Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac

12.02.12, 17:57
jestem juz po rozwodzie prawie 7 lat. zyje w konkubinacie( mamy dziecko) i dziecko ze zwiazku malzenskiego. corka ze zwiazku malzenskiego ma juz 11 lat. na sprawie rozwodowej sad przyznal mi opieke nad dzieckiem-tzn dziecko miesza ze mna, a z ojcem z racji tego ze ojciec mieszka daleko widuje sie w dni wyznaczone przez sad, oraz spedza z ojcem polowe wakacji , ferii oraz swieta.
w domu ze mna dziecku niczego nie brakuje-zarowno pod wzgledem opieki jak i ubrania, czy zabawek itd...dziecko jest chore, wymaga ciaglej kontroli lekarskiej, ciaglych rehabilitacji-tego tez nie zaniedbuje-chodze systematycznie. jedynie (nie wiem czy to minus dla mnie, czy nie) nie jestem w stanie oplacic turnusow rehabilitacyjnych co roku-koszt ok.4,5-5 tys-ale raz na dwa lata staram sie pojechac. zaznacze ze mam dochodu razem z rodzinnym 912 zl+alim 900 zl+1300 zl pensja konkubenta. takze nam sie nie przelewa, ale staram sie jak moge wszystko dzieciom zapewnic poprzez fundacje, MOPS, PFRON itd...ciagle szukam jak najlepszych rozwiazan dla corki, chodze do szkoly, interesuje sie, walcze wrecz o lepsze tam warunki dla niej.
a ojciec? przyjedzie w wyznaczony dzien, posiedzi, pogada z corka i tyle. zero zainteresowania jej zdrowiem, rehabilitacja, ze juz nie wspomne o jakiejs wizycie u lekarza. tlumaczy sie tym, ze on pracuje. ja tez jeszcze rok temu pracowalam (i az do 8 lat wstecz tez ciagle) i jak mialam jechac na wizyte do lekarza-przewaznie do krakowa lub warszawy (czyli daleko)-to bralam poprostu urlop. byl okres ze na wizyty lekarskie i inne sprawy zwiazane z jej zdrowiem,wykorzystalam az 16 dni urlopowych. a ojciec nie byl w stanie poswiecic ani jednego dnia.
i teraz nagle zaczal robic "nagonke"-bo inaczej tego nie nazwe-na mnie i stwierdzil ze zrobi wszystko zeby dziecko mieszkalo z nim. nie wiem czemusad. moge tylko sie domyslac ze to kolejna zagrywka skierowana w moja osobe, a ucierpi na tym tylko dziecko.
czyw pozyzszej sytuacji sad moze przyznac opieke nad dzieckiem ojcu? tzn bez wyraznej przyczyny-ot,tak, bo ojciec tak sobie zyczy, bo np matka miala dziecko tyle lat, to teraz jego kolej.czy dziecko w tym wieku moze sie w tej sprawie juz wypowiedziec przed sadem? dziecko nie chce nawet slyszec o zamieszkaniu z ojcem na stale-jest zwiazana z rodzenstwem, z kolegami w szkole, pod blokiem, ma tu terapeutow.
jak do tej sprawy podejsc? poradzcie cos, bo juz sama nie wiem co robicsad.
z gory dziekuje za wszystkie porady i odp.
    • oliwija Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 12.02.12, 19:20
      tak sobie sad nie przyzna dziecka ojcu. musi miec wyrazne powody czy tez przeslanki. na pewno bedzie wizyta kuratora badania w RODK


      musisz podejsc do sprawy spokojnie. - wiem to nie jest łatwe. Ale jesli masz potwierdzenie ze dziecko jest rehabilitowane nawet troche to nikt ci go nie zabierze. sady zabieraja dzieci matkom w skarjnych przypadkach: alkoholizm matki , narkotyki ,złe prowadenie sie.

      moze byc tak ze sad karze ojcu co drugi rok dokladac sie do rehabilitacji.

