Kontakty po rozwodzie z dzieckiem

23.01.12, 13:03
Jak wygląda u Was sprawa kontaktów ojca z dziećmi po rozwodzie.
Sama mam córkę w wieku 3 - lat, jesteśmy na etapie dogadywania się o spędzany czas. Ja proponuje 2 pełne weekendy w miesiącu plus odwiedziny tygodniowe.
Mój bmąż odwiedziny tygodniowe i zabieranie dziecka co tydzień w piątek po południu na noc i całą sobotę.

    • ma_niusia Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 23.01.12, 14:06
      U każdego jest inaczej. Ja się rozstałam (nie mieliśmy ślubu) i teraz wogóle cieszę się jak tatuś łaskawie zobaczy się z dzieckiem raz na miesiąc, no czasami dwa to już sukces. A mieszka 20 minut od nas. Ale to już taki nasz przypadek. Uzgadnianie spotkań to trudna sprawa, ale moim zdaniem (chociaż sama dobrze wiem, że trudno, mnie serce boli jak ja codziennie 10 godzin w pracy a pozostałym czasem, który mogłabym spędzić z dzieckiem, muszę się i tak dzielić jeszcze z ojcem) warto cieszyć się chęcią spotkań ojca z dzieckiem i w miarę swoich sił i możliwości pomagać im w utrzymaniu więzi - to procentuje na przyszłość, to ma ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka!
      Powodzenia smile
    • wrzesniowamama07 Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 23.01.12, 15:03
      Ja bym na Twoim miejscu jednak negocjowała przynajmniej jeden weekend dla siebie. Wiem z doświadczenia innych mam, że to się przydaje - bo można coś zaplanować.

      Ja mam inną sytuację, tata mieszka kilkaset km od nas i przyjeżdża raz-dwa razy w miesiącu na jeden dzień, a jak my jesteśmy w jego okolicy, to zabiera dziecko do siebie na cały dzień (od niedawna - z nocowaniem, dziecko 4,5 roku.
    • mgzocha Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 08.02.12, 22:07
      My mamy córkę 2,4 miesiące ojciec zabiera ją w co drugii weekend od piątku wieczorem do poniedziałku rano i do tego w tygodniu... ale my się w tej kwestii dogadujemy nie mmay też problemu z zamianą weekndów gdy coś wypada któremuś z nas smile ale myślę, że lepiej żebyć maiła jakiś weekend cały z córką
      • oolalalaaaa3 Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 10.02.12, 15:02
        u nas syn jedzie do ojca w I i III tygodniu miesiąca, sobota, niedziela bez możliwośći nocowania (ma 21 miesięcy). plus każdy wtorek i piątek po 3 h. ale to mojemu mężowi nie wystarcza. chodzi o czystą złośliwość. chce odebrać mi każdy dzień, weekend i święto spędzania z dzieckiem plus nocowanie u niego. i o to będzie walka u mediatora. choć sąd już dał mu do zrozumienia, że przegiął z zaproponowaniem wizyt jego z synem. najgorsze jest to, że to nie on się tam widuje z dzieckiem (bo jemu to tak bardziej wisi), a jego rodzice. mogą go wtedy rozpieszczać do woli uncertain
        • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 10.02.12, 15:44
          Czemu nie zgadzasz się na noclegi dziecka u ojca albo dziadków? Czy chcesz pokazać swoją władzę? Ustąp, jestem pewien, że będzie wszystkim lepiej i na pewno będziecie wszyscy mieli więcej czasu dla siebie i dla dziecka.
          21 miesięcy to już fajny wiek, dziecko nie musi być już uwiązane do matki. Teraz nie mogą zabrać, bo dziecko małe, potem też nie, bo będzie przedszkole, zerówka a na końcu szkoła.
          Sąd się nie zna i nie jest autorytetem, więc nie warto teko wspominać. To rodzice (oboje!) powinni lepiej wiedzieć i to Wasza rola. Więc do roboty! Dogadajcie się i zamknijcie to żałosne przedstawienie.
          • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 10.02.12, 18:59
            altz a co powiesz na ojca,który od 6 lat nie widuje sie z dzieckiem jednym z pierwszego malzenstwa -m dziecko ma 12 lat i od 3,5 z drugim z drugiego malzenstwa dziecko ma 4 lata.

            tez sad powinien pozwiloc na takie wizyty?
            dodam ze ojceic jest alkoholikiem i ma problemy psycho..
            • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 10.02.12, 19:39
              oliwija napisała:

              > co powiesz na ojca,który od 6 lat nie widuje sie z dzieckiem jednym z p
              > ierwszego malzenstwa -m dziecko ma 12 lat i od 3,5 z drugim z drugiego malzenst
              > wa dziecko ma 4 lata.
              >
              > tez sad powinien pozwiloc na takie wizyty?
              > dodam ze ojceic jest alkoholikiem i ma problemy psycho..

              Chcesz sobie popisać na inny temat?
              Jeśli człowiek jest chory, a taki jest, stanowi zagrożenie dla dziecka, to sam nie powinien się spotykać z dzieckiem. Jeśli by dziecko chciało się spotkać, to czemu nie? Ja nie widzę przeszkód, o ile byłby w tym czasie "na chodzie" i pod obserwacją.
              Sąd nie nakaże, ale to sama przecież wiesz, tylko złość Cię zżera.
              • optymist75 Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 10.02.12, 22:02
                Altz ,Ty też tu jesteś? smile
              • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 10:16
                altz napisał:

                > Chcesz sobie popisać na inny temat?

                zaproponuj! kazdy temat jest dobr... czemu nie?

                > Jeśli człowiek jest chory, a taki jest, stanowi zagrożenie dla dziecka, to sam
                > nie powinien się spotykać z dzieckiem.


                no a jesli sie upiera ze nie jest chory? chyba testy zlecone przze biegłych sadowych mówia same za siebie. plus fakt,że po 14 latach od poznania pana dowiaduje sie ze i to nie od niego ze od dziecka leczy sie w poradnizdrowia psychicznego.

                Facet mówi jakimi lekami sie leczy i twierdzi ze to pseudopsychotropy . a tym czasem w encyklopedii stoi jak byk ze te leki słuzą do leczenia ciezkiej depresji i nerwicy lękowej.




                > Jeśli by dziecko chciało się spotkać, to
                > czemu nie?


                dziecko sie nie chce spotykac. Przez 6 lat zapomniala jak to jest mieć ojca. Dlaczego bo tatus nie zamierzał podac numeru telefonu do siebie, specjalnie ożenił sie po raz drugi poza miejscem zamieszkania dziecka zeby za czesto nie musiał tu przyjezdzać- bo przeciez koszty. Przze 6 lat ani razu nie zadzwonił do dziecka- koszty,nie raczył wysłać do dziecka kartki na urodziny itd... i jeszcze wciągnal w to swoja matkę. Na początku tłumaczylam ojca ze chory, ze u babci ze pracuje, ale dziecko nie jest idiota.... i kiedys mi powiedizala,ze ona nie ma taty- skoro sie nia nie interesuje, nie dzwoni to pewnie umarł.


                >Ja nie widzę przeszkód, o ile byłby w tym czasie "na chodzie" i po
                > d obserwacją.
                > Sąd nie nakaże, ale to sama przecież wiesz, tylko złość Cię zżera.


                zżera mnie złosc tylko i wyłącznie na fakt ze ani teściowa ani ex ani nikt z jego rodzinynie raczyli mnie poinformowac ze facet jet leczony psychiatrycznie. Jesli mialbym swiadomosc to zdecydowalbym,czy chce z nim byc i mieć dziecko. a tak zostałm postawiona przed faktem dokonanym. o ile choroby psychiczne nie sa dziedziczne to neurologiczne juz tak. i co ja mam teraz powiedziec dziecku? ze to tatus ja naraził na takie niebezpieczenstwo?
                Podejrzewam,że druga była zona tez nie wiedziała.
                • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 10:36
                  oliwija napisała:

                  > zżera mnie złosc tylko i wyłącznie na fakt ze ani teściowa ani ex ani nikt z je
                  > go rodzinynie raczyli mnie poinformowac ze facet jet leczony psychiatrycznie.
                  > Jesli mialbym swiadomosc to zdecydowalbym,czy chce z nim byc i mieć dziecko. a
                  > tak zostałm postawiona przed faktem dokonanym. o ile choroby psychiczne nie sa
                  > dziedziczne to neurologiczne juz tak. i co ja mam teraz powiedziec dziecku? ze
                  > to tatus ja naraził na takie niebezpieczenstwo?
                  > Podejrzewam,że druga była zona tez nie wiedziała.

