NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM.

27.06.04, 15:14
jestem samodzielna od samego początku, od urodzenia sie Małego. z byłym mamy
różne problemy,ale czytam tu coraz więcej postów o biciu, poniżaniu,
szarpaniu, policzkowaniu i jestem przerazona.
oczywiście zdaję sobie sprawe, jak powaznym problemem jest przemoc w
rodzinie, ale jednego NIE MOGE ZROZUMIEĆ. jak kobieta, która jest bita,
poniżana, obrażana w domu przez męża, chłopaka, moze miec wątpliwości, czy
odejść, zostawić go.
czy w momencie, gdy poczuje się fizyczny ból zadany przez partnera można
miec jeszcze na coklowiek nadzieje. czesto zadawane jest pytanie " czy on się
zmieni?" i mimo, że kobiety wiedzą, że nie to tkwią w rodzinnym bagnie. pytam
w imię jakich ideałów?
trudo mi to zrozumieć. przeciez jeżeli kobieta niezareaguje przy pierwszym
uderzeniu, popchnięciu to ten sadysta gótów pomysleć, że dostał pozwolenie na
takie zachowanie.
jestem bardzo przerażona tym, co sie dzieje i nie moge zzrozummieć, jak
kobieta może narażac swoje dzieci na takie życie.
co Wy sądzicie?
pozdrawiam. i.
    • brzdacelka Re: NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM. 27.06.04, 15:57
      Czesc Baby!
      Ja tez nie moge tego zrozumiec, chociaz znam taki przypadek gdzie dziewczyna
      tkwi w takim zwiazku juz od kilku lat, bo ona ciagle wierzy ze on sie zmieni,
      ze to juz ostatnia awantura, wiecej nie bedzie itd. Dodatkowo jej rodzice u
      ktorych szukala jakiegokolwiek wsparcia i pomocy, stwierdzili ze sama sobie
      wybierala meza to niech sobie teraz sama radzi!!!!
      Dla mnie to szantaz psychiczny, z ktorego kobieta nie potrafi sama wyjsc!
      Wydaje mi sie, ze duzo kobiet boi sie tez o tym publicznie mowic, a bez pomocy
      i wsparcia z zewnatrz trudno podjac ta ostateczna decyzje....
    • mate73 Re: NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM. 27.06.04, 16:08
      Jak bys to miala w domu to bys zrozumiala dlaczego kobiety tak robia a jest
      tysiace powodow mozesz mi wierzyc
    • soleilrouge Re: NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM. 27.06.04, 20:27
      Ja też tego nie mogłam zrozumieć dopóki sama nie doswiadczyłam. Strach (że
      sobie nie poradzę, nie pracuję, nie mam własnych pieniędzy, nie mam dokąd
      uciekać),wstyd (bo co sobie pomyślą rodzice, znajomi - im dłużej to trwa tym
      wstyd jest głebszy i kółko się zamyka), nadzieja (bo kiedyś był takim dobrym,
      kochanym człowiekiem, jeszcze się zmieni), wspólne dziecko, a czasem jakieś
      chwile, kiedy wydaje się, że odtąd wszystko będzie lepiej. I jeszcze tysiąc
      indywidualnych powodów.
    • mag_p Re: NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM. 28.06.04, 08:39
      Wiesz - czym sie rozni bol fizycznyod psychicznego.. Tym ze ran tych pierwszych
      nie widac i tylko ty je czujesz. Rownie dobrze mozna zadac sobie pytanie czemu
      kobiety sa z faetami ktorzy ich ranian - psychicznie, niszcza okazuja
      bezwzglednosc emocjonalan..CZEMU????
      Dlaczego??? Poszukaj w swoim zyciu odpowiedzi . Tam sa one schowane.Poem zmien
      to i naucz swoje dziecko tego.


      Mag
    • angel_73 Re: NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM. 28.06.04, 09:25
      baby111 napisała:

      jak kobieta, która jest bita,
      > poniżana, obrażana w domu przez męża, chłopaka, moze miec wątpliwości, czy
      > odejść, zostawić go.

      Poniewaz to m.in. ja pisalam o przemocy w rodzinie, wiec odpowiadam.
      Poniewaz go kochalam, bo wierzylam, ze sie zmieni, a wytlumaczenie zawsze sie
      znalazlo.

      > czy w momencie, gdy poczuje się fizyczny ból zadany przez partnera można
      > miec jeszcze na coklowiek nadzieje. czesto zadawane jest pytanie " czy on się
      > zmieni?" i mimo, że kobiety wiedzą, że nie to tkwią w rodzinnym bagnie. pytam
      > w imię jakich ideałów?

      Tak, bo slyszysz, ze to ty go sprowokowalas, ze nie wiesz co to tak naprawde
      prawdziwe bicie i nie zdajesz sobie sprawy z tego jak mozna kogos pobic. Czyli
      minimalizowanie tego, co zrobil. Jesli wmawia ci sie cos takiego, zaczynasz sie
      zastanawiac, moze faktycznie przesadzam, moze ma racje. Wiec tkwisz w tym do
      nastepnego razu i do nastepnego.


      > trudo mi to zrozumieć. przeciez jeżeli kobieta niezareaguje przy pierwszym
      > uderzeniu, popchnięciu to ten sadysta gótów pomysleć, że dostał pozwolenie na
      > takie zachowanie.

      niestety tak jest, chociaz nieraz wolalam przemilczec jego zachowanie, w imie
      spokoju, nie rozdrapywania ran i klocenia sie

      > jestem bardzo przerażona tym, co sie dzieje i nie moge zzrozummieć, jak
      > kobieta może narażac swoje dzieci na takie życie.

      bo slyszy, ze dziecko powinno miec rowniez ojca, nawet takiego, ktory bije matke

      Ja tez nie rozumiem swojego postepowania, bo rozum mowi co innego, a serce co
      innego. Gdybym byla obiektywna, juz by mnie w tym zwiazku dawno nie bylo.
    • baby111 zapytam ponownie... 28.06.04, 12:53
      przeczytała w jednej z odpowiedzi, że jest milion powodów dla których kobieta
      godzi się na takie życie. a co ze strachem? upokorzeniem? brakiem szacunku? jak
      wierzyc w siebie? ufac komukowiek? czy w takim zyciu jest miejsce na uśmiech,
      cieszenie się macierzyństwem? rozwijanie się? ja zostałam upokorzona, wyzwana,
      szarpnięta. bolało. bardzo i fizycznie, ale bardziej psychicznie i gdy o tym
      teraz myslę to boli jeszcze bardziej i płakac się ciagle chce, bo straciłam
      wiarę w siebie. poczułam się mała, zdeptana, zraniona, przestraszona, bezsilna,
      nic niewarta. ale to zdarzenie było dla mnie decydujacym "kopniakiem", bo
      pomyślałam,ze jesli mu na to pozwoliłam to znaczy, ze sama siebie nie
      szanuję.cholera, jak to boli.
      dlatego dziwie sie, jak po takich sytuacjach można dalej w tym tkwić. bagnie.
      pozdrawiam. idę budowac siebie na nowo.
      i.
      • soleilrouge Re: zapytam ponownie... 29.06.04, 22:25
        Myślę, że większość z nas zrobiło to samo co Ty. Może niektóre kobiety nie
        znajdują w sobie dość siły by odejść, nie wiem, ja odeszłam.
Pełna wersja