistyczną przyjemność. Nie znam całej pasjonującej
        > historii, z tego co zrozumiałam Domali namierzyła pierwszą żonę swego faceta
        i
        > komentuje jej wszystkie posty. Nie rozumiem dlaczego Kamila nie może np.
        > zmienić nicka. Chyba pasuje jej ta sytuacja. Mnie osobiście ta wojna nie
        > przeszkadza, ośmieszajcie się dalej kobiety, jeśli to lubicie.
        >
        *******
        no prawie w zupełności sie z Tobą zgadzam.Tylko że mnie to juz zaczęło irytować.
        Niepotrzebnie dałam sie wciągnąć w ten bajzel
        pozdrawiam
        • cheddar Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:29
          No Karenina a ja miałam Cię za sympatyczną dziewczynę. Dlaczego nazywasz
          bajzlem czyjeś problemy życiowe? Tak Cię dziwią te ich emocje? Mnie wcale.
          Sprawa jest trochę popierdutkowana, na forum spotkały się ex i next. Potrzebaby
          wiele zimnej krwi, żeby siedzieć cicho, gdy ktoś wali Cię po kostkach. Moim
          zdaniem Kamila (liz, lizsmile) jest kobitą inteligentną, a że złośliwość jest jej
          nieodłączną cechą, ich dyskusja bywa pikantna. Posty Kamili są mądre, okupione
          życiowym doświadczeniem i niejednej nowicjuszce na tym forum pomogły. Uważam,
          że jest potrzebna na tym forum. Next za nią tu przylazła i z uporem maniaka,
          tudzież archiwistki, tudzież Rutkowskiego śledzi daty, słowa, liczby. To
          totalnie małostkowa naiwniara, zapatrzona w swego faceta, zachowuje się jakby
          złapała Pana Boga za nogi. Moim zdaniem ona tak się pieni dlatego, że jest po
          prostu zazdrosna. Moim zdaniem to dziewcze ma niskie poczucie własnej wartości,
          podtrzymywane jedynie faktem nabycia w komisie troglodyty oraz posiadaniem
          uroczego na pewno dziecka. Boi się, że Kamila może jej zagrozić i wpieprza się
          z butami do życia jej dziecka. To nie jest tak, że skoro przejęła troglodytę to
          ma patent na wszystko co go dotyczy. Jeżeli nie umie zachować dystansu, jeżeli
          nie umie spojrzeć jak matka, ale taka naprawdę kochająca i dbająca o szczęście
          obecne i przyszłe chłopca o imieniu Kuba, to niech to zostawi jego rodzicom,
          niech się nie wpierdziela, bo jej to nie wychodzi. Jeżeli będzie umiała dodać
          coś konstruktywnego, jeżeli np. powie troglodycie "nie drzyj ryja do telefonu
          bandyto, tylko porozmawiaj, wyjaśnij, przecież chodzi o Twoje dziecko" to wtedy
          niech się i wypowiada. Tylko gdyby domali była tego typu osobą, która rozumie,
          że nigdy tak naprawdę nie będzie szczęśliwa, jeżeli będzie cierpiało dziecko,
          gdyby ona taka była, to tak naprawdę nie wchodziłaby na posty kamilii.
          Wiem co mówię. Byłam taką next i gdyby nie ja to syn mojego faceta już dawno by
          go nie widział (zresztą może i dobrze, bo teraz on znowu ma syna w doopie). To
          ja tłumaczyłam mu dlaczego alimenty, to ja tłumaczyłam mu dlaczego jego ex może
          się na niego wkurzać (umiałam mu w twarz powiedzieć, że ex się wkurza bo go po
          prostu zna, bo wie, że nie można mu było zawsze ufać) i to wkońcu ja uciszałam
          jego święte oburzenie na sms od niej, którego dostał gdy zgodził się na
          propozycję teściowej "zrzeknij się dzieciaka, odpuścimy alimenty). On wysłał
          jej sms "ok. zrzekam się syna" a ona mu "tee who you yeah bunny". Był po prostu
          oburzony. A mnie się chciało płakać bo wiedziałam co ona może czuć, co ja bym
          na jej miejscu czuła. Dlatego nie rozumiem tej gąski domali, która myśli, że
          trafiła pod bezpieczny daszek i już zawsze tak będzie. A poza tym co to za
          facet, którego kobieta musi tak bronić. Wysyła ją jak jakiegoś harta na walkę.
          Mój jaki był taki był, ale jak go kiedyś przed jego osobistym szefem broniłam,
          gdy zanosiłam jego zwolnienie, to mnie lekko zrugał, bo faktycznie zachowałam
          się jak mamusia na wywiadówce. Dla mnie para troglodyta-gąska to wybryk natury.
          I mogłoby to być śmieszne, gdyby nie to, że ta gąska chyba nie zdaje sobie
          sprawy, jakim chamstwem jest wycieranie sobie dzioba faktami tak intymnymi i
          bolesnymi jak wizyty i rozmowy CUDZEGO dziecka u psychologa. Po prostu wara jej
          gówniarze jednej, gdyby to była moja next mojego exa to bym jej po prosty mordę
          pazurami przeorała i dupę skopała i powiedziała dosadnie przez zęby że jak
          jeszcze raz cokolwiek wspomni o moim dziecku, jego zachowaniu, jego łzach czy
          zachamowaniach to żadna operacja plastyczna jej nie pomoże. Tego nie da się
          nazwać brakiem kultury, to jest po prostu podłość. Kamila jest czegoś
          kulturalna kobieta, bo ja bym takiej małpie nie odpuściła. Wara jej od
          komentowania tego, dlaczego moje dziecko płacze. Nie, no muszę skończyć bo
          zaraz klawiaturą w ekran przywalę.

          Tyle mojego zdania na ten temat, który się tu bajzlem nazywa. Dla mnie to po
          prostu życie. Czy niczego nie nauczyłyście sie po ich wymianie zdań? Czy tylko
          odruch wymiotny macie, czy też coś zrozumiałyście? Dziewczyny, jest nam cieżko,
          ale ja osobiście nie wchodzę tu tylko po to żeby mnie pogłaskać (choć
          rozumiem, że mogą być takie, które na razie nic innego nie uratuje). Możecie po
          mnie jeździć jak po burej kobyle, byle konstruktywnie. Takie jest życie i nikt
          nie mówił, że będzie łatwo. Ale ja z doświadczenia kamili, przedstawianego w
          tej chorej dyskusji, wiele się dowiedziałam, tak na przyszłość, dla siebie. To
          jej dziecko przetarło mi pewne szlaki myślowe. I to Kubusia, nie domali mam
          ochotę przytulićsmile)
          • edzieckokarenina Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:43
            "No Karenina a ja miałam Cię za sympatyczną dziewczynę. Dlaczego nazywasz
            bajzlem czyjeś problemy życiowe? Tak Cię dziwią te ich emocje? "
            ****
            cheddar-sympatyczna napewno nie jestem.
            Ja inaczej podeszłam do tego problemu :Kamila-domali.
            Teraz czuję sie jak idiotka,że podeszłam do tego poważnie, bo trzebabyło
            olać,albo jaja sobie robić(jak wiekszość).
            Mnie zbulwersowało-że osoba trzecia wtraca sie w relacje innych(dorosłych) osób
            i w swej naiwności myslałam,ze to moze sie skończyćsmile))
            starałam się nawet wytłumaczyć domali,ze sama sobie( i swojej rodzince) szkodzi
            takimi komentarzami-ale to jak mówić do głuchego.
            Jest takie powiedzenie,że w kłótnie rodzinne nie należy sie wtracać,bo można
            tylko na idiote wyjść.I ja tak sie czuję.
            Bo ja chciałam,żeby te bzdurne wymiany się zakończyły-ale tego musiałyby chcieć
            strony konfliktu,a nie ja.
            Na koniec-nie podobają mi sie wypowiedzi osób,które mają jakąś radochę z tego
            co tu się dzieje i "podżegają" domali do dalszego "szerzenia prawdy"-bo ja
            twierdz chcą sie czegoś nauczyć.
            Ok juz kończę,bo znowu robię z siebie tylko pajaca
            • cheddar Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:55
              Karenina, to tylko Twoja sprawa, jak się w tym widzisz. Ja nie uważam Cię za
              pajaca, ale Ty wiesz lepiejsmile
              Moje zdanie jest również takie, że nie ma co się wpieprzać w dyskusję, gdy w
              grę wchodzą daty i szczegóły itp. To wymiana zdań miedzy dziewczynami. Nie
              wiem, co się dzieje na innych forach, ale na forum, gdzie sama bywam obecna,
              czyli tu, pozwalam sobie mieć swoje zdanie i gdy domali wybitnie nie wzbudziła
              mojego zaufania, wręcz odwrotnie, uznałam, że zabiorę głos tak, aby nie psuła
              już fajnych tematów, podsłuchując, co mówi Kamila. A że domali nie rozumie
              delikatnych aluzji moich i innych samodzielnych, to mamy prawdziwe never ending
              story. No i padlina. A wiesz dlaczego padlina? A powiem Ci.
              Bo to jest tak:
              Przytoczę fragment czytanej przeze mnie ostatnio książki.

