dzien taty...

14.06.04, 20:44

u mojego syna w przedszkolu zakonczenie roku połączono z dniem taty. mlody
juz mi zapowiedzial ze na zakonczenie roku nie pojdzie. doskonale go rozumiem
bo bylby prawdopodobnie jedynym dzieckiem, ktore nie mialoby komu wreczyc
laurki. zaoszczedze mu w ten sposob przykrosci. tylko czy takie unikanie
trudnych sytuacji ma sens? przeciez zdarzaja sie i beda sie zdarzac rozne
sytuacje w ktorych on musi sie zmierzyc z brakiem ojca. oczywiscie
rozmawialam z nim na ten temat ale nie znalazlam bo tez chyba nie ma
normalnego wytlumaczenia dlaczego nie ma taty.(tzn teoretycznie istnieje ale
od 5 lat nie pamieta ze ma dziecko). chyba latwiej byloby gdyby jego ojciec
nie zyl. wtedy mozna by to przynajmniej sensownie wytlumaczyc.
dzien taty pozostaje wiec dniem o ktorym moje dziecko chce zapomniec i ktory
kojarzy mu sie tylko z przykra sytuacja w przedszkolu sad



    • iziula1 Re: dzien taty... 14.06.04, 20:54
      To smutne. Na szczeście w moim przedszkolu dzień mamy i taty połączono i
      urządzono festyn rodzinny.
      Twemu synkowi jest napewno cięzko.A skoro nie chce iść to zdaje sobie sprawe,że
      nie ma ojca.A inne dzieci mają.
      Kiedys wybrałam sie na przedstawienie organizowane przez maluchy dla rodziców.I
      szczęście mego syna,gdy mnie widział uświadomiło mi,że On ma mnie i na mnie
      może zawsze liczyć.
      Popełniłam mały błąd bo nie zauważyłam,kiedy mój syn potrzebuje wyjasnienia
      dotyczacego ojca.Uswiadomił mi to podczas wizyty u logopedy."Ja nie mam
      tatusia" i podparł bródke rączkami.Bolało jak diabli.
      Ale wtedy z Nim porozmawiałam.Na tyle na ile potrafiłam.Dowiedziałam się,że
      jest mu smutno.Na to nie ma lekarstwa,z tym smutkiem nie można sobie poradzić.I
      nie ma takich słow które to osłodza.Tylko-Kocham Cie synku,zawsze i wszędzie.
    • joanna.luczynska Re: dzien taty... 14.06.04, 22:12
      Ja jeszcze nie mam tego problemu (choć już się go boję), ale wiem, że moja
      koleżanka na takie uroczystości posyłała (Ukochanego!) dziadka synka i było w
      porządku. Mały był szczęśliwy, że może się pochwalić super dziadziusiem i
      jednocześnie, że nie brakuje go na takiej ważnej imprezie. smile
    • kamila77 Re: dzien taty... 14.06.04, 22:32
      Dziadek jest dobre rozwiazanie, ale nie o tym chcialam.
      Czy nie mozna by tego problemu rozwiazac hmm instytucjonalnie? Opowiem, jak to
      wygladalo w zerówce, do ktorej chodzil misiek. Na poczatku roku poszlam pogadac
      z wychowawczynia, o różnych takich 'tatowych' sytuacjach i dlaczego wolalabym,
      zeby ten temat nie pojawial sie zbyt czesto na zajeciach. Wiesz co się okazalo?
      Ze przynajmniej u POŁOWY rodzin dzieci wystepowal jakis problem rodzinny, czesc
      wychowywala sie bez ojcow, ktos tam mieszkal tylko z dziadkami, jedna
      dziewczynka nie miala mamy. Totalny miszmasz. Mialam to szczescie, ze Jakub
      trafil na cudowną wychowawczynię. Często o tym rozmawialysmy i rozwiazania byly
      czasem banalnie proste. Wystarczylo np. nie uczyc literki 't' na wiadomym
      przykladziesmile Kiedy dzieci mialy w kartach pracy np. pomalowanie krawata w
      paski, pani wychowawczyni pracowicie odcinala napis u gory "prezent dla Taty" a
      dziecom mowily, zeby podarowaly ten rysunek bliskiemu mezczyznie z rodziny -
      jak nie tacie to dziadkowi czy wujkowi. Nie znaczy to, ze wygumkowano 'tate' z
      rozkladu zajec, nie. Po prostu wystarczylo wyjsc z zalozenia, ze nie kazde
      dziecko ma tate. Ten sam manewr - rozmowy z wychwowawczynia - powtorzylam,
      kiedy mlody poszedl do szkoly. Pewnie dlatego mlodemu uszko kiedys na sucho w
      szkole, kiedy mial napisac imiona swoich rodzicow i przy tacie postawil kreske.
      Wychowawczyni po prostu wiedziala, ze ma prawo o tym nie pamietac.
      • an-da Re: dzien taty... 16.06.04, 17:11
        dzięki Kamila za pomysł!!! niby takie proste, a nie wpadłam na to
        do tej pory prowadzałam na imprezy zawsze jakieś zastępcze osoby, na dzień
        Babci teź, bo babcie daleko, ale przecież jest mnóstwo sytuacji zahaczających o
        ten temat w codziennym życiu młodego
        no nie przyszło mi do głowy!!!
    • misinka81 Re: dzien taty... 15.06.04, 02:17
      W moich mądrych psychologicznych książkach przeczytałam, że dziecku łatwiej
      jest stanąć w sytuacji śmierci rodzica niż rozwodu, bo gdy rodzic nie żyje,to
      przynajmniej może sobie wyobrazić rodzica i sytuacje typu: co by było gdyby. I
      zawsze ma idealnego rodzica,co w przypadku rozwodu niestety nie jest realne.
      Myślę, że najlepsze jest jak najwcześniejsze przygotowanie dziecka do takich
      sytuacji, bo przecież inne dzieci mogą mieć tatę i się tego nie ukryjesmile
      Uciekając przed tym problemem tylko pogorszymy sytuację,bo wtedy dziecko
      zobaczy, że my nie potrafimy sobie z tym poradzić, to co dopiero ono.
    • borys.joszko Dzień Matki 15.06.04, 16:22
      Niedawno miałem podobny problem. Wszystkie panie w przedszkolu są powiadomione
      o naszej sytuacji, ale w zeszłym miesiącu przyszła nowa wychowawczyni, o czym
      nie wiedziałem. Nie miałem zatem okazji z nią porozmawiać. I oto jednego dnia
      wracamy z przedszkola, a Joszko mi mówi, że pani stwierdziła, że jest bardzo
      odważny i wygadany, dlatego będzie recytował na przedstawieniu pierwszy wiersz.
      Zapytałem, co to za wiersz, a młody wyjął z kieszeni spodni kartkę, którą pani
      mu dała, żeby się nauczył tekstu w domu i zaczął głoskować: „Ko-cha-na ma-mo,
      w dniu twe-go świę-ta...”. Dobrze, że akurat stanęliśmy na światłach, bo
      mało tam palpitacji nie dostałem! I już zastanawiałem się, co za idiotka dała
      mu ten wiersz. Powiedziałem młodemu, że jeśli nie chce recytować, czy w ogóle
      brać udziału w tym przedstawieniu, to ja pójdę do pani i z nią porozmawiam. Ale
      Joszko uznał, że recytowanie pierwszego wiersza z całej akademii, to jest
      zaszczyt i wyróżnienie i on ten wierszyk powie. To była jego decyzja. Ja tylko
      następnego dnia pofatygowałem się do tej nowej pani. Strasznie jej było głupio,
      ale oczywiście nie mogłem mieć do niej pretensji, nie wiedziała. Przez
      najbliższe dwa tygodnie dzień w dzień ścigały mnie powtarzane przez młodego
      słowa: „Kochana mamo, w dniu twego święta...” i momentami miałem ochotę go
      nagrać i posłać kasetę jego ‘kochanej mamie’, czego w końcu oczywiście nie
      zrobiłem. A Joszko wziął udział w przedstawieniu i poszło mu bardzo dobrze.
      Stanął przed tymi wszystkimi mamami w swoim krawacie na gumce i z podniesionym
      czołem wyrecytował im swój słodki wierszyk tonem, jakby chciał
      powiedzieć: ‘wypchajcie się, ja was nie potrzebuję’. Poszedłem na to
      przedstawienie, bo wiedziałem, że potem miał być jakiś poczęstunek i wszystkie
      dzieci siadłyby ze swoimi mamami, a mój Joszko siedziałby sam, udając, że ma
      wszystko w nosie, a tak naprawdę serducho by mu się kroiło. Nie usiadłem z
      mamami, o nie, ale stanąłem za ich plecami w drzwiach, tak, że młody mógł mnie
      widzieć, a po skończonej imprezie poszliśmy oblać jego niebywały sukces
      (oranżadą oczywiście) i więcej tego tematu nie było. Jedyną pozostałością po
      tym feralnym wydarzeniu jest nowa pani wychowawczyni, która, kiedy mnie tylko
      widzi, uśmiecha się przepraszająco (zresztą, skąd ja mam wiedzieć czy
      przepraszająco? może ja jej się po prostu podobam....smile) Pozdrowienia
      serdeczne. Borys
      • pelaga Re: Dzień Matki 15.06.04, 17:09
        borys.joszko napisał:

        > momentami miałem ochotę go
        > nagrać i posłać kasetę jego ‘kochanej mamie’, czego w końcu oczywiś
        > cie nie zrobiłem.

        Swietny pomysl smile)) Tylko troche ryzykowny, bo istnieje mozliwosc, ze "kochana
        mama" nagle zapragnelaby zobaczyc tak slicznie recytujace dziecko i dopiero
        zaczelaby Wam sie jazda sad(( Tak wiec z jednej strony szkoda, ze niespelniony,
        a z drugiej chyba jednak nie warto ryzykowac, szczegolnie, ze dziecko "wyglada"
        na wyciszone wewnetrznie, wiec po co przewracac mu zycie do gory nogami.

        > uśmiecha się przepraszająco (zresztą, skąd ja mam wiedzieć czy
        > przepraszająco? może ja jej się po prostu podobam....smile)

        Jak wolna, to moze warto sie tym zainteresowac smile)))

        Pozdrawiam smile))
        • cheddar Re: Dzień Matki 15.06.04, 17:51
          Ja to bym w ogóle ocenzurowała wszystkie reklamy, piosenki itp. gdzie pełno
          jest uśmiechniętych, zainteresowanych dzieckiem i czekających na całusy i
          przytulanki tatusiów. Ostatnio napiętnuję reklamę HARIBO.
    • kruszynka301 Re: dzien taty... 15.06.04, 20:32
      u mnie w przedszkolu połączono dzień mamy i taty. Myślałam, że będzie gorzej - a tutaj większości tatusiów po prostu nie było.
Pełna wersja