rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy

01.07.04, 21:18
jestem zmuszona do złożenia o taki rozwód ..mam trójkę dzieci jestem bez
pracy a mój mąż porócz tego że mnie zdradza jest agresywny zabrał mi dowód
ostobisty abym nic nie mogła zrobić drogie mamy co ja mam zrobić bo tak
naprawdę myślę że jestem bez wyjścia a on mnie kiedyś zabije zresztą grozi że
to zrobi .....nie mam pieniędzy a dzieci są malutkie..błagam jeśli ktoś wie
od czego mam zacząć to niech mi napiszę ..proszę
    • maminka_wiktorynki Re: rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy 01.07.04, 23:45
      Jeżeli obawiasz się,że Twój mąż będzie ubiegał się o alimenty na siebie to bierz
      rozwód z orzekaniem, jeżeli nie to bez. Ja jestem w trakcie tego z orzekaniem i
      mam jedną rozprawę na pół roku, podczas gdy nie orzekając winy (pomimo jej
      ewidentnej obecności) dostaje się rozwód nawet w pół roku. A w tym momencie
      zależy na czasie. Pozdrawiam i życzę wytrwałości!!!
    • kangureq Re: rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy 01.07.04, 23:45
      a ja bym zglosila na policje kradziez dowodu i zawiadomienie o grożbach
      (zwlaszcza ze zachodzi obawa o ich spelnienie, a to jest juz karalne), co
      posluzy dodatkowo w pozniejszej sprawie sadowej. po drugie zlozylabym starannie
      opracowany pozew rozwodowy i zaczela sie przygotowywac do sprawy sadowej. ale
      to ja. nie wiem co zrobisz ty.
      zycze powodzenia
      anita
    • elaw2 Re: rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy 02.07.04, 11:37
      Wiatj! Ja byłam w podobnej do twojej sytuacji i tez myślałam, że nie dam sobie
      rady. A teraz po kolei. Spróbuj odzyskać dowód (mój mąż zabierał mi na przykład
      klucze do mieszkania i zamykał drzwi, albo korzystał z mojej bankomatowej
      karty). Nie wiem, bo nie piszesz czy masz rodzinę (rodzice) albo znajomych na
      których mogłabyś liczyć. Dobrze by było gdybyś mogła się wyprowadzić, wtedy
      łatwiej jest na wszystko spojrzeć z dystansu. Rozumiem, że to trudne, tym
      bardziej, że masz trójkę dzieciaczków (ja mam tylko jedno). Jeśli nie odda Ci
      dowodu, zgłoś to na policji (wiem że strach i wstyd, ale da się przełamać).
      Teraz groźby. To też możesz zgłosić a nawet powinnaś, choć prawdę powiedziawszy
      na dużo się to nie zda (mała szkodliwość społeczna czynu) ale będziesz miała
      papierek do sądu a to jest ważne! Rozwód. Poszukaj w swoim mieście jakieś
      organizacji np: Centrum Kryzysowe albo Ofiar przemocy w rodzinie albo zapytaj w
      MOPSie i tam za darmo powiedzą Ci co i jak. Mnie pozew pisał prawnik z takiej
      fundacji. Nie masz pracy i pieniędzy, w pozwie proś o zwolnienie z kosztów
      sądowych i opłaty wstępnej. Co do formy z orzekaniem o winie czy bez, to
      zrobisz jak uważasz(ja mam z orzekaniem i faktycznie sprawa się ciągnie już od
      grudnia, ale jeśli wygram to mąż będzie pokrywał wszystkie koszty, no i nie
      będzie mógł wystąpić dla siebie o alimenty, zresztą wina jego jest ewidentna.
      Co Ci jeszcze napisać. Pomyśl o jakiś świadkach do sądu. Teraz jednak
      najważniejsze jest twoje i dzieciaczków bezpieczeństwo, więc pomyśl o jakimś
      lokum. Nie myśl, że tak sobie tu siedzę i daję Ci dobre rady. Ja naprawdę
      doświadczałam przemocy i nie wiedziałam ŻADNEGO WYJŚCIA i bardzo, bardzo się
      bałam, ale miałam maleńkie dziecko i wiedziałam, że teraz jeśli będzie pijany i
      agresywny z dzieckiem pod pachą nie wybiegnę na ulicę. Przedtem przez cztery
      lata tak robiłam. Najważniejsze, zacznij coś robić. Rozejrzyj się, jest dużo
      życzliwych ludzi wokół i to nie banał. Trzymaj się. DASZ RADĘ. Ja też daję a
      przynajmniej staram się...
    • serengetti Re: rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy 02.07.04, 14:07
      Jeśli mogę Ci coś poradzić - uciekaj. I to im prędzej, tym lepiej, zanim ten
      oszołom zrobi Tobie albo dzieciom coś złego. Nie wiem, czy masz rodzinę - jeśli
      masz, to idź do nich. Postaraj się nie być sama... I zgłoś na policję fakt
      kradzieży dowodu, żebyś mogła potem starać się o wyrobienie nowego. Trzymam za
      Ciebie kciuki - pamiętaj, tacy ludzie są nieobliczalni. Jeśli masz dokąd uciec -
      zrób to.
    • maja252 Re: rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy 02.07.04, 22:00
      dziękuję bardzo za odpowiedzi...dowód mi oddał ale to co dziś przeszłam jest to
      poprostu horror ...rano znów doszło do awantury próbował mnie pobić a
      ja "głupia" mu oddałam ..skaleczyłam go szczotką do włosów w głowę ...a on się
      wybrał z tym na policję żeby zgłosić pobicie .....dwie godzinki później
      przyjechała policja ...spędziłam na komisariacie jakieś trzy godzinki na
      szczęscie sprawa jest znana policji bo interwęcji było już kilka i nikt mu nie
      uwierzył że to ja go bije...więc wiele nie zdziałał ..dostałam informacje gdzie
      mam iść i do kogo się zwrócić i od jutra zaczynam zmieniać swoje życie zanim
      wariat nas pozbija........

      pozatym ma nauczkę bo robiąc obdukcję na swoje wielkie rany(skaleczenie około
      0.5 cm)zemdlał na widok krwi (zawsze biedakowi się robiło słabo na jej widok)i
      pani w szpitalu go nie złapała jak leciał więc ma wybitą jedynkę i wielkiego
      siniaka na skroni.....i wiecie co dobrze mu tak może jestem okrutna ale humor
      mi się na cały dzień poprawił .....bóg jednak jest sprawiedliwy
      • chalsia Re: rozwód z orzeczeniem o winie..pomocy 02.07.04, 23:14
        > pozatym ma nauczkę bo robiąc obdukcję na swoje wielkie rany(skaleczenie około
        > 0.5 cm)zemdlał na widok krwi (zawsze biedakowi się robiło słabo na jej widok)
        i
        > pani w szpitalu go nie złapała jak leciał więc ma wybitą jedynkę i wielkiego
        > siniaka na skroni.....i wiecie co dobrze mu tak może jestem okrutna ale humor
        > mi się na cały dzień poprawił .....bóg jednak jest sprawiedliwy

        Buahahahaha big_grinDDDDDDDDDDD
        Piekne.

        Też jestem w "ostrym" nastroju dzisiaj.

        No i trzymam kciuki. Nie daj się ponieść nerwom.
        Pozdrawiam,
        Chalsia
Pełna wersja