              Rzecz się ma w Belfaście, po wybuchu bomby, autor o tym celowo ironicznie:
              "W kostnicy żmudnie próbowano złożyć kilka ciał z niespełna stu funtów
              przemieszanych tkanek dostarczonych w workach. Zadanie to było niewykonalne,
              tym bardziej, że spora cześć tkanek została zwęglona lub poszarpana na strzępy.
              Ciało ludzkie jak wiadomo, nie jest przystosowane do warunków panujących w
              bezpośrednim zasięgu rażenia dużej bomby". Nie wiedzieć dlaczego, ostatnie
              zdanie to dla mnie wypisz wymaluj historia mojego związku z eks. I wiele innych
              opisanych tu historii.


          • faithmm Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:46


            > I mogłoby to być śmieszne, gdyby nie to, że ta gąska chyba nie zdaje sobie
            > sprawy, jakim chamstwem jest wycieranie sobie dzioba faktami tak intymnymi i
            > bolesnymi jak wizyty i rozmowy CUDZEGO dziecka u psychologa. Po prostu wara
            jej
            >
            > gówniarze jednej, gdyby to była moja next mojego exa to bym jej po prosty
            mordę
            >
            > pazurami przeorała i dupę skopała i powiedziała dosadnie przez zęby że jak
            > jeszcze raz cokolwiek wspomni o moim dziecku, jego zachowaniu, jego łzach czy
            > zachamowaniach to żadna operacja plastyczna jej nie pomoże. Tego nie da się
            > nazwać brakiem kultury, to jest po prostu podłość.

            ..........Popieram w 100%
            • edzieckokarenina Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:50
              faithmm napisała:

              >
              >
              > > I mogłoby to być śmieszne, gdyby nie to, że ta gąska chyba nie zdaje sobie
              >
              > > sprawy, jakim chamstwem jest wycieranie sobie dzioba faktami tak intymnymi
              > i
              > > bolesnymi jak wizyty i rozmowy CUDZEGO dziecka u psychologa. Po prostu war
              > a
              > jej
              > >
              > > gówniarze jednej, gdyby to była moja next mojego exa to bym jej po prosty
              > mordę
              > >
              > > pazurami przeorała i dupę skopała i powiedziała dosadnie przez zęby że jak
              >
              > > jeszcze raz cokolwiek wspomni o moim dziecku, jego zachowaniu, jego łzach
              > czy
              > > zachamowaniach to żadna operacja plastyczna jej nie pomoże. Tego nie da si
              > ę
              > > nazwać brakiem kultury, to jest po prostu podłość.
              >
              > ..........Popieram w 100%
              *********
              faithm- nawet jak to zacytowałaś to ja jestem pewna,ze to i tak do adresata nie
              dotrze.
              ja juz straciłam wiare
          • pelaga Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 22:56
            cheddar napisała:

            > Nie, no muszę skończyć bo
            > zaraz klawiaturą w ekran przywalę.

            Zdziebko mnie zaszokowala Twoja wypowiedz, bo ja nie sledze od poczatku tej
            historii. Przykre to wszystko sad((
            Ale przyznac musze, ze masz talent humanistyczny i swietnie sie "Ciebie"
            czytasmile

            A ponioslo Cie jak mnie wczoraj wink)))))))

            Pozdrrrrawiam serrrrdecznie smile
            • cheddar Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 23:01
              Tyle że Ciebie mogło ponieść, bo rzecz się Twego dzieciaka tyczyła. Szczerze,
              widziałam Twoje nerwy i wiedziałam ile musiała Cię ta pyskówka kosztować. Już
              się nie kajaj wczorajszym dniem, bo każda z nas zrozumiała Twoje nadmierne
              emocje, a pan tekturowy mnie też zapienił, ale w końcu nie mogę każdemu
              dopieprzać. Zbytniosmile
              • pelaga Re: Kamila, Domali i my wszystkie 03.06.04, 23:13
                cheddar napisała:

                > Tyle że Ciebie mogło ponieść,

                Kazdego moze poniesc smile Nikt nie jest doskonaly wink Nawet my tongue_out

                > każda z nas zrozumiała Twoje nadmierne
                > emocje,

                Oj chyba nie kazdy, ale co tam, na opinii tych akurat mi nie zalezy wink

                > a pan tekturowy mnie też zapienił,

                Wyobrazam sobie!!!

                > ale w końcu nie mogę każdemu
                > dopieprzać. Zbytniosmile

                Ale jak sie nalezy???? tongue_out

                Napisalam do Ciebie maila na priv wink

                Dobranoc wszystkim smile
          • lubstej Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 08:45
            jestem przerazona...

            rozumiem ze jstescie skrzywdzone, ale zeby az tak malo taktu, tak malo kultury
            osobistej, samo chamstwo i podlosc sie z was wylewa
            dyskutujcie z pogladami
            kto wam daje prawo do oceniania innych, do obrazania ich?
            "gaska, troglodyta, odpierdol sie od naszego forum" - sadzicie innych swoja
            miara?

            boze, jaki relatywizm

            zniesmaczona to malo
            M.
            • kamila77 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 08:51
              Lubstej,

              dlaczego zareagowalas akurat tu i teraz? Gdzie byl twoj dobry smak, kiedy
              niewątpliwa macosza epigonka hurtem okreslala mnie i moich znajomych jako,
              cyt. "półgłowki", "śmiecie", "półmózgi"?

              > boze, jaki relatywizm

              Faktycznie, porażający.
            • faithmm Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 11:48
              lubstej napisała:

              > jestem przerazona...
              >
              > rozumiem ze jstescie skrzywdzone, ale zeby az tak malo taktu, tak malo
              kultury
              > osobistej, samo chamstwo i podlosc sie z was wylewa
              > dyskutujcie z pogladami
              > kto wam daje prawo do oceniania innych, do obrazania ich?
              > "gaska, troglodyta, odpierdol sie od naszego forum" - sadzicie innych swoja
              > miara?
              >
              > boze, jaki relatywizm
              >
              > zniesmaczona to malo
              > M.

              Niezmiernie ubolewam nad tym ,że Twoje poczucie estetyki i dobrego smaku
              zostało zgwałcone...ale czas ponoć leczy wszystkie rany
          • triss.m Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 14:22
            cheddar napisała:

            >Moim zdaniem to dziewcze ma niskie poczucie własnej wartości,
            > podtrzymywane jedynie faktem nabycia w komisie troglodyty oraz posiadaniem
            > uroczego na pewno dziecka. Boi się, że Kamila może jej zagrozić i wpieprza
            się
            > z butami do życia jej dziecka. To nie jest tak, że skoro przejęła troglodytę
            to
            >
            > ma patent na wszystko co go dotyczy.

            hmm cheddar, chyba posunelas sie za daleko... zauwaz, ze chec podlizania sie za
            wszelka cene Kamili sprowokowala Cie do wyzwisk, ktore i dla Twojej idolki moga
            byc nieprzyjemne.. w koncu z tym , jak go nazywasz 'troglodyta' Kamila ma
            dziecko.. i takiego sobie mezczyzne kiedys wybrala. czy Kube nazwalabys
            synem 'troglodyty' ??!! wiecej kultury i jak ja nazywasz 'inteligencji', bo w
            koncu Netykieta i zwykla grzecznosc obowiazuje nawet tu.
                  • ewka5 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 18:19
                    mikawi napisała:

                    > ale tak czy siak to mutant z "troglodyty" i "ideału", czyli coby nie mówić
                    mieszaniec a nie prima sort

                    * tak sobie mysle, ze kiedy dorosli ludzie mowia do doroslych ludzi o
                    zachowaniach doroslych ludzi, to to jest do przyjecia, jakos.
                    Zawsze warto pomyslec chwile, zanim sie cos powie/napisze, Mikawi.

                    A przy okazji - to nie wiesz, ze "kundle" najbardziej bystre???
                • mikawi Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 17:36
                  i skoro o uwarunkowaniach genetycznych mowa - w dziedziczeniu cech u ludzi
                  prawa Mendla to tylko kropla w morzu możliwości, o dziedziczeniu sprzężonym z
                  płcią zapomniałaś? syn dziedziczy wiele cech po ojcu i geny matki niewiele
                  mają "do powiedzenia" smile, na szczęście
                  • mag_p Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 17:46
                    Mikawi - czasem zeby komus dokopac chyba sie zapominasz.
                    Pomysl o tym , ze czytajka ta mataki - ktorych mezowie okazali sie
                    alkoholikamia, czasem chetnymi do rekoczynow itd...
                    Czasem facetami , ktorzy nie warci sa miana czlowieka, co dopiero ojca.

