tatuś, który nie chce się widywać

31.07.04, 22:36
Cześć dziewczyny. Mam 2,5-letnią córeczkę, której ojciec nigdy nie utrzymywał
z nią kontaktu i tak już pewnie zostanie. Nie zna słowa 'tata', choć
doskonale mówi. Kiedy zacząć z nią rozmawiać na ten temat? Jak jej to
wyjaśnić, żeby nie bolało? Zauważyłam, że ostatnio bardzo interesuje
sie 'panami', którzy towarzyszą innym dzieciom na placu zabaw. Pomóżcie,
proszę! Odkąd przyszła na świat nie potrafię o niczym innym myśleć.
    • baltycki Re: tatuś, który nie chce się widywać 31.07.04, 22:49
      Pomysl tez o takim panu towarzyszacym smile))
      • monika753 Re: tatuś, który nie chce się widywać 31.07.04, 23:34
        no cóż, to chyba nie rozwiązuje problemu, prawda?
        • kamila77 Re: tatuś, który nie chce się widywać 31.07.04, 23:39
          Odpowiem typowo kobieco: to jest typowo męskie podejscie do sprawy: uchwalmy
          ustawę, ze jest lepiej, to bedzie lepiej.
        • kruszynka301 Re: tatuś, który nie chce się widywać 01.08.04, 08:12
          znalezienie partnera nie rozwiąże problemu, może jednak w znaczący sposób go zminimalizować. Chociaż moja córa ma 4 lata, nie pyta o swojego tatę, bo jego odpowiednika ma od kilku lat w domu, i on jest na pierwszym miejscu. Ojciec biologiczny przychodzi regularnie, ale rzadko.
    • maligne Re: tatuś, który nie chce się widywać 02.08.04, 16:10
      monika753 napisała:

      Zauważyłam, że ostatnio bardzo interesuje
      > sie 'panami', którzy towarzyszą innym dzieciom na placu zabaw.

      no to mamy dzieci w tym samym wieku, moj byly wprawdzie odwiedza synka chociaz
      bardzo nieregularnie ale moj synek i tak bardzo zaczepia panow na placu zabaw.
      chce sie bawic, w domu wspomina ojcow innych znajomych dzieci, ktorych zna.

      a mnie serce boli, jak widze jak sie do obcych facetow usmiecha a oni przeciez
      bawia sie ze swoimi dziecmi i wcale nie maja ochoty go zabawiac. no ale nie
      uciekne z placu zabaw przeciez. niestety nie pomoge Ci konkretnie. poczekaj az
      sama Cie zapyta, wtedy jej wytlumaczysz. ja czekam na pytanie czemu tata z nami
      nie mieszka, jeszcze nie padlo. ale to juz ten wiek, ze sie zbliza.
      pozdrawiam serdecznie
      maligne
      • monika753 Re: tatuś, który nie chce się widywać 02.08.04, 22:19
        Moja córka gdy tylko ma okazję lgnie do dziadka. Potrafi godzinami po prostu na
        niego patrzeć. Obcych tatusiów nie zaczepia, ale się im bacznie przygląda.
        Czasami czuję, że ona wie, o nic nie pyta, ale wie, przynajmniej intuicyjnie,
        ze coś jest nie tak. Ma wtedy takie spojrzenie, ze serce mi pęka.
        • haribo Re: tatuś, który nie chce się widywać 03.08.04, 22:22
          Moja ma dopiero 6,5 miesiąca, ale ja już własnie od tego czasu (a nawet dłużej)
          zadaję sobie też pytanie - co ja jej powiem jak ona zapyta o niego. narazie jak
          najęta ciągle mówi "tatatatatatatatata"..... Ale dzieci są mądrzejsze nim nam
          się wydaje. Pamiętam jak dzień przed sprawą o alimenty mała leżała na
          przewijaku, ja stałam obok i bardzo się bałam czekającej mnie rozprawy (a chyba
          bardziej spotkania z NIM). W pewnym momencie powiedziałam "Widzisz kochanie
          jakiego masz ojca.... a ja się tak bardzo boję". A ona spojrzała na mnie ufnie
          tymi grafitowymi oczkami (jakby mówiła - nie bój się, masz mnie) i wsunęła
          swoją maleńką rączkę, w moją dłoń, która leżała na przewijaku obok jej
          bioderka. Jak ja wówczas się rozpłakałam. A ona miała wtedy niecałe 4 m-ce.
          • chalsia Re: tatuś, który nie chce się widywać 04.08.04, 00:06
            Haribo, ulżę Ci - akurat "tatatatatata" to jeden z pierwszych zestawów przy
            gaworzeniu. To norma. Nie ma oczywiscie nic wspólnego z osobą ojca. Może
            dlatego, że od mamamamamam tatatatatata dadadadada bababababa dzieci zaczynają
            gaworzyć, te właśnie sylaby wybrano na określenie konkretnych osób.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
            • haribo Re: tatuś, który nie chce się widywać 04.08.04, 11:08
              Chalsia powtarzasz się, o tym już pisałaś, a ja umiem czytać. Gdybyś wiedziała
              coś ciekawszego na gnębiące nas pytania, to wówczas pisz.
              • chalsia Haribo, jak wstałaś dziś lewą nogą ..... 04.08.04, 11:14
                to bądź łaskawa wyżywać się na swoich bliskich albo na ścianie, a nie na mnie.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • haribo Nim coś napiszesz to pomyśl 05.08.04, 21:36
                  Nie wiem czemu sądzisz że się wyżywam. To którą noga wstaję to moja sprawa i
                  nie szukam podowu do kolejnego bezsensownego sporu na forum.
                  Chodzi mi o to, że o tym co dziecko mówi juz pisałaś, więc nie ma sensu się
                  powtarzać, a temat głowny wątku i problem tu poruszony był zupełnie inny.
                  Ciebie on chyba niedotyczy, bo z tego co się orientuję, dogadujecie się w miarę
                  z ojcem dziecka i dzieciak ma z nim kontakt, więc trudno Ci wyobrazić jak ja
                  się czuję już teraz kiedy mała ma 6,5 miesiąca i gada cały czas "tatatata" -
                  nawet jeśli jest to "nieświadoma" mowa. I przeraza mnie myśl jak wytłumaczyć
                  małemu dziecku (nie wiem 2-letniemu, 3 - ??? - nie mam pojęcia kiedy postawi to
                  zasadnicze pytanie), dlaczego tata nie jest z nami, dlaczego ona nie mam
                  tatusia, a Ania z piaskownicy to ma i Pawełek i KUba też.
                  A moich bliskich pozostaw w spokoju, bo ja Twoich się nie czepiam.
                  Pozdrawiam.
                  • chalsia Re: Nim coś napiszesz to pomyśl 05.08.04, 23:47
                    Chyba jednak masz dół skoro piszesz np. taki tekst "A moich bliskich pozostaw w
                    spokoju, bo ja Twoich się nie czepiam." A gdzie ja się Twoich bliskich
                    czepiałam????

                    Wiesz, ja mam jednak wrażenie, że problem jest taki sam, a nawet chyba łatwiej
                    dziecku wytłumaczyc dlaczego ojca w ogóle nie ma w życiu, niż dlaczego ojciec
                    jest z doskoku i ma inny dom. Ale pewności nie mam.
                    A jak się czujesz - wiem bo widziałam jak dwulatek zareagował na zerwanie
                    kontaktu przez ojca na 1- 1,5 miesiąca (tylko !!).

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
                    • haribo Re: Nim coś napiszesz to pomyśl 06.08.04, 13:15
                      Wydaje mi się, że było by prościej gdybym miała dożywtonią pewnosć, że tatuś
                      sobie nigdy o dziecku nie przypomni i nie będzie robił małej wody z mózgu i
                      opowiadał nie stworzone historie, ze był daleko i zarabiał, albo, że bardzo
                      chorował i nie mógł przyjechać, bo w opowiadaniu bajek to on jest dobry.
                      Przypuszczam, że drugą rodzinę kiedys on też założy (jeśli już nie założył??) i
                      może zawsze bedziemy miały święty spokój, albo będę musiała przechodzić przez
                      to przez co przeszłaś Ty i Twój synek, z tym, że podwójnie, bo najpierw będę
                      tłumaczyć, dlaczego nie ma tatusia, a potem dlaczego ma inną żonę i inne dzieci
                      i mieszka z nimi a nie z nami.
                      Nie ukrywam, że zawsze marzyłam o pełnej rodzinie, pełniej miłości i szacunku.
                      A sierotę z małej nim jeszcze przyszło na swiat zrobił świadomie jej ojciec i
                      tego nie jestem w stanie kiedykolwiek mu wybaczyć.... Bo jeśli my się nie
                      dogadywaliśmy, nie układało się nam, to nie znaczy, że dziecko powinno być
                      traktowane jak powietrze....
                      I już nie wiem co jest latwiejsze... najlepiej jakby go nie było....
                      Pozdrawiam.
                      P.S. Proponowalaś abym się wyżyła na moich blikich....
                      • dom_ognisko Re: Nim coś napiszesz to pomyśl 09.08.04, 08:52
                        Nie wiem harbio- komu jest ciezej a komu lzej. Mozna przezyc bez ojca i nie
                        cierpiec i z ojcem i nie ceirpiec. A mozna i z cierpieniem- w duzym stopniu
                        zalezy to o wlasnie rodzicow. Czyli czy zrobimi z tego tragedie czy nie.
                        Jesli Ty nie zrobisz z tego tragedii i nie bedziesz podchodzic do tego jak do
                        nieszczescia- to dla dziecka nieszczciem to nie bedzie.
                        Mnie latwo mowic- bo ja coz , jestem w sytuacji gdy ojciec dziecka niby chce
                        sie z nim widywac , ale berdziej zalezy mu chyba na szarpaniu i posiadanu -.
                        Wlasnosci- nakleic pieczatke i kontrolowac zycie z domu z ktorego sie odeszlo.
                        Pamietac o swich prawach - zapominac o obowiazkach.
                        Walczyc na przekor mozliwosciom dziecka . -to czasem dewiza niektorych panow. i
                        slowa"musi sie przyzwyczajic,". "Musi sie z tym pogodzic" - o dziecku ,. Szkoda
                        ze nie sa Ci panowie tac stanowczy i tacy bezwzgledni sami do siebie.
                        I jak zyje sie takiemu dziecku , ktory w domu jedengo rodzicow panija 100% inne
                        zasady niz w domu drugiego. Gdy przeprac miedzy rodzicami jest tak wielka , ze
                        nie ma mozliwosci porozumienia.
                        Gdy wszystko jest inne tam i tu.. Gdy dziecka nie rozumie dlaczego to co dobre
                        tam przestaje byc dobre tu . Jak nauczyc norm, zasad postepowania. Jesli jeden
                        rodzic mowi , ze trzeba sie klaniac a drugi , ze nie i wykpiwa tych co sie
                        klaniaja.
                        Jak nauczyc dziecko szacunku do ludzi - jesli jeden rodzic demostruje jego
                        brak- na kazdym kroku.
                        Jak nauczyc szacunku do uczuci i empatii - jesli w jednym, domu jest to cenione
                        a w drugim wykpiwane?
                        Dorosly moze by sobie z tym poradzil- jesli mailby silna osobowsc - a nie
                        dziecko.. np w iwelku 2 , czy 3 lat.

                        Pozdrawiam

                        • chalsia Re: Nim coś napiszesz to pomyśl 09.08.04, 11:35
                          Oj tak, to jest i dla mnie największy problem. W 100% podpisuję się pod Twoim
                          postem Dom-ognisko

                          Pozdrawiam,
                          Chalsia
    • griffon Re: tatuś, który nie chce się widywać 03.08.04, 23:03
      Mam podobny problem pomimoze moi synowie maja odpowiednio 7 i 9 lat też bardzo
      tęsknia za matką. Mój starszy syn tulił sie do mojej przyjaciułki mimo ze
      widział ja dpopiero po raz trzeci w zyciu. Sam nie wiem co Ci radzic moze
      znajdź sobie kogoś kto zaakceptuje was oboje. Pozdrawiam marek
      • monika753 Re: tatuś, który nie chce się widywać 03.08.04, 23:56
        Dzisiaj pani w przychodni zapytała moją córeczkę: "A kogo ty bardziej kochasz,
        mamusię czy tatusia?" A ona nie odezwała się ani słowem, otworzyła szeroko
        buźkę i nic nie powiedziała. Spojrzała tylko na mnie takim wzrokiem, pytającym
        i zaniepokojonym, takim wzrokiem od którego ma się ochotę zrobic wszystko, żeby
        tylko dziecko było szczęsliwe. Ale jak ... Dzisiaj chyba nie zasnę.
        • maminekb Re: tatuś, który nie chce się widywać 08.08.04, 22:58
          Jej sad
          Moja Córka jest młodsza - ma dwa lata - ale ostatnio zapytała na spacerze czy
          Pan to tata (pokazując na bawiącego się z dzieciaczkiem ojca)a później w domku
          siedziała kiwała główką i zapytała : mamu (tak odmienia nic na to nie poradzę :
          () nie mam taty? Nie płakałam powiedziałam że nie ma. Często też słyszy jak
          dzieci wołają Taatoo - wychodzi wtedy na balkon i im pomaga i tak krzyczy tato!
          Koszmarne sad serce pęka.
          nie pamięta swojego taty, miała 5 miesięcy jak go widziała po raz ostatni sad(.
          A co do rad żebyś sobie kogoś znalazła - to niesamowite jak dla niektórych jest
          to proste. Przecież nie można być z kimś zeby było normalnie. A miłość etc? Ja
          jestem sama,nie mogę na zawołanie pokochać kogoś, nie mogę być z kimś dla
          zasady. Nie będę szczęśliwa będąc z kimś bez miłości więc i moje dziecko nie
          będzie.
          To chyba najtrudniejsza część samotnego macierzyństwa - te pytania o tatę,
          rozmowy o tatusiach. Dlatego tak bardzo chciałabym żeby jej ojciec widywał ją
          raz na jakiś czas ale cóż nie zmusimy ich do tego ....
          No i dla dziecka to chyba szalenie trudne tyle pytań - jak wygląda, dlaczego
          mnie nie widuje, jaki jest itd. ... To poczucie "gorszości".
          Tak mi przykro tak bardzo chciałbym żeby plemniki posiadali tylko dojrzali i
          odpowiedzialni faceci... Jezu , w życiu tego nie zrozumiem. Rozumiem odejść od
          rodziny od kobiety z którą ma się dziecko - no cóż w końcu tak się zdarza. Sama
          nie raz rezygnowałam z bycia z kimś, z małżeństwa również ale nie widywać
          własnego dziecka.... to takie nienaturalne. Nie ważne. Moim zdaniem
          najważniejsze jest aby nasze dzieci miały w nas oparcie w tych trudnych
          chwilach kiedy ktoś zada bolesne pytanie, zrani, wyśmieje ( a dzieci wobez
          siebie są bardzo okrutne). Wówczas my musimy leczyć rany, wskazać na inne
          aspekty życia, potwierdzić że nie są gorsze i że ich życie też nie jest gorsze
          jest inne. No i nie płakać ...
          • monika753 Re: tatuś, który nie chce się widywać 09.08.04, 21:47
            ja nie wiem, czy dobrze zrobiłam, i robię to nadal, ale uporczywie unikam przy
            moim dziecku słowa 'tata'. Z pełną premedytacja wybieram ksiażki i filmy, w
            których nie występują zadni tatusiowie> obecności drugiego rodzica nigdy nie
            tłumaczę, albo nazywam go panem. Ona nie zna modelu mama, tata i dziecko, jest
            tylko mama i dziecko. Tato mówię tylko do swojego ojca i na tym koniec. Ona
            chyba nie jest świadoma wagi tej drugiej osoby, a jednocześnie COŚ odczuwa,
            pewnie sama nie wie co, no i przeciez słyszy jak inne dzieci uzywają tego
            słowa.Ja chyba oszaleję, jak mnie zapyta. Nigdy nie będę na to gotowa. Wiem, ze
            ten moment nastąpi i od tej chwili jej zycie się zmieni, nasze życie, na
            gorsze. Boże, chyba lepsza jest ta nieświadomośc.
    • alka44 Re: tatuś, który nie chce się widywać 04.08.04, 07:41
      ja juz jestem po, bo dzieci wieksze. Maż zniknął z naszego życia, jak
      najmłodsza się urodziła. Problem znam i wiem jak boli. Wszystkie piszące i tak
      przechodzą to łagodniej. Moze mi sie tylko tak wydaje? Mała jak miała 2 lata
      potrafiła upatrzeć sobie jakiegoś mężczyznę i zapytać, czy jest moze jej
      tatusiem? Starsza miała 3,5 roku jak trafiła na ponad miesiąc do szpitala.
      obraz ojca zatarł się w jej pamieci przez 2 lata, ale tam szczególnie czekała.
      Stała na korytarzu i pytała przychodzących ojców, czy któryś nie jest jej ojcem?
      Jak mi wstyd było, to możecie sobie wyobrazić. Efektem tego było to, ze ojcowie
      odwiedzający swoje dzieci zawsze wstepowali do niej na chwilke i jeszcze coś
      jej zawsze przynosili. Do dzisiaj to pamieta. Chorowała na nerki i lekarze nie
      mogli znaleźć przyczyny. Miała nawet robione kilkakrotne zabiegi operacyjne na
      cewce moczowej w Klinice Akademii Medycznej. Wyniki nie poprawiały się. Po
      dwóch chyba latach pojawił się tatuś i szybko wyniki badań wróciły do normy.
      Lekarze doszli do wniosku, że cała ta choroba ma podłoże psychiczne. Faktem
      było, że jak ojca długo nie było, to stan się pogarszał. Teraz jest wszystko w
      porządku. Ale coś w tym jest. Wydaje mi się, że profesorowie nefrolodzy i
      urolodzy chyba wiedzą co mówią.
      Najmłodsza jest młodsza o rok i 4 miesiące i ona nie pamieta ojca z poczatków
      dzieciństwa i nawet teraz potrafi mu powiedzieć, ze nie jest jej ojcem i nie ma
      nic do gadania. Nawet pyszczy o to, żeby jej udowodnił, a podobna do niego jak
      kropla wody. Dla niej chyba na zawsze pozostanie obcym facetam.

      Wydaje mi się, że zawsze bedzie bolało bez względu na to, kiedy dziecku o tym
      powiesz. Jakby umarł, to mozna by mówić, że był dobry i wspaniały, ale stało
      się i koniec. O żywym ryzykownie bajki wymyślać. U mnie sprawę trochę uprościło
      to, że ex szukali i one były swiadkami tego (policja, komornik)
      Trudno dzieci zamykać w łazience, jak ktoś przychodzi z taką sprawą.
      Moze jakoś samo życie pomoże Wam to rozwiązać
      Trzymajcie się, Alka
      • hankam Re: tatuś, który nie chce się widywać 05.08.04, 17:36
        Tez to znam z doswiadczenia.
        Tata mojej corki widuje sie z nia od czasu do czasu, najczesciej jak go ponagle
        (Hurra, dzisiaj idziemy na basen! No i ja, niestety, tez musze, bo jak zabrac
        dziewczynke do meskiej przebieralni?). Nie dotrzymuje umow - od wiosny
        obiecuje, ze zabierze ja na dzialke. Ostatnio widuja sie coraz rzadziej, bo
        pojawila sie nowa narzeczona - moja znajoma zreszta. Najczesciej mowie, ze Tata
        pracuje.
        Gdy Joasia miala 3 albo 4 latka, na wakacjach stanela zafascynowana widokiem
        Mamy, Taty i chlopca w jej wieku grajacych w noge. Stala i stala, w koncu, z
        wyrazem olsnienia na twarzy powiedziala: Mamo, ja zamienie Tate! Pewnie jestem
        tchorzem, bo z pelna swiadomoscia o co chodzi zapytalam "zamienisz go w co?", a
        ona: "zamienie go na takiego, ktory nie bedzie ciagle pracowal, tylko sie
        bedzie z dzieckiem bawil". Do dzis pamietam kazde slowo!
        • pelaga Re: tatuś, który nie chce się widywać 09.08.04, 07:45
          hankam napisała:

          > Najczesciej mowie, ze Tata pracuje.

          Ja tez tak mowilam, a to nie jest dobre, ani dla dziecka, ani dla Ciebie.
          Pani psycholog pouczyla mnie, ze nie wolno ojca tlumaczyc. Mowic prawde, nie
          nastawiac dziecka negatywnie, ale nie tlumaczyc beznadziejnego ojca
          zapracowaniem. Dziecku najlepiej na pytanie dlaczego tata nie przyjezdza
          odpowiadac "nie wiem", bo to prawda, tak naprawde nie wiesz DLACZEGO. Mozna
          przypuszczac, ze dziecko mu lata kolo d..., ale nie wolno tego powiedziec. "nie
          wiem" to najbezpieczniejsza odpowiedz i na dodatek zgodna z prawda. A jak sie
          ojciec w koncu pojawi, to niech odpowiada dziecku na pytania dlaczego go nie
          bylo, jak Ty ojca wytlumaczysz, to dziecko nie zapyta go dlaczego. A moze gdyby
          jednen z drugim musial sie wytlumaczyc przed dzieckiem, to cos by dotarlo do
          tych ptasich-meskich mozdzkow.

          Dzieci tylko szkoda...

          Pozdrawiam
          • hankam Re: tatuś, który nie chce się widywać 09.08.04, 22:23
            Tez dostalam podobna instrukcje od psychologa. Ale nie umiem jej powiedziec, ze
            tata jest po prostu palantem. Chcialabym, aby miala jakis pozytywny obraz (czy
            slusznie postepuje, nie wiem).
Pełna wersja