to75
12.07.12, 23:23
Witam Samodzielne Mamy,
Z dużym zainteresowaniem przeglądam Wasze forum i zauważyłem, że w jednym z wątków poruszono kwestię strasznie mi bliską, a mianowicie odejście partnera po urodzeniu dzieci.
madmaddie90 forum.gazeta.pl/forum/w,571,137064690,137343006,Re_Dlaczego_nie_mozna_nam_dogodzic_.html
pisze: “Jeśli ktoś po narodzinach dziecka, a wielu latach życia z kimś w małżeństwie nagle dochodzi do wniosku, że się pomylił, to najczęściej nie jest to problem związku ani tej kobiety tylko faceta. Ja uważam, że człowiek dojrzały najpierw stara się sytuację jakoś ratować, próbować wyleczyć, czasem sie zdarzy, że się nie uda, ale przynajmniej był jakiś wysiłek”.
Ja miałem akurat sytuację odwrotną… na szczęście czas już dawno wyleczył rany. Mimo upływu lat wciąż zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że kobieta z trójką małych dzieci zniszczyła małżeństwo i skrzywdziła własne dzieci bez jakiejkolwiek próby ratowania tego, bez żadnego wysiłku?
Psycholog u której układaliśmy plan wychowawczy za głowę się złapała, że chcemy się rozstać. Szybko zdiagnozowała nasze problemy i chciała nam przeprowadzić terapię, ale z jej strony było twarde „nie”.
Nieraz słyszę opowieści o ciężkiej walce o utrzymanie rodziny – są to naprawdę wzruszające historie, przykłady miłości, oddania i poświęcenia. Gdzieś pozostaje żal…
Dlatego mam pytanie skierowane do mam, które odeszły od swoich mężów, czy wcześniej walczyłyście o ratowanie związku? Jeśli tak, to co zrobiłyście? Jeśli nie, to dlaczego? Chętnie posłuchałbym Waszych doświadczeń i spojrzał na problem od drugiej strony.
Pozdr.
T