                    Jesli bylo by to prawda, to dziecko mordercy, psychicznie chorego , itd.. bylo
                    by na to skazan .
                    I wez pod uwage jaka wage ma wychowanie!
                    Chyba zapomnialas o tym. Jest tez toria ktora mowi ,i robiona doswiadzenie jaki
                    wplyw ma wycjhowanie na dziecko,
                    I co bys nie poweidzaial - to ze Kuba jest dzieckoiem zdolnym do przebaczania,
                    otawrtym i pelnym milosci to zasluga domu i Matki ktora Go wychowala.
                    Jesli wychowasz swojhe dziecko - to bedziesz maial cos do powiedzenia. Nie
                    obrazaj matek i ich dzieci.
                    Bez pozdrowien
                    Mag
                    • mag_p Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 17:49
                      A ze Kuba ma taki czy taki charakter - to juz na pewno nie zalsuga i zadne w
                      tym udzial ojca - ktory go na tyle lat olal...
                      A moze wlasnie zasluga - bo dxziecko wychowywalo sie w harmoni i spokoju -
                      jeslitak na to spojrzec- to rzeczywiscie- zasluga.
                      Mag
                          • triss.m Re: Kamila, Domali i my wszystkie 07.06.04, 11:17
                            mag_p napisała:

                            > Swietnie zrozumialysmy. Pytanie kto w prowadza dziecko w konflikt doroslych ?
                            > Kłoca sie dorosle i a Ty mikawi poslugujesz sie dzieckiem.....
                            >
                            Mag to nie Mikawi posluguje sie dzieckiem. Cheddar pierwsza zaczela obrzucac
                            niewybrednymi slowami ex Kamili, zwrocilam jej uwage, zeby sie zastanowila co
                            mowi.. bo przeciez obrazajac ojca dziecka, obraza rowniez poniekad dziecko a
                            takze sama Kamile, ktora sobie takiego a nie innego meza kiedys wybrala. I
                            Cheddar to chyba zrozumiala, vide - dalszy post. A gdyby Kuba przeczytal ten
                            watek, to gwarantuje, ze byloby mu bardzo przykro..
                            • mag_p Re: Kamila, Domali i my wszystkie 07.06.04, 11:42
                              Wybacz , ale jest roznica.
                              Dorosli - nawet malzenstwa - mowi sobe przykre rzeczy, obrazaja sie itd.. Ale
                              dziecko jest wplatywane wtedy gdy koras ze stron zaczynna mowic "A Twoje
                              dziecko to.... ".
                              Czy cos w tym stylu.
                              Wiesz mi to przypomina raczej kklotnie dzieci kolo piaskownicy i jak brak
                              argumetow to...

                              I jeszcze jedno - dopuki pisano zle o Kamili tomikawi jakos nie zauwazyala ze
                              to matak dziecka ...
                              Pozdrawiam
                              mag

                              PS. Uwazam ze Mikawi wciagnela w to dziecko.
                              Ze jest jego ojcem bilogicznym -to fakt, ale ze nie ma wplywu i nie ksztaltuje
                              go oi nie decyuje o jego wychowaniu i o tym jakim stal sie czlowiekiem - to
                              druga prawda..
                    • linusia_75 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 18:29
                      Prawda, kamilo, że to boli?
                      Przykro mi, że w tak brutalny sposób, ale teraz już wiesz jak to jest. I jak
                      czuła się domali czytając twoje uwagi na temat zdjęć Wiktora.
                      Słowo "głupota" wywołuje twoją gwałtowną reację, "trygogdyta" o człowieku,
                      którego kiedyś kochać przecież musiałaś i któremu urodziłaś dziecko przechodzi
                      bez bólu. Naprawdę nie masz dla siebie za grosz szacunku?
                      Kurtyna w górę, proszę szanownej publiczności.
                      Akt pierwszy, scena pierwsza:
                      Na scenę wchodzi Hipokryzja.
                      Linusia
                      • kamila77 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 18:42
                        NIGDY nie nie pisalam zadnych uwag na temat zdjec Wiktora. NIGDY. To ze tak
                        piszesz, jest oszczerstwem i to najniższego lotu, bo dotyczącym dziecka.
                        NIGDY nie napisalam tu, ze ojciec mojego dziecka jest troglodytą. Ale chyba
                        przez niedopatrzenie tylko, zatem proszę:

                        ojciec mojego dziecka jest troglodytą
                        ojciec mojego dziecka jest troglodytą
                        ojciec mojego dziecka jest troglodytą
                        ojciec mojego dziecka jest troglodytą

                        Dziecka nie urodzilam "jemu". A poziom szacunku, jaki odczuwam do siebie,
                        niewiele ma wspolnego z hmmm tym obywatelem.

                        > Na scenę wchodzi Hipokryzja.
                        > Linusia

                        uhm
                    • mikawi Re: Kamila, Domali i my wszystkie 07.06.04, 09:55
                      a gdzie ja obrażam TWOJE dziecko? powołujesz się na biologię ("są geny
                      recesywne i dominujące" itd), ponoć inteligentna jesteś a nie wiesz że to
                      normalne określenia (takie jak "geny", "czlowiek") a nie inwektywy, ojojoj nie
                      wszystko kręci się wokół ciebie, polecam lekturę podstawowej książki z genetyki
        • dzindzinka Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 09:03
          Do emilia44. Ja nie rozumiem? To chyba Ty nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
          Jest wręcz odwrotnie, uważam, że forum służy właśnie wymianie doświadczeń a nie
          porachunkom osobistym jak w wypadku wymienionych pań. Nie możecie sprawić, aby
          Domali się "odpieprzyła". Obie nie są już anonimowe, nie wymieniają żadnych
          doświadczeń tylko walczą ze sobą. I moim zdaniem bardzo to lubią. Ja widzę
          powód dla którego Kamila moim zdaniem powinna zmienić nicka. Domali by się
          wtedy "odpieprzyła", nie robiłaby wycieczek osobistych pod zupełnie
          neutralnymi postami Kamili. Ale widać Kamila lubi tę zabawę, pewnie ma
          satysfakcję, że tyle dziewczyn gnoi Domali. Zaznaczam, że Domali budzi we mnie
          również antypatię i na miejscu Kamili nie chciałabym z nią mieć nic do
          czynienia, nawet na forum. No ale nie jestem na miejcu Kamili.
          • kamila77 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 09:18
            > Ale widać Kamila lubi tę zabawę

            Nie przepadam. Bardzo, k.. mać, nie przepadam. Nie zmieniam loginu, bo to by
            oznaczało, ze gdyby taka sytuacja miala miejsce poza monitorem, musialabym
            zmienic imie, nazwisko i poddac sie operacji plastyznej.
            Nie podoba mi sie wywlekanie moich wlasnych, osobistych bebechow publicznie.
            Ale wiecie co? Ponizej lista rzeczy, ktore udalo sie "zalatwic", wlasnie dzieki
            temu, ze zostaly upublicznione i komuś się zrobiło wstyd.

            1. ojciec mojego syna zaczal go wreszcie po 3 latach regularnie odwiedzac

            2. dostalam PIERWSZY raz alimenty

            3. od przedwczoraj udostepniono mi nr telefonu eksa, tylko i wylacznie dlatego,
            ze na forum 'Macochy' ktos sie zdziwil, ze kontakt na linii ojciec - dziecko
            jezt jednostronny.

            Nie interesuje mnie gnojenie kogokolwiek. Nie ten styl. Sugestie, ze "wyżywam
            sie" na mojej 'następczyni' poprzez klawiatury innych dziewczyn (i nie tylko
            dziewczyn) sa mocno nie na miejscu. Ale nie moge przeciez zakazac wypowiadania
            sie komukolwiek, skoro sama niejako zaakceptowalam 'reguly gry'. Nie wiem, czy
            w ferworze pisania ktos zwrocil uwage na to, ze coraz rzadziej, sporadycznie w
            zasadzie wyposiadam sie w wątkach, ktore mnie bezposrednio dotycza. Robie to
            tylko wyjatkowo, gdyby ktos napisal, ze mam niebieskie oczy, tez bym
            sprostowala, ze brązowe. Daltonizm to ciężka, ale jednak choroba a nie sposób
            patrzenia na świat.
        • z.orz Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 09:08
          e-milia44 napisała:

          > Do dzidzinka - Nie widzę powodu dla którego Kamila miałaby zmieniać nicka.
          > Niech sie domali odpieprzy. Forum to nie "pranie brudów" tylko wymiana
          > doświadczeń. Osobistych. Szkoda, że tego nie rozumiesz.



          Emilio cóż za słowo??? odpieprzy? ja tak sobie myślę, że pieprzenie leży w twej
          naturze skoro z taką ochotą używasz tego słowa, czyżby to twój charakter, a
          może uwarunkowania genetyczne?
          Skoro o brudach mówisz, to nie wciskaj swych bo nie poprawia to wizerunku tego
          forum (również innych), pieprzenie przecież nie należy do "czystych" zajęć...
          Z całego serca życzę ci konstruktywnych rozmów i dobrych doświadczeń. Jezeli
          interesuje cię moję życie prywatne to zapraszam do mnie, będziesz mogła poznać
          również mój punkt widzenia, bez męczenia się z czytaniem, a i forum na tym
          zyska.


