baby111
27.06.04, 15:14
jestem samodzielna od samego początku, od urodzenia sie Małego. z byłym mamy
różne problemy,ale czytam tu coraz więcej postów o biciu, poniżaniu,
szarpaniu, policzkowaniu i jestem przerazona.
oczywiście zdaję sobie sprawe, jak powaznym problemem jest przemoc w
rodzinie, ale jednego NIE MOGE ZROZUMIEĆ. jak kobieta, która jest bita,
poniżana, obrażana w domu przez męża, chłopaka, moze miec wątpliwości, czy
odejść, zostawić go.
czy w momencie, gdy poczuje się fizyczny ból zadany przez partnera można
miec jeszcze na coklowiek nadzieje. czesto zadawane jest pytanie " czy on się
zmieni?" i mimo, że kobiety wiedzą, że nie to tkwią w rodzinnym bagnie. pytam
w imię jakich ideałów?
trudo mi to zrozumieć. przeciez jeżeli kobieta niezareaguje przy pierwszym
uderzeniu, popchnięciu to ten sadysta gótów pomysleć, że dostał pozwolenie na
takie zachowanie.
jestem bardzo przerażona tym, co sie dzieje i nie moge zzrozummieć, jak
kobieta może narażac swoje dzieci na takie życie.
co Wy sądzicie?
pozdrawiam. i.