Prośba o radę

12.07.12, 17:17
Przeglądam to forum od jakiegoś czasu i postanowiłam poprosić o radę,bo moja droga do samodzielnego macierzyństwa dopiero się zaczyna, tylko nie bardzo wiem od czego zacząć i zastanawiam się czy starczy mi sił, bo ostatnio mi ich brakujesad
Ponad dwa lata temu wzięliśmy kredyt na dom, mój mąz miał wtedy swoją firmę, ja nie pracowałam.Krótko potem zaczęło mu iść źle i firmę zamknął.Okazało się potem,że ma nie popłacone faktury, Zus i podatki.A dodatkowo kredyty gotówkowe i karty kredytowe (o czym nie wiedziałam) Od tamtej pory szuka pracy ale nie może/nie chce jej znaleźć. Przez parę miesięcy pracował po znajomości ale ciągle mu coś nie pasowało i w końcu go zwolnili (już wtedy komornik zabieral mu połowe wynagrodzenia). Pracy nadal nie ma a ja od praktycznie dwóch lat mam na głowie wielki kredyt na dom i utrzymanie całej rodziny (mamy dziecko w wieku szkolnym). Mam wolny zawód, wiec nie mam stałych dochodów, wyjeżdżam też zagranicę do pracy, pomagają mi również rodzice. Mój mąz od miesiąca jest zarejestrowanym bezrobotnym i dostaje 600zł zasiłku.Wcześniej był przez pół roku na zwolnieniu lekarskim. Nie wiem co robić,bo do podjęcia pracy nie mogę go zmusić a on się nie bardzo przejmuje kredytem (nie odbiera telefonów z banku) i rachunkami. Siedzi najczęsciej na kanapie z laptopem i "szuka pracy"-ogląda filmy. Rozmawialiśmy już wielokrotnie o rozwodzie, alimentach, on na wszystko się biernie zgadza, ale potem kwituje,że możemy pogadać jak znajdzie pracę.Tyle,że moja cierpliwość dobiegła końca i nie mam już siły czekać nawet miesiąca na niego.Mieszkamy nadal razem, każdy w osobnym pokoju.Ja gotuje i robie zakupy dla wszystkich, ale często słysze że kupuje tylko dla siebie, bo on tego nie lubi. On dostaje jakieś pieniądze od rodziców i kupuje sobie rukolę, oliwki czy sery bo dwudaniowego obiadu jeśc nie będzie(chociaż czasami zjada z nami).Jego rodzice pomogli mu spłacić częśc zobowiązan za firmę-podatek i zus i wiem,że dają mu część pieniędzy na inne długi.Miałam już dwie wizyty komorników a on się z tego śmieje.Najgorsze jest to,że niedługo zajmą mi dom, bo nie spłacam rat regularnie, nie jestem w stanie zarobić na wszystkie comiesięczne koszty a mój mąż uważa,że nie opłaca się domu sprzedawać.Zastanawiam się nad wynajmem, chociaż nie mam gwarancji,czy uda mi się wynajać za kwotę kredytu,pewnie nie. Nie wiem co robić. Byłam już u znajomego notariusza-skierował mnie do adwokata. Adwokat poradził jak najszybsze założenie sprawy o separację/rozwód, ale nie mam pieniędzy na adwokata obecnie, bo wszystko idzie na zaległe/bieżące opłaty.Dodatkowo sprawa o podział majątku jest bardzo kosztowna, mimo że tak naprawdę dzielilibyśmy długisad Żal mi sprzedawać dom, spłacam go praktycznie sama i wykańczam powolutku do dziś.Perspektywa przeniesienia się do rodziców jest dla mnie straszna, ale z drugiej strony pracuje czasem 24h/dobę i nie mam czasu dla córki. męczą mnie myśli,jak sobie poradzi mój mąż i gdzie pójdzie, nie jestem osobą,która umiałaby go wyrzucić.Nie chce z nim walczyć, chcę z nim się dogadać,dla dobra dziecka i swojego, bo w końcu cały czas będzie ojcem i tego już nie zmienię. Chodziłam już na terapię indywidualną, staram się wierzyć w siebie i to,że podołam sama, ale boje się zrobić kroku do przodu...Ostatnio usiadłam z mężem i poprosiłam,żeby wypełnił tabelę kosztów utrzymania córki, przeraził się kwotą jaka mu wyszła. Ale na tym koniec,wie że ja i tak zapłace za wszystko, choćbym miała stanąc na głowie.Jest dobrym ojcem i mają ze sobą fajny kontakt,ale takim weekendowym tzn on ją zabierze do kina na basen itp a ja jestem od odpowiedzialności, płacenia i wychowywania. Już od dawna czuje się samotną matką,bo ze wszystkim borykam się sama, moj mąz schował głowe w piasek...Co robić?Pomóżcie mi proszę, bo naprawdę nie wiem jak się zabrać do zmiany.Czuje,że znów siadam psychicznie i fizycznie,raz że z przemęczenia, dwa że ta sytuacja mnie dobija i żyję w ciągłym stresie co przyniesie mi kolejny dzieńsad Dziękuję!
    • lysa45 Re: Prośba o radę 12.07.12, 22:13
      Cóż Ci kochana poradzić jak juz w sumie wszystko wiesz, ja na Twoim miejscu wynajęłabym jednak adwokata, może rodzice by Ci pomogli? Ewentualnie rozejrzyj się za jakimś prawnikiem w jakiejs interwencji kryzysowej bądz w sądzie. Wiem ze tam na pewno poprowadzą Cię za darmo. W twoim wypadku chyba separacja jest najlepszym wyjsciem + rozdzielnośc majątkowa czy tez podział majątku i długów jakos tak się to nazwya.
      • ladybirdsss Re: Prośba o radę 12.07.12, 23:12
        Cześć Lysa45, dziękuję za odpowiedź i przebrnięcie przez mój wpis,dopiero po wysłaniu zobaczyłam jaki elaborat mi wyszedł wink
        Zastanawiam się czy da się obyć bez sądu i wystarczy spisać u notariusza rozdzielnośc, podzial majątku i alimenty czy jednak wszystko przez sąd? Czy mam udowadniać w sądzie winę?Wolałabym,żeby to się nie ciągnęło latami...Czy sąd zmusi mojego męża do podjęcia jakiejś pracy?I jak wygląda sprawa alimentów, skoro mój mąz się niby zgadza,żeby kwota która nam wyszła w kosztorysie była dzielona na pół skoro on i tak nie ma pracy za to pełno długów?Równie dobrze mogę poprosić o 1mln dolarów!!! No i pozostaje kwestia domu i miejsca zamieszkania przez nas obu, czy któraś z Was mieszkała wspólnie z ex pod jednym dachem ze względu na skomplikowaną sytuację majątkowa?
        • virtual_moth Re: Prośba o radę 12.07.12, 23:49
          Widzę dwa powazne problemy - dom, którego sprzedaż wygeneruje dług, bez sensu jest zatem sprzedawac. Chyba że jestes w stanie spłacac bankowi nadwyzkę przez kolejne x lat, będąc bez domu, ale za to pozbywając się exa. Drugi problem - to, ze martwisz się o męża, ze "sobie nie poradzi". Mój boze, nawet terapii ci nie mozna poradzic, bo juz na nią chodziłas. Zdecydowanie zmien terapeute, albo najlepiej zrezygnuj, przynajmniej zaoszczedzisz. Nie jest normanle, ze martwisz sie, jak sobie poradzi pasozyt, gdy w koncu sie go pozbedziesz. Traktujesz go jak dziecko i on z chęcią daje się tak traktować. Tez bym tak chciała, "szukać" pracy i miec komfort, ze ktos tam zawsze cos za mnie załatwi i zapłaci.
          Jestes osobą bardzo słabą, daruj sobie udowadnianie winy. Sukces osiągniesz rozwodząc się z osobnikiem, nie potrzebujesz adwokata do rozwodu bez winy. Sąd przy rozwodzie ustala wszystkie szczegóły lącznie z alimentami, mozesz przedstawic własną wersuję (plan wychowawczy). Podział majątku to inna kwestia, ja na twoim miejscu spróbowałabym wynająć ferelny dom. Oczywiscie kwota wynajmu nie pokryje raty kredytu, ale zawsze to cos. Kryzys kiedys minie.
          • ladybirdsss Re: Prośba o radę 13.07.12, 00:26
            Dziękuję virtual_moth za Twój wpis. Myśle,że te myśli jak sobie poradzi biorą się z mojego doła, który mnie ostatnio dopadł a także zbyt dużej empatii, bo jakby nie patrzeć kawał zycia z nim spędzilam i mamy wspólnie dziecko, nie czuje już złości, raczej mi go żal...Nie jestem osobą słabą, jestem bardzo silna, co udowadniam sobie każdego kolejnego dnia mając wszystko na swojej głowie.A moja terapeutka jest naprawdę świetna, dzięki niej pracuję, funkcjonuję, bo wcześniej dopadła mnie taka niemoc i załamanie nerwowe że nie wychodziłam w ogóle z domu i męczyły mnie ataki paniki!
        • lilith76 Re: Prośba o radę 13.07.12, 09:47
          I jak wygląda sprawa alimentów, skoro mój
          > mąz się niby zgadza,żeby kwota która nam wyszła w kosztorysie była dzielona na
          > pół skoro on i tak nie ma pracy za to pełno długów?Równie dobrze mogę poprosić
          > o 1mln dolarów!!!

          Jasne, że go nie przeraża.
          Alimenty mają pierwszeństwo przed innymi długami komorniczymi, więc im będą wyższe, tym mniej dostaną inni jego wierzyciele.
          Była ostatnio notka o przedsiębiorcy, który ma... 90 tys alimentów na trzy córki (miesięcznie...) i dzięki temu żaden z jego dłużników szybko pieniędzy nie zobaczy.

          Inne dziewczyny dobrze radzą - rozdzielność majątkowa, separacja, alimenty i odetnij pana. To dziecko ma już rodziców, którzy jak widać dobrze się nim opiekują. Podrąż może nawet alimenty zaczną płacić.
    • danaide Re: Prośba o radę 13.07.12, 07:13
      Nie wiem czy na wiele się zdam, ale pewna sytuacja jest mi bardzo bliska:

      Siedzi n
      > ajczęsciej na kanapie z laptopem i "szuka pracy"-ogląda filmy.
      Albo gra w gry=) Utrata i szukanie pracy to dla faceta wielki stres. Sama chyba nie do końca rozumiałam jak wielki - akurat w naszym przypadku mieliśmy gdzie mieszkać, oszczędności, żadnych kredytów więc myślałam, że wystarczy spokojnie poszukać - a było coraz gorzej w związku, eks pił coraz więcej, ja dziamgałam i sobie poszedł.

      Nie wiem co robić,bo do podjęcia pracy nie mogę go zmusić a on się nie b
      > ardzo przejmuje kredytem (nie odbiera telefonów z banku) i rachunkami. Siedzi n
      > ajczęsciej na kanapie z laptopem i "szuka pracy"-ogląda filmy. Rozmawialiśmy ju
      > ż wielokrotnie o rozwodzie, alimentach, on na wszystko się biernie zgadza, ale
      > potem kwituje,że możemy pogadać jak znajdzie pracę.
      Nie rozumiem tego "nieprzejmowania się" i śmiania (niżej) - może to taka reakcja na stres)? On ewidentnie przyjmuje pozycję bierną, którą Ty i zapewne jego rodzice mu ułatwiacie. Oni pomogą spłacić i nakarmią, Ty utrzymasz Was i dziecko. Rozmów tu nie widzę, pewnie Ty dziamgasz (jak ja), a on kiwa głową patrząc w kompa.

      Najgorsze je
      > st to,że niedługo zajmą mi dom, bo nie spłacam rat regularnie, nie jestem w sta
      > nie zarobić na wszystkie comiesięczne koszty a mój mąż uważa,że nie opłaca się
      > domu sprzedawać.Zastanawiam się nad wynajmem, chociaż nie mam gwarancji,czy uda
      > mi się wynajać za kwotę kredytu,pewnie nie.
      A restrukturyzacja długu/kredytu w banku - rozmawiałaś już? Co do sprzedania domu: nie znam się, finansowo zapewne się nie opłaca. Ale wychodzenie ze związku, prowadzenie dwóch domów zamiast jednego nigdy się nie opłaca. Opłacają się rzeczy niematerialne. Wolność i spokój. Ja tak na to patrzę. Wynajem tak. Ty do rodziców (zaoszczędzisz na wynajmie, dołożysz do kredytu). On do rodziców. Koniecznie do rodziców. Niektórym facetom właśnie powrót do rodziców daje kopa do działania.

      Nie wiem co robić. Byłam już u zna
      > jomego notariusza-skierował mnie do adwokata. Adwokat poradził jak najszybsze z
      > ałożenie sprawy o separację/rozwód, ale nie mam pieniędzy na adwokata obecnie,
      > bo wszystko idzie na zaległe/bieżące opłaty.Dodatkowo sprawa o podział majątku
      > jest bardzo kosztowna, mimo że tak naprawdę dzielilibyśmy długisad
      Popieram - są bezpłatni prawnicy, przy centrach pomocy kobiet, mops, ops, studenci prawa, aby nabrać praktyki - nawet jeśli nie poprowadzą Ci sprawy w sądzie, to przynajmniej na początek kompleksowo przyjrzą się sytuacji i powiedzą jakie są możliwe próby wyjścia i co na początek. Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Nie taki diabeł straszny. Zakreśl to czego nie rozumiesz i co Cię interesuje i idź do pomocy prawnej i dopytaj. Pierwsza sprawa to ustanowienie rozdzielności majątkowej. Jeśli się strony nie dogadają przed notariuszem - masz znajomego, spytaj go o to, może uda się Wam to załatwić - wtedy sądownie. Notarialnie nawet alimenty można ustanowić - ugodą.

      Żal mi sprzed
      > awać dom, spłacam go praktycznie sama i wykańczam powolutku do dziś.Perspektywa
      > przeniesienia się do rodziców jest dla mnie straszna, ale z drugiej strony pra
      > cuje czasem 24h/dobę i nie mam czasu dla córki.
      A siebie Ci nie żal? Spróbuj małymi krokami, ale do przodu, a nie w kółko. Minimum wynajem. A może wynajem pokoi z pozostaniem w domu? Ja myślę, że u Was całe zło wzięło się gdy walnęła firma i skończyła się kasa. Rozwiązanie to rozwód? Nie, rozwiązanie to wyjście z trudnej sytuacji ekonomicznej. Bo w razie rozwodu i tak trzeba będzie orzec co z tym domem, ktoś go weźmie i będzie musiał spłacić drugiego albo trzeba będzie sprzedać i podzielić się kasą. Więc zadbaj o siebie, dziecko, kasę, a dom - coś musisz spisać w pierwszej kolejności na straty.

      męczą mnie myśli,jak sobie por
      > adzi mój mąż i gdzie pójdzie, nie jestem osobą,która umiałaby go wyrzucić.Nie c
      > hce z nim walczyć, chcę z nim się dogadać,dla dobra dziecka i swojego, bo w ko
      > ńcu cały czas będzie ojcem i tego już nie zmienię.
      Jeśli jest takim dobrem ojcem to będzie nim nawet gdy zamieszka u swoich rodziców lub kumpla.

      Chodziłam już na terapię ind
      > ywidualną, staram się wierzyć w siebie i to,że podołam sama, ale boje się zrobi
      > ć kroku do przodu...
      Zrób, może przestaniesz się bać?

      Ostatnio usiadłam z mężem i poprosiłam,żeby wypełnił tabelę
      > kosztów utrzymania córki, przeraził się kwotą jaka mu wyszła. Ale na tym konie
      > c,wie że ja i tak zapłace za wszystko, choćbym miała stanąc na głowie.
      U mnie też tak było. Wniosłam sprawę o alimenty i dostałam więcej niż maks proponowany przez tatusia. Sama też zrewidowałam wydatki dziecka (można dostać takie super używane ciuszki=), ale i tak niczego jej nie braknie.

      Jest dobr
      > ym ojcem i mają ze sobą fajny kontakt,ale takim weekendowym tzn on ją zabierze
      > do kina na basen itp a ja jestem od odpowiedzialności, płacenia i wychowywania.
      > Już od dawna czuje się samotną matką,bo ze wszystkim borykam się sama, moj mąz
      > schował głowe w piasek...Co robić?Pomóżcie mi proszę, bo naprawdę nie wiem jak
      > się zabrać do zmiany.Czuje,że znów siadam psychicznie i fizycznie,raz że z prz
      > emęczenia, dwa że ta sytuacja mnie dobija i żyję w ciągłym stresie co przyniesi
      > e mi kolejny dzieńsad Dziękuję!
      Czy jest jakaś terapia dla par, taka z aspektem finansowym? Albo terapia dla męża? Do pracy go nie zmusisz (sąd też nie=), do terapii też nie, ale może się przekona. A jak nie - kop. Kop działa. Niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja