Matka-mój problem

15.07.04, 18:51
Mieszkam z rodzicami , bo sytuacja mnie zmusza. Mąż w więzieniu ,do tego
kłamca i nasz związek to tylko papierek. A moja mama zamiast mnie
zrozumieć , to jeszcze dobija. Dogryza mi i nie ma dnia bez kłótni . Ja już
nie wyrabiam . Nie sypiam z mężem , nawet z nim pprzed ślubem nie spałam , a
byłam panną z dzieckiem , a ona potrafi głupoty o seksie gadać i wogóle . Jak
wychodzę z domu , to potrafi pomyśleć , że może z jakimś facetem... Mam dość
życia Nie dość , że kłopoty finansowe, to jeszcze mieszkam u rodziców i mam
tego dość . Ona mnie z moim mężem wykończy ,Ja nie mam siły . Jestem
strzębkiem nerwów i żeby nie dzieci, to nie wiem co bym zrobiła...
Nic mi się już nie chce robić i sama nie wiem co zrobić by było dobrze.
Wczoraj sporzątałam w kuchni i pomyłam szafki( wew. i na zew. ), układałam ,
itd. Był okropny bajzer. Mieszkaj ą jeszcze tu moi 2 bracia i każdy przynosi
i stawia wszystko gdzie popadnie i ma to gdzieś . Jedynie nie zmyłam podłogi
i naczyń ale w zlewie porządek zrobiłam i podłogę zamiotłam . A ona mi
zrobiła awanturę , że mogłam wcale nie sprzątać .A ja sprzątałam przez 1
godz . i mała płakała bo chciała spać i była głodna . I zaczęłam się
denerwować , bo wiedziałam , że i to i płacz będą złe. Już sił nie mam .Dziś
znowu miała mi czelność powiedzieć , że nic nie robię . Bo ona wczoraj zmyła
podłogę i odkurzyła a ja siedzę i mówię, że coś robię. A ja naprawdę
codziennie odkurzam i zmywam przedpokój 7 m. dł . Ona nie widzi , bo roobię
to jak jej nie ma -staram się wtedy,., A nie odkurzam tylko środka, ale
wszystkie boki. Ja po prostu dla niej nie dogodzę . Mam już dość .Nawet nie
mogę nakarmić dzieci kiedy chcę , rozwiesić prania wtedy jak uważam , że
chcę . , zawsze coś nie tak .A nawet moja fryzura jej przeszxkadza-....
Mam dość , bo ja nie umiem tak sobie jednym uchem wpuścić a drugim wypuścić .
Płaczę codziennie . Już nie mam siły .Depresja...mam ją napewno

Co Wy myślicie?
Nie wspomnę jak krytykuje korzystanie z int.
    • zuzneta Re: Matka-mój problem 15.07.04, 22:05
      Cześć!
      Cóż mogę Ci powiedzieć czy doradzić? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to
      SERDECZNIE Ci współczuję. Faktycznie nie masz lekkosad. Jakbys miala jakas prace
      to juz by bylo cos, ale Ty masz za małe dzieci (jak sie domyslam z Twojego
      postu) i pewnie z praca kruchosad(((. A ciekawe co by Twoja matka mówiła gdybyś
      faktycznie nie sprzatała w domu...? Wtedy to by miala powod do narzekań. Ale
      lepiej z nią nie wchodzic w konflikt, bo w koncu u niej mieszkasz i to wlasnie
      jest wielki problem.
      Trzymaj sie mocno!
      Pozdrawiam Aneta.
    • pimpek06 Re: Matka-mój problem 15.07.04, 22:45
      Dzięki Aneto, że mi odpisałaś . Dopiero włączyłam kom. bo nie dało rady
      wcześniej.
      Mam już dość . Dzieciaczki moje mają-1r. 4 m. i 5 l. 1 m. .Mam 2 córeczki, a ta
      starsza jest rozwrzeszczaną pieszczoszką. Są słodkie, ale coraz mniej mam
      ochoty na to by cieszyć się ich dzieciństwem , bo widzę jak ciężkie im
      dzieciństwo dałam .
      Czuję się okropnie, że im taki los zgotowałam . Staram się , ale wiem , że
      dopuki tu mieszkam , to nie będzie lepiej ,bo ja z mamą nigdy się nie
      dogadywałaM, NAWET JAKO MAŁE DZIECKO.
      A najgorsze to to , że łatwo mnie dobić i zranić.Nie umiem teżbyć uległa.
      Chciałam dzieciom dać dom, miłość , rodzinę ...a co ja im dałam ...
    • kamila77 Re: Matka-mój problem 15.07.04, 22:59
      Nie spodoba ci się to, co napiszę, wiec jesli jestes adwrazliwa to po prostu
      nie czytaj dalej.

      To nie Twoja mama jest problemem tylko ty sama. I to, ze do tej pory nie
      odcielas łączącej was pępowiny. Wybacz, ale dla mnie to jest mocno niepoważne -
      żeby dorosła kobieta, matka dzieciom, drobiazgowo wyliczala komuś ile metrow
      korytarza umyla i w jaki sposob szorowala garnki. Przeciez nie w tym problem.
      Nie zyjesz dla matki, zyjesz dla siebie i swoich dzieci. Uwazasz, ze jesli
      wypucujesz wasz dom, ona cie pochwali, to juz wszystko bedzie dobrze? guzik
      prawda, nie bedzie. Macie mocno zaburzone relacje, a jej postepowanie
      ewidentnie zaniza twoja samoocene.

      Oczywiscie, ze twoja mama postepuje niezbyt wlasciwie, ale coz na to poradzic?
      Moze po prostu, kiedy nastepnym razem bedzie ci robic wymowki, sprobuj to
      zignorowac? Na zewnatrz pokiwaj glowa, ale pomysl sobie - "Co mnie to
      obchodzi?". Albo inaczej - zastanów się, gdzie byłabys z dziećmi, gdyby Ona cie
      nie przyjela pod swoj dach. Moze wtedy przestaniesz ją tak potępiać.
      • edzieckokarenina Re: Matka-mój problem 15.07.04, 23:18
        zgadzam się w pełni z Kamilą.
        Sama mieszkam z rodzicami i jestem i za to wdzięczna.Też miałam złe relacje z
        mamą, ale usiadłyśmy wreszcie i szczerze pogadałyśmy.Tobie też to radzę, bo
        skoro razem mieszkacie to należałoby zadbać o dobry klimat w domu-zwłaszcza dla
        dobra dzieci,które patrzą na to jak wy się traktujecie nawzajem.
        Pozdraiwm i życzę dużo siły.
    • pimpek06 Re: Matka-mój problem 16.07.04, 13:51
      ...nie gniewam się na Was . Ja jej nie każe mnie chwalić , tylko ciężko mi
      ciągle robić wszystko tak jak ona sobie zechce. Po prostu ona mnie krytykuje za
      wszystko. A jeśli chodzi o to czy jej pomagam - na tyle ile umiem . Wiem , że
      to jej dom i dziękuje , że moge tu mieszkać , ale nie mogę ciągle robić tak jak
      ona chce. Nawet jak ubiorę dzieci to jest żle i już zrzędzi. Wtrąca się nawet w
      sprawy prywatne związane z mężem , bo niestety, go mam . My mamy taką relacje
      jak ona ze swoją matką.
      Moich braci traktuje inaczej. Uważa, że powinna po nich sprzątać i im wybaczać
      ich odzywki typu, a co masz do roboty, od czego jesteś.
      Potrafi ściszyć telewizor , by słyszeć o czym rozmawiam.
      Juz dawno wiem , żer powinna wynieść się z domu i mąż mi tyo obiecał , gdybym
      wiedziała , że z niego taki kłamca, to nie wyszłabym za niego. A on miał mi
      pomóc być ze mną i nie miałam tu mieszkać .
      Już pewnie byłabym w domu sam. mat. ale wiem , że mężowi to na rękę. Nawet moje
      choroby są mu na rękę , a nie da mi na leczenie.
      Jak chce wyjść do koleżanki , to słyszę , że to żle, bo ona może być
      zazdrosna , bo ja nie żyję z mężem i mówiłam to dziewczynom i nie chce już
      nigdzie prawie chodzić .
      Ja wiem w czym tkwi problem i wiem , że moja wyprowadzka by pomogła, ale jeżeli
      dzieci mają wtedy jeszcze bardziej cierpieć.
      Po wakacjach poszukam pracy i mam nadzieję , że dam radę pracować bo na razie
      się nie nadaje. Mam problemy zdrowotne , a to wina leków, dzięki którym teraz
      choruję za dużo .
      Nie gniewam sie ja po prostu potrzebuje rozmowy , bo to jednak pomaga, o ile
      ktoś mi nie na wciska
      Staram sie od kilku dni zacząć wychodzić z domu .
      Jej nie tyklko o sprzątanie chodzi. Jak kiedyś pojechałam do siostry męża i był
      tam brat męża , to już było gadane.
      Ja i tak na wiele gadek przymykam oko. A jak zaczyna to mówię wyjdż ,po co
      kłótnia , bo wiem , że będzie, to nie ona dalej i nie wyjdzie z pokoju. Nawet
      mój tata jak ona gada to wychodzi z domu . Ja zamykam drzwi , a ona wchodzi i
      gada. Nie raz starałam sie milczeć ale jak, jak ona nie może przestać, bo nawet
      jak przejdę obok to coś niby pod nose , ale burknie.
      Żebyście słyszały jak moja babcia gdera, a potem moja mama wyżywa się na
      mnie .Zawsze po wizycie u swojej matki wraca wściekła i zapłakana i potem ja
      jestem pod rękę i wiem , że zbyle powodu mnie zaczepi. Lepiej jest jak jej nie
      odwiedza .Wtedy nie kłócimy sie już tak często .
      Chyba wiecie jak to jest mieszkać z rodzinką i każdy 5 groszy wciśnie . nawet
      to , że nie chcę córce lania robuić jest niedobre i muszę na ten temat
      wysłuchiwać . A już jej nie biją bo niezłą zrobiłam kiedys awanturę . Najwyżej
      niekiedy dostanie klapsa
      Rozumiem ich , że im zawadzam i nie chcę ale takie życie. Ale jak mam to im dam.
      Pomimo iż się kłócimy to jak jest żle to pomożemy sobie
      Jej nawet przeszkadza jak id ę z maluchami do lekarza, bo ona wie klepiej.
      To moja wina , że u nich mieszkam i chcę ten problem rozwiązać , ale nie mam
      ochoty ładować się z deszczu pod rynnę .
      • katse Re: Matka-mój problem 19.07.04, 22:53
        bardzo Ci współczuje, że musisz mieszkać z Mamą. Ja wiem, że jeśli ja bym
        mieszkała ze swoimi rodzicami mogłoby być podobnie.
        Ja i mama to woda i ogień, albo jeszcze większe przeciwieństwa. Mimo, że z
        wyglądu jak dwie kropeli wody. Ona dokładna, szybka, pracowita, stawiająca
        zadbany dom na pierwszym miejscu, ja leń, powolna, dom na pierwszym miejscu -
        owszem, ale zabawa z dzieckiem, rozmowa z mężem, dobra książka, albo praca
        zawodowa. Ona - ma zawsze sprzątnięte, zorganizowane, ja mam burdel. Ona ma
        męża (mojego tate) pracowitego i pomocnego, ja lenia. Jak do 20 roku zycia
        mieszkałam z rodzicami - sprzeczka goniła sprzeczke. Jedno co nas oprócz
        wyglądu łączy to łzy na wierzchu. Więc wylałyśmy ich tony. Wszystko się
        uspokoiło jak się wyprowadziłam. Kocham, kochałam i będę Mamę moją kochać nad
        wszystko. Jest dla mnie obecnie najlepszą Przyjaciółką!! Ale wiem, że jest to
        możliwe tylko dlatego, że mieszkamy w innych miastach. A jak kilka dni jest u
        mnie - to staram sie jak cholera. I ustępuje jej na każdym kroku. I wiecie co z
        zaskoczeniem obserwuje, że jej charakter zbliża się do mojego!!!
        Ot co.

        Reasumując

        Pimpku

        z tego co napisałaś, że w tarapatach wesprze sądze że nie jest najgorzej.
        I że tak naprawdę chodzi o takie włąśnie domowe kłotnie.

        O sprzątanie, o jego jakość, o to, że pranie wywiesisz nie od razu ale za
        godzinkę, po spacerku np, że Ty sądzisz, że jak dziecko się wybrudzi to nic nie
        szkodzi, a ona inaczej.

        Cóż. Ja chyba w takiej sytuacji, zacisnęłabym żeby i wytrzymała - właśnie dla
        dobra dzieci, bo jak by ich nie było - doradzałabym wojne.

        Pozdrawiam i zajrzyj na poczte

        K
    • pimpek06 Re: Matka-mój problem 19.07.04, 23:07
      ...ale ja jestem chyba pedantyczna , bo mi tak mówią. Ja lubię ład i porządek i
      by rzeczy miały swoje miejsce. Nawet pieluszki z tetry wygotowuję , Ciuszki
      prasuję i wogule . Ja w szafkach mam poukładane -ba lubię porządek i niestety
      to niekiedy jest męczące , bo ciągle sprzątam . U dzieci w szawce poukladane i
      dzieci też wiedzą , gdzie co ma miejsce i leży . Jak coś chcę to wiem na której
      półce po jakiej stronie , pod czym... Lubię porządek i niestety wkurzam się jak
      nie ma go, bo wiadomo, że dziekląc pokój z 2 dzieci nie jest to łatwe. Ciągle
      sie sprząta. A to ja raczej dzieci ciągle przebieram i myję ....Codziennie
      odkurzam , itd. bo ja muszę , bo bym nie wytrzymała. Faktycznie niestety to
      niekiedy bywa męczące. A gdybym mieszkała na swoim to mogłabym zrobić tio
      kiedy chcę i jak chcę . Ja z mamą różnię sie , choćby ukł. w szafie ...już od
      dziecka sama sobie układałam , bo bluzki na kr. rękaw mają swoje miejsce,
      spódniczki swoje, skarpetki....Wszystko ma swoje miejsce i jest poukładane.
      Niekiedy jest bałagan , ale u mnie to ponoć rzadkość. Jak dzieci się bawią to
      owszem , ale staram się sprzątać to co już nie jest potrzebne...
      • as79 Re: Matka-mój problem 06.08.04, 14:18
        z tego co widzę to jestes osobą o duzej wrazliwosci, niskiej samoocenie i
        zwyczajnie boisz sie matki. jedna z dziewczyn napuisala, że powinnas byc swojej
        matce wdziezna, ze mozesz u niej mieszkac. uwazam ze to podejscie jest
        niewlasciwe i sadzac po twoich wypowiedziach moze doprowadzic tylko do dalszego
        brniecia w to bagno i poglebiania twojej depresji. mysle, ze twoja matka ma
        znacznie silniejszy od ciebie charakter i wykorzystujue( byc moze nawe sama nie
        zdaje sobie z tego sprawy) twoja potulnosc, twoj strach przed nia wlasnie tak
        cie traktujac. nie wiem jak wyglada cala twoja rodzina, jakie relacje w niej
        panuja, ale byc moze twoja matke tez kiedys ktos tak traktowal i dlatego ona
        teraz zanalazla sobie kozla ofiarnego w postaci ciebie, tak zeby sie
        dowartosciowac. nie chce jej oceniac, bo tak naprawde nie znam sprawy. jednak
        wiele cech twojej matki, o ktorych piszesz, przypomina mi moja mamę. jest to
        osoba, ktora ma w sobie potzrzebe rzadzenia, kierowania innymi, nawet gdy oni
        sobie tgo nie zycza,uwaza ze skoro mnie urodzila i wykarmila to obliguje ja do
        tego ze ma prawo kierowac moim zyciem. tylko ze ja jestem osoba chyba bardziej
        niepokorna niz ty i nie pozwalam na takie zacowania, jestem stanowcza.
        oczywiscie takie postepoanie moje rowniez sporo mnie kosztuje, bo sama pewnie
        wiesz, ze to bardzo boli gdy ktos bliki (mama) wypowiada rózne, czasem b.
        krzywdzace opinie na twoj temat. i chocby bylo sie nie wiem jak silnym
        psychicznie to nie sposob prejsc obojetnie wobec pewnych rzeczy. jest latwiej
        gdy rani cie osoba obca, ale nie matka. to co ja uwazam, ze powinnas zrobic: po
        pierwsze sprobuj szczerze z nia porozmawiac, przygotuj sie na ta rozmowe,
        powiedz co cie boli, ze bardzo sie starasz, jakie sa twoje odczucia co do calej
        tej sytuacji. nie mysl, absolutnie w ten sposb ze mozesz znosic wszystkie te
        upokorzenia, bo to twoja matka, bo dala ci dom, to do niczego nie prowadzi, ona
        skoro przyjela cie pod swoj dach nie ma prawa kazdego dnia dawac ci do
        zrozumienia ze jestes nic niewarta, meczyc cie psychicznie, nie na tym to
        wszystko polega. przemysl tez swoje zachowanie, moze sa sprawy ktore
        wyolbrzymiasz, moze nastawialas sie ze twoje zycie jest nieciekawe i
        podswiadomie ccesz zbierac od niego same ciosy. a jesli rozmowa nie da skutku?
        jest pewne wyjscie, uwazam ze jesli faktycznie twoja sytuacja jest taka nie
        powinnas sie wahac. uwazam ze owinnas wtedy skorzystac z domu samotnej matki,
        tam z pewnoscia odnalazlabys spokoj, moze udaloby ci sie uniezaleznic rowniez
        finansowo. tobie i twoim dzieciom nalezy sie szczescie i spokoj!przemysl to.
        nie wiem skad pochodzisz, ale w internecie mozesz przez wyszukiwarke odnalezc
        adresy takich domow. moze to bedzie wyjscie z sytuacji? myslisz moze ze sie
        wymadrzam, ja tez obecnie jestem w ciezkiej sytuacji, mysle o tym co zrobie ze
        swoim zyciem, a i adresow z domami samotnej matki tez juz po cichu szukam, mam
        tylko nadzieje jeszcze ze moze nie bede jednak musiala z nich korzystac. zycze
        ci powodenia i odwagi, pomysl o sobie, swoim szczesciu, jesli ty bedziesz
        nieszczesliwa to twoje dzieci rowniez. a wiesz pewnie ze dzieci zwykle
        powielaja styl zycia rodzicow. daj sobie i im szanse na szczesliwsze zycie, to
        naprawde jest mozliwe tylko odwagi. bede trzymala za ciebie kciuki. acha, i
        absolutnie nie zwazaj na to "co ludzie powiedza", to twoje zycie, pamietaj
        otym.
Pełna wersja