          Wiem, że niektóre z was z braku pomysłu na życie postawiły sobie za zadanie
          zbeszczeszczenie większości facetów, tylko pozostaje pytanie, czy to dlatego,
          że oni - w większości - są teraz znacznie szczęśliwsi bez was, niż będąc z wami?
          Jezeli szczęście podlega karze, to ja z ochotą sie jej poddam.
          I proszę was kobiety o to byście juz na mój temat nie "rozmawiały", bo sobie
          tego nie życzę, a moderatorce radzę, by nie dopuszczeła do "publikacji"
          poniektórych postów, bo mogą być powodem wszczęcia postepowania przed sądem, a
          to chyba nie jest zgodne z "regulaminem" forum, a może się mylę?
              • aps Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 18:13
                Ha, ja w innym watku pisalem, jak to matka powinna, wychowujac dziecko, dbac o
                rozwoj jego
                uczuc takze i do ojca...sadzac po tym "fajnym" wpisie, mamy tu do czynienia ze
                szczegolnie
                trudnym przypadkiem.

                Trzymaj sie, Kalimko wink

                Aps
                • pelaga Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 18:54
                  aps napisał:

                  > sadzac po tym "fajnym" wpisie, mamy tu do czynienia ze
                  > szczegolnie
                  > trudnym przypadkiem.

                  Taaaakkkk wink Szkoda tylko, ze takich jest wiecej sad(((
                  I mnie nigdy nie przestanie zadziwiac jak oni znajduja te swoje Next???

                  Pozdrawiam
                  • ashan Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 19:02
                    pelaga napisała:

                    " I mnie nigdy nie przestanie zadziwiac jak oni znajduja te swoje Next???"

                    Niewątpliwie tak, jak swoje First wink))

                    Zapomniał wół, jak cielęciem był wink?

                    pozdrawiam ciepło (choć może trochę złośliwie)
                    first-next a.
                    • pelaga Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 19:12
                      ashan napisała:

                      > Zapomniał wół, jak cielęciem był wink?

                      Nie nie zapomnial wink Tylko ja to zganiam na karb mojego mlodego wieku, bo ja
                      wtedy 21 lat mialam i glupia bylam juz but z lewej nogi. A jak sie jest Next to
                      mi sie kojarzy, ze to powinna byc starsza osoba niz dwudziestolatka, bo i facet
                      nie pierwszej mlodosci zazwyczaj jest. Co prawda oni zazwyczaj wymieniaja na
                      mlodsze egzemplarze... ale zeby az tak??? Zreszta ja nie zwiazlam sie z facetem
                      z odzysku, a to uwazam sa zupelnie inna sytuacje, ja mam takie podejscie
                      dosc "tendencyjne", ze jak jedna juz go rzucila, to znaczy, ze cos z nim jest
                      nie tak, bo przeciez nie bez powodu, a jak on odszedl do innej to znaczy, ze
                      ode mnie tez moze odejsc, jak sie pierwszym dzieckiem nie zajmuje, to moim tez
                      nie bedzie, gdybysmy sie rozstali. Ja wiem, ze to uogolnianie, ale mi sie takie
                      mechanizmy obrone wlaczaja i inaczej nie umiem.

                      > pozdrawiam ciepło (choć może trochę złośliwie)

                      Moze troszeczke tongue_out

                      Pozdrawiam serrrdecznie smile
                      • ashan Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 19:36
                        wiesz, od mojego rozstania z eks minęło ponad dziesięć lat (matko, jak ten czas
                        leci, brrrr...) to i pośmiać się mogę smile)). A, że on od razu znalazł
                        pocieszycielkę (starszą ode mnie i od niego ;-P), co to go utuliła po
                        porzuceniu przez "tą złą kobietę" (czyt. mnie). I zanim sama mogła się
                        przekonać o "głębi" jego uczuć do syna - byli już zaobrączkowani. I szczerze
                        mówiąc nie zastanawiam się nad jej stosunkiem (i ewentualnym udziałem wink)do
                        całej tej sytuacji -> to tata okazał się hmmm... taki sobie, co tylko
                        potwierdziło trafność mojej niegdysiejszej decyzji smile)).

                        smile)))
                        a.
                      • lideczka_27 Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 19:41
                        "Zreszta ja nie zwiazlam sie z facetem
                        z odzysku, a to uwazam sa zupelnie inna sytuacje, ja mam takie podejscie
                        dosc "tendencyjne", ze jak jedna juz go rzucila, to znaczy, ze cos z nim jest
                        nie tak, bo przeciez nie bez powodu, a jak on odszedl do innej to znaczy, ze
                        ode mnie tez moze odejsc, jak sie pierwszym dzieckiem nie zajmuje, to moim tez
                        nie bedzie, gdybysmy sie rozstali. Ja wiem, ze to uogolnianie, ale mi sie takie
                        mechanizmy obrone wlaczaja i inaczej nie umiem."

                        No, tego Pelaga to ja się po Tobie nie spodziewałam...
                        Tyle dobrego, że masz świadmość uogólniania, no i dobrze, że Twój luby nie
                        myśli w podobny sposób, bo chyba Wasz związek nie miałby racji bytu...

                        pozdrawiam
                        lida

                        Nie wiem jak wobec powyższego wpisu czują się wszystkie porzucone na tym forum
                        i czy znają odpowiedź na pytanie "co z nimi było nie tak...".
                        • pelaga Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 21:00
                          lideczka_27 napisała:

                          > No, tego Pelaga to ja się po Tobie nie spodziewałam...

                          No coz... takie jest zycie, ze ludzie zaskakuja, nie zawsze pozytywnie sad Po co
                          mam pisac cos, co nie byloby prawda??? Po co mam udawac, ze jestem idealna i
                          doskonala??? Nie widze sensu publicznego wybielania sie. Nie jestem idealna.
                          Nie twierdze, ze ten poglad jest jedynym slusznym na kuli ziemskiej i nikogo
                          nie staram sie do niego przekonac. Napisalam, ze to taki moj mechanizm obronny.

                          > Tyle dobrego, że masz świadmość uogólniania,

                          Wiesz ja sobie zdaje sprawe z tego, ze to nie sprawdza sie w kazdej sytuacji i
                          nie twierdze, ze to jedyna sluszna skala oceny. To takie moje pierwsze
                          odczucie, potem, jak sie poznaje jakas osobe, to odczucia moga sie zmienic.
                          Ja to tak czuje.


                          > no i dobrze, że Twój luby nie
                          > myśli w podobny sposób, bo chyba Wasz związek nie miałby racji bytu...

                          Pewnie masz racje smile Tylko ja nigdy nie twierdzilam, ze ze mna jest wszystko
                          TAK JAK BYC POWINNO ;P

                          > Nie wiem jak wobec powyższego wpisu czują się wszystkie porzucone na tym
                          > forum
                          > i czy znają odpowiedź na pytanie "co z nimi było nie tak...".

                          Jak w kazdej sytuacji uwazaja, ze z nimi wszystko bylo "TAK" smile A zli byli
                          mezowie smile
                          A tak na serio za rozpad zwiazku odpowiedzialne sa obie strony zazwyczaj, ale z
                          mojego doswiadczenia to mezczyzni czesciej odchodza do innych kobiet, niz
                          kobiety do innych mezczyzn, co nie znaczy, ze to sie nie zdarza. A cos mi mowi
                          (moze to solidarnosc jajnikow smile, ze te porzucone to jakos mniej winne powinny
                          sie czuc wink
                          Wydaje mi sie, ze na ocene facetow w moich oczach wplynal niesamowicie stosunek
                          mojego exa do naszego dziecka i jest to kwestia, w ktorej obiektywna byc nie
                          potrafie. I mimo, ze na poczatku uwazalam, ze my po prostu nie bylismy dobrani
                          i ze jak znajdzie sobie odpowiednia osoba to ulozy sobie szczesliwie zycie,
                          uwazalam, ze powinnismy dla dobra dziecka miec ludzkie uklady i zyczylam mu jak
                          najlepiej, staralam sie aby byl mi po prostu obojetny, aby nie zywic do niego
                          negatywnych uczuc, to teraz palam do niego nienawiscia za to co robi mojemu
                          dziecku i to uczucie przeslania mi chyba obraz facetow, ktorzy sa z odzysku.

                          Nie mialam zamiaru nikogo urazic smile

                          Pozdrawiam serrrdecznie
                      • domali Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 22:25
                        pelaga napisała:

                        > Nie nie zapomnial wink Tylko ja to zganiam na karb mojego mlodego wieku, bo ja
                        > wtedy 21 lat mialam i glupia bylam juz but z lewej nogi. A jak sie jest Next
                        to mi sie kojarzy, ze to powinna byc starsza osoba niz dwudziestolatka, bo i
                        facet nie pierwszej mlodosci zazwyczaj jest. Co prawda oni zazwyczaj wymieniaja
                        na mlodsze egzemplarze... ale zeby az tak???

                        Pelago smile Ja miałam 19 smile A czy głupia byłam? Odpowiem pod koniec życia
                        pewnie smile


                        Również serdecznie pozdrawiam smile
                        • cheddar Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 22:33
                          > Pelago smile Ja miałam 19 smile A czy głupia byłam? Odpowiem pod koniec życia
                          > pewnie smile
                          >
                          Matko, ja płaczę...... Ronię łzy. Domali, tak bardzo chciałabym przytulić Cię
                          do mojej piersi, dzieweczko. Wycofuję troglodytę. Co bardziej domyślne,
                          zrozumieją, czym bym zastąpiła.
                          • domali Re: Fajny jest, no nie? 04.06.04, 22:39
                            Serku drogi! Myślę, że to przytulenie mogłoby byc dla mnie niebezpieczne.
                            Pewnie jakiś nóż by się w moich plecach znalazł.
                            A swoją drogą, tak na przyszłość - naprawdę nie rusza mnie, jak ktoś
                            odreagowuje na mnie swoje frustracje.
                            Słodkich snów!
          • virtual_moth Wow! 04.06.04, 09:55
            Ciekawe jaki jest jak się naprawdę wkurzywink Skoro zasugerował na forum
            publicznym, że któraś z dziewczyn "się pieprzy", to ciekawe co sugeruje innym w
            realusmile))

            Pozdrawiam z wypiekami na twarzywink
            • e-milia44 Re: Wow! 05.06.04, 18:19
              virtual_moth napisała:

              > Ciekawe jaki jest jak się naprawdę wkurzywink


              Haha, na post Kamili "fajny jest..." pelaga odpisała:

              "I taki twardy smile)))"

              Skoro próbuje w necie, to w realu pewnie nie...
              Ubawiłam się smile))
          • faithmm Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 10:54
            > Wiem, że niektóre z was z braku pomysłu na życie postawiły sobie za zadanie
            > zbeszczeszczenie większości facetów, tylko pozostaje pytanie, czy to dlatego,
            > że oni - w większości - są teraz znacznie szczęśliwsi bez was, niż będąc z
            wami
            > ?

            .............A co ze szczęściem dzieci tych "zbeszczeszczonych facetów" ?
            Dlaczego tatuś odchodząc od mamusi , odchodzi także od syna lub córki ?
            Dlaczego budując sobie swoje nowe szczęscie zapomina o tym ,że czyjeś
            szczęsliwe życie legło w gruzach ...i nie mówię tu o szczęsliwym życiu
            mamusi,bo mamusia ułoży sobie życie od nowa.
            A te okropne kobiety beszczeszczą tych biednych facetów nie z braku pomysłów na
            życie, ale z kompletnego braku zainteresowania tatusia swoim dzieckiem.To te
            okropne kobiety muszą odpowiadać swoim dzieciom na pytania dlaczego tatuś ich
            nie odwiedza i nie zabiera do parku...dlaczego nie przyszedł choć
            obiecał...dlaczego nie zadzwonił...
            To one a nie ci biedni "zbeszczeszczeni faceci" stoja przed wyborem ...płatna
            szczepionka infanrix czy mleko hypoalergiczne ...bo na obie te rzeczy nie
            starczy już pieniędzy.
            To te okropne kobiety latają z dziecmi po lekarzach,zmieniają im pieluchy,
            kąpią ,wycierają nosy ...robią to i masę innych rzeczy SAME ,bo tatuś jest
            zajęty budowaniem swojego nowego szczęścia.
            To te okropne kobiety patrzą na smutek i żal swoich synów ,kiedy w przedszkolu
            organizowane są zawody "tatusiowe i synkowie kontra mamusie i
            córki" ..."Mamusiu przecież ty nie jest tatuś i inne dzieci by się śmiały"


            ...więc facet ,nie mów o rzeczach o których nie masz bladego pojęcia.Nie
            opowiadaj bzdur typu
            >niektóre z was z braku pomysłu na życie postawiły sobie za zadanie
            > zbeszczeszczenie większości facetów,
            ...bo na to beszczeszczenie sami sobie zasłużyli.







          • cheddar PIEPRZENIE 04.06.04, 22:23
            Pieprz, pieprzy,pieprzenie, opieprzyć go, ale on pieprzy, nie pieprz bez sensu,
            opieprzyło, pieprznęło, popieprzone. W dupę, pieprzyć to. coś się popieprzyło.

            Jeeeeeezu facet tu był, a mnie nie było!!!! Czy ktoś mi wyjaśni skrót z.orz?
            Czy że to niby zorza? Jutrzenka swobody? Tęczuchna nasza?

            Jutrzenka napisała:
            "moderatorce radzę, by nie dopuszczeła do "publikacji"
            > poniektórych postów, bo mogą być powodem wszczęcia postepowania przed sądem,
            a > to chyba nie jest zgodne z "regulaminem" forum, a może się mylę?

            Matuchno Przenajświętsza, do pierdla mnie wsadzą. Dziewczyny wiecie ile grozi
            za "troglodyte?"

            • mikawi Re: PIEPRZENIE 07.06.04, 09:41
              cheddar napisała:


              > Czy ktoś mi wyjaśni skrót z.orz?
              > Czy że to niby zorza? Jutrzenka swobody? Tęczuchna nasza?

              buhahaha, myśl dalej... albo może nie bo kiepsko ci to wychodzi
    • z.orz Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 09:13
      MAM OGROMNĄ PROŚBĘ DO WAS DROGIE PANIE
      SKOŃCZCIE JUZ Z TYMI SWOIMI DYWAGACJAMI NA TEMAT LUBIĘ NIE LUBIĘ
      JA WAS WSZYSTKICH LUBIĘ A NIEKTÓRE TO NAWET KOCHAM, BO ARGUMENTY JAKIE MI
      DAJECIE NA PRZYSZŁOŚĆ, SĄ BEZCENNE I ZA TO WAM Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ!!!


      dom przestań!!!!
      • edzieckokarenina Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 11:14
        z.orz napisał:

        > MAM OGROMNĄ PROŚBĘ DO WAS DROGIE PANIE
        > SKOŃCZCIE JUZ Z TYMI SWOIMI DYWAGACJAMI NA TEMAT LUBIĘ NIE LUBIĘ
        > JA WAS WSZYSTKICH LUBIĘ A NIEKTÓRE TO NAWET KOCHAM, BO ARGUMENTY JAKIE MI
        > DAJECIE NA PRZYSZŁOŚĆ, SĄ BEZCENNE I ZA TO WAM Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ!!!
        >
        >
        > dom przestań!!!!
        *******
        hej- bardzo dobrze że się odezwałeś-szkoda że tak późno, ale lepiej późno niż
        wcalewink
        ja osobiście mam już po dzirki w nosie jałowych dyskusji na Twój temat.
        Zwróć uwagę na ostatnie zdanie jakie napisałeś (pisanymi literami) bo od tego
        tylko zależy,czy znowu znajdziesz sie tutaj "na tapecie" czy nie.
        Pozdrawiam
      • cheddar Re: Kamila, Domali i my wszystkie 04.06.04, 22:58
        Prosię Państwa, la dyskusjone tutaj widzę trwa. Jeżeli zorzeńka nasza pozwoli
        chciałabym użyć tutaj słowa, które może mu się również kojarzyć z uprawianiem
        seksu (bleeee), tzn. po prostu chcę powiedzieć "ustosunkuję się" do kilku
        kwestii.

        1. Nie wiem doprawdy co pisać Paniom które dopieprzyły się (ups) do dzieciaka,
        nie mogąc dotknąć kamili. Tak jak nie wiem, co mówić "matkom" które idać
        chodnikiem walą swego dzieciaka w łeb. Najczęściej mówię "Ty zdziro". Może w
        sumie powinnam im przyznać rację? Jaki ojciec takie dziecko? Mój stary kiedyś
        mi złamał nos. Od tego czasu moja córka złamała mi go ponownie (już łatwiej)
        trzy razy, ostatni raz wczoraj). Skubana ma dwa lata, a już taka do tatusia
        podobna.

        2. Kwestia podlizywania się Kamili. Nie widzę specjalnego sensu, bo ani mi nie
        załatwi roli w sitcomie, ani do łóżka z nią nie pójdę. Zresztą jestem pedałem i
        wolę (mimo wszystko) mężczyzn. To że lubię tu niektóre dziewczyny bardziej jest
        raczej naturalny odruchem. To że niektóre mniej, również. No nie da się moje
        panny (panie) kochać wszystkich. Najczęściej mój wybór pada na te "normalne",
        tzn. nie świętojebliwe, z krwi i kości, naturalne, dodatkowo takie, które mogę
        szanować za to, czemu na codzien muszą stawić czoła. I takie które nie boją się
        być sobą, nie udają, że mówią językiem literackim. Zresztą literatura pełna
        jest życia. Wielbicielki języka Słowackiego zapraszam na programy z udziałem
        Bralczyka i Miodka. Ale uwaga, co wrażliwsze, Bralczyk potrafi być czasem
        ostry! Zresztą Miodek też. Dla pocieszenia powiem Wam, że takie po prostu jest
        życie i choć wydaje się to niemożliwe to Chrystus też robił kupę.

        Dziwi mnie jednak, że podlizywanie się Tekturze Falistej sprawiało co niektórym
        taką przyjemność. No coż, jak widać co do niektórych stare powiedzenie "chłopa
        jej brak" pasuje jak ulał. Kamila się nie odwraca na pięcie i nie mówi nam "jak
        jesteście takie zdziry to ja sobie idę z tego forum" tylko przyjmuje wszelkie
        posty i moim zdaniem, jak na stan zajątrzenia rany, przyjmuje to nader
        spokojnie. Pan Tektura Falcowana powiedział, że ma dość bo jesteśmy brzydkie i
        brzydkimi wyrazami wyrażamy się, a tu małe stadko pognało za nim, już widziałam
        niektóre uwieszone jego nogawki i krzyczące "nieeeeee". A facet nawet 10%
        inteligencji takiej spalonej na stosie kamy nie mial. Do Kartona nie trafiało,
        dlaczego się przypieprzyłyśmy (uszanowawszy uszy) jego opowiadań o problemach z
        wydatkowaniem kilku tyśków. NIech on sobie ma ile chce, nikt go za to nie
        zlinczował, ale niech on do ....pioruna ciężkiego nie udziela rad, żeby olać
        alimenty, jak się ma tych tyśków sztuk jeden. No ja się w każdym razie na forsę
        nie rzuciłam, musiałby jej mieć dużo dużo więcej i tak z 90 lat, żeby większa
        nadzieja na zgon była.

        Czy naprawdę oczekujecie, że to forum będzie martwą wymianą pozbawionych ikry i
        życia postów? Takich ładnych, uczesanych, uładzonych? Z jakiego powodu? Ja nie
        mam takich potrzeb i oczekiwań. Chcę dobrego towarzystwa. GDyby moja najlepsza
        przyjaciółka, która powalając swoją inteligencją, jednocześnie klęła jak szewc
        (mówiła np. że słowo - przepraszam stynka - kurwa, to jest najdźwięczniejsze
        polskie słowo i najchętniej idąc do kiosku mówiłaby "dzień dobry, kurwa,
        poproszę kurwa, paczkę zapałek"), no więc gdyby ona nie wyemigrowała, ja na
        pewno nie związałabym się z eksem, bo już ona potrafiłaby mi do słuchy
        powiedzieć, jaki ze mnie debil, tak żeby mi te różowe okularki o ziemię
        walnęły.
        Jak same się przekonacie, najczęściej uczęszczane są (zresztą przez Was,
        kochane Panie) posty, w których jest po prostu życiowo, jak w tym. Inne, choć
        na pewno ważne, zwłaszcza dla autorki, po pewnym czasie przycichają. TAk się
        wszystkie burzycie, a jednocześnie takie wątki jak ten dobijają do 100 postów.
        Kto je przepraszam napisał, krasnoludki? Tak więc jeśli kamila to lubi, to my
        tym bardziej.
        Ja współczuję kamilii bo dotyka się tu jej bardzo bolesnych problemów, ale
        jednocześnie nie będę udawać, że bardziej interesują mnie uładzone wątki,
        takiego typu jak np. sama założyłam "książe z bajki dla dorosłych". To może być
        przerywnik, ale poza tym mamy chyba jakąś osobowość do cholery? Czy jak
        idziecie do koleżanek to mówicie tylko o ostatniej książce Paula Coehle?

        • omama Re: Kamila, Domali i my wszystkie 05.06.04, 14:15
          Cheddar.
          Masz rację - czytamy głównie żywe, krwiste wątki.
          ALe sytuacja K/D to coś innego. Osobiście, wobec stwierdzenia Kamili że to
          dzięki formum załatwiła sobie takie problemy jak alimenty, widzenia, możliwośc
          kontkatu tel., ja przymykam się na temat kiślu.
          Ale jednoczesnie ta sytuacja - walczące nieanonimowe uczestniczki forum - nie
          jest zdrowa i nie jest bezpieczna. Kamila doprawdy dość ma na plecach, żeby
          jeszcze musiała czytać niesmaczne uwagi o mieszańcach. Domali - prowadząca
          krucjatę a przy tym podająca mnóstwo danych o sobie i wieszająca zdjęcia na
          necie - rozpaczliwie głupio naraża się również w realu, z czego pewnie nie
          zdaje sobie sprawy (wiek?). Na to samo naraża się jej wiszący w
          necie "zbeszczeszczony" ślubny. (Nawiasem mówiąc jego zdumiewiający post
          przypomniał mi cytacik z jakiegoś opowiadania Lucy Maud "im lepiej poznawałam
          mężczyzn, tym bardziej lubiłam koty".)
          I głównie dlatego właśnie że real i net za bardzo przenikają się w tych
          dyskusjach, że są one ryzykownie intymne opowiadałam się za rozwiązaniem, które
          przywróciłoby obu paniom anomimowość.
          • domali O narażaniu 07.06.04, 14:33
            omama napisała:

            > Domali - prowadząca
            > krucjatę a przy tym podająca mnóstwo danych o sobie i wieszająca zdjęcia na
            > necie - rozpaczliwie głupio naraża się również w realu, z czego pewnie nie
            > zdaje sobie sprawy (wiek?).

            Omama, powiedz mi tylko, co ma do tego wiek?
            Co powiedzieć można w takim razie o dorosłych, dojrzałych osobach, które
            zakładają dzieciom strony internetowe?
            To, co się dzieje, to jest zycie. Ja się nie mam czego wstydzić, nawet jeśli
            ktoś w realu mnie rozpozna. Bo co ten ktoś zrobi? Napluje mi w twarz? To o nim
            będzie to świadczyć, nie o mnie.
            Tak samo jak posty cheddar, e-milii i innych maminek świdczą o nich. O ich
            poziomie, yntelygencji, czy umiejętności radzenia sobie ze swoimi problemami.
            Chcą się na kimś wyżyć? Proszę bardzo! Ostatnio jestem to ja (bo śmiem miec
            swoje zdanie), albo cartoon (bo za dobrze zarabia).
            Asertywności i 'wdupiemania' (że się posłuże pięknym skąd inąd słowem
            <copyright by kamila77 chyba>) opinii osób tego pokroju mi nie brak.

            Dlatego, że nie mam się czego wstydzić, umieszczam na przykład zdjęcia mojego
            synka. Swoją drogą i jemu niczego nie brak, jeśli chodzi o intelekt.
            A dziwne - tata - troglodyta, mama - głupia gęś...
            Aha, już wiem czemu! Bo inteligencja dziedziczna nie jest. Na szczęście dla
            niektórych dzieci.
            Jakiś czas temu był post stynki (chyba) o tym, że wszędzie narażeni jesteśmy na
            zrobienie nam zdjęcia i wykorzystanie go w różny sposób.
            Ale gdybym w życiu kierowała się tylko strachem, co ktoś złego może wynieść z
            mojego działania, to nic bym nie robiła.

            Anonimowość...
            Czasu się na forum nie cofnie, chyba że wykasowałoby się wszystkie posty, a
            trochę ich było. Ale i tak w głowach wielu osób anonimowe byśmy nie były.
            A zmiana nicka byłaby bez sensu - i tu się zgodzę ze zdaniem Kamili - bo w
            rzeczywistości w takiej sytuacji konieczna byłaby zmiena twarzy.

            Mam nadzieje, że osoby, które chciały, już sobie ulżyły.
            A jak nie? To miłej zabawy...
                  • domali Re: O narażaniu 07.06.04, 14:58
                    No to poproszę konkretnie! Gdzie?
                    Wybacz, że mojemu mężowi nie pasuje, jak ktoś się w określony sposób do mnie
                    odnosi.
                    Widać miałaś pecha, że nie trafiłaś na faceta, który potrafiłby 'obronic ' Cię
                    przed atakami o takim poziomie.
                    A o poziomie e-milii świdczy jej odpowiedz. Chyba, że 'co wolno wojewodzie...'
                    • mag_p Re: O narażaniu 07.06.04, 15:05
                      Wybacz , ale nie musze odwolywac i nigdy nie musialam do meza.Jestem dorosla i
                      sama potrafie sie bronic.

                      Ale jesli ktos bronilby mnie w tym stylu to wybacz.. , wolalabym by sie wogole
                      nieodzywal.
                      Ale kazdy ma wolny wybor.

                      Mag
                      PS. Mi nie jest przykro. Ja ciesze sie , ze nikt tak mnie nie broni
                      • domali Re: O narażaniu 07.06.04, 15:10
                        mag_p napisała:

                        > Wybacz , ale nie musze odwolywac i nigdy nie musialam do meza.Jestem dorosla
                        i
                        > sama potrafie sie bronic.


                        Och, ja też. Ale gdyby ktoś do mnie powiedział, w obecności mojego
                        męża 'odpieprz się', to bym go nie powstrzymała przed reakcją.

                        > Ale jesli ktos bronilby mnie w tym stylu to wybacz.. , wolalabym by sie
                        > wogole
                        > nieodzywal.


                        No cóż, mąż to mój, ale nie zabronię mu pisać.
                        • mag_p Re: O narażaniu 07.06.04, 15:16
                          I nikt nie zamierza, ale sposb w jaki Cie bronil , coz dla niektorych moze
                          byc ..
                          Kazdy ocenia sam.
                          Ja negatywnie....

                          Ty mozesz byc zachwycona.

                          Dla kazdego , kto co lubi.
                          A wiesz, dzieki ze przypomniala,. Moj syn powiedzial raz do kogos ze go nie
                          lubi i pokazal jezyk - bo byl niemily dla mnie, ale wiesz rozmaiwalam z Nim
                          potem , ze milo ze broni , wazne jest jeszcze jak to robi..i ze czasem trzeb
                          azachowac nawet w obronie jakis..

                          No sama rozumiesz.
                          Domali , ja Cie rozumiem i nie chce sie klocic. Nie wiem gdzie lezy racja i
                          wcale mnie to nie interesuje. Ja chce Ci powiedziec , ze On tez odpowiedzial
                          tak samo . I oo nim tez to swiadczy.


                          Mag
                          • domali Re: O narażaniu 07.06.04, 17:06
                            Widzisz mag,dla mnie akurat uzycie raz czy drugi slowa 'pieprzyc' nie jest
                            czyms zlym. Czy tez dyskredytujacym.
                            Gorzej, jak zaczyna sie mowic o ludziach per troglodyta, ges, czy gowniara.
                            Pomijajac juz 'rozoranie twarzy pazurami'. Ale coz, to nie o mnie swiadczy.
                          • pelaga Re: O narażaniu 07.06.04, 19:55
                            mag_p napisała:

                            > sposb w jaki Cie bronil , coz dla niektorych moze byc ..
                            > ...
                            > Domali , ja Cie rozumiem i nie chce sie klocic. Nie wiem gdzie lezy racja i
                            > wcale mnie to nie interesuje. Ja chce Ci powiedziec , ze On tez odpowiedzial
                            > tak samo . I oo nim tez to swiadczy.

                            Tak samo to odbieram.

                            Pozdrawiam
            • pelaga Re: O narażaniu 07.06.04, 19:50
              domali napisała:

              > Chcą się na kimś wyżyć? Proszę bardzo! Ostatnio jestem to ja (bo śmiem miec
              > swoje zdanie), albo cartoon (bo za dobrze zarabia).

              Poniewaz to ja pierwsza bylam niemila dla Mr Perfecta poczulam sie wywolana do
              odpowiedzi. Na pierwszy post Pana Wspanialego odpowiedzialam zupelnie bez
              uprzedzen, moze bez zbytniej wylewnosci, ale konkretnie i bez zadnych
              zlosliwosci. Szukal rady - udzielilam jej.
              Cysterne jadu ulalam dopiero po jego radach na temat mojej sytuacji i zapewniam
              Ciebie i wszystkich czytajacych, ze nie wyzylam sie na nim dlatego, ze dobrze
              zarabia. Jego zarobki to jego sprawa, na co je wydaje, rowniez. Mam swoje
              zdanie na ten temat, ale nie uwazam, zeby cokolwiek dalo wyrazanie go
              publicznie, wiec tego nie robilam. Tak wiec nie zarobki, a sam styl bycia,
              dawane rady i wyrazane przez wyzej wymienionego opinie wzbudzily we mnie
              niechec i nie ukrywam ze mila nie bylam i byc nie zamierzam. Nie wiem dlaczego
              i skad osoby mu przychylne wywnioskowaly, ze z racji wysokich zarobkow
              jest "szykanowany" biedaczek. Sama wysokich zarobkow nie uwazam za wade u
              faceta wink)) Ale tez nie za podstawowa z zalet wink)))
              Jesli komus podobaja sie poglady Mr Perfecta to jego sprawa, choc nie
              widzialam, zeby ktorakolwiek z dziewczyn tu piszacych dawala podobne rady
              drugiej... Dlaczego??? A pewnie dlatego, ze jego rady nie przystaja do
              otaczajacej nas rzeczywistosci.
              Takze prosze o niesplycanie tematu, bo nie za kase zostal skrytykowany przez
              niektore dziewczyny.

              Pozdrawiam
              • domali Re: O narażaniu 08.06.04, 08:46
                pelaga napisała:

                > Poniewaz to ja pierwsza bylam niemila dla Mr Perfecta poczulam sie wywolana
                > do odpowiedzi.

                Akurat nie o Ciebie mi tutaj chodziło. Kompletnie nie o Ciebie.

                > Takze prosze o niesplycanie tematu, bo nie za kase zostal skrytykowany przez
                > niektore dziewczyny.

                A przez niektóre właśnie za to. I o tych tylko mówię.
            • omama Re: O narażaniu 07.06.04, 21:58
              Domali, już mi się naprawdę nie chce. Ale wyjaśniam: wiek ma do tego tyle, że w
              twoich leciach być może też nie wpadłoby mi do głowy, że wdawanie się w
              napęczniałe złymi emocjami wojny podjazdowe na forum i jednoczesne podawanie
              danych/fotek niebywale ułatwiających znalezienie mnie w realu jest rzeczą
              najzwyczajniej niebezpieczną. Podobnie jak samotne podróże autostopem. I o to
              mi chodzi, a nie o zakładanie stron dzieciom.
              Czy jesteś pewna, że chciałabyś by ktoś, kogo nie darzysz sympatią ani
              zaufaniem, a którego poznasz w realu miał pełną wiedzę nt. trudnych i bolesnych
              spraw osobistych? Ja bym na przykład nie chciała, żeby taką wiedzą o mnie
              dysponowała największa plotkara wydziału, Pani Profesor rozdzielająca granty i,
              na przykład, nie gustująca w drugich żonach, czy potencjalny pracodawca, który -
              powiedzmy - bardzo ceni sobie u pracowników powściągliwość i dyskrecję. O
              moich osobistych sprawach - w realu - mówię moim zaufanym przyjaciołom. A nie
              całemu światu. Ty mówisz całemu światu. I zgonienie tego na wiek jest doprawdy
              korzystniejszą dla ciebie wersją.
              Dlatego też już wcześniej sugerowałam działania przywracające anonimowość obu
              stronom dyskusji.
    • m_o_k_o Re: Ludzka głupota......... 05.06.04, 15:44
      Adwokaci dajcie se na luz, czemu wchodzicie z butamiw czyjeśc życie, zcemu
      osadzacie wszystko i wszystkich, znacie sprawę, mozecie obiektywnie spojrzec na
      to???????? Chyba nie.......znacie istorie domali, kamili, eks?? Nie znacie
      opinie ejdnej i drugiej.....
      dajcie se na luz a te złote rady wsadzcie sobie w d.........
      Ponawiam peośbę:
      Stynka posprzątaj tu.......
      • cheddar Re: Ludzka głupota......... 05.06.04, 17:57
        Dziewczyny ja passuję. Dziś w nocy spać nie mogłam, gdy wyobraziłam sobie, do
        czego może ta dyskucja prowadzić, biorąc pod uwagę fakt, że jest czytana przez
        wszystkie zainteresowane strony. Kamila napisała o pozytywnych skutkach, tzn.
        że ona pierwszy raz dostała alimenty, a syn zaczął widywać ojca.
        Wiecie co, ja mam taki feler, jestem pewnie banalna, ale kocham dzieci i nie
        darowałabym sobie, gdyby przez moje wypowiedzi dziecko przestało go widywać,
        żeby cokolwiek z tego, co tu napiszę, zostało wykorzystane przeciw Kubie. Nie
        wiem do końca, do czego jest zdolny ex kamili. Gdyby chodziło o mojego eksa,
        wykorzystałby każde słowo, zarówno za jak i przeciw, aby załatwić swoje sprawy
        ze mną. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że odbiłoby się to na jego
        spotkaniach z naszym dzieckiem, po prostu olałby je. Całą tą dyskusję
        wydrukowałby i wykorzystał tak jak jemu wygodnie. Jest generalnie zbieraczem
        dowodów - taki był w pierwszym związku, i taki jest teraz. Gdy sobie
        wyobraziłam, że ta trójka, oprócz tego, że tutaj dyskutuje, w realu zaczyna
        omawiać nasze głosy, stwierdziłam, że to niebezpieczne. Niebezpieczne dla Kuby.
        Zakończmy tę dyskuzję, zarówno te które się podlizują, jak i te, które
        potępiają, na etapie, gdy pojawiły się pozytywne efekty, bo cena jest zbyt
        wysoka i zapłacimy ją nie my, tylko Kuba. Nie uwierzycie, ale naprawdę pół nocy
        nie spałam, gdy sobie wyobraziłam, że ojciec znowu opuści Kubę, a ten boguducha
        winny dzieciak nie będzie nawet wiedział, że zawdzięcza to ciotce cheddar.
        Mam nadzieję, że wszystkie zrozumiecie, że mój obecny post to nie dezercja, bo
        ja osobiście nie wiele rzeczy w życiu się boję. Ale tu nie chodzi o mnie, to
        nie mnie się za to oberwie. Zachęcam do pójścia w moje ślady.
        • cheddar Re: Ludzka głupota......... 05.06.04, 18:13
          Chciałam jeszcze tylko dodać, że oczywiście nie uważam, ani ogólnie, ani w
          przypadku mojego dziecka, ani w przypadku Kuby, że trzeba być grzecznym dla
          ojca, aby spotykał się z dzieckiem i brał udział w jego utrzymaniu. Uważam
          tylko, że o ile kamila ma prawo być szczera i mówić co myśli o swoim eks
          ryzykując, że nie będzie umiał tego oddzielić od potrzeb Kuby, o tyle, ja nie
          mam prawa, nawet jeżeli kamila mi nie powiedziała, że mam się zamknąć. Jestem
          całym sercem po jej stronie w walce o dziecko i tym razem uważam, że w tym
          momencie moje wsparcie powinnam właśnie tak okazać. Jeżeli będę kiedykolwiek
          potrzebna, jestem do dyspozycji.
          • manuelaela O cheddar 05.06.04, 21:02
            Czytam Cię z nieukrywaną przyjemnością i niemal czekam na Twój kolejny post.
            Ale ten ostatni jest chyba najlepszy. Jeśli para Domali z.orz mają choć
            odrobinę przyzwoitości i szacunku do dziecka (w końcu są rodzicami) to również
            poprzestaną i przede wszystkim nie wykorzystają tego forum przeciw kamili i
            Kubie. Choć z drugiej strony, obawiam się cheddar, że gdy Ty zamilkniesz (a za
            Twoim przykladem inni), para domali i jej mąż poczują się bezkarni, bo będą
            wiedzieli, że już nikt im nie patrzy na ręce. Twoja postawa w tym momencie jest
            czymś, co niemal się narzuca, ale czasem bywa tak, przykładowo obawa przed tym,
            że ojciec-brutal wyżyje się na dziecku, nie może wpływać na decyzję o tym, czy
            donieść, że dziecko jest bite (nie mówię tu oczywiście że oni biją kubę. to
            taki przykład z życia). Ja myślę, że nie powinnaś się bać że zaszkodziłaś.
            Raczej pomogłaś. Zwróć uwagę, że domali musi się czuć niemal zobowiązana, żeby
            chuchać na zimne, wiedząc, ze zostanie to poddane dyskusji na forum. Ja tylko
            czytałam, ale nie zgadzam się, że to było złe. Uważam chyba nawet, że to
            spełniło formę kuratora nad domali i z.orz, jeśli nie będziecie pisać, kamila
            będzie z tym sama.
            Ja mam szczęśliwe małżeństwo i dwoje dzieci. Ale tego typu historie są mi znane
            z "podwórka" i wiem, że najgorzej dla dziecka (i jego matki) gdy ojciec ma nową
            rodzinę, zadziorną nową kobietę a matki nie ma kto bronić poza nią samą.
    • stynka Re: Kamila, Domali i my wszystkie 06.06.04, 00:27
      Obok spraw istotnych docinki i złośliwości. I obelgi.
      Fuj!
      Sprzątać tu? Toć to stajnia Augiasza się zrobiła! Mam puścić rzeki banów?! A co
      to da? To otwarte forum. Rejestrujesz się i wchodzisz. O dowód nikt nie pyta.
      Ring się zrobił. Wśród publiczności kibice obydwu stron. Walka w toku.

      Po co to?

      Kamila, świetnie, że mimo wszystko udało się załatwić parę spraw. Życzę, by to
      nie było tymczasowe.
      Dominika, pamiętaj, co powiedziałam Ci na maluchowym zlocie. Ciężko jest
      kobiecie samej. Obyś nigdy nie musiała się o tym przekonać na własnej skórze! I
      jeszcze jedno: miej szacunek do kobiet samodzielnie stawiających czoła
      sytuacjom, które Ty dzielisz z mężem.
      z.orz, bądź ojcem dla swoich dzieci. Każde tak samo potrzebuje Twojej miłości.

      Proszę Was, niech te dyskusje - nawet ostre - nie będą pozbawione minimum
      szacunku ani dla ich uczestników, ani dla przypadkowych gości. Los na oślep
      rozdaje karty i każdy może znaleźć się kiedyś po drugiej stronie barykady.

      stynka
      • chalsia Re: Kamila, Domali i my wszystkie 06.06.04, 00:39
        Niech piszą co chcą, jak kto chce, może nie czytać, albo się nie wypowiadać.
        Tylko jedno (i akurat ta uwaga nie dotyczy ani Kamilli, ani Domali) - MNIE
        OSOBIŚCIE RAZI I PRZESZKADZA, gdy ktoś do kogoś pisze "odp..ol
        się", "pie...ysz", etc.
        Jak autor/ka takich słów jest w takim stanie emocjonalnym (bo to o tym
        świadczy) , niech puści mail na priva z inwektywami, ale nie rani uszu (czytaj-
        oczu) pozostałych.

        Używanie podobnych wyrazów w kontekście "wykrzyknika" (np. "k...wa, ale mnie to
        jeży albo "jaki ten świat po..ny") to jednak co innego niż napisać bezpośrednio
        do kogoś "ty h...").

        Po prostu - trochę kultury. To, ze jesteśmy w necie anonimowi, nie jest
        usprawiedliweniem (ani powodem) by zachowywać się w sposób, w jaki nie
        zachowalibymy się w realu (mając dookoła nas grupę ludzi np. w autobusie)

        POzdrawiam
        Chalsia
        • e-milia44 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 06.06.04, 12:39
          chalsia napisała:

          > Niech piszą co chcą, jak kto chce, może nie czytać, albo się nie wypowiadać.

          Racja, to własnie Ci proponuję.

          Może faktycznie troche mnie poniosło. Ale myślę, ze ta obustronna niemiła
          wymiana zdań jest juz zakończona.
          • konkubinka Re: Kamila, Domali i my wszystkie 07.06.04, 08:30
            uwazam ze ten watek jest swietny.Daje obraz wielu stanow emocjonalnych w jakich
            potrafi sie czlowiek znalezc wlasciwie beda w podobnym polozeniu.
            No i tu z boku widac po reakcji Emilii , ze niektorzy maja szalony problem z
            tym , zeby sobie poradzic z uczuciami.
            Wracajac do watku - dawno nawolywalam zeby Panie Kamila i Dominika
            przestaly.Sila rzeczy , ktoras bedzie niezadowolona z przebiegu i finiszu
            dyskusji - a moze raczej z wynikow bitwy.Jestesmy na samodzielnej wiec jest tu
            wiecej osob przychylnych Kamili.Na macochach jest wiecej przychylnych Domali.To
            naturalne bo zawsze znajda sie ludzie , ktorzy generalizuja adekwatnie do
            wlasnego polozenia.
            Nie nalezy jednak zapominac , ze caly spor mial swoj poczatek.Kiedy Dominika w
            podpisie zamiescila link do zdjecia swego syna to wlasnie Kamila ujawnila sie z
            cynicznymi docinkami.Kamila zaczela - mam nadzieje , ze Domali skonczy.
            A co do stwierdzenia , ze ciezko jest kobiecie samotnej.Wszystko zalezy od
            punktu siedzenia.Niektore kobiety lubia jak sie je postrzega jako samotne w
            ciezkim polozeniu i bazuja na tym, zawsze i wszedzie karmiac ogol opowiesciami
            o swoim nieszczesciu zapominajac czesto , ze same sie do niego
            przyczynily.Niektore wola stawic czola wszystkiemu i byc szczesliwe.A z Kamili
            charakterem , tupetem , temperamentem i inteligencja mysle ze nie trudno jest
            zawalczyc o szczescie.
            Ja tez wybralam te droge i zycze jej kazdej z Was.
            • kamila77 Re: Kamila, Domali i my wszystkie 07.06.04, 10:54
              > Nie nalezy jednak zapominac , ze caly spor mial swoj poczatek.Kiedy Dominika
              w
              > podpisie zamiescila link do zdjecia swego syna to wlasnie Kamila ujawnila sie
              z
              >
              > cynicznymi docinkami


              Ze slucham uprzejmie, co takiego???
              Ja poprosze linke do "moich cynicznych docinkow" na temat zdjecia
              czyjegokolwiek syna. Jedyna uwaga, jaka zamiescilam pod pewnym zdjeciem
              dotyczyla koloru skarpetek pewnego obywatela (doroslego, zeby nie bylo
              watpliwosci). Pierwsze slysze, zeby poczucie estetyki mialo cos wspolnego z
              cynizmem.