Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie

06.08.04, 09:55
Dziewczyny,
Jeszcze nie jestem mamą, mam co prawda Aniołka i nie wiem, czy nie jestem w
ciąży, ale to mniej istotne w tej chwili.Biję się z myślami. On powiedział,
że musimy się rozstać na jakiś czas, bo to dobrze nam zrobi. Bo on musi
przemyśleć. Ja nie uznaję takie rozstawania się na chwilę, uważam to za chwyt
z tanich romansideł. Albo jesteśmy razem, albo nie i nie ma trzeciej
możliwości, ale może się mylę...Między nami stanęła inna kobieta, nie
kochanka, nie koleżanka, a jego siostra. Nie byłam w stanie tolerować jej
knucia intryg i obrażania mnie we własnym domu. On powiedział, że najpierw
był bratem...
Z tą ciążą to głupio wyszło, oboje zachowaliśmy się nieodpowiedzialnie,
trudno nic tego nie zmieni. Jeszcze za wcześnie aby to sprawdzać. Zresztą,
zawsze pragnęłam mieć dziecko, zwłaszcza odkąd moja malutka odeszła...
Tylko dziewczyny powiedzcie co dalej? Bo ja już się gdzieś zgubiłam. Tylko
proszę nie piszcie, że dla dobra ewentualnego dziecka...
ściskam
andzia
    • impala29 Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 06.08.04, 10:20
      anuteczek -chcesz mniec dziecko czy nie??
      przeciez nie muisz byc z nim" a dziecko mozesz miec
    • serengetti Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 06.08.04, 10:35
      Hm, na mój rozum to facet ma coś nie po kolei. Ja rozumiem, że rodzina jest
      ważna, ale kiedyś trzeba się odpępowić, nie uważasz? Tak jak synuś mamusi,
      córusia tatusia, tak i braciszek siostrzyczki... Każde z nich jest dorosłe i ma
      prawo ułożyć sobie życie. Jeśli on siostrę przedkłada nad partnerkę życiową, to
      niech sobie z tą siostrą żyje. Hm, ja jestem zwierzątko popędliwe i szybko bym
      mu odpowiedziała: "chcesz, to idź, ale nie masz żadnej gwarancji, że będziesz
      miał do czego wracać".
      Chyba musisz przeanalizować swoje uczucia do niego. Sprawę ewentualnego dziecka
      pomijam - nie jest to jeszcze nic pewnego, a jeśli będzie, to na pewno świetnie
      sobie poradzisz - i to bez ubezwłasnowolnionego "wiecznego braciszka" przy
      boku. Uważam, że jeśli już teraz masz takie sytuacje, to co będzie za kilka
      lat? Przemyśl to wszystko - pamiętaj, decyzja należy do Ciebie.
    • elmira_k Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 06.08.04, 22:02
      Anuteczku kochany smile Tak dobrze Cię znam z Twoich postów i tak strasznie mi
      przykro,że znów coś nie tak w Twoim życiu. Jesteś wspaniałą dziewczyną. Tak
      wiele dobrego robisz. Szkoda ,że Twój partner woli słuchać siostry. Moje zdanie
      jest takie: jak on chce rozstać się na chwilę to niech tak będzie. Może doceni
      wtedy co może stracić. Ja tak zrobiłam. Po 7 latach małżeństwa , roku udręki
      rozstaliśmy się na 8 tygodni. Przyczyną była wysoka brunetka lat 22. Dużo by
      pisać co się wtedy działo. Suma sumarum wybaczyłam. Ta rozłąka wiele mojemu
      mężowi uświadomiła. Może u Was też tak będzie? A jeżeli okaże się, że jesteś w
      ciąży to życzę Ci wspanialego dzidziusia. Zresztą Twoja Tosia czuwa nad Tobą i
      nie pozwoli by stała Ci się krzywda. Trzymam kciuki.

      Ps.W styczniu obchodziliśmy 15 rocznicę ślubu a rok temu urodziłam śliczną
      córeczkę.
    • anuteczek Dziękuję 07.08.04, 10:28
      Dziewczyny,
      Jesteście przekochane, dziękuję. Wasze wsparcie jest dla mnie bardzo bardzo
      ważne. To wszystko jest tak bolesne, tak straszne. Naprawdę nie wiem co ze sobą
      zrobić. Kiedyś mi się wydawało, że miłość jest, albo jej nie ma. Nie rozumiem
      tego na chilę, na trochę, musimy odpocząć. Kurczę, mnie nie było w domu prawie
      pięć tygodni, a po tych pięciu tygodniach coś takiego! Wiecie, czuję złość, żal
      i nie wiem co jeszcze. Najchętniej wyniosłabym się na koniec świata, tylko, że
      ja go nadal kocham...
      ściskam i jeszcze raz dziękuję
      andzia
    • ulkapolla Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 10.08.04, 14:51
      Nie rozumiem co to znaczy, że najpierw był bratem. To nie był jego wybór a Ty
      jesteś jego wyborem. To tak jakby każdy mąż w konflikcie żony i teściowej
      stawał po stronie mamusi tylko dlatego że najpierw był synem.
      Jeżeli Ci na nim tak bardzo zależy to spróbuj jeszcze powalczyć, ja też nie
      uznaję rozstawania się na chwilę chociaż pewnie niektórym nabranie dystansu
      mogłoby pomóc.
      Pozdrawiam
    • kalpa Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 10.08.04, 22:30
      Anuteczku, mogę do Ciebie napisać na priva?
      Brałam udział w dobrej terapii, dużo mi dała, a w twoim przypadku mogłoby mieć
      to jakieś znaczenie..
      Pozdrawiam ciepło
      Kalpa
      • ada296 Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 10.08.04, 23:36
        Aniu
        jestem siostrą
        mój brat zakociwał się swego czasu zupełnie beznadziejnie - moim zdaniem
        ale nigdy nie miałam odwagi mu powiedzieć, że jego wybranka jest taka czy inna
        a żeby zachować się niegrzecznie wobec wybranki brata - nigdy
        bywały w moim domu
        na święta
        jego wybór
        ja starałam się akceptować
        jeśli siostra bruździ
        to on jest .... dziwny
        skoro sobie na to pozwala
        a może uzależniony rodzinnie
        a co będzie z teściową ???

        pozdrawiam ciepło smile
      • anuteczek Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 12.08.04, 18:11
        tak, oczywiście
        dzięki
        andzia
        • bei Anuteczku....... 20.08.04, 17:32
          wiem...przeczytasz różne rady- i zdecydujesz.....a ja powiem Ci- że znam dużo
          szcześliwych par- które niby stały na rozdrożu...już sobie pomachały ręką na
          pożegnanie....i okazało sie- ze będą mieli dziecko......i teraz zyją w
          trójkę...i są w tych zwiazkach szczesliwi.....
          Jeśli będziecie chcieli- to pozwól sprobowac....sobie...jemu....to po to- by
          wiedzieć na pewno- że coś wspaniałego i pięknego nie przeszło obok
          noska....nawet- gdyby sie nie udało- to z uczciwością powiesz kiedyś dziecku-
          spróbowałam...
          wierzę w Twoją mądrośc Aniu...wierze...ze nie będziesz ciągła związku na
          silę...tylko trafnie ocenisz- czy wasz związek będzie miał odpowieni klimat do
          wychowywania maluszka.... Może warto dla jednego roku szczęsliwego
          spróbować..... wiem.... On może być dobrym Tatą i wtedy- gdy będzie osobno....
          W moim zyciu spotkałam pary- gdzie dziecko- dzieci- "naprawiły " rozpadające
          sie związki....Dziecko- to NOWE.............życzę Ci- by Szczęście zawitalo do
          Ciebie jako stały i pewny lokator.....niech sie dzieje po Twojej myśli...
          Wiesz- ile mam lat......
          przeszłam dużo....ale nikt za nas tego zycia nie przeżyje........ jak nie
          spróbujesz- nie będziesz wiedziała....Niekiedy już sama reakcja Taty dziecka na
          wiesć o tym- ze będzie Tatą- jest mile zaskakująca...wiem- ze bywa i tak...że
          początkowa reakcja jest nieprzewidywalnie dziwna....ale panowie potrafią szybko
          dojrzeć- z roli podstraszonych nastolatków- do roli stabilnych i
          opiekuńczych...odpowiedzialnych panówsmilesmile z serdecznością- BEA
    • bei Re: Jeszcze nie mama, ale...pomóżcie 20.08.04, 17:58
      ....gdybys tylko miała ochote na spokój...albo na szalenstwo- to zapraszamsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja