czarownica37
28.07.04, 17:37
nie mogę się pozbierać... coś do mnie zaczyna docierać...
jestem nieodpowiedzialną kobietą... spieprzyłam życie sobie, dzieciom, i
drugiemu meżowi...
dwa nieudane małżeństwa, z tego trójka dzieci bez ojców, ja samotna i
rozgoryczona, pokaleczona...
słyszałam ostatnio opinię, że ten, kto rozbija rodzinę powinien być z niej
eliminowany, nie ma prawa do niczego, do dzieci tym bardziej, należy go
zniszczyc.... (to ja rozbiłam naszą rodzinę, a przede wszystkim założyłam ją
lekkomyślnie i nieodpowiedzialnie, nigdy nie powinnam była wychodzić za niego
za mąż)
nie ma prawa do niczego dla siebie...
jedyne, co moze zrobic, żeby zmazać swoją hańbę to poświęcić się dla dzieci,
jeśli juz je ma...
cieżko żyć ze świadomoscią, że się popelniło tyle błędów... że się jest
nieodpowiedzialnym... że nie mogę oczekiwać niczego dla siebie...
płaczę... ile razy sobie to przypomnę... płaczę z żalu...
potrzebuję Miłości, opieki, troski... nie mam już siły być ciagle matką
bohaterką (choć do bohaterstwa mi daleko)... potrzebuję oprzeć się na kimś...
idiotka- marudzę teraz, a mam to wszystko z własnej winy

((((((((((