haribo
19.07.04, 11:34
Muszę się wyrzyalić. Mam totalnego doła. Nie wiem czy to przez tą pogodę
(upały), czy te spacery, sama nie wiem.... Czuję w sobie ogromną pustkę,
bezradność i żal. Niektóre z Was znają moją sytuację. Mąż zostawił mnie w 8
tygodniu ciązy, po czy złożył pozew o rozwód (nie chciał żyć w "jak w
klatce", zyli utrzymywać żonę (od 1 kwietnia jestem bez pracy) i dziecko).
Cała ciaża była dla mnie najcudwniejszym fragmentem mojego życia, a
jednocześnie największym bólem. Wszystko było ok do końca 7 m-ca, potem
zaczęła się ta cholestaza i stach o życie dziecka. Brzuch urósł mi do
gigantycznych rozmiarów, przez co nie chciao mi się nawet ubierać aby wyjsć
na spacer. Zresztą miałam dość samotnych spacerów, kupowania ciuszków dla
małej..... BYło mi źle, ale się nie żaliłam, aż do teraz. Chyba pękam
wewnętrznie. Nie wytrzymuję!!!! Zawsze byłam dzielna, silna, twarda, a
teraz... nie wiem co się dzieje. Do tej pory umiałam walczyć ze wszystkimi
przeciwnosciami losu, byłam optymistką, wierzyłam że się uda i patrząc z
perspektywy czasu udawało się.
Mam dość radzenia sobie ze wszystkim sama, mam dość samotnego martwienia się
się o wszystko, mam dosć bycia dzielną, odważna, twardą i silną kobietą. Ja
chcę poprostu być KOBIETĄ!!!!
Sorry dziewczyny, ale musiałam sobie jakoś ulżyć, tylko czy jest mi lżej.
Mogłabym tu moje żale wyrzucać jeszcze przez kilka godzin, ale po co???? Jest
mi zaje...ście źle.