ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym.....

30.07.04, 12:23
Od 2 miesięcy jestem samodzielną mamusią.Samodzielność spadła na mnie jak
grom z jasnego nieba....własciwie z dnia na dzień.Na początku było cholernie
ciężko.Przepłakane dni, przepłakane noce, ale teraz powolutku wracam do
siebie.I choć mój już prawie eks mnie bardzo skrzywdził ja nadal go bardzo
kocham i właściwie nie wyobrażam sobie życia z innym facetem.CZy to
normalne???CZy coś jest nie tak? JEmu to przyszło tak łatwo!!Nowy dom , nowa
kobieta i nawet nowe dziecko(jej).A ja nie potrafię się z tym łatwo uporać i
w tej chwili jestem pewna że już do końca życia bedę sama......POzdrawiam.
    • betty_boop Re: ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym 30.07.04, 12:41
      TERAZ sobie nie wyobrażasz, co zresztą świadczy, że jesteś normalną dziewczyną.
      Nikt NORMALNY nie odkochuje się z dnia na dzień. Co do faceta-nie wiem jaka
      była wasza sytuacja dokładnie, ale to też niemożliwe, żeby kochał Cię szalenie,
      wszystko było pięknie i cudownie, aż pewnego dnia on poznaje inną kobietę i
      odchodzi sobie. Coś musiało zgrzytać... Ale to już teraz nieistotne. Wiem, że
      to banalnie brzmi- ale jedynym dla Ciebie lekarstwem jest czas, czas, czas. Nie
      wyobrażasz sobie teraz bycia kiedyś z kimś innym, ale pewnego dnia sobie
      wyobrazisz, co więcej- to się stanie wink Trzymaj się!
    • iziula1 Re: ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym 30.07.04, 19:55
      Jakimkolwiek człowiekiem był twój eks na pewno nie zasługuje by był ostatnim
      facetem w twoim życiu.Zbyt wielki to byłby zaszczyt dla niego.Daj sobie czas a
      wszystko samo minie a potem samo przyjdzie.Jak już będziesz gotowa.Pozdrawiam
      Cię cieplutko i twoje dzieciątko.
    • czarnacz Re: ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym 04.08.04, 11:29
      Emilko imienniczko mojasmileniemartw sie ja mam to samo,ale zobaczysz gdy poznasz
      jakiegos ciekawe mezczyzne,to nawet nie bedziesz myslala o swoim bylym.Nie
      bedzie istatnil juz dla ciebie,milosc zabija sie miloscia....ja mam nadzieje,ze
      kogos znajde,już ponad 3 miesiace jestem sama.Ale zobaczymy,ja jeszcze swojemu
      ex pokazesmileTy także!!!Jak on zobaczy,że masz kogos to nawet zapragnie
      wrócic,ale ty sie nie dajsmile
    • mysha1 Re: ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym 04.08.04, 11:44
      kurcze znam to...ale jak tu byc z kims kto nie szanuje,odchodzi
      zaniedbuje...kieruje nami jakas taka chec utrzymania czegos w imie najwyzszych
      idealow...czasami jest to milosc,albo jej wyobrazenie..mnie sie wydaje ze nadal
      go kocham ale kiedy sobie przypominam te wszystkie
      romansiki,smsiki,szturchanie,bicie nawet.....a to wszystko widzi moj brzdac....
      dzieki za twoj post uswiadomil mi ze ja kocham jakies wyobrazenie mojego meza
      ktore mam w glowce.smutne...ale dobrze ze do tego doszlam..
    • ewik25 Re: ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym 04.08.04, 14:35
      Emilcia!!!

      Twoja reakcja jest prawidlowa.Mysle,ze jeszcze troche czasu minie zanim
      dojdziesz do siebie.Dwa miesiace to bardzo krotki okres,ja jestem w separacji
      ponad pol roku i do konca sie nie pozbieralam ale staram sie isc do
      przodu.Facetom zawze to latwo przychodzi zwlaszcza kiedy sa nieodpowiedzialni i
      nie dorosli albo nie zdaja sobie sprawy jaka krzywde wyrzadzaja.Bedzie Ci
      pewnie ciezko zaufac mezczyznie,ale na to wszystko potrzeba czasu.Jak chcesz
      podam Ci moje GG to porozmawiamy sobie 8945804.Trzymaj sie cieplutko i
      pamietaj,ze jestem z Toba myslami.Ewik
      • emilciaaa2003 Re: ale ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym 05.08.04, 11:29
        HEj dziewczyny!!Dzięki że coś do mnie naskrobałyście.TAkie pocieszenia naprawdę
        dużo dają.Choć faktycznie minęło dopiero 2 miesiące ja już troszkę inaczej
        patrzę na całą sprawę.Kocham go nadal ale jak dowiaduję się o jego coraz to
        innych romansidłach z czasów naszego bycia razem to poprostu wymiękam.I nawet
        zaczynam się cieszyć ,że tak się stało.Choć teraz mam bardzo niską samoocenę i
        nie jestem w stanie uwierzyć że jakis facet mógłby na mnie zwrócić uwagę to
        wiem że mój już prawie eks nie był mnie warty.Wierzę w sprawiedliwość.
        .......Nie można budować swojego szczęście na códzym nieszczęściu.......

        POzdrawiam wszystkie mamuśki i ich słodkie bobaski.
    • pabloha Zastanawiam się ... 05.08.04, 15:16

      czy w takich przypadkach chodzi o mężczyznę, który odchodzi i uczucia kobiety?
      Dlaczego tak łatwo przeskakuje się nad rozpadem związku do nurtujacego pytania,
      czy znajdzie sie jeszcze ktoś? Nagle kobieta otwiera oczy ze zdumienia, że ktoś
      przestał ją kochać i jest to dla niej dowodem na to, że jest bezużyteczna. Więc
      będzie szukać potwierdzenia swojej atrakcyjności przez znalezienie kolejnego
      partnera. A pomysł pokazania exowi na co (a może raczej kogo) stać, jest po
      prostu żenujący. Nie mozna żyć w stanie oczekiwania na rycerza na białym koniu.
      Trzeba stanowić silną jednostkę, aby wymagać i oczekiwać czegos od innych.
      Kobiety, które są samodzielne, buntują się, że wszystko jest na ich barkach ...
      To chyba tata_małolata powiedział, że kobiety traktują facetów jako narzędzie
      do samodzielnego (dzięki alimentom) wychowywania wspólnych dzieci.
      pozdrawiam
      pozdrawiam
      • burza4 Re: Zastanawiam się ... 05.08.04, 15:54
        Wiele w tym racji, ale jest jeszcze jeden aspekt. Poradzenie sobie w kryzysowej
        sytuacji, wyjście na prostą, sukcesy zawodowe itp. nie smakują tak samo w
        pojedynkę po prostu. Poczucie własnej wartości nie jest bezpośrednio zależne od
        posiadania czy nie posiadania swojego faceta. Będąc z eksem to poczucie miałam
        znacznie mniejsze, niż wtedy kiedy odeszłam i byłam zdana na siebie. Niemniej
        jednak samorealizacja nie do końca mnie satysfakcjonowała. Poczucie własnej
        wartości odzyskałam jako człowiek, jako kobieta - czegoś mi brakowało po
        prostu. Poczucia, ze dla kogoś jestem najwazniejsza, że ktoś rzuci wszystko i
        przyleci pomóc, że moje problemy nie są wyłącznie moimi, że kogoś obchodzę...
        Świetnie dawałam sobie radę sama, ale to nie znaczy, że nie brakowało mi
        bratniej duszy, żebo się tymi radościami dzielić. I też czasem się
        zastanawiałam czy już zawsze będę sama, bo wbrew pozorom zaradna kobitka nie
        jest aż tak interesującym materiałem na partnerkę. Bo byle co jej nie zadowoli.
        Czułam się atrakcyjna i niejeden absztyfikant dał temu wyraz, ale był tez
        pewien szkopuł - najwidoczniej nie na tyle, żeby przejść do porządku dziennego
        nad tym, ze mam dziecko sad trochę to potrwało, ale dziś np. mój ukochany
        stwierdził rano, że tak ładnie wyglądam, że boi się że ktoś mu mnie porwie po
        drodze smile) i kazał się bronić. Żadna super premia tego nie zastapi!
        • chalsia Re: Zastanawiam się ... 05.08.04, 23:33
          >jako kobieta - czegoś mi brakowało po
          > prostu. Poczucia, ze dla kogoś jestem najwazniejsza, że ktoś rzuci wszystko i
          > przyleci pomóc, że moje problemy nie są wyłącznie moimi, że kogoś obchodzę...
          > Świetnie dawałam sobie radę sama, ale to nie znaczy, że nie brakowało mi
          > bratniej duszy, żebo się tymi radościami dzielić. I też czasem się
          > zastanawiałam czy już zawsze będę sama, bo wbrew pozorom zaradna kobitka nie
          > jest aż tak interesującym materiałem na partnerkę. Bo byle co jej nie
          > zadowoli.

          No i jeszcze kwestia dziecka.

          Absolutnie i całkowicie podpisuję sie i identyfikuję z tym co powyżej -
          autorstwa Burzy.

          Pozdrawiam,
          Chalsia.
          • ewik25 burza... 06.08.04, 01:30
            Ja rowniez zgadzam sie z Toba w zupelnosci.Nic dodac nic ujac.Pozdrawiam.Ewa
          • emilciaaa2003 Re: Zastanawiam się ... 10.08.04, 14:16
            JA nie oczekuje na rycerza na białym koniu.Wręcz przeciwnie ja chcę stać się
            samodzielną, silną mamuśką.I nie muszę potwierdzać swojej atrakcyjności w
            ramionach coraz to nowych kochanków.JA poprostu myślę już na
            przyszłość.Cholernie się boję.obawiam się tego co będzie za kilka misięcy za
            rok za parę lat..... i nie potrafię sobie tego wyobrazić.Jeśli chodzi o kwestię
            męskiego ramienia to to chyba normalne że nie chcę być sama.JA chcę mieć kogoś
            z kom będę mogła posiedzieć, pogadać w mroźny zimowy wieczór, kiedy moja mała
            już będzie słodko spała.Tylko cały czas zastanawiam się czy zdołam się jeszcze
            z komś związać tak na poważnie oddając całą siebie????? Nie zrozumcie mnie
            źle.POzdrAWIAM SERDECZNIE.
Pełna wersja