                  Smutne to wszystko. Mógłbym się zapytać, czemu nie zdecydowałaś się od razu na rozwód z winy pana (zatajenie choroby), a zdecydowałaś od razu na dziecko, ale wiem, że w obecnych czasach bywa różnie. Najpierw jest dziecko, a dopiero potem jest ślub i niekoniecznie z powodu dziecka.
                  Facet się zachował po świńsku, jego rodzina podobnie, mieli obowiązek powiedzieć prawdę choćby na początku znajomości. Ja bym powiedział, gdyby to moje chore dziecko dziecko miało wejść w związek z osobą nieświadomą.
                  • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 14:08
                    hello o chorobie dowiedzialam sie dwa miesiace temu. rozwod byl w 2005. jak malam to zrobic? po drodze on zawarl jeszcze jedno malzenstwo.
                    • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 18:29
                      Podejrzewałem, że to nie było takie proste. Rodzina kryła. sad
                      Znam też sytuację odwrotną, gdy rodzina "sprzedała" córkę, bo mąż może się nią opiekować i mają wszyscy po kłopocie. Facet nic o tym nie wiedział, pani brała leki i jakoś to trwało. Żona miała fazy przytajenia i fazy, gdy było tak tragicznie, że trzeba ją było leczyć w placówce zamkniętej. To Cię ominęło, powinnaś się cieszyć. Chroń dziecko i będzie dobrze. Można się postarać o odebranie praw rodzicielskich. Jeśli Były nie jest teraz zainteresowany, to raczej na sprawę nie przyjdzie.
          • oolalalaaaa3 Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 10.02.12, 20:31
            nie zgadzam się ponieważ ojciec nie usypiał i nie był przy dziecku ani jednej nocy. poza tym, dziecko jak się przebudzi to szuka mnie, nie babci, wujka, ani taty. zresztą to było by dla niego przeżycie, że tu jest mama zawsze a nagle nie wiadomo dlaczego ojciec i dziadkowie.
            • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 10:19
              pozz tym juz raz dziecko porzucił. Mam narażać dziecko - prawie nastolatke na kolejne porzucenie? On wie ze gdzies tam jest jest biologiczny ojciec. W domu są zdjieca ojca i to wszytsko. młoda nie odczuwa potrzeby kontaktu z ojcem. z babcia i owszem ale babcia to babcia.
            • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 10:44
              oolalalaaaa3 napisała:

              > nie zgadzam się ponieważ ojciec nie usypiał i nie był przy dziecku ani jednej n
              > ocy. poza tym, dziecko jak się przebudzi to szuka mnie, nie babci, wujka, ani t
              > aty. zresztą to było by dla niego przeżycie, że tu jest mama zawsze a nagle nie
              > wiadomo dlaczego ojciec i dziadkowie.

              Do Ciebie dziecko się przyzwyczaiło, przyzwyczai się, że budzi się przy ojcu.
              Nie jesteś lepsza niż ojciec, tylko inna, a oboje jesteście potrzebni dziecku.
              Nie chcesz nic z tym zrobić, bo tak Ci wygodnie, ale dziecku wygodnie już nie jest.
              Ludzie nie lubią zmian, to fakt, ale to nie jest powód, że by się nie dogadywać.

              > zresztą to było by dla niego przeżycie
              Nie masz prawa tak mówić, nie znasz drugiego człowieka na tyle.
              Odbieram to bardzo osobiście, bo miałem podobny problem. Nie mogłem rozmawiać z matką moich dzieci, bo zawsze miała własną wersję wydarzeń, co ja czuję, jak myślę, jakie były przyczyny itd. Gdy mówiłem, jak to odbierałem, to też nie dało się rozmawiać, wpadała w histerię bo "to przecież nie było tak".
              • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 14:15
                altz.. ja nie twierdze ze facetniepotrafi sie zajac dzieckiem. sa tacy co potarafia i bywa ze sa lepsi w tym od kobiet. BYWAJA!!!!!
                jednak moj przypadek pokazuje ze dla mojej corki lepiej zeby nie znala ojca . albo zeby znala go ze zdjec. co dobrego moze jej dac facet, ktory raz ze jest alkoholikiem - leczonym czy nie ale jednak....osoba leczona od dziecka w poradni psychiatrycznej a traz dodatkowo majaca grozne choroby psychiatryczne?
                Czy depresja nerwica lekowa zapijana alkoholem jest niczym katar? nie sądze.

                tak mi sie trafilo..... nie wiedzialm o chorobe psychicznej exa.... podbno bierze i bral leki na stale..... ale jak byl ze mna to alb ich nie bral wogole albo robil to tak ze ja niczego nie zauwazyłam. Ktos tujest winien.


                i co teraz pownam azdego nowo poznanego faceta pytac czyaby nie jest chory psychicznie?
                to chore!!! do ludzi trzeba miec zaufanie. nie z kazdym facetem zawiera sie zwiazek malzenski ale jak sa problemy zdrowotne to obowiazkiem przyszlego meza jest poinformowanie ze ma sie takie prob;emy. a na pewno powinna to zrobic matka.
                • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 18:32
                  oliwija napisała:

                  > ja nie twierdze ze facet nie potrafi sie zajac dzieckiem. sa tacy
                  Zobacz, jak wygląda drzewko odpowiedzi. To nie było do Ciebie, tylko do matki, która uważa, że dziecko przeszło 1,5 roczne nie może spać u ojca.
                  • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 11.02.12, 21:24
                    prawa ma odebrane. ale odebranie praw nie oznacza ze nie moze sie z dzieckiem widtywać.
                    probem w tym ze mloda widuje sie z babcia, ktora mieszka ze swoim synkiem. Jesli sie pojawi na którymś spotkaniu niestety bedzie siwe to spotkanie musialo nie odbyć. Nie zgodze sie na to aby kosztem dziecka tatus cos zyskiwał.
                    zreszta zawsze tak bylo... babcia broniła swojego synka.... dawala mu wszystko co naj.... nie baczac na potrzeby wbnuczki.
                    moze jednak zmądrzała?

                    • altz Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 12.02.12, 09:30
                      oliwija napisała:

                      > zreszta zawsze tak bylo... babcia broniła swojego synka.... dawala mu wszystko
                      > co naj.... nie baczac na potrzeby wbnuczki.
                      > moze jednak zmądrzała?

                      Talkie rzeczy w rodzinie się nie zdarzają. Ludzie działają instynktownie i nie warto liczyć, że ktoś się zachowa wbrew sobie. Trzeba liczyć, że dziecko jest starsze i samo wie, co jest dla niego dobre.
                      Nie znam całości, więc nie wiem, jak to naprawdę wygląda. Mąż przez długi czas jakoś funkcjonował, może nie będzie źle?
                      • oliwija Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 12.02.12, 10:02
                        widzisz tu sie zdarzyło. zawse nawet podczas trwania malzenstwa kiedy ja mówłam ze on robi żle.... to mi powiedziala,że nie mam racji bo to ja robie zle i mam sie do niego dostosować.

                        nie jest rzeczą naturalną ze człowiek rozwal w temn sam sposob dwa malzeństwa, nie kotnaktuje sie z dziećmi i zwala cala wina na zony.. no chyba ze ja czegos nie wiem?

                        ale mimo to uwazam,że babcia potrzebuje być potrzebna.... skoro miała - ma takiego syna.... to chociaz kontakty z wnuczką czy wnuczkiem powinny byc na poziomie. tylko jak babcia mówi,że nie kontaktowała sie z wnuczka przez 6 lat mieszkajac dwie ulice dalej bo nie chciala jej przeszkadzac.... pytam sie w czym?

                        załosne jest to wszystko.......
                        • samodzielna8 Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 12.02.12, 22:17
                          Oliwija,
                          U mnie sytuacja z babcią jest podobna,odszedł od nas 2lata temu i babcia podczas naszej nieobecności pomogła wyprowadzić się synkowi z domu (dom był moją własnością jeszcze przed związkiem) i oczywiście nie chciała się wtrącać gdy poprosiłam ją o pomoc w ratowaniu naszego związku . Do małej wtedy 2,5 latki sie nie odzywała bo -nie chciała nam przeszkadzać tak powiedziała mi w odpowiedzi na pytanie -dlaczego odcieli sie od dziecka w tak trudnych momentach. nie chcieli przeszkadzać. Chyba długo będę reagować na te zdanie.teraz nie odzywają się nadal (mieszkają w tym samym mieście i przejezdzają obok naszego domu 2 razy dziennie gdy jadą wyprowadzić pieska pod nieobecność synka w domu. Teraz zechcieli się zobaczyć z małą i wiesz jak to zrobili? Poprosili synka by przyprowadził ją do nich bo tęsknią za wnusią a synkowi żal, matki i na sprawie o alimenty zgodził się na wszystko byle tylko mógł ją zabrać w najbliższy poniedziałek do mamy...
                          Czy piękna jest taka bezwarunkowa miłość do matki która potrafi być tak bezwzględna?
                          kiedyś chciałam założyć temat pt najgorsze zachowania exteściowych i tym podobnych w stosunku do was" i chyba w końcu to zrobię ale temat trzeba trochę skrócić,myślę ze mogę z tą swoją być w pierwszej trójce rankingowej.oczywiście syn nigdy nie przyznał się ze mama trochę przesadziła w wyrażaniu niechęci i nienawiści.

