Szczęśliwe dziecko?

02.07.12, 11:54
Na górze strony założycielka forum napisała, że tu można uzyskać poradę, wyżalić się, że tu można choć przez chwilę nie być samą.
Bardzo proszę o oszczędzenie mi złośliwości i o poradę właśnie:
Czy wśród was jest mama po rozwodzie, której dziecko mimo wszystko ma dobre i szczęśliwe dzieciństwo? Czy w ogóle jest możliwe zapewnienie takowego dziecku, które w wieku kilku lat straciło jednego rodzica? Jeśli wam to się udało, podpowiedzcie, jak postępować? Błagam, pomóżcie, bo szaleję z niepokoju o własne dziecko.
    • gosiamamaeryka1 Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 11:59
      Mnie się wydaje, żę dużo zależy od mamay, jej podejścia, jej stosunku do rozstania, jej całokształtu myslenia, poczynania, wiary w samą siebie. Co prawda zależy to wszystko też od kontaktów ojca z dzieckiem, jakości tych spotkań, od wieku dziecka i jego wrażliwości.
      • nandita_7 Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 12:24
        Czyli, Gosiu? Rozumiem, że mam wierzyć w siebie, mieć poczucie własnej wartości. Ojciec zamierza kontaktować się z dzieckiem, lecz jakość jego "zajmowania się" nim jest fatalna. Jak powinnam odnosić się do faktu rozstania, by wobec dziecka postąpić jak najlepiej?
        • ma_niusia Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 12:45
          Po pierwsze co to znaczy szczęśliwe dzieciństwo? Bo dziecko może biegać uśmiechnięte ale podświadomość działa, konsekwencje są długofalowe. Też jestem tego świadoma i też uważam, że najważniejsze jest odpowiednie podejście, najpierw to matka musi poradzić sobie z sytuacją, zaakceptować ją i odpowiednio rozmawiać z dzieckiem i zachowywać się w stosunku do niego.
          Ja mam o tyle "łatwo", że Mody bez ojca wychowuje się od 9 miesiąca życia, więc nie odbiera tego jako "opuszczenie". Ma dopiero 3 latka ale rozmawiamy na odpowiednim poziomie o tym, że niektórzy tatusiowie mieszkają razem z dziećmi a inni oddzielnie itd itp. Dziecko ma kontakt z ojcem i mimo mojego nie-ważne-jakiego zdania o jego ojcu, szczerze się cieszę z ich kontaktów. I co to znaczy że zajmuje się fatalnie? Krzywdzi dziecko? Jeśli tak to trzeba zareagować, jeśli nie - to niech się zajmuje jak umie, dobrze, że w ogóle chce się zajmować! Mnie też np. wkurza że ojciec Młodemu NIGDY nie myje zębów czy nie podaje leków zapisanych przez lekarza, ale nie wściekam się tylko ograniczam sytuacje kiedy z lekami musi być u ojca, a zęby mu myję zawsze przed wyjazdem do ojca i zaraz po powrocie, no trudno, nie umrze od tego, a czasem spędzonym z ojcem jest zachwycony i przecież o to chodzi!
          Ja uporałam się z rozstaniem, jest mi dobrze tak jak jest, Syn nie ma ode mnie negatywnego przekazu na ten temat, uważam sie za wartościową osobę i mam wiele do przekazania dziecku a na wszystko patrzę pozytywnie smile
          Czego i Tobie życzę smile
          • nandita_7 Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 13:07
            Dziękuję, Maniusiu, za mądre słowa. Mówiąc "szczęśliwe dzieciństwo" miałam na myśli takie, które się dobrze i s uśmiechem wspomina po latach, poczucie bezpieczeństwa (wiem, ono teraz się poważnie zachwieje), radość z każdego kolejnego dnia... Po prostu boję się, jak moje dziecko zniesie wiadomość o rozwodzie. Co do samego rozstania - traktuję je już bez emocji, na chłodno, tak naprawdę żyliśmy obok siebie od lat i teraz dokonuje się tylko fizyczna separacja. jedyne, co mnie niepokoi, to przyszłość - niejasna, niepewna, czy będzie praca, mieszkanie, pieniądze... czy dziecko mnie nie znienawidzi (czytałam, że dzieci często obwiniają o rozstanie tego rodzica, z którym zostają).
            Co do fatalnej opieki nad dzieckiem - chodzi o ignorowanie dziecka i niepoświęcanie mu uwagi w czasie, który teoretycznie jest przeznaczony np. na zabawę. Dziecko ze smutną minką prosi ojca, by się z nim pobawił, a on zajmuje się telewizją, gazetą lub komputerem, "zapominanie" np. o drugim śniadaniu (aż głodny maluch przychodzi do niego z łezkami w oczach), trzymanie dziecka w domu podczas gdy pogoda piękna. Jeszcze nigdy nie zagrał z dzieckiem w piłkę. Ostatnio widziałam minę synka, byliśmy przy Agrykoli, synek smutny patrzył na tatę, który tak fajnie kopał piłkę ze swoim maluchem. Oczywiście staram się to wszystko nadrabiać. Mimo wszystko - smutno.
            • gosiamamaeryka1 Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 13:44
              Jest nam smutno widząc dziecko smutne. Ale pamietaj, że dziecko będzie mile wspominało chwile, że z mamą grało w piłke, że z mamą był tu i tu. Sam wyrobi sobie opinie o ojcu, czy to obecnym, czy nieobecnym.
              Pamiętam, jak mój syn był w szoku, jak jakieś dziecko wołało tatę, ale za miał i ma najukochańszego dziadka na świecie, mnóstwo wujków i teraz tatę z serca/ojczyma.

