Obrazek z przedszkola

25.06.04, 14:54
Obrazek mojej 4-letniej córy:
- łąka pełna kolorowych kwiatów, przelatujące ptaszki, śmiejące się olbrzymie słoneczko, dwoje ludzi spaceruje trzymając się za ręce, z uśmiechami przez całą buzię. Rewia kolorów: błękity, zielenie, żółć, czerwień.
Agusia opowiada, co jest na rysunku: to mama z Arkiem!!! A ja jestem jeszcze maleńka, u mamy w brzuszku.....

Czy jakikolwiek sens ma uświadamianie, że to nie jest jej ojciec? Agusia nie rozumie słowa "tata" - tata to ktoś, kto przychodzi na kilka godzin. W domu jest Arek, którego rysuje w przedszkolu (kiedyś przyniosła nasze duże portrety).

Nie wiem, kiedy zaczną się pytania, na razie maluch uważa, że jest tak, jak powinno być, nie zadaje pytań, w przedszkolu rysuje Arka.

Myślę, że uświadamianie dziecka w tym momencie nie ma sensu, poczekam, aż sama zacznie zadawać pytania.
Interesuje mnie podnoszona kilkakrotnie na forum sprawa tożsamości dziecka, które chce znać biologicznego ojca. Ale - jeśli nie dostrzega jego braku?
    • vinca Re: Obrazek z przedszkola 25.06.04, 16:13
      A ja uważam, że dziecku takie rzeczy należy uświadamiać jak najwcześniej, bo
      potem będzie tylko trudniej. Wydaje mi się, że jeśli uświadomi się dziecko przy
      pierwszej okazji, będzie to dla niego coś naturalnego, nie przeżyje szoku.
      • kkokos Re: Obrazek z przedszkola 25.06.04, 16:24
        spokojnie, vinca, na razie nie wiemy kilku ważnych rzeczy: czyje nazwisko nosi
        dziewczynka? czy do arka mówi arek czy tato? myślę, że to właśnie
        jest "pierwsza okazja" - gdy zapyta: dlaczego ja się nazywam inaczej niż arek?
        inne dzieci mówią tato a ja arek? i cała kombinacja pytań, która się sama
        nasunie, gdy zauważy, że jest jakaś różnica między jej rodziną a innymi. A to
        nastąpi całkiem wkrótce ( o ile już nie nastąpiło, bo być może te zachowania
        córki autorki wątku są demonstracyjne i mają pokryć jej zmieszanie sytuacją,
        której nie rozumie - tego oczywiście nie wiemy, przyjmijmy, zę to zachowania
        naturalne). Myślę, że nie ma nic gorszego niż tzw. poważna rozmowa, "córeczko,
        usiądź, chcę ci coś powiedzieć.."itd.
        • kruszynka301 Re: Obrazek z przedszkola 25.06.04, 19:30
          do Arka mówi po imieniu, tata jest tatą, nosi też nazwisko ojca. Pokazuje wszystkim, które zabawki dostała od taty - traktuje to jako coś ekstra i bardzo się z tego cieszy, bo od Arka dostaje zabawki "na co dzień".
          Właśnie nie wyobrażam sobie takiej rozmowy "poważnej", którą ja musiałabym zacząć, nie wiem czy słusznie, ale nawet nie widzę sensu.
          Myślę, że zachowanie Agusi jest naturalne, nie ma nic demonstracyjnego. Wszyscy mamy trzy inne nazwiska, Agusia je zna, ale jeszcze nie kojarzy, że to coś nienaturalnego.
          Na pewno mogą być pytania, jeżeli będziemy mieli dziecko, które będzie zwracało do Arka "tato", a Agusia dalej będzie mu mówić po imieniu.
          Nie wiem, jaki mechanizm działa w główce dziecka, ale kiedy w przedszkolu jest mowa o tacie, Agusia myśli o Arku (np zaproszenie na dzień taty, malowanie taty, czy mówienie o zawodzie). O biologicznego ojca nigdy się nie pytała - tzn w sensie kim jest, co robi.
          Uświadamiać dziecko? Niczego nie zatajam przed Agusią, ale ona nie widzi, że coś nie pasuje w układance - jest bardzo pogodnym dzieckiem, niesamowitym łobuzem, rozpieszczanym przez wszystkich.
          • pelaga Re: Obrazek z przedszkola 25.06.04, 20:42
            kruszynka301 napisała:

            > Nie wiem, jaki mechanizm działa w główce dziecka, ale kiedy w przedszkolu
            > jest
            > mowa o tacie, Agusia myśli o Arku (np zaproszenie na dzień taty, malowanie
            > taty
            > , czy mówienie o zawodzie). O biologicznego ojca nigdy się nie pytała -
            > tzn w sensie kim jest, co robi.

            Ostatnio nasza pani psycholog tlumaczyal mi, ze nie biologia sie liczy, ale
            wiez emocjonalna i role ojca moze przejac w umysle dziecka Twoj partner (co
            zdaje sie stalo u Was i czego ja osobiscie bardzo Ci bardzo zazdroszcze smile,
            nawet jak biologiczny ojciec zyje i kontaktuje sie z dzieckiem, a jesli
            kontakty sa nieregularne to tym bardziej. Rola ojca nie polega na wapadaniu raz
            na jakis czas i dawaniu prezentow, zapewnianiu jednego dnia pelnego atrakcji.

            > Uświadamiać dziecko? Niczego nie zatajam przed Agusią,

            Nie jestem psychologiem, ale nie uswiadamialbym na sile. Odpowiadac na pytania
            na miare wieku, nie zniechecac do ojca, ale nie idealizowac go w oczach dziecka.
            Zycze madrych wyborow, bo temat ciezki niestety.
            Pozdrawiam
Pełna wersja