nana_za
21.07.04, 14:10
Witajcie dziewczyny.
Od jakiegoś czasu sledzę Wasze forum - teraz postanowilam do Was dolączyć.
Liczę na Waszą radę i wsparcie, ponieważ jestem o krok od decyzji, aby
zasilić szeregi "samodzielnych"... I tu zaczyna się mój problem, a raczej
moje dylematy...
Po przeczytaniu Waszych postów doszlam do wniosku, że większość z Was to
osoby, które wlaściwie zostaly "popchniete" w samodzielnośc przez Waszych
mężczyzn, z róznych powodów. A czy są wśród Was takie, które same zdecydowaly
się odejść, z dzieckiem, z normalnej rodziny dla swoich powodów?
Mój mąż jest zupelnie zwyczajny, myslę, że wiele z Was mogloby nawet go
pozazdrościć - kocha nade wszystko nasze dziecko, zajmuje sie nim z oddaniem
i... mówi, ze kocha mnie. Sielanka? Może... Ale ja już nie mogę, nie kocham
go, jest dla mnie zupelnie obcy, nie znoszę jak mnie dotyka. To trwa już
dlugo, bardzo dlugo. Byl taki moment, że postanowilam jakoś spróbować, nie
udalo się i teraz nie wytrzymuję już tego psychicznie. Chcę odejść.
Postanowilam. Ale... No wlasnie - tak cholernie sie boje - tego, co bedzie,
rzeczywistości, rachunków, tego jak dam sobie radę z dzieckiem w wynajetym
mieszkaniu (musialabym sie wyprowadzić od niego), mając stala pracę, w ktorej
jestem przez większość dnia.
Jak Wy poradzilyście sobie, co Was przerażalo, a potem okazalo sie nie takie
straszne (mam nadzieję, że byly takie sytuacje...), a co Was zaskoczylo, bo
tego nie przwidzialyście? Jak zorganizowalyście Wasze nowe życie?
Napiszcie proszę, mam nadzieję, że w jakiś sposób mi to pomoże - liczę na
Waszą życzliwośc i trzeźwość osądów.
Nana