              Szczęślliwe dzieciństwo - wiesz, mój syn mówi, że szczęśliwe dziecko to brudne dziecko smile więc ... może pora wyjść i poskakać po kałużach w czasie deszczu, a może co innego. Nie myśl o tym, co dziecko robi przy ojcu i u niego. Najważniejsze, co ty mu oferujesz. Dziecko samo z czasem twierdzi, czy będzie chciał się z ojcem widać, jak te kontakty mają wyglądać. Więc nie myśl o tym, uśmiechnij się i naprawdę, dziecko jest szczęśliwe mając taką mamę smile
            • ma_niusia Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 13:49
              Ja na to patrzę tak:
              1. W kwestii szczęśliwego dzieciństwa robię co mogę, staram się z całych sił, kocham, przytulam, mam anielską cierpliwość, wymyślam wycieczki, atrakcje, kombinuję jak koń pod górę. Ale wiadome jest jedno: nic nie wiadomo, wszystko okaże się w przyszłości. Moim sposobem na radzenie sobie z tą sytuacją jest ciekawe spędzanie wspólnego czasu. Robię co mogę, a co będzie okaże się w przyszłosci i nie ma co się na zapas martwić. Cóż, nawet dzieci z pełnych rodzin czasami wspominają dzieciństwo z bólem, więc tata to nie jedyny czynnik warunkujący udane dzieciństwo wink
              2. Praca dom... ja zarabiam mało, dziecko ciągle choruje i siedzę na zwolnieniu, przy każdej wizycie u lekarza martwię się czy już po tym zwolnieniu wywalą mnie z pracy czy jeszcze nie? Mieszkanie wynajmujemy, mam długi. Przyszlosć nigdy nie jest pewna, bo nawet jak amsz kasę to zdrowie się może posypać i kasa nic ci nie da jak - nie daj Boże - będzie rak czy coś... To wszystko może się równie dobrze zdarzyć w małżeństwie, można stracić pacę, można nie mieć gdzie mieszkać. Trzeba myśleć o przyszłości, ale realistycznie, a nie katastroficznie, bo katastrofy sie zdarzają, a ja myślę tylko o tym na co mam wpływ i nie zamartwiam się na zapas tym na co nie mam wpływu i co nie da mi nic poza zamartwianiem się.
              3. Cholercia, no to poobserwuj ich razem na tyle, aby znaleźć coś fajnego! Mój też nie pokopie z synem piłki i znam to spojrzenie, zanim się rozstaliśmy było tak że dziecko płakało a on grał na komputerze... ale nauczyłam się dostrzegaćp ozytywy. Synek jest przeszczęśliwy jak z tatą leży i ogląda SamSama albo Zygzaka i rozmawiają sobie o autkach itp. I doceniam to! Ot, taka głupota, ale Młodego to cieszy więc po co mam krytykować, że gapi się w tv, niech się pogapią razem trochę, toć nie cały dzień, a Młody się cieszy z samego takiego leżenia przed tv z tatą. Radzę: poszukaj takich "głupich" pozytywów smile
              • mysz1978 Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 14:08
                mi sie wydaje, ze moje dzieci maja szczesliwe dziecinstwo pomimo braku ojca (no - ojca w sumie maja - widza go 4 razy do roku i dostaja wtedy od niego jakies prezenty). Sa radosne, nie widc po nich tesknoty za ojcem (nie mialy kiedy sie do niego przywiazac) i w ogole wszystko WYDAJE SIE byc ok.
                Ale ostateczny bilans przyjdzie po latach uncertain
              • nandita_7 Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 14:14
                Dziewczyny, bardzo, bardzo wam dziękuję, trochę mnie pocieszyłyście. Maniusia, ja też jak ten koń... smile tylko że ja nie umiem przestać zamartwiać się na zapas (nieuleczalna pesymistka ze mnie). Też wymyślam atrakcje i nie zawaham się powygłupiać na ulicy, sturlać z górki, wleźć na drzewo, by usłyszeć radosny śmiech synka na widok zwariowanej mamy. Dużo czytania, przytulania, gry i zabawy nawet w trakcie jazdy autobusem.
                I wiem, że powinnam być uśmiechnięta. I wiecie co? Był taki okres, kiedy musiałam uśmiechać się na siłę i działałam automatycznie... byle do wieczora... bo potem mogłam zająć się swoim bólem. Ale ból minął, nie szarpią już mną uczucia, jedyną miłością jest mój synek i jego obecność daje mi mnóstwo radości. Czyli - tak trzymać?

                PS. Fajnie, że jesteście.
                • braktalentu Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 17:32
                  "jedyną miłością jest mój synek i jego obecność daje mi mnóstwo radości.
                  Czyli - tak trzymać?"
                  Nie, tak nie trzymać. Czas leci. Szybciej niż się spodziewasz syn będzie potrzebował wolności. Żeby się usamodzielnić (również emocjonalnie), żeby założyć własną rodzinę, żyć swoim własnym życiem. Czy łatwo pozwolić odejść komuś, kto jest "jedyną miłością". Czy łatwo odejść (odciąć pępowinę) mając świadomość bycia "jedyną miłością".
                  Być może jest jeszcze za wcześnie (żałoba po rozwodzie), ale weź pod uwagę możliwość również innych miłości w swoim życiu. Nie mam tu na myśli kolejnego związku (choć to również, bo bliski dorosły człowiek to fajny pomysł na życie), ale znalezienie innego niż syn źródła satysfakcji w życiu. Choćby po to, żeby stojąc przed ołtarzem nie czuł się jak niewdzięcznik porzucający matkę (a ona tak mnie kocha), tylko jak facet, który dojrzał i opuścił rodzinne gniazdo.
                  Dzieci zajmują w życiu rodziców szczególne miejsce i to jest niepowtarzalny rodzaj miłości / więzi. Jeżeli ta miłość jest "jedyną" w życiu rodziców to bardzo trudno nie zachwiać dynamiką jej rozwoju i nie zabrnąć w ślepy zaułek uzależnienia dziecka od siebie.
                • ma_niusia Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 18:03
                  Tak trzymać z zastrzeżeniem tego co braktalentu napisała.
                  Na moje pytania dotyczące samodzielnego wychowania Syna odpowiedział W. Eichelberger w TYM ARTYKULE poczytaj sobie smile Ja kocham Syna nad życie, nie planuję kolejnego związku ale mam swoje pasje, zamiłowania, Syn nie jest jedyną "miłością" w moim życiu smile Obecnie mam mniej czasu na ich realizację, ale im Syn będzie bardziej samodzielny tym więcej czasu będę na nie miała wink
                  I cały czas szukam pozytywów! Leżę teraz aktualnie z anginą drugi tydzień (cholera, zaraz mnie z pracy wywalą za te ciągłe zwolnienia...) to się cieszę, że miałam czas nastawić ogórki na domowe małosolne, że za oknem widzę piękną wielką starą czereśnię a na niej malutkie czerwone owoce i wiewiórka po niej skacze - ale fajnie smile I Synek się na razie ode mnie nie zarazi - super smile A do tego właśnie nauczył się samodzielnie zakłądać buty!
                  Przeczytaj sobie Polyannę i obejrzyj film "Podaj dalej" smile
                  • nandita_7 Re: Szczęśliwe dziecko? 03.07.12, 08:07
                    Maniusia i Braktalentu, oczywiście, macie rację, chciałam uzupełnić - synek jest chwilowo moją jedyną miłością, ale ja nigdy nie byłam mamą nadopiekuńczą i nigdy emocjonalnie nie uwieszałam się na nim. Po prostu chwilowo mamy tylko siebie, ale mamy tez dziadków, przyjaciół, swoje zainteresowania. Polyanna? Kiedyś umiałam tak cieszyć się drobiazgami i to chyba zaczyna powoli wracać. Dziękuję wam za uwagi.
    • danaide Re: Szczęśliwe dziecko? 02.07.12, 22:19
      Dzięki za cudny wątek i odpowiedzi. Mi też się przydadzą, bo podobnie jak nandita jestem zamartwiającą się pesymistką. Wiecznie zadaję sobie pytania. I odpowiedzi przychodzą. Od samego dziecka. Wczoraj mała powiedziała mi coś co mnie powaliło i co zaraz umieściłam na tym forum w osobnym wątku: "Nie płacz, nie denerwuj się. Masz być szczęśliwa. Bawić się, czytać i nic nie robić.".

      Przez półtora roku zmuszałam się do uśmiechu, często nieskutecznie, roześmiałam może kilka razy. Robiłam zdjęcia i czasami nagrywałam małą na kamerę mówiąc sobie, że jeśli tego nie zrobię, to nie uwierzę kiedyś, że to był dobry czas. Starałam się zapewnić małej rozrywki, ale w sumie chodziło o to byśmy nie siedziały same w czterech ścianach, bo mnie to rozwalało. Ale widziałam, że dla niej każdy czas ze mną, także ten w domu, miał swoją wartość. Kiedyś miałam plan fajnego wyjścia, ale ona wolała wyjść na podwórko i porysować kredą. Dla niej były to rzeczy równoważne, bo ja tam byłam. Ostatnio na plaży widziałam rodzinę z dziećmi. Bawił się z nimi ojciec. Mała popatrzyła na nich, a potem wróciła do swoich foremek. Robiłyśmy razem lody. I to było ważniejsze. Jej.

      Samodzielny rodzic zawsze musi trochę więcej. Niedawno kupiłam małej rower - naprawdę o nim marzyła, nie miała tych plastikowych trójkołowych koszmarków, ale jak przedstawiłam sprawę eks jeszcze przed wyrokiem w sprawie alimentów, usłyszałam: jeszcze go nie potrzebuje, może za rok? Teraz to ze mną uczy się jeździć. W innych sprawach pewnie mam łatwiej, bo mam dziewczynkę=) A ojciec? Cóż, czasem mu podpowiadam, a co z tym zrobi to jego sprawa. Też wychodzę z założenia, że jeśli raz czy drugi mała zje na obiad czekoladę świat się nie zawali. Faceta nie zmienię. Mogę tylko nadrabiać jego braki.

      Pomagam też jej zrozumieć jakoś emocje - moje i jej. Dużo o nich mówię, może za dużo i kupuję "tematyczne" książki. "Różowe życie" i "Inne życie" - dwie historie z życia dziewczynki wychowywanej przez mamę - że życie innych niekoniecznie jest lepsze i że jak się czegoś nie ma, to można mieć coś podobnego i też jest fajnie. I absolutne cudo: "Moje szczęśliwe życie", książka o emocjach, napisana prosto, pięknie i z humorem, z cudownymi ilustracjami, o tym jak szczęście i smutek się przeplatają. Dla starszych dzieci, ale mała bardzo ją lubi.

      Piszę trochę nieskładnie, może trochę obok tematu. Banał: moje dziecko jest lustrem, w którym się przeglądam. Moje emocje, dobre i złe, są w niej. Im bardziej jestem szczęśliwa i spokojna, tym bardziej staje się takie moje dziecko.

      ---
      "Wasz ojciec miał tam wypadek; pani McGregor zrobiła z niego pasztet."
      B. Potter "Piotruś Królik"
      • nandita_7 Re: Szczęśliwe dziecko? 03.07.12, 08:08
        > moje dziecko jest lustrem, w którym się przeglądam. Moje emocje, dobre i złe, są w niej. Im bardziej jestem szczęśliwa i spokojna, tym bardziej staje się takie moje dziecko.

        Twoja córeczka może być dumna z mamy. Dziękuję.
    • miaowi Re: Szczęśliwe dziecko? 03.07.12, 21:31
      Moja matka twierdzi, że moje dziecko jest niesczzęśliwe i sfrustrowane, bo 3 miesiące temu przeprowadziłam się do nowego mieszkania i dołączył do nas mój partner.
      Zdaniem matki frustruję dziecko i powinnam zostać u rodziców po wsze czasy.
      Pytasz zatem, co zrobić, żeby dziecko samotnej matki było szczęśliwe?
      Zdaniem mojej matki powinnaś mieszkać z rodzicami. I wystrzegać się facetów.
      • ona3010 Re: Szczęśliwe dziecko? 04.07.12, 21:48
        widze zlot pesymistek to i ja sie dolanczam smile
        • nandita_7 Re: Szczęśliwe dziecko? 05.07.12, 10:32
          A witamy, witamy, którą z naszych pesymistycznych myśli koleżanka pragnie rozwinąć? smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja