czy już iść?

25.06.04, 07:58
Poradźcie dziewczyny co robić? Z mężem nie nieszkam już od ponad roku, mam
dwuipółletnią córeczkę i sprawę rozwodową w toku. Moje małżeństwo to 6 lat
gehenny z alkoholikiem z wszystkimi tego konsekwencjami. Od czasu gdy
odeszłam mąż nie dawał na dziecko ani grosza. Mówił,że bedzie płacił jak sąd
zasądzi. No i w maju dostałam tymczasowo 200 zł. Tymczasem też, w maju mój
mąż (nie wiem w jakich okolicznościach) został pobity i z krwiakami w mózgu
trafił do szpitala. Wyszedł dopiero teraz (lekarz powiedział, że miał wiele
szczęścia). Ale wracając do pytania, wczoraj pytałam o forsę, powiedział, że
nie da, bo nie dostał pisma z sądu, choć awizo było. Czy jest sens iść do
komornika, czy jeszcze poczekać? Niech stanie na nogi? A z drugiej strony,
czy jego kiedykolwiek obchodziło jak sobie z Kasią radzimy? Dodam, że pracuję
ale i tak lekko nam nie jest, czekam też na forsę z opieki ale jak na razie
nic. Co o tym myślicie? Czy kolejny raz litować się nad mężem? Mam tyle
skrupułów (on nie miał ich raczej nigdy)? Podpowiedźcie, co robić, żeby w tym
wszystkim zachować jeszcze ludzkie odruchy?
    • carri Re: czy już iść? 25.06.04, 08:29
      Z jednej strony nie dziwię się, że masz skrupuły, bo facet ledwo śmierci
      uniknąl i dopiero co wyszedł ze szpitala. Z drugiej strony nie wiem, czemu
      miałby nie płacić. Bo nie dostał decyzji sądu? Jeszcze gdyby powiedział, że nie
      ma forsy, że się postara, bo wie, ze nie dajecie sobie rady. Ale skoro do tej
      pory nie interesował się własną córeczką, to nie miałabym litości. Zgłoś się do
      komornika!!!
      • pelaga Re: czy już iść? 25.06.04, 08:35
        carri napisała:

        > Zgłoś się do komornika!!!

        Popieram.
        Jesli rozwazasz taka mozliwosc, to znaczy, ze jest z czego sciagnac. Jesli on
        pracowal przed wyladowaniem w szpitalu, to przeciez jakies chorobowe chyba tez
        dostawal, czyli nie jest bez grosza. A z powodu jego glupoty, pojanstwa i
        problemow z tym zwiazanych Twoje dziecko nie zaczelo mniej jesc.

        Pozdrawiam
    • nut.ka Re: czy już iść? 25.06.04, 09:03
      Jestem w podobnej sytuacji (tylko my nigdy nie bylismy malzenstwem, obiecalam
      sobie, ze jesli nie bedzie roku przerwy miedzy ciagami - to poodbno jedyny,
      najkrotszy mozliwy czas do mowienia o abstynencji, wczesniej przerwy wynosily
      najdluzej 5 miesiecy). Teraz od kwietnia jestesmy bez grosza, on wyjechal
      (leczy sie i ma wszystko gdzies, przepraszam, wiem, ze to choroba, ale my w
      zwiazku z tym nie mozemy zaczac sie zywic swiatlem, chcemy tez czasami
      przeczytac nowa ksiazke i wyjsc chocby do zoo, a ledwo starcza na biezace
      wydatki). Nie mam zasadzonych alimentow i to moj blad (zamierzam to zmienic juz
      w tym miesiacu). Wczesniej uslyszalam, ze jak on ma to nam placi. A jak nie ma
      to my nie jesmy, rozumiecie. Chyba mam dosc. Smutno mi tylko, ze ktos jeszcze
      przez to przechodzi...
      Elaw gratuluje wyboru, w koncu ciagle mogliscie mieszkac pod jednym dachem, a
      on mogl to wszystko wyprawiac w Waszym domu, a tak macie z Mala spokoj. Dla
      mnie to jakies pocieszenie. Trzymaj sie.
    • elaw2 Re: czy już iść? 25.06.04, 09:25
      Gwoli ścisłości to w szpitalu mój mąż był na mój koszt, bo pracę w której miał
      ubezpieczenie stracił pod koniec grudnia ubiegłego roku (za chlanie). Niestety
      nie chiało mu się zarejestrować w urzędzie pracy i ja musiałam wyrabiać mu
      rodzinną u siebie w zakładzie pracy. Utrzymuje się teraz z umowy o dzieło, i
      kiedy odwiedziłam go w szpitalu - początkowo, kiedy wydawało się że jest bardzo
      źle, pomyślałam iż powinnam wykazać trochę zrozumienia (ale jestem pogrzana?),
      usłyszałam że zarobił 1300 zł. Potrafi wyciągać nawet 2000-2500. Oczywiście
      nawet nie wspomniał wtedy, że blisko dzień dziecka i może... Obecnie nie wiem
      czy zaczął już coś działać. Wiem też że jest pozadłużany po uszy (mieszkanie,
      telefon itp) ale w końcu co mnie to obchodzi!To tyle tytułem dopowiedzenia.
Pełna wersja