      spokojnie.
      • annakate Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 12.02.12, 19:48
        Zmienia się miejsce pobytu dziecka tylko wtedy kiedy sa istotne ku temu powody, zmieniły się okoliczności, rodzic pod którego stała opieka jest dziecko jest niewydolny - nie wchodzi w gre zmiana dla samej zmiany, bo ktos ma taki pomysł. Poza tym rodzice (a co za tym idzie sąd, jesli się nie porozumieją) powinni uwzględnić "rozsądne zyczenia" dziecka, na pewno po 13 roku zycia, a wcześniej o ile ma rozeznanie - czyli dwulatka raczej nikt pytac nie będzie ale jesli 11 latek ma pogląd to powinien go wyrazić.
        • ankaszklanka5 Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 13.02.12, 12:02
          dzieki dziewczyny za slowa otuchy.
          bo ja juz odchodze szczerze mowiac od zmyslow. do tego stopnia ze chudne w oczach, nie spie po nocach, placze calymi dniami, mam leki i nawet mysli samobojczesad. zapisalam sie do psychiatry, ale boje sie, ze jak sie ex dowie to wykorzysta to przeciwko mnie. tzn ze chora psychicznie matka (podejrzewam ze wpadlam w silna depresje)nie moze sie dobrze zajmowac jego dzieckiem.
          mam tez problem jak wychowywac corke-nie wiem jakie metody wychowawcze stosowac, aby nie "podpasc". psycholog corki, do ktorej chodzimy juz kilka lat na terapie, zalecila juz od dawna metode kar i nagrod. stosowalam ja i byly rezultaty (corka ma problemy z nauka, zachowaniem i stad ten pomysl). ale ostatnio uslyszalam od exa, ze znecam sie nad dzieckiem zabraniajac np grania na komputerze lub ogladania telewizji (to forma kary dla dziecka). nagroda jest np: wyjscie na lodowisko czy wlasnie obejrzenie ulubionego porogramu w TV. czasem zdarza mi sie krzyknac (to juz moja bezsilnosc) kiedy prosze o cos po raz np dziesiaty (zeby zaczela odrabiac lekcje, poszla posprzatac itp...)a slysze :"zaraz", albo "zrob sobie sama", albo "daj mi spokoj". nigdy nie dostala klapsa ani zadnej kary cielesnej. nie ma z naszej strony wyzwisk, ponizania, nie pijemy alkoholu, nawet nie palimy papierosow. jestesmy normalna rodzina, tyle ze ja nie pracuje, poniew/.az jestem na swiadczeniu pielegnacyjnym na corke i bede do 16 roku zycia-takie ma orzeczenie.nie moglam pogodzic pracy i opieki nad corka, a na opiekunke nie bylo mnie stac.
          jeszcze dodam -co do terapii, to chodzimy bardzo intensywnie (w sumie po 5 godz/tydz)i regularnie. opuszczam tylko w razie choroby dziecka albo choroby terapeuty. napewno poswiadczy to kazdy terapeuta, bo kazdy zna tylko mnie albo mojego konkubenta-nikt nie widzial nigdy exa.
          • lilith76 Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 13.02.12, 13:50
            Padło niedawno na tym forum urocze stwierdzenie, że depresja, wizyty u psychiatry, czy farmakoterapia dyskwalifikuje jako rodzica (w uproszczeniu) i do tego potomstwo genetycznie obciąża.
            Jednak dyskwalifikowałoby, gdyby rodzic nic ze swoim stanem nie robił i to, że korzystasz z pomocy specjalisty będzie w sądzie plusem. A jeszcze możesz mieć podkładkę, że ojciec dziecka wprowadza niezdrową atmosferę do rodziny.
            Skoro korzystacie z pomocy psychologa dziecięcego, to on także może wystawić ci zaświadczenie, jak widzi twoje metody wychowawcze i co sądzi o zmianie miejsca zamieszkania dziecka.
          • virtual_moth Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 13.02.12, 14:07
            Kobieto, weż sie troche ogarnij, bo aż zal czytać. Mysli samobójcze, bo pan tatuś nagle sobie ubzdurał, zeby dziecko z nim mieszkało? Swietnie, ze dbasz o córke, ale zadbaj tez o siebie - Twoim obowiązkiem jest choc troche ogarniac prawo rodzinne, wtedy nie miałabys takich jazd, przeciez to szkodzi nie tylko Tobie, ale i dziecku.
            Pan sobie umyślał, ze wydrze dziecko ze znanego srodowiska i od matki (każdy sąd go wysmieje), a ta w depresje popada i tłumaczy sie obcym ludziom na forum, ze dba o dziecko.... Kobieto, troche wiary w siebie. Wychowuje sie dziecko nie po to, aby komuś "nie podpaść", ale dla jego dobra. Mozesz stosowac wszelkie metody zgodne z prawem i nikomu nic do tego, nikomu tez nie musisz sie z tego tłumaczyc, ani mówic, jaką dobrą matką jestes. Naprawde, matka i dziecko wbrew pozorom maja jeszcze troche praw w tym krajuuncertain
            • annes67 Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 13.02.12, 21:38
              różne sa reakcje ludzkie, ja tez bym tak zareagowala...tez histeryzuje i mdleje na sama mysl...

              wiec rozumiem autorke.
    • alabama8 Re: Ojciec dziecka po latach chce mi je zabrac 17.02.12, 13:52
      Coś czuję, że nie mówisz nam całej prawdy. Ta dziwna decyzja ojca została podjęta zapewne z jakichś powodów, i zapewne PO twojej depresji, psychologu i tak dalej.
      Masz trudne dziecko, dlaczego nie chcesz pozwolić ojcu się wykazać. Niech ją weźmie na miesiąc, dwa i zobaczy jakie to fajne boksować się z nastolatkiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja