pytanie "prawnicze"

16.06.04, 20:10
Jak już wiecie facet wyrzucił mnie z domu, de facto jego, bo przed ślubem. O
rozwodzie jednak nic nie mówi, chce tylko rozdzielności majątkowej (autko
zdaje się chce zakupićsmile)
I teraz: czy warto nakłonić go by pierwszy wystapił z wnioskiem o rozwód? Z
jego winy rozpadło się małżeństwo, w pierwszej chwili chciałam natychmiast
biec do sądu, ale stwierdziłam, że ochłonąć trzeba. Teraz pomyślałam, że jego
pozew byłby przypieczętowaniem faktu, że z jego winy. Tylko: czy mogłabym
wtedy napisać "kontrpozew", tzn. podobny wniosek o rozwód tyle ze z jego winy
(bo nie podejrzewam, że on w swoim wniosku uznałby się winowajcą), oprócz
tego o alimenty?
I czy w ogóle dobrze myśle?
    • impala29 Re: pytanie "prawnicze" 16.06.04, 20:31
      nie mozesz złozyc " kontrwniosku" nie moze byc 2 wnioskow w jednej sprawie.
      napisz do mnie na mail impala29@wp.pl udziele ci wszelkich informacji
      pozdrawiam
      kama
    • szymon1975 Re: pytanie "prawnicze" 16.06.04, 23:12
      soleilrouge napisała:

      > Jak już wiecie facet wyrzucił mnie z domu, de facto jego, bo przed ślubem.

      odp: mieszkanie po rozwodzie wyłącznie jego własność. podstawa prawna art. 33
      pkt.1 KRiO

      > O rozwodzie jednak nic nie mówi, chce tylko rozdzielności majątkowej (autko
      zdaje się chce zakupićsmile)

      odp: może to zrobić nawet podczas trwania małżeństwa, podstawa prawna art. 52
      KRiO

      > I teraz: czy warto nakłonić go by pierwszy wystapił z wnioskiem o rozwód?

      odp: nie koniecznie, możesz wystąpić pierwsza, to nie ma żadnego znaczenia

      podstawa prawna: działy KRiO dotyczące małżeństwa/rozwodów i KPC - dotyczące
      rozwodów i separacji, oraz inne działy dotyczące sposobu przeprowadzania
      procesów, przyjmowania przez sąd materiałów dowodowych i wysłuchiwania świadków

      > Z jego winy rozpadło się małżeństwo, w pierwszej chwili chciałam natychmiast
      biec do sądu, ale stwierdziłam, że ochłonąć trzeba.


      odp: to pozostaje w ocenie sądu, orzeczenie o winie podczas rozowodów przedłuża
      całą procedurę, musisz ewidetnie udowodnić jego winę, a więc
      przykład: "wywalenie Ciebie i dziecka z mieszkania" takie Twoje zeznanie bez
      świadka i innych dowodów obalam w 1 minutę, twierdząc, że sama się
      wyprowadziłaś, bez żadnych powodów i zaczynasz Ty być winna.

      > Teraz pomyślałam, że jego pozew byłby przypieczętowaniem faktu, że z jego
      winy.

      odp: to się grubo mylisz!!!


      > Tylko: czy mogłabym wtedy napisać "kontrpozew", tzn. podobny wniosek o rozwód
      tyle ze z jego winy (bo nie podejrzewam, że on w swoim wniosku uznałby się
      winowajcą), oprócz tego o alimenty?

      odp: jeśli on złoży pierwszy pozew, to możesz w formie odpowiedzi na jego
      pozew, przestawić swoje stanowisko i wnioskować o co chcesz, i tak wszystko
      rozegra sie na sali sądowej, gdzie sąd na podstawie Waszych zeznań i
      wniesionych dowodów osądzi.

      > I czy w ogóle dobrze myśle?

      odp: źle myślisz.

      pozdrawiam
      • soleilrouge Re: pytanie "prawnicze" 17.06.04, 10:03
        Jesteś sędzią?
      • kasiajulia Re: pytanie "prawnicze" 17.06.04, 11:23
        Końcówka napiękniejsza Szymonie. Może podejdź do dziewczyny ciepej? Mam
        wrażenie, że odgrywasz się za świat cały i przymomina mi to mowę sędziowską.
        Zastanawiam się czy zdajesz sobie sprwę w jakich sytuacjach tutaj piszą
        kobiety, załamane i w rozpaczy. Lekko przychodzi Ci ocena.
        Proszę Cię, przeczytaj tekst pod "Samodzielną mamą".
        Pozdrawiam serdecznie Szymonie.
        • paradise_lost Re: pytanie "prawnicze" 17.06.04, 13:29
          W ogóle nie odebrałam negatywnie wypowiedzi Szymona, ale to pewnie dlatego że
          sama jestem prawnikiem ... wink) bo uważam, że pomimo tego, że piszące tu
          kobiety są często rzeczywiście w tragicznej sytuacji to nie zmienia to faktu że
          rozwód i okoliczności temu towarzyszące są niestety brutalne i należy je po
          prostu znać. Szymon dosadnie i na temat odpowiedział na zadane pytania sama nie
          zrobiłabym tego lepiej ...
    • soleilrouge Re: pytanie "prawnicze" 17.06.04, 15:05
      Wypowiedzi Wasze są rzeczowe, ale tak naprawdę krytykujące, a nie
      konstruktywne. Skoro myślę źle - jak myśleć powinnam? Co zrobić w tej sytuacji?
      Do tej pory sądziłam, że przynajmniej w odczuciu społecznym pierwszy krok
      mojego męża w celu uzyskania rozwodu będzie przemawiał na moją korzyść. Teść u
      którego pracuję też spojrzy na to: on chciał. Znów się myle?
      Szymonie, wcale nie twierdzę, że dom nie jest jego, wręcz przeciwnie - wyraźnie
      to napisałam.
      Proszę Was o pokazanie optymalnych wyjść z mojej sytuacji, nie o ocenianie.
      • paradise_lost Re: pytanie "prawnicze" 18.06.04, 14:09
        Kobieto gdzie Ty widzisz krytykę i ocenianie ?? kurde może ja jakaś niewrażliwa
        jestem bo się nigdzie czegoś takiego nie dopatrzyłam ... zadałaś pytanie prawne
        i otrzymałaś odpowiedź na wątpliwości ale prawne wątpliwości ... Jak do mnie
        przychodzą ludzie po poradę prawną to nie bawię się w psychologa bo to nie moja
        działka (i to zrobił szymon udzielając Tobie dobrych odpowiedzi tylko chyba nie
        bardzo wiesz jak z nich skorzystać bo bezpodstawnie czujesz się oceniania a to
        nie jest tak)... mówisz że odpowiedzi nie są konstruktywne ... widzisz tak je
        mogłaś odebrać bo Twój post też miał formę tzw. ,,gdybania" napisz może lepiej
        co masz zamiar zrobić ?? możesz też poszukać w archiwum postów co do
        ewentualnego uregulowania swojej sytuacji prawnej w kwestii rozwiązania
        małżeństwa pamiętam, że było tego dużo ...
        Najlepiej to przeczytaj jeszcze raz bez emocji i na spokojnie swój post i to co
        na niego odpisał Szymon bo ma dużo racji
        i nie bierz takich rzeczy do siebie, nikt Cię nie ocenia ani nie krytykuje to
        że napisał Ci Szymon że źle myślisz to co z tego ?? zapytałaś się przecież czy
        dobrze myślisz no to Ci odpowiedział że źle myślisz ... i to nie jest jakaś
        krytyka bez przesady ...
        Jeżleli chcesz znaleźć optymalne wyjście z sytuacji to musisz sobie
        odpowiedzieć na pytanie co chcesz dalej zrobić ...
        • maminekb Re: pytanie "prawnicze" 12.08.04, 22:10
          Już wiem dlaczego jako specjalizację wybrałam prawo podatkowe smileChoć nie zawsze
          etyczne jednak zdecydowanie nieosobiste. Szcezgólnie, iż współpracuję jedynie z
          osobami prawnymi.
          Szczerze - nie chciałabym być adwokatem, sędziną czy prokuratorem.
          Przepraszam za ten post ale moja mama wciąz mi dokucza - co z Ciebie za prawnik
          jak Ty tylko opowiadzasz o ryzykach podatkowych, a za najciekawsze uważasz
          jakieś niezrozumimiałe interpretacje MF. A jednak kocham podatki i brak
          dramatów ludzkich (choć moja praca pełna jest stresu i czasem istnieje realne
          niebezpieczeństwo dla funkcjonowania firmy które również może spowodować dramt
          np. pracowników - ale zdecydownie jest tu mniejszy stopień przeżyć
          emocjonalnych...) . Naprawdę, jestem pełna podziwu dla tych moich przyjaciół ze
          studiów którzy "grzebią" się w sprawach rodzinnych. Brr a karnistyka. Rozumiem,
          iż jest interesująca jako przedmiot akademicki ale nie wyobrażam sobie jej w
          praktyce. Okropność moralno-emocjonalna. Tak swoją drogą - zauważyłam, że grupa
          prawników na tym forum jest spora. Ciekawe o czym to świadczy... ??? smile
          Nie analizując tego zagadnienia składam w Waszym kierunku (prawników
          zajmujących się prawem rodzinnym i opiekuńczym na codzień) wyrazy głebokiego
          szacunku
    • szymon1975 Re: do paradise_lost 19.06.04, 00:42
      Hej, dzięki za poparcie, ja się wstrzymuje od komentarza, gdyż to nie jest
      gestią mojej obecności tu, ale niemniej jednak mam prośbę do Ciebie samej,
      pisałaś, że jesteś prawniczką, a ja mam problem, który wymaga chyba dużego
      zagłębienia się w prawo polskie. Sprawa odrobinę wiąże się z ustawą KRiO, ale
      bardziej chyba z Konstytucją, KPC, KC i tzw. zasadę współżycia społecznego, a
      nawet chyba i inne akty prawne mogą tu obowiązywać. Czy jest jakiś kontakt z
      Tobą osobisty lub czy mogę kontaktować się z Tobą na skrzynkę gazetową. Problem
      został przedstawiony mi nie dawno, ja mam swoją teorię, ale konkretnej podstawy
      prawnej nie znam, być może nawet nie istnieje.

      pozdrawiam

    • soleilrouge Re: pytanie "prawnicze" 20.06.04, 11:30
      Oczywiście macie rację. Tylko ze mnie taki rozbitek, wziąć sie w garść nie
      potrafię.
      Rozumiem, że w mojej sprawie ważnie są świadkowie. Muszę mieć świadka, który
      widział, jak mi facet każe się wynosić? Czy zeznania przyjaciółki, której sie
      zwierzałam wystarczą?
      Jestem w dość trudnej sytuacji, mieszkam w "jego" mieście, włąściwie wszyscy
      nasi znajomi to jego znajomi, nie będą chcieli psuć sobie relacji.
      I jeszcze: czy swiadkiem moze byc jego była zona, która wprawdzie nie
      uczestniczyła w naszym pożyciu, ale praktowana była przez niego bardzo podobnie.
      Zdeklarowała sie ze to zrobi jesli bedzie konieczność.
      Acha: czy sąd orzeka wyłączną winę czy też większą winę? Słyszałam o historii,
      gdzie żona zdradzającego ją męża nie mogła zniesc sytuacji i wyprowadziła sie z
      dzieckiem. Chciała rozwodu z jego winy, sąd orzekł rozwód z winą obojga, mimo
      ze miała świadków. Tyle ze tam w grę nie wchodziła przemoc.
      Prosząc o opinie i radę podkreślam, że żalić się już nie będę. Dziekuję i
      pozdrawiam.
      • szymon1975 Re: pytanie "prawnicze" 20.06.04, 14:16
        Każdy świadek, który jest w stanie potwierdzić Twoją wersję zeznań/wydarzeń
        jest dobry. Nie musi być naocznym świadkiem, ale naoczny jest zawsze najlepszy.
        Ponadto rola świadka jest taka, aby potwierdziła Twoją wersje wydarzeń a nie
        motała się przed sądem, gdyż taki świadek jest wtedym świadkiem
        małowiarygodnym. Była żona, jedynie chyba może nie jako przedstawić charakter
        Twojego ex a nie wersje wydarzeń.

        Rzowód jest orzekany o wyłącznej winie, nie ma winy mniejszej lub większej.
        Orzeczenie o rozwodzie z winy z któregoś małżonków powoduje jedynie
        przyszłościowo inny sposób powstawania obowiązku alimentacyjnego wobec drugiego
        małżonka/niewinnego. Pozostałe elementy rozwodu pozostają bez zmian.

        pozdrawiam
        • amfenix Re: pytanie "prawnicze" 11.08.04, 23:06
          Najpierw do Szymona i paradise...Wasze odpowiedzi są rzeczywiście konkretne i
          rzeczowe, ale , tu ukłon w stronę pani, dobry prawnik powinien byc tez dobrym
          psychologiem.Nawet pozbawić złudzeń mozna kogos w sposób zimny albo serdeczny.
          Do autorki wątku.Przeczytaj sobie podobne posty na tym forum.Było ich
          mnóstwo.To prawdziwa skarbnica wiedzy i przede wszystkim doświadczeń.Wiem że
          każda z nas liczy na to że ktos zwrócisię do niej i tylko do niej.POtrzebujemy
          tego w sytuacjach w których się znalazłysmy.
          Więc ja teraz tylko i wyłącznie do ciebie się zwracam.
          Sytuację miałam podobną, też w obcym mieście, też z masą powiązań z teściami i
          exa rodzina...
          Mam to już za soba.Przekonałam się na własnej skórze, że nasze indywidualne
          poczucie sprawiedliwości a prawo i jego przepisy, to dwie różne rzeczy.Tez nie
          mogłam tego pojąc ale tak to już jest.Jak mi powiedziała znajoma sędzina, pani
          Agnieszko pora dorosnąć, do sądu nie idzie się po sprawiedliwość tylko po wyrok.
          Czasami byłam bezsilna, gdy słyszałam, że nie moge nic zrobić, bo wprawdzie ex
          mieszka z kochanka, mają nowa piekna willę, samochód, wakacje spędzili w Anglii
          a potem na jachcie, ale nie mam na to swiadków, a według dokumentów to on jest
          bezrobotnym bez prawa do zasiłku, dom jest teściowej, dzałka teścia, samochód
          służbowy, drugi samochód bratowej(mieszka na stałe za granicą),a wogóle to ex
          mieszka w piwnicy u teściów i biedę klepie.Na wszystko miał
          dokumenty......Mieszkanie w którym zostalismy z synem też było jego i tez
          szantażował mnie jakiś czas, próbując wymusić na mnie rozwód bez orzekania o
          winie pod groźbą wyrzucenia z mieszkania.Ale wszystko to już za mną.Wysłuchałam
          opinii kilku prawników, poczytałam trochę to forum, wynajęłam dobrego adwokata
          i przebrnęłam przez to.Rozwód był bez świadków i bez orzekania winy.Trwał 2
          lata.Był koszmarny.Wykończyło mnie psychicznie samoczekanie od rozprawy do
          rozprawy.Gdyby dało się cofnąć czas już na rozprawie pojednawczej zgodziłabm
          się na wszystko i nie zniszczyłabym sobie zdrowia, na walkach z wiatrakami.
          Trudna droga przed tobą.Wiele razy rzeczy, które będą ci się wydawać logicznie
          sprawiedliwe, nie będą miały racji bytu.Jeśli będziesz chciała walczyć na
          wszystko będziesz potrzebowała albo świadka, albo dokumentu. NIe chcę cię
          straszyć, ale w moim przypadku jak przyszło co do czego wszystkie deklaracje
          świadkowania były bez pokrycia.A potem na sali sądowej,jego słowa przeciwko
          moim.Jego rodzina przeciwko mojej, jego siostra przeciwko mojemu bratu.NIe do
          rozstrzygnięcia.Darowałam sobie świadków, on też.Sąd nie jest duchem
          wszechmogącym.NIe wie jaka jest prawda.
          Mówiąc oględnie, poszłam na układ.Mieszkanie na syna w zamian za wolność.
          Zrób wszystko aby, walcząc z nim nie zaprzepaścić siebie.Masz tylko jedno życie
          i jedno zdrowie.I to jest ważniejsze niz wszystkie dobra materialne tego
          świata.A sprawiedliwości nie ma.Im szybciej to zrozumiesz tym mniej poobijana
          wyjdziesz.Pisz na priv jeśli chcesz.Powodzenia.
          • niezabutka Re: do amfenix 12.08.04, 08:55
            Boże, teraz to potwierdza jak to dobrze że nie wyszłam za mąż za ...drania. Bo
            teraz przede mna "tylko" sprawa alimentacyjna i odebranie praw..czas zacząć sie
            uczyć zycia od innych..takie historie z okrutnym moralem.
            pozdrawiam serdecznie, Kalina i Koko

            Acha, juz bez wymieniania pseudonimów: juz widzę że na tym forum są "prawnicy"
            i prawnicy..gratuluje Szymonowi, czytam twoje porady na bieżąco śa bardzo
            rzeczowe, to sztuka umiec takie rzeczy ująć w przystępny sposób..
            • szymon00 Re: do amfenix 12.08.04, 12:19
              niezabutka napisała:

              >crying....) gratuluje Szymonowi, czytam twoje porady na bieżąco śa bardzo
              > rzeczowe, to sztuka umiec takie rzeczy ująć w przystępny sposób..

              >>>>>>> dzięki za słowa uznania staram się jak tylko mogę i nie dziw się ale
              mój nick uległ małej zmianie smile))

              pozdrawiam
              • niezabutka Re: do szymona 12.08.04, 12:36
                no nie ma za co, cala przyjemnośc po mojej stronie. Jak juz się nabralam raz na
                takie "porady prawne" to dziwisz się mojej ostrozności? ale czytam twoje porady
                i łykam jak makaron, bo tez w najbliższym czasie szykuje decydujące starcie
                oczywiście z prawniczego punktu widzenia..pozdrówka
                Kalina i Koko
          • soleilrouge Re: pytanie "prawnicze" 12.08.04, 21:03
            Amfenix kochana, dziękuję.
            Poznałam kogoś i uśwadomiłam sobie, że rozwód jest nieuchronny, nie mogę
            odwlekać. Bardzo się boję. 3 tygodnie temu moj mąż pobił mnie w obecności
            dziecka. Sprawdziłam, gdzie w mojej miejscowości najbliży osrodek związany z
            niebieską linią i udałam się tam roztrzęsiona. Wyslano mnie natychmiast na
            obdukcję. B. życzliwa pani namawia na rozwód z orzekaniam o winie - że warto
            walczyc, bo gdy moj "in spe" ex popadnie w niedostatek (co skutkiem naduzywania
            alkoholu prawdopodobnym jest bardzo) nie będę zobowiązana do alimentowania go.
            Ale masz rację. Wcale oczywiste nie jest czy w sądzie wygra sprawiedliwość,
            jego ojciec ma tam sporo znajomości. Zapytałam dzis meza czy zgodzi sie na
            rozwod z orzeczeniem o jego winie, na ogól gdy jest trzezwy i jednoczesnie na
            niezbyt dotkliwym głodzie alkoholowym zdaje sobie sprawe, ze to on zawinil.
            Dziś powiedział, ze tak. To zrodzilo moje 2 kolejne pytania: jedno to Bogu
            Wszecwiedzącemu mogę postawić: "Czy moj maż mnieni zdanie i ile razy?", drugie
            Wam: "Czy mozliwe jest orzeczenie o winie gdy obie strony zgadzają się, bez
            świadków itp? Czy sąd będzie mimo wszystko domagał się dowodów?"
            Jeszcze raz Ci dziękuje Amfenix, Twój list jest dla mnie bezcenny.
            • chalsia Re: pytanie "prawnicze" 12.08.04, 21:31
              100% pewności nie mam, ale wydaje mi się, ze gdy facet "przyznaje" się do winy,
              to świadkowie nie są potrzebni.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja