kruszynka301
25.06.04, 14:54
Obrazek mojej 4-letniej córy:
- łąka pełna kolorowych kwiatów, przelatujące ptaszki, śmiejące się olbrzymie słoneczko, dwoje ludzi spaceruje trzymając się za ręce, z uśmiechami przez całą buzię. Rewia kolorów: błękity, zielenie, żółć, czerwień.
Agusia opowiada, co jest na rysunku: to mama z Arkiem!!! A ja jestem jeszcze maleńka, u mamy w brzuszku.....
Czy jakikolwiek sens ma uświadamianie, że to nie jest jej ojciec? Agusia nie rozumie słowa "tata" - tata to ktoś, kto przychodzi na kilka godzin. W domu jest Arek, którego rysuje w przedszkolu (kiedyś przyniosła nasze duże portrety).
Nie wiem, kiedy zaczną się pytania, na razie maluch uważa, że jest tak, jak powinno być, nie zadaje pytań, w przedszkolu rysuje Arka.
Myślę, że uświadamianie dziecka w tym momencie nie ma sensu, poczekam, aż sama zacznie zadawać pytania.
Interesuje mnie podnoszona kilkakrotnie na forum sprawa tożsamości dziecka, które chce znać biologicznego ojca. Ale - jeśli nie dostrzega jego braku?