                          A kontakty wracając do głównego wątku po pół roku niewidzenia dziecka, zmianie mu nazwiska zamiast przyjść i powiedzieć chcę małą zobaczyć wysłał wniosek do sądu o ustalenie kontaktów bo ja mu je zabraniałam.takich kłamstw o mnie nigdy nie słyszałam, wtedy załamało mnie to bo czułam się opuszczona bez pomocy on szlał po imprezach,dzwoniłam do niego i jak idiotka prosiłam by łaskawie się zjawił u małej on poprosu jak kawał gn...ja odkładał słuchawkę, teraz jak to sobie przypominam to mi żal siebie.
                          No więc tatuś tak pragnął tak tych utrudnianych przez jej wredną matkę kontaktów ze przed drugą rozprawą chcąc zakończyć sprawę ugodą bo w końcu chciałam tych kontaktów dla córki zadzwoniłam i powiedziałam....tomek powiedz ile chcesz tych kontaktów podaj mi tylko godzi ny i dni, dla mnie może być to codziennie, 3,2 razy w tygodnoiu jakieś weekendy byle byś tego przestrzegał,mieszka w końcu 3 bloki dalej,tylko określ się sam. W odpowiedzi usłyszałam...yyyy,ja tyle pracuje,yyyy noooo moze być raz w tygodniu tak 1,5 godziny, no moze raz w miesiącu na 5godzin.na sprawę wysłano substytuta bo sam zainteresowany był zajęty -sesja rady miasta wygrała. Oczywiście te kontakty były żadsze niż w naszej ugodzie, teraz się uaktywnił bo wniosłam o alimenty ale pewnie mu przejdzie bo jest już po sprawie.

                          Czy znacie podobny przypadek w ustalaniu kontaktów przez chcących widzeń tatusiów? raz w tyg 1,5 godziny plus jedna sobota w miesiącu na 5 godzin?????
                          • ma_niusia Re: Kontakty po rozwodzie z dzieckiem 13.02.12, 15:32
                            samodzielna8 napisała:

                            > Czy znacie podobny przypadek w ustalaniu kontaktów przez chcących widzeń tatusi
                            > ów? raz w tyg 1,5 godziny plus jedna sobota w miesiącu na 5 godzin?????

                            He he, my nie mamy formalnie uregulowanych kontaktów, a to dlatego, że ja dla dobra dziecka jestem gotowa zgodzić sie niemal na wszystko byle dziecko widywało ojca! Nie chcę zapeszać ostatnio odczuwam lekką poprawę, ale do niedawna było tak, że ojciec nie widywał dziecka miesiąc czy dwa w ogóle (mieszka w sąsiedniej dzielnicy, autobusem jakby jechał to może 30 minut odległość....), ale cały czas twierdził że on ciągle chce tylko tak dużo pracuje i nie ma czasu (dużo ale marnie, bo na alimenty jednak go nie stać za bardzo...), proponowałam, żeby wpadał wieczorami to jemu się nie chce po pracy jechać taki kawał, na weekend to ostatecznie mógłby się zobaczyć jakbym ja mu przywiozła dziecko (!!!). Ze dwa razy przywiozłam, bo mi zależało, ale potem dałam spokój, bo czy to w końcu mój interes żeby leniowi śmierdzącemu wozić dziecko i prosić o chwilę zabawy? raz "poskarżył się" swojej mamusi (na marginesie - ogólnie fajna babka i ogólnie kontak mamy nie zły), która do mnie dzwoniła, czemu utrudniam kontakty ojca z dzieckiem, bo... w piątek się odezwał, że chce wziąc syna na weekend a ja od dwóch tygodni miałam już zaplanowany wyjazd więc się nie zgodziłam, zaproponowałam następny weekend.... ech, tak utrudniam wink
                            Ale ostatnio jest lepiej, bywa że nawet raz na tydzień/dwa widuje dziecko!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja